Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  25.11.2023

„Przywracamy prawo do szczęścia”. Lublin chwali się programem in vitro

Udostępnij

19 ciąż – to rezultat ośmiu miesięcy funkcjonowania miejskiego programu in vitro w Lublinie. Łącznie do końca października zgłosiły się do niego 294 pary. Weryfikację medyczną przeszły 232. – Do 2025 roku mamy zabezpieczone środki i niezależnie od decyzji rządowych będziemy program kontynuować – zapewnia Monika Lipińska, zastępczyni prezydenta Lublina.

Rada Miasta Lublin w grudniu ubiegłego roku zadecydowała o dofinansowaniu programu in vitro. Do 2025 roku z miejskiej kasy wydane na ten cel zostanie 1,52 mln zł. W tym, czasie przewidziano 300 procedur zapłodnienia pozaustrojowego. Na każdą z par przypadają maksymalnie dwa dofinansowane zabiegi. Zdarza się jednak, że do pozytywnego zakończenia wystarczy jedna. I wtedy „slot” dla kolejnej pary się zwalnia. Miasto do każdej procedury dokłada 5 tys. złotych. Do końca października wybrane kliniki wykonały ich 48, co kosztowało 240 tys. złotych.

Zaznaczmy, że do 2016 roku działał ogólnopolski, państwowy program in vitro, ale jedną z pierwszych decyzji premier Beaty Szydło (PiS) była jego likwidacja.

W marcu tego roku miasto rozpoczęło rekrutację par. Kryteria były takie same jak w zlikwidowanym przez rząd Zjednoczonej Prawicy programie ministerialnym. Dodatkowym warunkiem jest to, że trzeba w Lublinie płacić podatki. Część ze zgłoszonych par nie spełniła kryteriów medycznych lub zrezygnowała w trakcie trwania badań. Większość jednak się zakwalifikowała i obecnie jest na różnych etapach procedury.

Gigantyczny postęp

Najważniejszym krokiem całej procedury jest pobranie komórki jajowej oraz plemników. – Czasem bywa tak, że nie ma ich wcale. Wtedy nie możemy pomóc – tłumaczy dr Krzysztof Plewko, embriolog, kierownik laboratorium embriologicznego w Ovum Rozrodczość i Andrologia. Ovum to jedna z trzech klinik, która realizuje miejski program, dwie pozostałe to Gyncentrum i konsorcjum – Ab ovo i Centrum Bocian.

Brak komórek jajowych czy plemników występuje po leczeniu onkologicznym. Dlatego warto zamrozić je przed chemioterapią – zaleca dr Plewko. Dodaje, że ten zabieg również jest dofinansowywany w ramach miejskiego programu. Choć na razie żadna się na to nie zdecydowała.

Gdy przejdzie się pierwszy etap – gamety można połączyć i utworzyć zarodki. Przez 5-6 dni lekarze obserwują, czy rozwijają się one prawidłowo. Jeśli wszystko przebiega zgodnie z planem, a średnio dotyczy to połowy zarodków, przechodzą one do formy blastocytów. W tym momencie zarodek można przetransferować lub zamrozić.

Doktor Plewko obserwuje rozwój embriologii od ponad 16 lat i zauważa, jaki ogromny postęp się w niej dokonał: – Nie ma dużej szansy na uszkodzenie zarodka przy rozmrażaniu dzięki zastosowanej technologii. Zwykle transferujemy jeden, więcej zwiększałoby szansę na ciążę mnogą. Jeśli pacjentka jest młoda skuteczność metody to 60 proc. – tłumaczy.

Konferencja prasowa podsumowująca osiem miesięcy miejskiego programu in vitro. Od lewej: radna Maja Zaborowska (klub prezydenta Krzysztofa Żuka, wnioskowała o realizację programu), zastępczyni prezydenta Monika Lipińska, dyrektorka Wydziału Zdrowia i Profilaktyki UM Lublin Barbara Danieluk (Fot. Klaudia Kowalczyk)

W Sejmie o in vitro

Tymczasem jest ogromna szansa na powrót państwowego programu. W Sejmie jest właśnie procedowany obywatelski projekt ustawy dotyczący dofinansowywania in vitro z budżetu państwa. Podpisało się pod nim ponad pół miliona osób.

Refundowanie in vitro jest wyrównaniem szans dla wszystkich do tego, żeby zostać rodzicami, więc szans na szczęście – mówiła celebrytka Małgorzata Rozenek-Majdan, przedstawicielka obywatelskiej inicjatywy z mównicy sejmowej podczas debaty w środę, 22 listopada.

Wszystko wskazuje na to, że propozycja zostanie przez parlament przyjęta i będzie jedną z pierwszych decyzji nowej koalicji KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. Projekt zakłada przeznaczenie na realizację programu nie mniej niż 500 mln złotych, a jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, ostateczna kwota może sięgnąć miliarda.

Co wobec tego z lubelskim programem? – Do 2025 roku mamy zabezpieczone środki i niezależnie od decyzji rządowych będziemy go kontynuować – mówi Monika Lipińska, zastępca prezydenta Lublina. Choć gdyby nowa koalicja chciała dorzucić miastu pieniądze na in vitro, to dotychczasowe środki mogłyby być przesunięte na inne zdrowotne wydatki.

Nie tylko Lublin

Samorządowe programy in vitro oprócz Lublina uruchomiły też inne miasta. To m. in. Kraków. Tam tylko w ubiegłym roku za kwotę miliona złotych urodziło się 70 dzieci. Dofinansowanie zostało przyznane 201 parom. Z dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro mieszkańcy Krakowa mogą korzystać od połowy marca ubiegłego roku, czyli rok dłużej niż lublinianie. Początkowo zakładano, że co czwarta para doczeka się narodzin dziecka. Rzeczywistość zaskoczyła pozytywnie – procedury in vitro okazały się skuteczne dla 42 proc. par.

Problem niepłodności dotyka 15-20 proc. par, około 1,5 mln w Polsce. Przyczyn jest wiele, a należą do nich m. in. nasz tryb życia: stres, późna decyzja o potomstwie czy sposób odżywienia się. Światowa Organizacja Zdrowia określiła niepłodność jako chorobę cywilizacyjną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *