Wesprzyj Kontakt

12 minut czytania  •  23.06.2023 00:48

Szkolny festyn i pogrzeb. Dlaczego nauczyciel popełnił samobójstwo?

Szkolny festyn i pogrzeb. Dlaczego nauczyciel popełnił samobójstwo?

Udostępnij

Pan Piotr uczył muzyki, prowadził zespół „Iskiereczki”. Miał 28 lat. Podobno zostawił list, w którym skarży się na presję w szkole. W dniu pogrzebu nauczyciela Szkoła Podstawowa nr 52 zorganizowała festyn. Na wniosek rady rodziców prezydent o sprawie powiadomił prokuraturę.

Piątkowy wieczór, 16 czerwca. Na dworze deszcz, w telewizji mecze, w niewielkiej siedzibie Rady Dzielnicy Felin tłoczy się kilkadziesiąt osób. Wśród obecnych rodzice, absolwenci i uczniowie oraz kilkoro byłych pracowników Szkoły Podstawowej nr 52 im. Marii Konopnickiej. Jest też trzech miejskich radnych: Marcin Nowak, Bartosz Margul i Eugeniusz Bielak (dwaj pierwsi z klubu prezydenta Żuka, Bielak z PiS).

Posiedzenie miało dotyczyć programu rozwoju oświaty w dzielnicy. Przypomnijmy: rada dzielnicy w odpowiedzi na niepokojące sygnały dotyczące podstawówki przygotowała projekt uchwały intencyjnej w tej sprawie. Dyskusja skupia się na szkole i jej dyrektorce Małgorzacie Stacharskiej.

– Spodziewaliśmy się tego, bo niepokojące sygnały docierają do rady od dawna – przyznaje przewodniczący zarządu dzielnicy Arkadiusz Gołębiowski. – Po to między innymi była ta uchwała. Żebyśmy po tylu latach wreszcie się spotkali i porozmawiali.

„Oni mają spluwę!”

Rodzice uczniów SP 52 rozmawiają chętnie, ale chcą zostać anonimowi. Podkreślają, że szkoła nie radzi sobie z przemocą między rówieśnikami: – Zamiatają problem pod dywan. Według pani dyrektor w szkole przemocy nie ma.

Dotarliśmy do licznych zgłoszeń wysyłanych m.in. przez dziennik elektroniczny; do decyzji o wszczęciu postępowania w takiej sprawie przed sądem rodzinnym; słyszę nawet historię o strzelaninie w szkolnej toalecie.

– 24 lutego na teren szkoły wszedł kolega ucznia – chłopaka, który od wielu lat zastrasza inne dzieci. Ten obcy chłopak powiedział nauczycielce, że jest nowym uczniem i to wystarczyło, żeby mógł siedzieć na lekcji. Inne dzieci nie zaprzeczyły, bo się bały. Okazało się, że wniósł na teren szkoły broń pneumatyczną. Poszli do toalety chłopców i strzelili w deskę klozetową – relacjonuje jeden z rodziców.

Rodzice to zgłosili. Dyrektorka miała ich zapewnić, że głosiła sprawę na policję i do kuratorium. Kilkanaście dni później ta historia była już zupełnie inna. Według zeznań dzieci okrzyk „Mają spluwę!” miał być tylko żartem jednego z uczniów.

Moi rozmówcy w to nie wierzą, choć przyznają, że ich dzieci boją się ucznia, którego kolega przyniósł broń. – Po dwóch tygodniach okazało się, że kuratorium nic o sprawie nie wiedziało, a policja (wydział wykroczeń) miała tylko zgłoszenie uszkodzenia mienia. Ale deska z dziurą po wystrzale zniknęła – twierdzą.

Dyrekcja: Są przypadki przemocy, ale reagujemy

– W szkole są zgłaszane przypadki przemocy rówieśniczej – przyznaje Małgorzata Stacharska, ale jednocześnie zapewnia, że kadra pedagogiczna na nie reaguje. I wylicza szereg działań, jakie szkoła podejmuje w takich przypadkach: – Rozpoznanie zgłoszonego problemu, przeprowadzanie rozmów wychowawczych z uczniami, udzielanie wsparcia emocjonalnego ofierze oraz sprawcy, rozmowy z rodzicami uczniów, współpraca z policją i sądem.

Zapewnia, że „sytuacja opiekuńczo-wychowawczo-dydaktyczna” uczniów jest monitorowana, odbywają się zajęcia z wychowawcami oraz szkoleniowe posiedzenia rady pedagogicznej z udziałem specjalistów.

– Każdy przypadek zgłaszamy i konsultujemy ze specjalistami z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Lublinie – podkreśla dyrektorka.

Dyrektor Stacharska powtarza, że szkoła zajęła się też sprawą strzelaniny. – Dyrekcja podjęła współpracę z rodzicami uczniów zamieszanych w sprawę oraz instytucjami wspierającymi rolę wychowawczo-opiekuńczą szkoły: sądem i policją – mówi. Dodaje, że poinformowano Urząd Miasta i kuratorium.

– Została też wzmożona kontrola noszenia identyfikatorów przez uczniów przez pedagoga specjalnego. Odbyło się wiele spotkań z udziałem rodziców, nauczycieli uczących w tej klasie w obecności pedagoga i psychologa szkolnego – wylicza dyr. Stacharska.

szkoła podstawowej nr 52 jubileusz SP 52, dyrektor Malgorzata Stacharska i wojewoda Lech Sprawka
Jubileusz 20-lecia szkoły. Dyrektor Małgorzata Stacharska odbiera dyplom uznania od wojewody Lecha Sprawki. Fot. LUW

Kuratorium, policja i Ratusz wiedzą o broni w szkole

Policja potwierdza, że dostała takie zgłoszenie. – W lutym br. otrzymaliśmy zgłoszenie o tym, że w szkole miał pojawić się uczeń z przedmiotem przypominającym pistolet. W trakcie czynności ustalono, że mógł być to pistolet na kulki. Materiały w tej sprawie przekazano do Sądu Rodzinnego i Nieletnich – informuje nadkom. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Jak często policjanci byli wzywani do szkoły? – Od początku 2020 roku do dnia dzisiejszego odnotowaliśmy na terenie szkoły 6 interwencji. Z reguły były to drobne incydenty dotyczące zachowania lub nieporozumień – dodaje rzecznik policji.

Także z kuratorium dostajemy informację, że znają tam sprawę strzelaniny w SP 52. – Dyrektor tej szkoły poinformował Lubelskiego Kuratora Oświaty o podejrzeniu wniesienia broni na teren placówki. Właściwym organem, który prowadził postępowanie w tej sprawie, był VI Komisariat Policji w Lublinie, do którego dyrektor skierował stosowne doniesienie – odpowiada Jolanta Misiak, dyrektor Wydziału Pragmatyki Zawodowej i Analiz Kuratorium Oświaty w Lublinie.

Informację otrzymał też Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta Lublin. – Szkoła o sprawie niezwłocznie poinformowała VI Komisariat Policji oraz wicekuratora oświaty w Lublinie – potwierdza Izolda Boguta z biura prasowego w ratuszu.

„Musztra” przed apelami i występami

Według rodziców nie tylko przemoc rówieśnicza jest źródłem stresu dla ich dzieci. Problemem ma być też sama szkoła. Mówią o mobbingu, presji na wyniki, „musztrach” przed apelami i występami czy systemie ocen z zachowania, w którym łatwo o punkty ujemne i bardzo trudno o dodatnie.

– Ujemne punkty są za rozwiązane sznurówki, brak identyfikatora, przebywanie na innym piętrze niż to, na którym ma się lekcje – wyliczają rodzice.

Uczniowie mają zakaz przynoszenia telefonów do szkoły („moje dziecko ma przykaz noszenia i ukrywania telefonu„), boją się pani psycholog (że wyśle ich do „psychiatryka”). Rodzice obawiają się też, że w razie wypadku ich dzieci nie otrzymają odpowiedniej pomocy („niektóre wypadki nie są zgłaszane. Ile razy do szkoły wzywano karetkę?„).

Wszyscy podkreślają, że mobbing dotyka też nauczycieli. Mówią o deprymujących uwagach kierowanych do nich przez panią dyrektor, besztaniu przy dzieciach. O przytłaczającej atmosferze, strachu i wypaleniu.

„Dlaczego pani dyrektor tak na panią krzyczy?”

Na zebraniu jest też była pracownica szkoły, woźna. Straciła pracę tuż po powrocie z długiego zwolnienia lekarskiego. Opowiada, jak ciężko było sprzątać bez odpowiedniego sprzętu, że w ramach swoich zwykłych obowiązków musiała pracować na półkoloniach, gdzie sprzątała, gotowała, a nawet opiekowała się dziećmi.

Mówi, że dyrektor Stacharska wszystko kontrolowała, łącznie z prywatnymi sprawami pracowników. – Moje konto na Facebooku było sprawdzane. Pani dyrektor kazała mi skasować post, w którym było zdjęcie piwa, bo „to źle wpływa na wizerunek szkoły”.

O gnębionych nauczycielach mówią też uczniowie i absolwenci. – Moja wychowawczyni przychodziła cała zapłakana z rozmów z panią dyrektor – wspomina jeden z nich.

Udało mi się porozmawiać z kilkorgiem nauczycieli. Mówią o presji, jaką odczuwają: – Pani dyrektor lubi pokazywać się z jak najlepszej strony i przypisywać sobie zasługi nauczycieli.

Mówią o pogardliwych uwagach od pani dyrektor: – Często rzuca je odwrócona plecami.

– Dzieci pytają: „Dlaczego pani dyrektor tak na panią krzyczy?” – opowiadają nauczyciele.

To dlatego – zdaniem rodziców – spada poziom nauczania w szkole, a wśród nauczycieli jest duża rotacja. – Mobbing wykańcza tych, którym coś się chce. W niektórych klasach wychowawcy zmieniają się nawet kilka razy w roku – podkreślają.

Rzeczywiście, w lubelskiej części rankingu portalu WaszaEdukacja.pl SP 52 w ciągu czterech lat spadła z 17 na 28 miejsce.

Rodzice rozumieją nauczycieli, nawet jeśli ci kiedyś niewłaściwie potraktowali ich dzieci. – Nauczyciele są zestresowani, a nasze dzieci dostają „rykoszetem”. Pokażmy im, że za nimi też stoimy murem – apeluje jedna z matek. Inni przytakują.

Pogrzeb nauczyciela i festyn na 20-lecie

Na początku czerwca wszystkich poruszyła śmierć jednego z nauczycieli. Pan Piotr uczył muzyki, prowadził też zespół „Iskiereczki”. Miał 28 lat. Podobno zostawił list, w którym skarży się na presję w szkole.

szkoła podstawowa nr 52
Strona główna sp52.lublin.eu, fragm. zrzutu ekranu, dostęp: 9 czerwca 2023 r.

W tym roku placówka świętuje 20-lecie istnienia. Na 3 czerwca zaplanowano festyn „Rodzina Felina”. Był to także dzień pogrzebu nauczyciela.

 Festyn nie powinien się odbyć. Zwyczajnie, po ludzku, w dniu pogrzebu… dyrektorka powinna to odwołać – mówili mi kilka dni później oburzeni rodzice.

Ostatecznie część dzieci zrezygnowała z udziału w zabawie, kilkoro nauczycieli zamiast na festyn pojechało na pogrzeb.

Kilka dni później rodzice alarmują: – Dzieci już rozmawiają o śmierci nauczyciela, ale w szkole nikt z nimi o tym nie rozmawiał. Żadnej godziny wychowawczej, nic.

7 czerwca, wkrótce po tym, jak zapytałam o to dyrekcję, szkoła informuje rodziców o telefonie zaufania do specjalistów z Centrum Interwencji Kryzysowej (733 588 900 jest czynny całą dobę, 7 dni w tygodniu).

– Zainteresowane osoby potrzebujące wsparcia mogły skorzystać ze spotkania z psychologami na terenie Centrum Interwencji Kryzysowej i w szkole. Odbyły się spotkania z uczniami w klasach oraz indywidualne rozmowy – informuje kilka dni później Małgorzata Stacharska.

Dzieci należące do zespołu „Iskiereczki” mogły uzyskać wsparcie w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1. Szkolna pedagożka udzielała wychowawcom wskazówek jak pomóc uczniom w radzeniu sobie z sytuacją.

Tragedia wstrząsnęła koleżankami i kolegami pana Piotra, ale też uczniami i ich rodzicami. – My jako rodzice milczeliśmy i musimy to teraz wziąć na siebie. Gdybyśmy wcześniej zaczęli rozmawiać, może pan Piotr by żył – mówią na piątkowym zebraniu.

Na koniec roku na czarno

Rodzice nie tylko deklarują solidarność, ale także starają się o pomoc dla nauczycieli, których może dotykać mobbing. Załatwają bezpłatną pomoc psychologiczną. Już teraz można się po nią zgłaszać, wysyłając e-mail na adres marcin@zwyboru.pl.

Zgłosili się także do Okręgowej Izby Radców Prawnych. – Trwają rozmowy na temat udzielenia przez prawników zrzeszonych w izbie bezpłatnego wsparcia dla osób pokrzywdzonych – mówi jedna z matek.

W OIRP potwierdzają, że prośba do nich dotarła. – Na decyzję trzeba będzie poczekać. Na pewno poinformujemy , jak tylko zapadnie – słyszę w sekretariacie.

Już na piątkowym posiedzeniu rodzice pytają, czy pomóc mogłaby też rada dzielnicy. – Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy albo zauważył coś niepokojącego, można przyjść, zadzwonić albo nawet wrzucić takie zgłoszenie do skrzynki stojącej przed naszą siedzibą (Zygmunta Augusta 7/2 – red.). Może być anonimowo, na pewno postaramy się pomóc – deklaruje Arkadiusz Gołębiowski.

W piątek na zakończenie roku szkolnego część rodziców zamierza ubrać się na czarno lub przypiąć do stroju czarny element na znak żałoby po zmarłym nauczycielu. Ma to być też wyrazem solidarności z pozostałymi nauczycielami i innymi pracownikami szkoły. „Niech to będzie sygnał, że społeczność jednoczy się” – napisał ktoś w internecie.

– Oczywiście, że ubierzemy się na czarno – potwierdzają moi rozmówcy.

„W tej szkole się nie skarży”

Rodzice, z którymi rozmawiam, nie mają poczucia, że ich dzieci są w szkole bezpieczne. – Brak lekcji wychowawczych poprawiających relacje między uczniami, brak pogadanek na zebraniach, itp. A dzieci zgłaszając przemoc słyszą od nauczycieli, że w tej szkole się nie skarży – opowiadają.

Myśleli nawet o złożeniu skargi na dyrektor Stacharską. Wkrótce jednak kolejni zaczęli się z tego wycofywać i reszta zrezygnowała. – Od pani dyrektor za każdym razem słyszymy jeden tekst: „Jak się państwu rodzicom nie podoba, są inne szkoły” – tłumaczą.

W kuratorium dowiaduję się, że oficjalnie na szkołę prawie nikt się nie skarży. Ani razu w tym roku i w latach 2019-2020. – W roku 2022 w Centralnym Rejestrze Skarg zarejestrowano dwie skargi. Pierwsza dotyczyła zarzutu braku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków opieki, druga – niewłaściwej, zdaniem skarżących, organizacji i udzielania uczniowi pomocy psychologiczno-pedagogicznej w tej szkole – informuje Jolanta Misiak. – Przeprowadzone kontrole nie wykazały uchybień.

– W roku 2021 wpłynął jeden anonim w przedmiocie niebędącym właściwością organu nadzoru pedagogicznego (dotyczył niejasnych zasad kierowania na kwarantannę), który pozostawiono bez rozpoznania – dodaje dyrektorka z kuratorium.

Rodzice mówią natomiast, że dzieci rzeczywiście są przenoszone do innych szkół. – Meldują się fikcyjnie w Kalinówce, żeby dzieci dostały się tam do szkoły. Cyrk. Proszę zapytać, ile dzieci ostatnio wypisało się ze szkoły – sugeruje jeden z nich.

Zapytałam. – W latach 2020-2023 łącznie wypisało się 105 dzieci polskich i ukraińskich – informuje dyrektor Małgorzata Stacharska. Dodaje, że nauczycieli odeszło w tym czasie 17.

Według Urzędu Miasta w latach 2020 r. z SP nr 52 przeniesionych zostało 34 uczniów, w 2021 – 25, w 2022 – 30 (26 polskich i 4 ukraińskich), a w tym roku 16 uczniów (6 polskich i 10 ukraińskich). W szkole uczy się około 650 uczniów.

Z zatrudnionych w latach 2020-21 ze szkoły odeszło po 7 osób, w 2022 – 3 osoby. – W bieżącym roku takich przypadków nie było. Obecnie szkoła zatrudnia 82 nauczycieli – informuje Izolda Boguta.

Do Ratusza płyną skargi

SP 52 rada rodziców wniosek o kontrolę
Wniosek rady rodziców do prezydenta i kuratorium

Do Urzędu Miasta długo nie docierały niepokojące zgłoszenia na temat szkoły.

– W okresie bieżącej kadencji obecnego dyrektora SP nr 52 do Wydziału Oświaty i Wychowania wpłynęło jedno anonimowe zawiadomienie dotyczące zachowania młodzieży zamieszkującej osiedle Felin. Dyrektor placówki została poproszona o złożenie pisemnych wyjaśnień. W odpowiedzi przedstawiła dokumenty poświadczające bieżące prowadzenie działań profilaktyczno-wychowawczych oraz wsparcie uczniów w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole – odpowiada Izolda Boguta.

Ostatnio to się zmieniło. – W pierwszej połowie czerwca do Miasta Lublin wpłynęło pismo Rady Rodziców przy SP nr 52, z wnioskiem o dokonanie kontroli w placówce. Pismo zostało przekazane do odpowiednich organów. Do wydziału oświaty wpłynęła także uchwała Rady Dzielnicy Felin oraz interpelacja radnego Nowaka w sprawie Szkoły Podstawowej nr 52 – wylicza Boguta.

Dyrekcja: To niszczenie pracy naszej szkoły

Zapytałam w szkole o zarzuty, jakie padały na piątkowym spotkaniu.

W sprawie samobójstwa nauczyciela Małgorzata Stacharska nie ma sobie nic do zarzucenia. – Ja sama zwróciłam się do pana Piotra z propozycją pracy w naszej szkole oraz założenia zespołu „Iskiereczki”. Współpraca przebiegała bardzo dobrze. I zespół, i pan Piotr byli przez szkołę doceniani i promowani – zapewnia. I dodaje: – Zresztą uważam, że prywatne sprawy nie powinny być poruszane na forum publicznym.

Zaprzecza także oskarżeniom o mobbing. – Nikt nigdy nie zgłaszał przypadków mobbingu w szkole. W szkole obowiązują odpowiednie procedury i każdy, kogo spotkała taka sytuacja, otrzyma pomoc –deklaruje.

Relacje dotyczące niezgłaszanych wypadków oburzają dyrektorkę. – To są kłamstwa. Nieprawda. I niszczenie pracy naszej szkoły. Każdy wypadek jest zgłaszany. Jeżeli uczeń doznał urazu, natychmiast jest badany przez pielęgniarkę, wzywane jest pogotowie i powiadamiani są rodzice ucznia – oświadcza stanowczo.

Małgorzata Stacharska mówi, że pogotowie jest wzywane do szkoły średnio 5-6 razy w roku. A co z wypadkami, o których mówili rodzice – tymi, po których nie wzywano karetki, tylko kierowano uczniów do przychodni? – Jeżeli była taka potrzeba, to uczeń był kierowany do przychodni, ale tam również w razie potrzeby było wzywane pogotowie – tłumaczy.

Oburza się ponownie, kiedy pytam o obawy uczniów, że zostaną odesłani do psychiatry przez szkolną psycholożkę. – Jak można tak mówić? Mamy bardzo dobrą panią psycholog, która stara się pomóc każdemu uczniowi – zapewnia. – Przede wszystkim psycholog nie ma uprawnień, żeby kogokolwiek skierować do szpitala psychiatrycznego. Oczywiście, kiedy występują bardzo poważne problemy, pani psycholog rozmawia z rodzicami na temat problemu dziecka – dodaje dyr. Stacharska.

Radni radzą rodzicom i nauczycielom

Początkowo wydaje się, że obecni na posiedzeniu rady dzielnicy miejscy radni przyszli tu po to, żeby w zalążku zdusić zarzewie konfliktu.

– Rada dzielnicy nie ma kompetencji, żeby rozliczać nauczycieli. Można nawet szkole wyrządzić krzywdę – upomina zebranych Eugeniusz Bielak (klub PiS). Z sali pada wówczas pytanie: – Jaka może być większa krzywda niż to, co się teraz tam dzieje?

– Ja nie mówię, że nie można dyskutować. Państwa uchwała nie ma żadnego znaczenia, bo i tak Rada Miasta zdecyduje – stara się dalej przekonywać radny Bielak.

– Nie będę zaprzeczał, że jest tu poważny problem, ale rada dzielnicy nie ma odpowiednich kompetencji. Najwłaściwszym organem jest kuratorium, które ma większe możliwości – perswaduje Bartosz Margul (klub prezydenta Żuka). Zwraca uwagę, że uchwała jest niewłaściwie napisana. – Cytowanie internetowych komentarzy może państwa narazić na zarzuty ujawniania danych osobowych (są tam opinie o poszczególnych nauczycielach, choć akurat pochlebne – red.) czy naruszenia dóbr osobistych – ostrzega.

Widać jednak, że kolejne relacje robią na nich wrażenie.

– Polecam Komisję Skarg, Wniosków i Petycji. To daje większe możliwości. Wtedy sprawa trafia przed komisję, a potem na obrady Rady Miasta – radzi radny Margul. – Zachęcam do złożenia skargi. Tylko niech ona będzie zasadna, napisana bez emocji, merytorycznie.

– Od 17 lat nie widziałem takiej sytuacji, żeby w kilka tygodni uruchomiła się taka lawina. To, co państwo tu opowiadają, jest straszne – przyznaje Marcin Nowak (klub Żuka). – Podejmę działania niezależnie od państwa – zapowiada.

Prezydent zawiadamia prokuraturę

Uchwała w sprawie wdrożenia programu rozwoju oświaty dla dzielnicy Felin będzie musiała poczekać. – Nie rezygnujemy z niej. Zostanie poprawiona i złożona na jednym z kolejnych posiedzeń rady – zapowiada przewodniczący zarządu dzielnicy Arkadiusz Gołębiowski. – Teraz, jak widać, są pilniejsze sprawy i na tym się skupiamy.

Radni jednomyślnie przegłosowali za to uchwałę domagającą się od prezydenta przeprowadzenia kontroli w Szkole Podstawowej nr 52 i zbadania panującej tam atmosfery.

Wcześniej do ratusza i kuratorium trafił wniosek rady rodziców o kontrolę w placówce i wyjaśnienie, czy presja w pracy doprowadziła do śmierci nauczyciela muzyki.

Chcielibyśmy podkreślić, iż po tym tragicznym zdarzeniu zaczęły się rozchodzić informacje wśród rodziców i dzieci, sugerujące, że zmarły nauczyciel pozostawił po sobie list pożegnalny, w którym wymienił sytuację w pracy jako jedną z przyczyn swojej decyzji. Nieustannie pojawiają się nowe szczegóły dotyczące tego wydarzenia, a nasza społeczność, nie znając żadnych oficjalnych informacji na ten temat, opiera się na plotkach – uzasadniają wniosek rodzice uczniów SP 52.

– W tej sytuacji prezydent złoży zawiadomienie do prokuratury – przewiduje radny Bartosz Margul.

– Pismo rady rodziców z uwagi na wskazane w nim okoliczności zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej w Lublinie – potwierdza Izolda Boguta z biura prasowego UM.

W poniedziałek tuż po posiedzeniu rady dzielnicy radny Marcin Nowak złożył interpelację w sprawie potrzeby przeprowadzenia kontroli w SP nr 52. Pisze w niej o „bulwersujących zdarzeniach , a także działaniach przemocowych i mobbingowych”.

Dyrektor Małgorzata Stacharska, pytana o petycję rady rodziców, zachowuje spokój. – Jeżeli takie pismo wpłynęło do pana prezydenta, to zapewne zleci on kontrolę w szkole. Nie obawiam się jej. Uważam, że atmosfera w naszej szkole jest bardzo dobra. I proszę nie pozbawiać dobrego imienia naszej szkoły i nie niszczyć jej wizerunku – ostrzega pani dyrektor.

Małgorzata Stacharska jest dyrektorką SP 52 od 2014 roku.

Zapisani wiedza wczesniej 844x275 1
Zapisani wiedza wczesniej kwadrat

Do sprawy wrócimy.

https://jawnylublin.pl/szkola-jest-wieksza-ale-problemy-te-same-felin-chce-programu-rozwoju-oswiaty/

Na zdjęciu: Posiedzenie Rady Dzielnicy Felin 16 czerwca. Fot. nadesłane