Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  04.11.2022

Z wokandy

Udostępnij

Fundacja Wolności vs. MPK 3:1. Fundacja Wolności vs. Muzeum Narodowe 4:0. Żaden z tych wyników nie cieszy. A tak wyglądają wyniki spraw z największymi wrogami jawności w Lublinie w tym roku. Każdy wyrok to ważne dla mieszkańców informacje i potencjalne nieprawidłowości. To stracone pieniądze podatników i czas pracowników fundacji, ale także instytucji publicznych. Niestety winni często nie są karani przez polskie sądy.

W MPK nie potrafią znaleźć jednej umowy…

W 2021 roku w Lublinie poszerzono strefę parkowania o podstrefę D. Eksperymentalnie zarządzanie nią powierzono MPK Lublin. Wdrażanie szło opornie, z opóźnieniami. Strefa ruszyła z tygodniowym opóźnieniem, a jeszcze miesiąc po uruchomieniu MPK nie wystawiało mandatów za brak opłat za parkowanie. Powód? Część miejsc była nieprawidłowo wyznaczona czy oznakowana. Oznakowaniem na zlecenie MPK zajmowała się spółka KPRD. Chcieliśmy poznać szczegóły współpracy, a szczególnie interesowały nas ewentualne kary umowne za błędy… Poprosiliśmy więc o umowy pomiędzy MPK a KPRD zawarte w 2021 roku. Niestety MPK odmówiło, zasłaniając się czasochłonnością ich znalezienia. Jak wskazała spółka, nie wiadomo nawet ile jest takich umów. Sprawę skierowaliśmy do sądu, który przyznał nam rację. Niestety spółka wniosła kasację, co opóźnia jej rozpoznanie o kolejne 2 lata.

Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wskazała, że w MOSiR bezprawnie ubezpieczano członków zarządu od odpowiedzialności z tytułu zarządzania spółką. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda w MPK. Poprosiliśmy o umowę o świadczenie usług w zakresie zarządzania podpisanej z prezesem. Niestety MPK odpowiedziało, że nie posiada takiej umowy. Skierowaliśmy sprawę do sądu. Sąd uznał, za zaskakujące, że MPK umowy nie ma, ale gdyby naprawdę jej nie miało, to powinno to szczegółowo uzasadnić.

… ale nie potrafią też czytać

Nie czekając na uprawomocnienie się wyroku zapytaliśmy ponownie o umowy pomiędzy MPK a jego prezesem. Tym razem umowę dostaliśmy. Nazywa się dokładnie tak, jak wnioskowaliśmy. Ktokolwiek wie, co z tym fantem począć, upraszany jest o kontakt z Jawnym Lublinem. Nie można tej sprawy ot tak zostawić. Swoją drogą trzeba jednak docenić, że tym razem odszukanie umowy z 2016 roku, z aneksami z lat 2018 i 2021, nie przerosła możliwości MPK.

Widząc ten chaos zapytaliśmy, w jaki sposób ewidencjonowane są w MPK umowy, zarządzenia i korespondencja. Chcieliśmy wiedzieć, jak wielki bałagan panuje w spółce. O jego istnieniu spółka przekonywała już nie tylko nas, ale i sąd. Nie jest nam tylko znana skala tego zjawiska. Być może to wszystko kłamstwa, jak w przypadku umowy? Spółka ponownie wzbraniała się przed udostępnieniem takich informacji. Z pomocą ponownie przyszedł sąd, który uznał, że spółka ma te informacje udostępnić. Spółka ponownie złożyła w tej sprawie kasację.

Idąc za ciosem zapytaliśmy MPK także o procedury ISO w zakresie – uwaga! – zarządzania jakością. Pewnie nie zdziwicie się, jeśli powiem, że MPK odmówiło jej udostępnienia. Ponownie skierowaliśmy skargę do sądu, ale tym razem nie przyznano nam prawa do informacji. Zdaniem sądu procedury zarządzania jakością to wewnętrzne sprawy spółki. Trudno się z tym zgodzić, tym bardziej, że skala chaosu w spółce wskazuje, że certyfikat w tym zakresie mógł być przyznany stanowczo na wyrost.

Muzeum co prowadzi się jak Łempicka

Wielkim sukcesem zakończyła się wystawa Tamary Łempickiej w Muzeum Narodowym w Lublinie. Nie można tego samego powiedzieć o jawności tej instytucji kultury. W ostatnim czasie pytaliśmy o rejestry umów tam, gdzie przyznawano się do ich prowadzenia. Wśród takich rodzynków znalazło się Muzeum Narodowe. Na stronie chwaliło się prowadzeniem rejestru umów. Gdy o niego zapytaliśmy, odpowiednią stronę internetową usunięto, a nam odpowiedziano, że rejestru nie ma .

Wzbudziło to nasze zdumienie – ale jak to: było i nie ma? Dopytujemy więc, kiedy było prowadzone, na jakiej podstawie, kiedy zaprzestano i dlaczego?! W tzw. międzyczasie „Dziennik Wschodni” pisał o kosztach wystawy Łempickiej. Były ogromne i, choć teraz wiemy, że zwróciły się z nawiązką, postanowiliśmy sprawdzić, na co poszły pieniądze. Poprosiliśmy o dwie umowy. To przelało czarę goryczy i dyrektor Muzeum Katarzyna Mieczkowska już na żaden z naszych wniosków nie odpowiedziała, gdyż jej zdaniem nadużywamy prawa do informacji! Sprawy skończyły się przed sądem. Sąd nie miał wątpliwości, że prawo złamała pani Kasia.

Nie ustajemy jednak w bojach! Wielki sukces wystawy Łempickiej zachęca nas do pytania o zyski z imprezy i liczbę odwiedzających. Dużym zainteresowaniem cieszyły się gadżety z twórczością Łempickiej, więc i o to spytaliśmy. Złośliwość? Gdzieżby. Kto by nie chciał tego wiedzieć! Kto by nie chciał się tym chwalić!

A przed nami kolejne spektakularne wydarzenie, jakim jest „Magia starożytnego Egiptu”. Też chcemy wiedzieć, ile kosztowała ta wystawa! Zaciekawiło nas także, że choć przetarg na przewóz eksponatów na wystawę się nie powiódł, to te i tak dotarły. Czy Czytelników to nie ciekawi? Czekamy na sygnały od Was, bo może się czepiamy i jesteśmy złośliwi.

I inni…

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

W telegraficznym skrócie podajemy także wyniki pozostałych spraw. Miejska spółka MKK będzie musiało ujawnić, ile i za co zapłaciła miejskim radnym: Monice Orzechowskiej i Zbigniewowi Jurkowskiemu. Może w końcu dowiemy się czy radni ciężko pracowali czy „te pieniądze im się po prostu należały”. MPWiK także pochwalił się rejestrem umów. Też będzie musiał go udostępnić. MKS będzie zaś musiał ujawnić umowę na „baner Ryfki”. W obronie interesu radnej spółka zaskarżyła wyrok. W skardze podnosi, że ujawnienie umowy jest w prywatnym interesie Fundacji Wolności! Port Lotniczy Lublin z adresem do korespondencji (i lądowania) w Świdniku i siedzibą w Lublinie będzie musiał ujawnić umowy zlecenie i umowy o dzieło zawarte w 2019 i 2021 roku. Nie możemy się doczekać ich lektury!

Są też sprawy przegrane. Zdaniem sądu „wyniki badań w zakresie przeciwdziałania mobbingowi, w tym raport z badania i szkolenia, ma charakter dokumentu wewnętrznego”. To, czy władze Centrum Kultury mogły dopuszczać się wobec pracowników mobbingu, ma być wewnętrzną sprawą instytucji? Nie zgadzamy się z takim stanowiskiem. Sprawę rozstrzygnie Naczelny Sąd Administracyjny.


W żadnej ze spraw sądy nie uznały rażącego naruszenia prawa ani nie wymierzyły grzywny. Dlatego, drodzy Czytelnicy, spodziewajcie się kolejnych spraw z MPK czy Muzeum Narodowym! Za sprawy sądowe płacą z Waszych pieniędzy!