Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  28.03.2024

„Przemilczane wymieranie” – Wajrak z przesłaniem o chomikach do prezydenta Żuka

Udostępnij

– One tu były pierwsze, przed tym parkingiem, przed tym szpitalem, drogami, stacją paliw – tłumaczy Adam Wajrak, znany dziennikarz i przyrodnik. Przyjechał z kamerą do Lublina, by opowiedzieć o zagrożonych wyginięciem chomikach europejskich. O zaapelować do prezydenta miasta Krzysztofa Żuka.

Wajrak to reporter współpracujący z Gazetą Wyborczą, ale także przyrodnik i podróżnik, który na co dzień mieszka w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Coraz częściej chwyta też za kamerę. Latem zeszłego roku odwiedził nasze województwo. W poszukiwaniu kolonii susła perełkowanego i chomika europejskiego wybrał się na Roztocze (rezerwat Hubale koło Zamościa i okolice Szczebrzeszyna) i do Lublina, gdzie szczególnie liczna jest kolonia tego drugiego zwierzaka. I – jak przekonywał Wajrak – jest to ewenement w skali kraju.

Śliczne, trójkolorowe, krytycznie zagrożone

Przez lata ten sympatyczny ssak był tępiony przez ludzi z uwagi na szkody w uprawach rolnych. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody w 2020 roku w aktualizacji „Czerwonej listy gatunków zagrożonych” zaliczyła ten gatunek do krytycznie zagrożonych.

Są bardzo duże, przypominają wielkością świnki morskie, rekordowe okazy ważyły nawet kilogram – opowiada Wajrak w filmie „Przemilczane wymieranie”, który w tym tygodniu trafił do serwisu YouTube (link do filmu poniżej). Są przy tym bardzo żarłoczne, jednorazowo mogą przenieść nawet 70 gramów pokarmu w workach policzkowych, a w podziemnych norach zgromadzić na zimę nawet kilkadziesiąt kilogramów zapasów.

Widzicie, jaki on jest śliczny? – zachwyca się przyrodnik, przypatrując się przez obiektyw jednemu z chomików żyjących na pofałdowanych polach Roztocza. – Są trójkolorowe, najbardziej kolorowe ssaki żyjące w Polsce. Mogę na nie patrzyć godzinami. Chomik śnieżną panterą Lubelszczyzny i Roztocza! – emocjonuje się Wajrak.

Jednocześnie podkreśla, że chomik europejski to gryzoń, którym mało się kto przejmuje. – W Szczebrzeszyńskim Parku Narodowym na tablicy informacyjnej nie ma jednak żadnej wzmianki o tym zwierzęciu: To tak jakby Białowieża zapomniała o żubrze – komentuje dziennikarz, choć to już trochę nieaktualne (film był kręcony latem). Bo Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych w lutym tego roku zapowiedział inwentaryzację tego gatunku i zaapelował o przesyłanie wszelkich informacji o zauważonych osobnikach. Jednocześnie przypomina, że chomik europejski podlega ścisłej ochronie prawnej i wymagana jest jego czynna ochrona.

Trudno chronić coś, o czym nie wiemy

Wajrak z kamerą wybrał się też do Lublina. – To miejsce jest po prostu niezwykłe – zaczyna swoją opowieść, zaczajony w pobliży ul. Szeligowskiego, w okolicach Dziecięcego Szpitala Uniwersyteckiego. W tle widać pobliską stację BP. – One tu były pierwsze, przed tym parkingiem, przed tym szpitalem, drogami, stacją paliw.

W pewniej chwili Wajrak zaczyna tańczyć i wymachiwać rękami. – Jest chomik, jest chomik, jest chomik! – cieszy się na widok rudo-biało-czarnego gryzonia. – Dla mnie jest to niesamowite przeżycie, że te wspaniałe zwierzęta można zobaczyć w takim miejscu. Nie wiem, co by mnie bardziej cieszyło: zobaczenie rysia w puszczy Białowiejskiej, czy chomika w środku Lublina. Bo to jest coś niesamowitego, że tak piękne zwierzę może żyć obok ludzi – dodaje reporter.

I za chwilę dodaje: – Gdybym był prezydentem takiego miasta, zachomiczyłbym reklamami chomikowymi całe ulicy, place, byłbym z niego dumny. Stanąłbym na czubku głowy, by żeby je ratować i żeby ludzie mogli je oglądać. Jeśli wobec jakiś zwierząt będziemy zachowywać się przyzwoicie, one mogą przetrwać – mówi przyrodnik.

Według niego zagrożeniem jest budowa kolejnych bloków, czy dróg, które przecinają miejsca, w których żyją chomiki. – Wymierają w ciszy, milczeniu. Trudno chronić jest coś, o czym społeczeństwo nie jest poinformowane.

Chomik europejski w Lublinie – kadr z filmu „Przemilczane wymieranie”

Na koniec filmu Wajrak przenosi się na górki czechowskie. To największa w mieście ostoja chomików europejskich. Od lat trwa batalia o to, czy część tego miejsca, ok. 30 ze 100 hektarów, powinno zostać zabudowane blokami. Zabiega o to spółka TBV Investment, która jest właścicielem terenu, a na rękę deweloperowi idą i prezydent Krzysztof Żuk (PO), i radni z jego klubu, którzy w 2019 roku, uchwalając studium przestrzenne dla miasta, zgodzili się na częściową zabudowę górek.

Długa sądowa batalia, która nastąpiła po tej decyzji, zakończyła się ostatecznie przegraną obrońców górek, a wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z października zeszłego roku daje prezydentowi i jego radnym, już w nowej kadencji, możliwość zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego pod oczekiwania inwestora.

Jest to jeden z najważniejszych terenów dla ochrony chomika tutaj w Lublinie, ale być może i w Polsce – mówi Adam Wajrak w „Przemilczanym wymieraniu”, przechadzając się po górkach czechowskich. – Niestety ma zostać zabudowany i z tego miejsca bardzo chciałem zaapelować do samorządowców, żeby chronili takie miejsca przed zabudową, żeby nie cieli ich drogami, żeby przede wszystkim zaczęli informować mieszkańców jaki, skarb przyrodniczy mają w swoim mieście – mówi przyrodnik.

Może w końcu docenimy chomiki

Krzysztof Gorczyca, prezes Towarzystwa dla Natury i Człowieka z Lublina, mówi Jawnemu Lublinowi, że od daty emisji filmu stara się udostępniać go jak największej liczbie osób. Link do niego zamieścił także w komentarzu na profilu prezydenta Krzysztofa Żuka.

– Bardzo cieszę się z tego filmu, bo od dłuższego czasu próbujemy dotrzeć do mieszkańców i władz miasta z informacją, że mamy u siebie taką unikatową populację zwierząt – mówi Krzysztof Gorczyca, którego organizacja od lat angażuje się w ochronę chomika europejskiego, m.in. na górkach czechowskich. – Stawialiśmy wystawę przed Ratuszem, występowaliśmy z wielką fotografią słodkiego futrzaka. Film Wajraka jest kolejnym krokiem, który pozwoli dotrzeć do dużej liczby osób. I uświadomić, że to nie jest jakiś szkodnik, tylko najbardziej zagrożony gatunek ssaka w Europie, zwierzę bardziej zagrożone niż żubr niedźwiedź, czy panda. To jest coś unikatowego. Mam nadzieję, że film będzie miał milionowe zasięgi i że jako Lublinianie docenimy w końcu ten fakt, że nasze miasto, takie europejskie, jest ważnym epicentrum, w którym ważą się losy przetrwania zwierzęcia

Co mamy dzięki chomikom

  • przy budowaniu nor gryzoń ten potrafi wydobyć ok 1m³ ziemi, a drążąc podziemne korytarze, miesza i przemieszcza substancje z głębokich warstw w  glebie, co ma bardzo pozytywny wpływ na rośliny uprawne.
  • nory chomików stanowią schronienie dla licznych bezkręgowców i mikroorganizmów, które biorą udział w procesie tworzenia substancji organicznej gleby.
  • niezamieszkałe nory są cennym rezerwuarem wody.
  • chomik europejski jest ważnym elementem zdrowego ekosystemu rolniczego. To sprawia, że obecność chomików jest pożądana na polach oraz w sadach (źródło: Szczebrzeszyński Park Krajobrazowy)

Na zdjęciu: Chomik europejski, najbardziej kolorowy ssak Europy został wpisany przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN) na Czerwoną listę jako gatunek krytycznie zagrożony.

Journalismfund

Ten artykuł został wsparty przez program grantowy „Media lokalne na rzecz demokracji” Journalismfund Europe

9 odpowiedzi na “„Przemilczane wymieranie” – Wajrak z przesłaniem o chomikach do prezydenta Żuka”

  1. . pisze:

    ????????????. ???????? ???????????????????????????????????????????? nakłada na władze publiczne obowiązek dbania o ochronę środowiska. Nie plakaty, konkursy na tereny zielone i ich ochronę, a realne czyny powinny być najwyższą powinnością polityków. W miastach zachodnio-europejskich usuwa się betonozę, czyli zazielenia miasta. Łysy niestety mentalnie, jeśli chodzi o ochronę środowiska, utkwił w jakimś niecywilizowanym świecie i chce niszczyć taki właśnie teren jak Górki Czechowskie czy obrzeża Starego Gaju. Szkoda, że temat bioróżnorodności jest często wymijany przez lubelskie media, choćby to, iż według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w latach 2012-2022 u nas wycięto o ponad 5 tysięcy więcej drzew niż ich zasadzono. Strach się bać danych za lata 2023 i później 2024, 2025. Bardzo dobry film przyrodniczy, cieszy mnie że JL go również upublicznił, lecz i tak obecna większość radnych zlekceważy sobie tego typu problem. Najważniejsi tu są tylko i wyłącznie deweloperzy i ich zyski oraz sianie propagandy.
    Poruszajcie jak najwięcej takich tematów społecznych, ważnym takim tematem byłby znaczny spadek liczby studentów za lata 2012-2022.

  2. Niejawny pisze:

    Myślę, że prezydent Żuk będzie miał ten apel głęboko w d… Sprawę Górek trzeba nagłośnić w mediach ogólnopolskich, chociaż teraz to już po ptakach (a raczej po chomikach), bo wybory już niedługo, więc już jest za późno.

  3. kronikidewelorozwoju pisze:

    Wajrak pewno i tak wspiera platformę deweloperską. Jedynie próbuje piętnować „wypaczenia”, które de facto jednak stanowią rdzeń programowy P0lsK0-Wolskiej Zjednoczonej Partii Deweloperskiej – promocja betonozy, pogarda dla środowiska naturalnego i priorytet „rozwoju” drogą wspierania rabunkowej gospodarki opartej na windowaniu produkcji i cen dewelo-kurników to nadal ogólnie przyjęty konsensus ponad-partyjny.
    Owszem – fakt występowania na GCz. chomika i innych chronionych gatunków, to wiarygodna podstawa do zblokowania geszeftu 700-lecia, ale klu całej sprawy leży w instytucjonalizowaniu cfaniactwa, które doK0nało się za rządów Duce i w ramach którego dewelo-buraki z Klubu masowo pozyskują grunty za ułamek ich wartości P0 to, żeby zaraz P0tem Dewelo-Ubogacacz zamienił im zielone na złote.
    Przykład tebewała to tylko jedna odsłona tej promocji cfaniactwa, podczas gdy „plebs” jest poddawany nieustannej tresurze w kierunku coraz wyższych kosztów utrzymania.
    Inaczej: kejs GCz. to tylko jeden z przejawów filozofii tłamszenia „plebsu” przez dewelo-bandę. Tymczasem ci, którzy protestują przeciwko temu konkretnemu przypadkowi za pomocą różnych fragmentarycznych argumentów reprezentują coś, co dobrze określa powiedzenie 'Can’t see the forest for trees’.

  4. . pisze:

    Widzę że czcionka trochę zmieniona, i trochę gorzej się scrolluje.

  5. Prawomocność decyzji administracyjnej nie zawsze oznacza jej ostateczność. To oznacza, że nawet jeśli wydano decyzję, to nadal istnieje możliwość skorzystania z dostępnych środków odwoławczych.

    W przypadku Górek Czechowskich podstawą do stwierdzenia niezgodności z prawem orzeczenia NSA umożliwiającego ich zabudowę jest zaniechanie przez dwóch kolejnych wojewodów lubelskich egzekwowania naruszenia zasad, ram ustrojowych i norm prawnych Unii Europejskiej, a także wytycznych dotyczących petycji jednej z mieszkanek Lublina w sprawie ochrony Górek Czechowskich przed urbanizacją w zakresie ochrony środowiska naturalnego i praworządności.

    Szczególnym argumentem w przypadku Górek Czechowskich jest naruszenie tym prawomocnym orzeczeniem NSA:

    ● art. 5 Ustaleń Komisji Wspólnot Europejskich ws. Zatrzymania procesu utraty różnorodności biologicznej do roku 2010 i w przyszłości — Utrzymanie usług ekosystemowych na rzecz dobrobytu człowieka {SEC (2006) 607}; {SEC (2006) 621};

    ● Europejskiej Konwencji Krajobrazowej, sporządzonej we Florencji dn. 20 października 2000 r.;

    ● Konwencji o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk, sporządzonej w Bernie 19 września 1979;

    ● Dyrektywy Rady Europy 92/43/EWG z 21 maja 1992 w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory (tzw. Dyrektywa Siedliskowa);

    ● Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/147/WE z dnia 30 listopada 2009 r. w sprawie ochrony dzikiego ptactwa (tzw. Dyrektywa Ptasia);

    ● Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z dnia 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko;

    ● Dyrektywy 2014/52/UE z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko;

    ● Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) z 1992 r., Protokół z Kioto z 1997 r.;

    ● Strategicznego Planu Adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020 z perspektywą do roku 2030, tzw. SPA2020;

    ● Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (Dyrektywa CAFE) 2008/50/WE z dnia 21 maja 2008 r., w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy;

    ● art. 2, 3 i 5 Konwencji z Aarhus

    ● Europejskiej Konwencji o ochronie dziedzictwa archeologicznego (poprawiona). La Valetta.1992.01.16.

  6. . pisze:

    O tak mi wygląda strona Jawnego Lublina przez 5 sekund po uruchomieniu: https://zapodaj.net/images/cd9c4510d0511.jpg

  7. kronikidewelorozwoju pisze:

    @AF – nie sądzę, żeby dla dewelo-bandy cokolwiek z tej listy stanowiło przeszkodę. Wydaje mi się natomiast, że do tebewałów dotarło, że po 8 latach, które upłynęły od zamachu na GCz., ten deal utracił swój urok.
    Należy wziąć pod uwagę, ile kurników postawili w Dziadogrodzie dewelopki w czasie tych 8 lat oraz ile kurników zwolnionych zostało przez przedstawicieli odchodzącego wyżu demograficznego. Dokładnej odpowiedzi nie znam, ale zgaduję, że może to być coś w okolicach minimum 8.000 (licząc skromnie 1.250* nowo-oddanych kurników rocznie) + minimum 3.000 ( circa 400 zwalnianych/rok). Razem minimum 10.000, co stanowi 15% wzrostu względem już istniejącego zasobu.
    Mając na uwadze, że liczba mieszkańców folwarku systematycznie spada i że ten proces będzie jeszcze w kolejnych latach nabierał tempa, projekt wrzucenia do tej puli kolejnych 3k kurników nie wydaje się tak atrakcyjny, jak mógł się wydawać jeszcze 8 lat temu.
    Zamrożenie tego cfaniackiego projektu jest zasługą 1 osoby, która wniosła jedyny skuteczny sprzeciw w 2019 r. (zorientowani nie będą mieli trudności w odgadnięciu zgadywanki, kto był tą osobą).
    Moim zdaniem tebewały porzuciły już mrzonki o natłuczeniu kapuchy, która pozwoliłaby im wykupić przynajmniej jedną część miejskiego monopolu (np. elpec) bez narażania układu na oskarżenia o „wyprzedaży za bezcen”. Upchnięcie 3.000 kurników taką kasę by zapewniło (ok.500 mln zysku – 3.000 x 150.000 zysku z jednego kurnika), ale obecnie ten szczwany plan stał się w sposób oczywisty nierealny.
    Dlatego być może szukają opcji szybkiego pozbycia się tego gorącego kartofla poprzez zorganizowanie wykupu gruntu. Podejrzewam, że celować będą w 100 mln, a P0 „negocjacjach” zgodzą się na 75 (ok. 40 mln zysku na „pokrycie inflacji”). Albo w ramach „kompromisu” zostawią sobie 1 z 4 obszarów pierwotnie przeznaczonych na „akademikowanie” i zadowolą się 50 mln za resztę (lub inne tego typu warianty).
    I, jak podejrzewam dalej – konfa i Nowak mogą być promotorami tej akcji tak, żeby zamaskować rolę Głównego Dewelo-Ubogacacza w tej akcji.
    *) w ostatnich latach w skali kraju powstawało rocznie ok. 200k nowych lokali mieszkalnych; zakładając, że połowa z tego to dzieło dewelo-buraków oraz że na Dziadogród przypada choćby tylko 1% tej bonanzy, mamy 8 x 100k x 0,01 = 8.000 lokali)

  8. Lublinianin pisze:

    Połowa śródmieścia, okolic PKP, Podzamcza wygląda gorzej niż na Ukrainie, mnóstwo działek od dziesiątek lat nie mogą się doczekać jakiejś sensownej, miejskiej zabudowy…
    ale najważniejsze dla ratusza żeby nastawiać kloców na obrzeżach miasta, ingerując w jeden z ostatnich takich póldzikich terenów w granicach miasta. I tak robione jest z Lublina takie miasto-wydmuszka, gdzie większość inwestycji powstaje na obrzeżach,a środek miasta poza paroma uliczkami to wstyd na cały kraj…

  9. kronikidewelorozwoju pisze:

    @Lublinianin – działki w centrum będą sukcesywnie deweloperyzowane po tym, jak skończy się pęd leszczy na dewelo-getta na peryferiach.
    Ten proces się już właśnie zaczyna, np. temat po stomatologii ogarniany na rzecz Tęgiego Łba, czy czyszczenie terenu po starym dworcu pks (a w perspektywie – za-akademikowanie parceli po K0lesioseum przy Zygmuntowskich_.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *