Udostępnij
Jarosław Stawiarski nie szefuje już partią w Lublinie. Ryszard Madziar nie jest baronem PiS w Chełmie. To efekt powyborczego rozliczenia w partii Kaczyńskiego.
Ryszard Madziar nie chce z nami rozmawiać. Jarosław Stawiarski nie odbiera telefonu. A to tych dwóch polityków PiS właśnie straciło partyjne funkcje.
Wygrana poniżej oczekiwań
Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do Sejmu, ale nie jest w stanie samodzielnie rządzić. PiS wprowadziło do Sejmu 194 posłów. To mniej niż połączone siły Koalicji Obywatelskiej (157), Trzeciej Drogi (65) i Nowej Lewicy (26).
W województwie lubelskim PiS także wygrało. W okręgu numer 6 (Lublin) komitet zdobył 45,48 proc. głosów, a w okręgu numer 7 (Chełm, Biała Podlaska, Zamość) 50,75 procent. Takie wyniki oznaczają, że w „szóstce” PiS zdobył osiem mandatów, a przecież w kończącej się kadencji ma ich dziewięć. Jeszcze gorzej poszło w „siódemce”. Teraz w Sejmie PiS ma dziewięciu posłów, a będzie miało siedmioro. Pulę przegranej uzupełniają dwa okręgi w wyborach do Senatu.
>>>Nowi posłowie z okręgu numer 6<<<
>>>Nowi posłowie z okręgu numer 7<<<
Powyborcze zmiany w strukturach PiS
Powyborcze rozliczenia w PiS zaczęły się w Warszawie. Najpierw do dymisji podał się Krzysztof Sobolewski, sekretarz generalny partii, ale nie wiadomo jeszcze czy straci stanowisko. To on odpowiada za pracę struktur w województwach. Grzechem Sobolewskiego było to, że wolał polecenia wydawać przez telefon, niż jechać w Polskę.

Potem zmiany zeszły i zaszły niżej. Jarosław Krajewski stracił funkcję partyjnego szefa w Warszawie i zastąpiła go Małgorzata Gosiewska. Jak podał Kurier Lubelski, tak samo stało się w Lubelskiem. Marszałek województwa Jarosław Stawiarski nie jest już szefem w okręgu obejmującym powiat lubelski czy Kraśnicki.
Ryszard Madziar, na stałe mieszkający w okolicy Warszawy, bliski współpracownik Jacka Sasina, został partyjnie zdymisjonowany w Chełmie. Stawiarskiego ma zastąpić Przemysław Czarnek, a Madziara Kamila Grzywaczewska, której nie udało się wgrać wyborów do Senatu. W Chełmie przegrała z Józefem Zającem o 4 tys. głosów.

Grzywaczewska pokazała się w tej kampanii od tej brutalniejszej strony. Ostro atakowała Zająca m.in. za jego współpracę ze służbami komunistycznymi. Czarnek to z kolei gwiazda tych wyborów z 121,6 tys. głosami na koncie.
„Wiecami poparcia wyborów się nie wygra”
– Listy były dobrze skonstruowane. Mieliśmy ludzi z każdego powiatu. To się przełożyło na wyniki, ale teraz widać błędy. Banerami i wiecami poparcia, na które przychodzą znajomi, wyborów się nie wygra – mówi nam jeden z lubelskich polityków PiS, który w tym roku nie startował i obserwował kampanię. Ma na myśli Lublin i okolice. – Lublin zasypaliśmy banerami, a najwięcej głosów dostała Marta Wcisło (z KO – red). Nie mamy tu też senatora – wylicza rozżalony.
Jacek Trela, kandydat Paktu Senackiego, zdobył 93 316 głosów i wygrał z Lechem Sprawką z PiS (65 282 głosy).
– Kampania była za miękka. Za mało mówiliśmy na spotkaniach o tym, co czeka Polskę pod rządami PO. W Lublinie nie słyszałem ani jednego słowa krytyki wobec prezydenta z PO, żeby pokazać, że popełniają błędy. Może tylko Choma próbował coś zrobić. Inni się bali? Mieli zakaz? – pyta nasz rozmówca.
Kazimierz Choma to poseł z Kraśnika, który w kampanii wyborczej mówił, że nie powinno się przenosić dworca PKS w nowe miejsce.
W okręgu chełmskim, za który częściowo odpowiadał Madziar, nawet on sam nie zdobył mandatu. W PiS panuje przekonanie, że lepszy wynik można by osiągnąć, gdyby na „jedynce’ nie było przysłanego z Warszawy Mariusza Kamińskiego, za nim warszawskiego Madziara, a na czwartej pozycji Moniki Pawłowskiej (też bez mandatu), która tę kadencję zaczynała jako posłanka Lewicy popierająca aborcję. Kamiński dostał 44 195 głosów.
To jeszcze nie jest koniec
Na tych ruchach porządkowanie partii przed wyborami samorządowymi 2024 nie musi się skończyć. Nasi rozmówcy z PiS liczą na zmianę w Lublinie, gdzie obecnie szefuje Piotr Breś. Podczas kampanii brakowało spotkań z nieprzekonanymi mieszkańcami. Nie było kandydatów rozdających na deptaku ulotki. – Czy ktoś widział tu naszych kandydatów na ulicach rozmawiających z ludźmi? – pada pytanie.
Możliwy jest też powrót do starego podziału partii na okręgi zgodne z okręgami w wyborach do Sejmu, bo obecny układ (z okręgami senackimi) się nie sprawdził. Ale najważniejsze jest zaangażowanie ludzi.
– Są tacy, którzy kampanię prowadzili niemal tylko na Facebooku. Może mieli kilka plakatów i tyle. Nie spotykali się z ludźmi – słyszymy narzekania. Zarzutów jest znacznie więcej: – Czy ktoś sprawdzał, jak pracują biura powiatowe? Czy w ogóle są tam materiały wyborcze? Czy ktoś organizował jakieś spotkania i narady?
Na zdjęciu: Jarosław Stawiarski (z lewej) i Ryszard Madziar
Fot. Ryszard Madziar Facebook




