Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  15.05.2023

„Dyrektorem będę ja”, czyli dramat w operetce

Udostępnij

Coraz goręcej w temacie połączenia trzech marszałkowskich instytucji kultury. Nagranie ze spotkania Kamili Lendzion, dyrektorki Teatru Muzycznego ze związkami zawodowymi jest powszechnie dostępne w internecie. A związkowcy alarmują media, piszą listy protestacyjne i zbierają podpisy pod petycją do marszałka.

„Z gorącym apelem o pomoc w obronie regionalnej kultury” zwracają się do dziennikarzy dwa związki zawodowe Centrum Spotkania Kultur i NSZZ Solidarność Filharmonii Lubelskiej. – Bądźcie z nami! – proszą.

Mail tej treści na skrzynki lubelskich redakcji przychodzi w poniedziałek po południu. Kilka godzin wcześniej głos w tej sprawie zabiera marszałek województwa Jarosław Stawiarski, który rano gościł w Radiu Lublin.

Jeśli ktoś nie wierzył, że kosztem trzech dużych instytucji (CSK, Filharmonia Lubelska, Teatr Muzyczny) powstanie Opera Lubelska, to marszałek Stawiarski rozwiewa wszelkie wątpliwości, że tak właśnie się stanie. Choć przekonuje na antenie, że „to jedynie zmiana nazwy” i „ewentualnie zmiana dyrektorów w konkursie, jeśli dojdzie do tego”. 

Lepiej nazywać się Opera i Filharmonia Lubelska – stwierdza Stawiarski. – A żadnych zwolnień nie będzie, bo skąd tych ludzi weźmiemy? 

„Wrogie przejęcie” i „dyskwalifikacja”

Zdaniem związkowców, którzy dziś po raz kolejny napisali do mediów, łączenie trzech instytucji to rzeczywistości wrogie przejęcie, a CSK ma zostać poddane utylizacji”. – A wraz z nim wszystkie osiągnięcia i miliony złotych podatników wydane na działalność, projekty i wypromowanie marki – alarmują.

Autorzy listu nie szczędzą też gorzkich słów wszystkim bohaterom tej intrygi. Dyr. Lendzion „nie jest wiarygodną osobą, nie wiadomo, kiedy mówi prawdę”. A odpowiedzialny za kulturę członek Zarządu Województwa Bartłomiej Bałaban to – ich zdaniem – osoba, „której nieopatrznie powierzono pieczę nad kondycją i przyszłością naszej regionalnej kultury”.

– Sam pomysł wrogiego przejęcia instytucji kultury dyskwalifikuje dyr. Kamilę Lendzion i Bartłomieja Bałabana do pełnienia tak zaszczytnych stanowisk – stwierdzają.

Zaś do marszałka Stawiarskiego apelują, by „udowodnił, że jest dobrym i odpowiedzialnym gospodarzem i zapobiegł tej katastrofie.”

Ponad 1500 podpisów pod petycją

To nie jedyny protest w tej sprawie. Sygnatariuszami „listu otwartego” z 10 maja jest sześć różnych związków (w tym Związek Zawodowy Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych w Teatrze Muzycznym).

Stanowczo sprzeciwiamy się ujednoliceniu i wyjałowieniu oferty kulturalnej proponowanej przez Urząd Marszałkowski – czytamy w nim. – Nie wyobrażamy sobie współpracy z proponowaną na stanowisko dyrektora panią Kamilą Lendzion. Doniesienia prasowe ukazujące jej sposób komunikowania się z pracownikami są wysoce niepokojące – piszą związkowcy.  

Jest jeszcze petycja do marszałka „Ratujmy Filharmonię Lubelską!” – Próba fuzji jest zamachem na niezależność odrębnych instytucji, ich dorobek, tradycję, wypracowaną markę i pozycję w środowisku – alarmują jej autorzy. Petycję podpisało ją już ponad 1500 osób.

Zaczęło się od nagrania

26 kwietnia dyrektor teatru Muzycznego Kamila Lendzion kieruje do urzędu marszałkowskiego oficjalne pismo ws. połączenia trzech samorządowych instytucji kultury w nowy twór „Opera i Filharmonia Lubelska – Lubelskie Centrum Sztuki””. Potem spotyka się ze związkami zawodowymi swojej instytucji. Nie przypuszcza, że jedna z obecnych na zebraniu osób całe spotkanie nagrywa. Pierwszy artykuł na podstawie tego nagrania napisze 5 maja Kurier Lubelski.

„Dyrektorem będę ja”

Tak dalej być nie może. Nie możemy pracować w taki sposób, bo po pierwsze ja już nie mam siły wam cały czas obiecywać, że będzie lepiej. Nie mam siły być na etacie żebraka tak samo jak i wy – zaczyna spotkanie Kamila Lendzion. Dalej dyrektorka wylicza ostatnie nagrody dla Teatru Muzycznego, stwierdza, że „najwyższy czas, żeby nie zgodzić się na takie warunki”, przekonuje, że „z taką salą nie jesteśmy w stanie zarabiać więcej”. Do rzeczy przechodzi szybko.

To jest faktycznie ostatni rok moich starań i przekonywania różnych osób do tego. No i w końcu się udało. 1 stycznia przestaje istnieć Teatr Muzyczny w Lublinie i powstaje opera.

Dyr., Lendzion mówi o tym, że decyzję zarząd województwa podjął dzień wcześniej. – Przestaje istnieć Centrum Spotkania Kultur, zostaje orkiestra filharmonii i orkiestra Teatru Muzycznego. Powstanie jedna instytucja, kierować nią będę ja.

Uspokaja, że likwidacji etatów nie będzie. I oznajmia, że klamka już zapadła.

Sytuacja jest już nieodwracalna. To decyzja marszałka Stawiarskiego, który jest po rozmowach w ministerstwie. Ja jestem tylko wykonawcą, ale nie ukrywam, że jest bardzo dobry kierunek. Jako największa instytucja przejmujemy całą resztę.

Wielokrotnie powołuje się też na „zapisy w regulaminie i statucie” nowej instytucji. Obiecuje też wyższe pensje, kilka razy przypominając, że z marszałkowskich instytucji kultury to właśnie pracownicy Teatru Muzycznego „zarabiają najmniej”. I uspokaja, że zwolnień nie będzie. Ale nie wyklucza, że niektórzy zwolnią się sami.

Dostajemy wszystkich na rok. Przez rok nie jestem w stanie nikogo zwolnić. Ale jeśli ujednolicimy pensje, to większość pracowników CSK nie będzie chciała za takie pieniądze pracować.

 Czyta związkowcom treść pisma intencyjnego. Dodając, że „wszystkie szczegóły są w „analizie finansowej” i „koncepcji”. Przyznaje, że jeździła „do innych podobnych instytucji, żeby zobaczyć, jak to wygląda tam”.

To przesądzone, decyzja jest podjęta – rozwiewia wszelkie wątpliwości. I po raz kolejny podkreśla: – Nie będzie innych dyrektorów poza mną. Będą kierownicy.

Do sprawy wrócimy.

Na zdjęciu: Jarosław Stawiarski, Kamila Lendzion i europoseł Beata Mazurek na Gali Ambasador Województwa Lubelskiego Fot. UMWL

10 odpowiedzi na “„Dyrektorem będę ja”, czyli dramat w operetce”

  1. Ania pisze:

    „A żadnych zwolnień nie będzie, bo skąd tych ludzi weźmiemy?” Niestety. Nawet kłamać trzeba umieć. Na spotkaniu ze związkami w TM wyraźnie powiedziano, że w obecnych trzech instytucjach jest 375 pracowników a w nowej będzie najwyżej tylko 300 i np. że „przecież nie możemy mieć 3 głównych księgowych”. Jak widać jest też mowa o „wyrównywaniu” (czyli obniżaniu) pensji do najniższych w tych trzech miejscach i o zmianach warunków pracy i podsumowanie, że „pewnie ludzie i tak będą odchodzić”. To brzmi bardzo ponuro, jak zapowiedź represji finansowych, dyscyplinarnych i organizacyjnych, które mają zmusić prawie 1/4 pracowników do wypowiedzeń. A wszystko jest „na gębę”. Nie ma żadnego planu na piśmie. Specjalnie żeby można było każdemu opowiadać inne rzeczy i potem się z tego wycofać? I tak likwiduje się dwie instytucje kultury, w tym jedną z 80-letnim dorobkiem i jednym z najbardziej znanych na świecie polskich muzyków jako patronem. Tę instytucję jeszcze rok temu promowano za oceanem! A teraz szybko się likwiduje, na kolanie, żeby za nic potem nikt nie odpowiadał. Będzie drugi Janów Podlaski? Ludzie, podpisujcie petycję w necie, bo zaraz żadna instytucja kultury w tym kraju nie będzie bezpieczna. I pewnie nie tylko kultury.

  2. Ania pisze:

    I jeszcze jedno: dyrektorka TM mówi, że ma dosyć żebrania. Nieśmiało wskażę, że osobą, od której zależy finansowanie TM jest ten sam polityk, który teraz chce ją umieścić na stołku dyrektora wszystkich trzech instytucji. Wystarczy, że zapewniłby dobre finansowanie wszystkim trzem (przecież w tym kraju na fanaberie polityków kasy nigdy nie brakuje, więc co to jest kilka milionów na godne funkcjonowanie kultury?) i problemy Pani Dyrektor skończyłyby się. A przypominam, że opera to bardzo droga impreza. Ta jedna instytucja może się okazać droższa niż wszystkie obecne trzy razem wzięte.

  3. Danuta S. pisze:

    Z ogromnym zdziwieniem wysłuchałam wywiadu z marszałkiem województwa, który nawet nie ukrywał, że nawet opery wystawianej w Teatrze Muzycznym nie widział!
    Nie widział, więc pewnie nie rozumie, jaka jest różnica pomiędzy operą a operetką, jakie są wymagania sceniczne, orkiestrowe, obsada, pełny skład baletu, często spory chór. Czy obecnie zatrudnieni śpiewacy mają doświadczenie operowe? Jeśli tak, to jakie i w jakim repertuarze? Czy ktoś pomyślał o magazynach do składowania dekoracji scenicznych? Pytań mnóstwo, odpowiedzi praktycznie żadnej.
    Najbardziej jednak dziwi likwidacja długoletniej (prawie 80-letniej) tradycji jednej z pierwszych i najstarszych filharmonii w Polsce – im. Henryka Wieniawskiego, znanego w świecie muzycznym wirtuoza ale i kompozytora, którego nazwisko jest chlubą polskiej tradycji muzycznej, który ma lubelskie korzenie, a którego obecnie nam
    panująca władza nie zna, nie rozumie i nie szanuje!
    Z prezentowanej fotografii wynika, iż osoba mianująca już siebie dyrektorem „Kombinatu”, stojąca obok pisowskiej
    Decydentami, jest wybranką partyjną i nie ma zamiaru walczyć o tradycje, o muzyków, o koncerty kameralne, recitale, o pracowników administracji, zespół techniczny itd.
    PiS uwielbia gigantomanię, wszystko ma być wielkie, narodowe i patriotyczne, niezależnie od praktycznych warunków. Ciekawa jestem haki procent mieszkańców Lublina oddałoby głowę za Operę?
    Ambicje można mieć, jednak tu wystarczy tylko odrobina rozsądku!
    Niszczenie tradycji i historii jest działaniem
    na szkodę historii narodu!
    Gdzie szacunek do wszystkich pracowników ws ystkich instytucji? Ja i mój mąż spędziliśmy kawał życia w Filharmonii, znałam wszystkich pracowników, oddanych, ambitnych, zaangażowanych – których tego typu wiadomości zwyczajnie frustrują!
    Pozbywamy się talentów, prowadzimy urojone wojenki przeciwko ambitnym artystom, którzy byli i są szanowani w wielu innych miastach i poza granicami kraju.
    A amatorskie podchodzenie do sprawy partyjnych urzędników zamiast sprawy oddać w ręce fachowców – urządza sobie kolejne gierki! Oby nie skończyły się one tak, jak te w Janowie Podlaskim, gdzie wykończono coś, co było chlubą nie tylko regionu, ale i świata!
    Pora się ogarnąć i zostawić Filharmonię im. Henryka Wieniawskiego w spokoju.

  4. Wojciech Naja pisze:

    Nie będzie kabaretu. Będzie chór. Tego wymaga od nas teraz najbardziej społeczeństwo.
    https://youtu.be/hR00GJYBwps

  5. Krzysztof pisze:

    Nagranie ukazuje przedziwny układ w jakim znajdują się związki zawodowe w tej instytucji. Związkowcy przechodzą łatwo do prządku dziennego nad naruszaniem regulaminu pracy (przekroczenie maksymalnej ilości spektakli w miesiącu). Dyrekcja – jak wynika z nagrania od dłuższego czasu nie wypłaca pieniędzy za jakiś zamiejscowy koncert i na wspomnienie tego, że może wypadałoby zapłacić reaguje burknięciem, bo musi płacić faktury. Ktoś kwituje to z wymuszonym śmiechem, ach, ta sytuacja to już taka „memiczna”. Na wspomnienie o zamiarze zwolnienia pracownika rozlega się śmiech (to przecież taka beczka śmiechu i powód do radości dla działaczy zwiazkowych !) I tylko jakaś osoba cieniutkim, kwilącym głosikiem prosi o przywrócenie wody pitnej w instytucji. I wszyscy pozytywne rozpatrzenie tej prośby ze strony łaskawej Dyrekcji uznają za wielki sukces.Nic dziwnego, że Dyrektorka jest zadowolona ze związków zawodowych i stawia je za przykład w innych instytucjach. Ostatecznie zaś roztaczana jest piękna perspektywa jak po połączeniu „nasze” dobre związki zawodowe przejmą tamte, gorsze z CSK i Filharmonii. Już gratuluję ich pracownikom takiej reprezentacji.

  6. m00zyk pisze:

    Bardzo słuszna uwaga. Ale również i postać tej pani dyrektor zupełnie nie wzbudza zaufania ani sympatii. Kolejny cwaniak na stanowisku.

  7. kolakoka pisze:

    Dobrze, że ktoś to zauważył. Może w końcu ktoś powinien rozliczyć z tego wszystkiego panią dyrektor… Odwagi! Pracownicy proszący o wodę ?!?!?! o wypłatę należnych im wynagrodzeń?!?!
    To jest standard opery w rozumieniu obecnej pani dyrektor i marszałka? Może czas przyznać, że to nieodpowiednia osoba na tym stanowisku. Na mediach społecznościowych same ochy i achy, a co się dzieje za drzwiami tej instytucji skoro pracownicy muszą prosić o tak oczywiste rzeczy?? Współczuję, nie chciałbym być na ich miejscu, ale niech ktoś w końcu się tym zajmie!

  8. Bob pisze:

    To samo Stawiarski zrobił że szpitalem Jana Bożego. Polo żył z Kraśnicką. A teraz Kraśnicką likwiduje lokalizację Biernackiego 9. W ogóle nie szanują pracowników z Jana Bożego. Uważają ich za zło konieczne.

  9. Gruba pisze:

    minutę temu
    Pani Gruba odjechała całkiem mówi: – Miałam zaszczyt prowadzenia koncertu inaugurującego funkcjonowanie sali CSK. Wystąpiła wtedy wspaniała Aleksandra Kurzak, jej mąż Roberto Alagna, piękne operowe głosy, ale przez mikrofon. Grała orkiestra symfoniczna im. K. Namysłowskiego z Zamościa pod dyrekcją Bassema Akiki – wszyscy siedzieli w otoczeniu mikrofonów. Czy takiej opery chcemy? Bo to co mamy, to warunki plenerowe – nie pozostawia złudzeń Teresa Księska-Falger i stawia kolejne konkretne pytanie: kto miałby operę realizować? – W Teatrze Muzycznym głosów operowych nie ma, a tamtejsza orkiestra „nie dźwignie” partii w partyturach takich mistrzów jak Verdi, czy Puccini – zaznacza Księska-Falger twoja świta już się zapiła a jak nie to odeszłaś w świetle skandalu zjodziejstwa z zarzutami przez prokuraturę czego co nie uciągną muzycy i to z filharmonia to twojego tonażu stojąc w kolejce po podwyżkę kobieto nawet nie byłaś w teatrze od lat 2000 to co się wypowiadasz uszanuj świętej Pamięci Męża którego zajechałas i zamknij swoją mordkę

  10. Gruba pisze:

    Rudy zazdrościsz?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

5 minuty czytania

26.02.2024

Muzeum na miarę naszych możliwości: wypchany pingwin i puszka pogryziona przez misia

Kosztowało kilka milionów, ale 40 minut w zupełności wystarczy, żeby…

2 minuty czytania

24.02.2024

Zmiana bez zmian w „Gardzienicach”

Wojciech Goleman został pełnoprawnym dyrektorem Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”. Zarząd województwa…

4 minuty czytania

22.02.2024

Dyrektor Teatru Osterwy uciekł spod marszałkowskiego topora. Pomógł Czarnek, czy ministerstwo kultury?

Tak jak niespodziewanie marszałek Jarosław Stawiarski wszczął procedurę odwołania dyrektora…

3 minuty czytania

21.02.2024

Ugoda wyszła z Hecy. Koniec sporu o zwolnienie Pietrasiewicza z Centrum Kultury

Trwająca ponad rok batalia sądowa dotycząca zwolnienia z pracy pomiędzy…

6 minuty czytania

15.02.2024

Dla swoich zniżka specjalna. Jak PiS wynajęło Salę Operową CSK na spotkanie z Kaczyńskim

Po jednej stornie stołu negocjacyjnego dwaj czołowi politycy PiS z…

4 minuty czytania

10.02.2024

Marszałek chce odwołać dyrektora Teatru Osterwy. Powód? „Naruszenie prawa”

Pismo w sprawie zamiaru odwołania Redbada Klynstry-Komarnickiego trafiło już do…

4 minuty czytania

08.02.2024

Była galeria z Banksym, będą biura. I plan hollywoodzkiego serialu

Brain Damage Gallery po siedmiu latach wynosi się z gmachu…

4 minuty czytania

19.01.2024

„Co mi Panie dasz?” Na pewno nie zwrot za bilety na koncert Bajmu w CSK

Bajm miał zagrać w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie 13…