Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  19.02.2024 08:22

Miejscy aktywiści za burtą. W wyborach do Rady Miasta Lublina „karty rozdaje prezydent Żuk”

Miejscy aktywiści za burtą. W wyborach do Rady Miasta Lublina „karty rozdaje prezydent Żuk”

Udostępnij

– To naprawdę była realna szansa na zmiany, dlatego zaczęliśmy rozmowy. A na koniec okazało się, że to Żuk rozdaje karty – mówi jeden z lubelskich aktywistów. Ani on, ani jego koledzy nie będą mieli szansy zawalczyć o mandaty radnych. Prezydent Lublina przekonał Jacka Burego, by Polska 2050 nie szła do wyborów samodzielnie. I wskazał, kogo sobie na wspólnej liście życzy a kogo nie.

Chełm, Puławy, ale nie Lublin. w tym ostatnim mieście partia Szymona Hołowni zarejestrowała swój komitet wyborczy, ale nie wystartuje samodzielnie do Rady Miasta Lublin. Szef lokalnych struktur Jacek Bury zdecydował, że do wyborów pójdzie razem z Krzysztofem Żukiem, prezydentem Lublina od 2010 roku.

„Nie ma znaczenia czy sześć mandatów, czy cztery”

– Dla nas największą troską jest wspólne dobro. Nasz udział w radzie miasta z sześcioma czy czterema radnymi nie ma takiego znaczenia jak to żebyśmy walczyli o ten lepszy wspólny Lublin – przekonuje Jacek Bury gdy pytamy go o to, czy samodzielny start nie byłby dla jego partii szansą na wprowadzenie do samorządu większej liczby radnych.

Bo takie głosy w jego komitecie były, a dyskusja czy startować razem z Żukiem, czy osobno toczyła się do ostatniej chwili. Pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu.

>>>Wspólna droga czy własna droga? Kto chce i kto nie chce iść z Żukiem na wybory<<<

Decyzje już jednak zapadły. Podpisy pod wspólną deklaracją zostały już złożone. Już wcześniej sam Bury nie ukrywał, że on sam chce dogadać się z Żukiem. W rozmowach ze swoim komitetem używał takich argumentów jak to, że „kampanii nie da się zrobić za 1500 zł”, a swoich radnych „będzie pilnować, by nie zostali kupieni czy zaszantażowani.”

– Okrągłe słowa, gra pozorów – ocenia dziś jedna z osób, zaangażowana w tworzenie komitetu wyborczego, z list którego w wyborach do rady miasta ostatecznie nie wystartuje.

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

– Bury wybrał drogę łatwiejszą, mniej ryzykowaną – komentuje nasz kolejny rozmówca. – Na pewno rozczarował tą decyzją. Już raczej nie zrobi Kongresu Rad Dzielnic, bo nikt na niego nie przyjdzie.

Jak Jacek Bury komitet organizował

Kongres był dużym i ważnym wydarzeniem firmowanym przez Burego. Dzielnicowi radni mieli okazję się spotkać i ocenić działania władz Lublina. Mogli pochwalić i ponarzekać. Wszystko to firmował Jacek Bury. Kongresy Rad Dzielnic Jacek Bury, wówczas jeszcze senator Polski 2050, organizował od 2021 r. W tym czasie pozwalał sobie też na krytykę prezydenta Żuka, jak wówczas gdy bez ogródek komentował sprawę zamiany działek między miastem a jednym z deweloperów (Interbud Construction). Władzom miasta zarzucał „niegospodarność” i wytykał „niepokojące powiązania osobowe”.

Polityk organizował też konferencje prasowe, na których apelował do radnych z prezydenckiego klubu, by zrezygnowali z pracy w miejskich spółkach (Jarosław Pakuła w MOSiR), Dariusz Sadowski w MPWiK, Monika Orzechowska i Zbigniew Jurkowski w MKK). Z czasem jednak spuścił z tonu, a wiosną ub. r. ogłosił, że nie będzie walczył o reelekcję w wyborach parlamentarnych. – Decyzja ta jest rezultatem próby dyskredytacji mojej osoby przez żonę, z którą się rozstajętłumaczył wówczas.

W październikowych wyborach rzeczywiście nie wystartował, a po tym jak ich wynik okazał się dużym sukcesem dla partii Szymona Hołowni, zaczął przygotowania do kwietniowego starcia przy wyborczych urnach. Skupił przy sobie nie tylko ludzi związanych ze stowarzyszeniem Polska 2050, ale też dzielnicowych radnych i miejskich aktywistów.

– To naprawdę była realna szansa na zmiany. Dlatego też zaczęliśmy rozmowy z tym komitetem – opowiada jeden z zaangażowanych w sprawę. – A na koniec okazało się, że to Żuk rozdaje karty. To on ostatecznie decyduje, kto znajdzie się na listach.

BURY FB
Z Facebooka Jacka Burego

Wroński tak, Cegiełko nie

Z naszych ustaleń wynika, że Polska 2050 dostała cztery tzw. biorące miejsca na listach KWW Krzysztofa Żuka. Oficjalnie padło jedno nazwisko. Z jedynki w okręgu drugim lub trzecim wystartuje szerzej nieznana Magdalena Szczygieł-Mitrus. Dwójkę na LSM ma dostać pisarz Marcin Wroński (ten sam, który miesiąc temu ogłaszał, że wystartuje w walce o fotel prezydenta Lublina z innego komitetu).

Wiadomo też, że na pewno na listach KWW nie zobaczymy nazwisk lubelskich aktywistów jak Szymon Pietrasiewicz, wyrazistych dzielnicowych radnych jak Jacek Skiba czy prawnika Pawła Cegiełko. Na te osoby miał się nie zgodzić prezydent Żuk. Pytany o to przez dziennikarzy kilka dni temu prezydent Lublina przyznał, że jego oferta dotyczyła Polski 2050.

– Za burtą zostali długoletni działacze rad dzielnic, cały Lubelski Ruch Miejski, rozpoznawalni aktywiści. To naprawdę nie jest dobre dla miasta. Tym samym nie ma już żadnej alternatywy dla osób, które nie chcą głosować ani na PiS ani na Żuka – ocenia osoba zaangażowana w tworzenie komitetu wyborczego Lublin 2050.

Choć taki komitet (Lublin 2050) został zarejestrowany 7 lutego, to w wyborach samorządowych nie wystartuje. Nie wystawi też swojego kandydata na prezydenta (miał być nim Wojciech Wołoch, obecny wojewoda). Podobnie jak swoich własnych komitetów nie stworzą PSL czy Lewica. Te partie również wystawią swoich kandydatów na listach KWW Krzysztof Żuk. „Jedynkę” w okręgu nr 1 dostanie Anna Augustyniak (PSL), była sekretarz województwa, która od czasu gdy władzę w województwie przejął PiS znalazła zatrudnienie w lubelskim Ratuszu. Jedną z „jedynek” dostanie też Nowa Lewica (dla obecnego radnego Dariusza Sadowskiego lub Wiktora Sawickiego dyrektora biura posła Jacka Czerniaka).

„Traktujemy się po partnersku”

Przedstawiciele wszystkich tych partii na wspólnej konferencji prasowej w piątek (16 lutego) przekonywali, że taka szeroka koalicja służy „dobru mieszkańców” i „rozwojowi Lublina„. W wyborach w 2018 podobna formuła się sprawdziła. Do 31-osobowej rady Żukowi udało się wprowadzić aż 19 swoich radnych.

Traktujemy się partnersku i mamy do siebie szacunek – stwierdził prezydent pytany o podział miejsc na listach dla poszczególnych politycznych frakcji. – Każdy człon tego komitetu ma jedynkę, ma dwójkę, ma trójkę. Co do pozostałych pozycji wynika to ze zgłaszanych nazwisk, ale też parytetu – w każdym okręgu powinny być co najmniej trzy panie.

Sam Krzysztof Żuk wystartuje nie tylko w wyborach na prezydenta. Żuk będzie też liderem listy do rady miasta w okręgu nr 6 (na „dwójce” ma tu się znajdować jego zastępczyni w ratuszu i szefowa komitetu wyborczego – Beata Stepaniuk-Kuśmierzak). Klub Żuka dostanie też „jedynki” w okręgu 4 i 5. Obsadzą je radni Bartosz Margul (jako przedstawiciel Platformy Obywatelskiej) i Jadwiga Mach (jako Wspólny Lublin).

Na zdjęciu: Konferencja prasowa KWW Krzysztofa Żuka, na której prezydent ogłosił „szeroką koalicję” z PSL, Lewicą i Polską 2050 (Fot. Krzysztof Żuk/ FB)

https://jawnylublin.pl/sa-pieniadze-sa-ludzie-sa-checi-dlaczego-polska-2050-moze-nie-wystartowac-samodzielnie/
https://jawnylublin.pl/trzecia-droga-czy-wspolna-droga-kto-chce-i-nie-chce-isc-z-zukiem-na-wybory/