Wesprzyj Kontakt

7 minuty czytania  •  10.12.2023

Artur Soboń. W kilka lat od urzędnika w Świdniku do zarządu NBP

Udostępnij

Mam wrażenie, że Arturowi właśnie o to chodziło. Nie o politykę i Sejm, ale o posadę ministra, w państwowym biznesie albo w banku centralnym – mówi o Arturze Soboniu jeden z jego partyjnych znajomych. Poseł ze Świdnika został powołany do zarządu Narodowego Banku Polskiego.

NBP przez lata był instytucją, która Polaków nie za bardzo interesowała. Kojarzyli ją z napisu ma banknotach i wydawania monet kolekcjonerskich. Wszystko zmieniło się wraz z rządami PiS, objęciem stanowiska prezesa NBP przez Adama Glapińskiego i gdy nastała era drożyzny. Wiele osób wówczas przekonało się, jak ważne są decyzje NBP. Mają wpływ na walkę z inflacją i wpływają na wysokość raty kredytu za mieszkanie.

Teraz takimi sprawami będzie się zajmował Artur Soboń.

Z Sejmu do NBP

Artur Soboń (rocznik 1977) to absolwent historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i studiów doktoranckich z ekonomii w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Jego żona jest prokuratorem. Ma dwie córki.

Teraz będzie pracował w NBP. Będąc w NBP, Soboń nie może prowadzić działalności politycznej. Właściwie żadnej innej poza naukową. Dlatego nie może być już posłem. Jego miejsce w Sejmie ma zająć kolejna osoba z listy PiS z odpowiednią liczbą zdobytych głosów.

Myślę, że właściwie Arturowi o to chodziło. Nie o Sejm i politykę, bo to był tylko przystanek. Sądzę, że celem było czymś zarządzanie, a w Sejmie się tego nie robi – mówi jeden z lubelskich polityków PiS.

Dodać tylko można, że na pewno poprawią się zarobki Sobonia. W 2022 r. członkowie zarządu NBP zarobili średnio prawie 734 tys. zł rocznie. Zarobki posła Sobonia w ubiegłym roku to 45,5 tys. zł diety parlamentarnej plus wynagrodzenia w ministerstwach – ok. 230 tys. złotych.

Z Morawieckim na „ty”

Soboń był w poprzednich rządach PiS wiceministrem w kilku resortach. Ostatnio w Ministerstwie Finansów. Trafił tam z Ministerstwa Aktywów Państwowych. To była osobista decyzja premiera Mateusza Morawieckiego, a Soboń dostał zadanie specjalne. Miał poprawił podatkowy bałagan zapisany w Polskim Ładzie. To pakiet reform, w tym fiskalnych, które wprowadził rząd, ale część podatkowa została tak źle skomponowana, że w trybie pilnym trzeba było tę część zmieniać. To było zadanie Sobonia.

Fot. Artur Soboń Facebook

Likwidujemy patologię dualizmu zaliczkowego, który mieliśmy w związku z przepisami systemu podatkowego obowiązującego od 1 stycznia – mówił w czerwcu 2022 r., pokazując swój plan naprawczy, i przyznawał: – To w praktyce oznacza, że dokonaliśmy demontażu w ramach tych podatkowych rozwiązań Polskiego Ładu, które były skomplikowane, nieprzewidywalne i niezrozumiałe dla podatników, takich jak ulga dla klasy średniej, na rzecz rozwiązań powszechnych, systemowych i zrozumiałych.

I trzeba przyznać, że Soboniowi się udało. Jeżeli ktoś pamięta początki Polskiego Ładu i zamieszanie z podatkami, to teraz obecny system chyba uznaje, że przejrzysty. Choć to przecież podatki i klarownie dla każdego nie będzie nigdy.

Jak Soboń po raz pierwszy wszedł do rządu? Jak zapunktował u Mateusza Morawieckiego? Trudno wskazać konkretną odpowiedź. – Chyba to sobie wydeptał – domyśla się jeden z polityków PiS. O tym deptaniu więcej za chwilę, bo jeszcze parę słów trzeba powiedzieć o karierze polityka ze Świdnika.

Mateusz Morawiecki i Artur Soboń (Fot. Artur Soboń Facebook)

Nie jest tajemnicą, że ma dobre kontakty z Morawieckim. Nie jakieś zażyłe. Raczej służbowe, ale dobre. Jest z premierem na „ty”. Ale nie przekłada się to na polityczną pozycję Sobonia, na której zresztą mu nie bardzo zależy. Nie wchodzi w partyjne rozgrywki. Nie buduje swoich wewnątrzpartyjnych struktur. Nie walczy o władzę i wpływy. Nie te w partii. Jego interesuje raczej zaplecze biznesowe.

Bój o lotnisko

Przez lata to miasto Lublin, jako udziałowiec, miało najwięcej do powiedzenia w Porcie Lotniczym Lublin. Samorząd województwa był na drugim miejscu. Przez lata to od prezydenta Lublina zależało, kto będzie prezesem lotniska.

Obecnie jednak sytuacja jest inna. To marszałek województwa gra na lotnisku pierwsze skrzypce.

W czerwcu 2020 roku rada nadzorcza Portu Lotniczego Lublin podjęła uchwałę o odwołaniu dotychczasowych członków zarządu spółki Port Lotniczy Lublin: Krzysztofa Wójtowicza, Sebastiana Meitza i Adama Klinerta. Wójtowicz to zaufany człowiek prezydenta Krzysztofa Żuka. Jego miejsce zajął Andrzej Hawryluk.

To człowiek spoza lubelskiej polityki i biznesu. I to nie marszałek Jarosław Stawiarski go znalazł. Zrobił to Artur Soboń. W ten sposób PiS przejął kontrolę nad PLL.

Kiedy doszło do tej zmiany, a także kilku innych wśród pracowników lotniska, dało się słyszeć, że za wszystkim stał Artur Soboń. PiS wykorzystał pandemię, z którą PLL poradził sobie dobrze uruchamiając np. korytarz powietrzny dla transportów z Chin, do przejęcia władzy w porcie.

Dało się też wówczas usłyszeć od pracowników portu: – Przehandlowali nas. Oddano PiS stery za spokój na innych polach. Za dobrą współpracę prezydenta z marszałkiem w kwestii unijnych dotacji – mówił jeden z dobrze zorientowanych pracowników Lotniska, a wystarczy tylko przypomnieć, że w grudniu 2020 r. miasto popisało umowę na budowę Dworca Lublin (właśnie zakończona) za pieniądze unijne, którymi dysponował marszałek województwa. Potem wchodziło w grę zwiększenie dofinansowania, bo budowa dworca znacznie podrożała z 200 mln zł do 340 mln zł.

Jest także teoria, że prezydent oddał władzę na lotnisku marszałkowi za spokój i zatrzymanie na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Lublinie Katarzyny Mieczkowskiej – żony Krzysztofa Żuka. Muzeum jest placówką współprowadzoną przez samorząd województwa. Choć jeszcze w 2020 r. było to Muzeum Lubelskie, w którym pełnię władzy miał marszałek.

Katarzyna Mieczkowska (Fot. Muzeum Narodowe w Lublinie)

Od sekretarza w górę

Wróćmy jednak do Artura Sobonia. W swojej karierze był sekretarzem miasta Świdnik, radnym wojewódzkim, posłem, wiceministrem. Przeszedł długą drogę od urzędnika do członka zarządu NBP. I nikomu tego nie zawdzięcza. Tylko sobie.

W polityce można karierę zrobić albo mając jakiegoś wpływowego opiekuna, który ciągnie do góry. Albo budując sobie zaplecze z ludzi, na których barkach dochodzi się do władzy. Soboń nie miał ani jednego, ani drugiego. Trudno prawicowego burmistrza Świdnika Waldemara Jaksona za tak wpływowego w PiS (burmistrz nie jest członkiem partii), żeby mógł wypchnąć Sobonia wysoko. Trudno też zauważyć, żeby Soboń w PiS miał jakieś zaplecze, skoro go nie buduje.

Marcin Dmowski, Artur Soboń i Waldemar Jakson

Soboń ścieżki kariery wydeptał sobie sam. Najpierw został radnym sejmiku (od 2010 r.). Tam dał się poznać jako osoba znająca się na funduszach unijnych. Mentalnie daleko był od twardego, prawicowego PiS. Do tego stopnia, że partia poważnie brała pod uwagę jego kandydaturę na marszałka województwa w 2018 roku. Nie były to szanse wielkie i finalnie marszałkiem został Jarosław Stawiarski. Soboń był także wymieniany jako kandydat PiS na prezydenta Lublina.

Polityk posłem został w 2015 roku. Musiał wówczas przeżyć szok. W Lubelskiem był sekretarzem miasta, radnym sejmiku i zasiadał w radach nadzorczych spółek. W Sejmie stał się jednym z 460 posłów. Bez medialnej sławy był jednym z tych „do roboty”. Nie był dostrzegany. Jeżeli występował w mediach, to w niszowych jak TV Trwam. Ale budował swoją karierę. Zaczął być dostrzegany. Dziennikarze coraz częściej byli ciekawi, co ma do powiedzenia. Już nie jeździł do Torunia na wywiady, ale zapraszano go do TVP, Polskiego Radia czy Polsatu.

A trzeba wiedzieć, że w ogólnopolskich mediach polityk nie pojawia się często dlatego, że zaprasza go dziennikarz prowadzący program. To partia wskazuje, kto ma odwiedzić konkretną telewizję. Na początku PiS wysyłał Sobonia do medialnej niszy. Potem do bardziej popularnych stacji.

Pomagało to, że Artur Soboń lubi media. Ma łatwość wypowiadania się, mówi konkretnie. Choć zalicza też wpadki. Jak ta w 2018 roku kiedy zaproponował wprowadzenie tzw. bykowego, czyli podatku, który mieliby płacić single. To był żart, ale przez dziennikarzy i polityczną opozycję wzięty na serio i za badania nastrojów przed wejściem takiego podatku w życie.

NBP jako nagroda

Czemu Soboń został powołany do NBP? Bo to może być nagroda za posprzątanie po Polskim Ładzie. Polityk ma zagwarantowane 6 lat spokoju i wysokie zarobki. Schodzi też z celownika mediów.

Michał Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej” przypomina, że Soboń radził sobie w rządzie różnie. Ugasił pożar podatkowy, ale nie dał rady naprawić projektu PiS (Mieszkanie Plus) dotyczącego budowy tanich mieszkań.

Kłopot jednak nie w kompetencjach, lecz w tym, że Soboń jeszcze niedawno startował w wyborach i niecały miesiąc temu składał ślubowanie poselskie. Postanowienie prezydenta oznacza zaś wygaszenie jego mandatu. Wygląda to więc tak, jakby Artur Soboń dostał po nieudanych dla PiS wyborach stanowisko w NBP jako nagrodę za lojalność wobec Mateusza Morawieckiego i za pomoc w sprzątaniu po Polskim Ładzie” – analizuje Szułdrzyński.

Na zdjęciu: Artur Soboń i prezydent Andrzej Duda i (Fot. KPRP)

Jedna odpowiedź do “Artur Soboń. W kilka lat od urzędnika w Świdniku do zarządu NBP”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Uwadze P0lsK0-W0lskiej Zjednoczonej Partii Deweloperskiej nie mogło ujść głębokie zaangażowanie jej członka w Sprawę dewelorozwoju w postaci m.in. ustawy lex-dewelocwaniak. Stąd zasłużona promocja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

6 minuty czytania

25.02.2024

PiS w kinie w Lublinie. Widzowie zobaczyli spektakl Czarnka, Kamińskiego i Wąsika

O kłótni Żuka z Wcisło czy konieczności „pogonienia brukselskiego establishmentu”…

3 minuty czytania

23.02.2024

Pisarz, motocyklista i urzędniczka. Kogo Trzecia Droga wysyła do Rady Miasta Lublin

Siedem osób ze wskazania Polski 2050 i PSL startuje w…

4 minuty czytania

23.02.2024

Szef PO awansuje na szczyt, brat posła spada. Listy KO w wyborach do Sejmiku Województwa Lubelskiego

Zarząd Platformy Obywatelskiej zaakceptował listy kandydatów do sejmiku województwa lubelskiego.…

4 minuty czytania

23.02.2024

Były baron SLD wysoko na listach KO do sejmiku. „Zniesmaczenie” kontra „to jest ich ból, nie mój”

Grzegorz Kurczuk, przed laty szef lubelskiej lewicy, nieoczekiwanie wystartuje z…

2 minuty czytania

22.02.2024

Ile się zarabia u wojewody? Mamy listę ponad stu nazwisk

Wojewoda Krzysztof Komorski nie jest najlepiej opłacanym urzędnikiem. O 1800…

3 minuty czytania

21.02.2024

Marcin Wroński skończył rozdział, zanim na dobre go zaczął. Nie będzie kandydował na prezydenta Lublina

Znany pisarz kryminałów nie będzie walczył o prezydenturę Lublina. Chciał…

3 minuty czytania

21.02.2024

Koniec sagi rodu kraśnickiego w bogatym funduszu. Pracę straci protegowana marszałka

Jest już czterech nowych członków rady nadzorczej. Wszyscy związani z…

2 minuty czytania

20.02.2024

Monika Pawłowska bierze mandat. Czy siądzie obok posła Czarnka?

Koniec spekulacji. Monika Pawłowska właśnie ogłosiła, że przyjmuje mandat po…