Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  06.07.2022

ZTM zrobi zielony przystanek na al. Kraśnickiej. 7 razy drożej niż Warszawa!

Udostępnij

Miasto wyda 72 tys. zł na zielony przystanek na al. Kraśnickiej. Przystanek zlokalizowany będzie przy prawie 1 ha terenu zielonego. Zastanawiam się czy tych pieniędzy nie można było wydać lepiej. Podpowiedź, że można płynie nawet ze stolicy.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Czym są zielone przystanki? To przystanki, których ściany i dach wykorzystane są do posadzenia zielni. Po co? Przede wszystkim po to by zieleń pojawiła się tam gdzie jej nie ma i być nie może. Zieleń nie tylko pozytywnie wpływa na postrzeganie przestrzeni czy na nasze samopoczucie. Zieleń zapewnia cień i klimatyzację. Dlatego zielone przystanki stosuje się głównie w betonowych centrach miast. Tam gdzie zieleni nie ma i nie ma na nią miejsca.

Cena nie gra roli. Efekt też.

Skoro wydajemy pieniądze publiczne logicznym jest, że powinniśmy działać jak najefektywniej: za jak najmniej robić jak najwięcej. Taki styl myślenia nie przyjął się jednak w Lublinie. Zarząd Transportu Miejskiego ogłosił, że za 72 tys. zł zrobi JEDEN zielony przystanek. Powstanie on na al. Kraśnickiej. Popatrzyłem na otoczenie planowanego zielonego przystanku. Jest w nim dosyć sporo zieleni. Zaraz za przystankiem mamy 3 metrowy pas zieleni na całej długości 50 metrowej zatoki. Tuż za tym pasem mamy lądowisko szpitalne - to teren zielony o wymiarach boiska piłkarskiego: 60x120m! Zagospodarowanie tego terenu jest ubogie, bo składa się na nie głównie trawnik, choć w pobliżu rośnie też kilkanaście drzew. Oczami wyobraźni widzę, że za 72 tys. zł można tu zrobić o wiele więcej niż malutką ścianę pnączy i 11m2 zielonego dachu. A tak ma wyglądać zielony przystanek, który ubogaci to miejsce.

Zielona oaza, czy zielony kwiatek do kożucha?

Zupełnie niezrozumiałe jest dlaczego akurat tak zieloną lokalizację wybrano na zielony przystanek. Wydaje się, że w Lublinie są dziesiątki lepszych lokalizacji. Sam w Zielonym Budżecie Obywatelskim proponowałem okolice najbardziej obleganych i zabetonowanych przystanków: w okolicach dworca PKS, placu Litewskiego, Lipowej czy Racławickich. Łatwo wskazać inne totalnie betonowe przystanki jak choćby te na placu Bychawskim czy Kunickiego, która pomiędzy wiaduktem a Dywizjonu 303 jest zabetonowana praktycznie w całym przekroju! Tam zielone przystanki wniosłyby dużo więcej.

Lepszy drogi gadżet niż tanie i efektywne rozwiązywanie problemów

Większość lubelskich przystanków to typowe konstrukcje. Czy nie lepiej zastanowić się czy i jak można je zaadaptować pod zielone przystanki zamiast inwestować w gadżet? Zamiast indywidualnego rozwiązania dobrać rozwiązania powtarzalne, które można realizować na skale seryjną? Być może przystanki można zazielnić bez żadnej ingerencji w konstrukcję? Może wystarczy wymienić samo zadaszenie? Do tego prosta pergola na rośliny pnące, w donicach lub wysadzane do gruntu.

Koszt lekkiej maty rozchodnikowej to od ok. 100zł za m2, wraz z warstwami drenażowymi. Mówię o lekkiej macie, która nie będzie zbyt okazała, ale jednocześnie nie będzie wymagała zmiany konstrukcji przystanku. Oczywiście należałoby to poprzedzić analizą wytrzymałościową, co jest w stanie zrobić każdy absolwent budownictwa. Wystarczy wiedzieć z jakich materiałów zbudowane są lubelskie przystanki. Taka analiza wskazałaby czy zielony dach można wykonać bez żadnych modyfikacji (wielce prawdopodobne), a jeśli tak to jakiej grubości maty można zastosować.

Można było lepiej, a przykład płynie choćby z Warszawy

W Warszawie w bieżącym roku zazieleniono dachy 6 przystanków, co kosztowało 45 tys. zł. Mniej niż 10 tys. zł za przystanek. Wszystko z Budżetu Obywatelskiego. Oszczędnie, ekologicznie i smart. Wydaje mi się, że w Lublinie znalazło by się kilka organizacji pozarządowych, które w takiej kwocie dokonałaby zielonej przemiany co najmniej jednego przystanku. Ba! Zapewne zrobiłyby to partycypacyjnie, włączając w cały proces mieszkańców.

Zielony przystanek w Warszawie
Zielony przystanek w Warszawie. Fot. Miasto Jest Nasze

Na koniec warto wspomnieć, że miasto Lublin dopiero co postawiło kilkanaście wiat przystankowych na węzłach niby-przesiadkowych z 85% dofinansowaniem unijnym. Czy wtedy nie dało się zrobić zielonych przystanków?


Aktualizacja 10.07.2022

Dwoje internautów na grupie Lubelskiego Ruchu Miejskiego zwróciło uwagę, że powyższy felieton jest nierzetelny, gdyż projekt jest realizowany z Budżetu Obywatelskiego. A tego rzeczywiście nie byłem świadom.

Nie ma to jednak dużego wpływu na wydźwięk całego felietonu, który w pierwszej kolejności pyta: czy warto wydawać 72 tys. zł na 11m2 cienia i zieleni, gdy za te same pieniądze można w tym miejscu zrobić cień i sporo więcej zieleni. Moim zdaniem nie warto. Starałem się to skonfrontować, z jak domniemam autorami pomysłu, jednak nie odpowiedzieli na pytania

Taki projekt nigdy nie powinien trafić do głosowania w budżecie obywatelskim, gdyż narusza zasadę celowości i gospodarności. W podobnej cenie można uzyskać dużo więcej zieleni. Skoro już jednak projekt został dopuszczony do głosowania i wygrał to nie pozostaje nic innego jak go zrealizować.
Z dyskusją o zielonym przystanku można się zapoznać tutaj.