Wesprzyj Kontakt

7 minuty czytania  •  30.03.2024 11:00

Strefa Płatnego Parkowania w Lublinie. Drogi parking = krótkie parkowanie?

Strefa Płatnego Parkowania w Lublinie. Drogi parking = krótkie parkowanie?

Udostępnij

Podniesienie opłat w Strefie Płatnego Parkowania miało zniechęcić kierowców do długich postojów w centrum. Czy tak się stało? Płatne parkowanie to – obok budowy stadionu żużlowego i niskich plac w Urzędzie Miasta – jeden z głównych tematów trwającej kampanii wyborczej.

Wtorek, godz. 16, ul. Peowiaków. Pan Michał właśnie zaparkował swojego czarnego SUV-a i płaci za parking. – Przejechałem dwie ulice i tutaj trafiłem na kilka wolnych. Mam wrażenie, że znacznie trudniej zaparkować w centrum miasta około południa. Wtedy trzeba się trochę najeździć. Kiedy szukam miejsca omijam Narutowicza, Kościuszki, Kapucyńską czy parking pod LO Unii Lubelskiej – wylicza.

Kiosk, bilecik, ołówek

Pewnie jeszcze wiele osób pamięta, że przed 2012 rokiem w ścisłym centrum Lublina parkowanie także było płatne. Nie było jeszcze parkomatów, w kioskach czy salonikach prasowych można było kupić bilety, na których zaznaczało się datę i godzinę pozostawienia samochodu. Nielegalnym, ale powszechnym sposobem było wypełnienie druczku ołówkiem, żeby móc go zetrzeć i wykorzystać bilet wiele razy.

W 2012 roku to się zmieniło, bo na mocy uchwały Rady Miasta z 2011 r. powstała Strefa Płatnego Parkowania. Od tego momentu bilety kupuje się w automatach i zostawia za przednią szybą auta (postój można opłacić też poprzez aplikację w telefonie: Skycash, Mobiparking i inne)

Początkowo SPP była sporo mniejsza niż obecnie. Pierwsza i druga godzina postoju kosztowała 2,40 zł, za trzecią trzeba było zapłacić 2,80 zł, a każda kolejna oznaczała wydatek 2 zł. Bilet dobowy kosztował wtedy 15 zł.

Dziś SPP obejmuje znacznie więcej ulic i jest podzielona na podstrefy – tańsze i droższe. W ścisłym centrum stawki za zaparkowanie zaczynają się od 4,50 zł (za pierwszą godzinę), 5,40 zł za drugą i 6,40 zł za trzecią (kolejne kosztują 4,50 zł/h).

Granice Strefy Płatnego Parkowania w Lublinie

Ile miasto zarabia na Strefie Płatnego Parkowania

W 2012 r. strefa obejmowała 1,7 tys. miejsc parkingowych. Obecnie to 2,7 tys.Uiszczenie opłaty możliwe jest w 175 parkomatach – informuje Justyna Góźdź z biura prasowego lubelskiego Ratusza. I dodaje, że w 2023 roku wpływy z SPP wyniosły ponad 13,1 mln zł. Z czego wynagrodzenie dla operatorów (MPK Lublin i City Parking Group) to ok. 4 mln złotych.

W 2022 roku wpływy z płatnego parkowania wyniosły prawie 12,5 mln zł, a dwa lata wcześniej było to tylko 8,5 mln zł, ale był szczytowy okres pandemii COVID-19, czyli czas izolacji, zamkniętych szkół, restauracji, pracy zdalnej. Dlatego rok 2020 wypadł gorzej niż wcześniejszy (9,1 mln zł w 2019 r.)

Pieniądze, jakie miasto zarabia na kierowcach to nie tylko wpływy za bileciki z automatu, ale także opłaty dodatkowe za brak takiego druczku. – Za 2023 rok ilość zawiadomień przekazanych do egzekucji wyniosła ok. 27 procent. Pozostałe zaległości za 2023 r. zostały wyegzekwowane i zapłacone – podaje Góźdź.

W górę idą stawki nie tylko za godzinę parkowania. O 100 proc. wzrosły też kary. Od początku tego roku opłata za przekroczenie czasu parkowania to już nie 50 a 100 zł. Za brak biletu grozi już nie 100 a 200 zł.

Drogi parking=krótki parking?

W 2022 roku gdy miasto podnosiło stawki opłat za parkowanie w SPP tłumaczyło to tak:

–  Obecne stawki obowiązują od wiosny 2020 roku, kiedy płaca minimalna wynosiła 2,6 tys. zł, teraz wzrosła do ponad 3 tys. zł. Dodatkowo wpływ na tę decyzję miały niekorzystne dla finansów samorządu zmiany w systemie podatkowym. Odczuwane są również negatywne skutki bardzo wysokiej inflacji oraz pandemii COVID-19 – tłumaczył zastępca prezydenta Lublina Artur Szymczyk cytowany w komunikacie Urzędu Miasta. Podał też jeszcze jeden argument: – Zmiany stawek mają również na celu zwiększenie rotacji parkujących pojazdów, a tym samym ograniczenie długich okresów postoju.

Miastu zależało na tym, aby niskie opłaty nie zachęcały do zostawiania auta na długie godziny. Chodziło o to, by kierowcy szybko zwalniali miejsce i mogli je zająć kolejni. Czy to się udało?

Środek tygodnia, ok. godz. 13. Szukamy wolnego miejsca w centrum. Przejeżdżamy ul. Narutowicza i nic. Dalej Okopową, Chopina – także nic. Udaje się w końcu zaparkować na ul. Konopnickiej.

Taki eksperyment powtarzamy kilka razy o różnych porach dnia w tym samym rejonie. Wydaje się, że stosunkowo łatwo można znaleźć wolne miejsce na al. Piłsudskiego, ale im bliżej ścisłego centrum, tym trudniej. Na ul. Narutowicza to praktycznie niemożliwe nawet wieczorem, podobnie na ul. Bernardyńskiej. Auto często można zostawić dopiero na Zamojskiej.

Wtorek, godz. 16, ul. Peowiaków (Fot. sko)

Czy w opinii Ratusza efekt rotacji został osiągnięty? Miasto zapewnia, że operacja zakończyła się sukcesem:

Analizę w zakresie rotacji pojazdów opieramy głównie na danych finansowych. Wynika z nich, że kierowcy korzystają z miejsc parkingowych w celu krótkich postojów i wymiana pojazdów następuje na bieżąco. Potwierdzają to również prowadzone obserwacje kontrolerów SPP. Na tej podstawie można wnioskować, że wzrost stawek wpłynął znacząco na rotację pojazdów, a co za tym idzie, cel funkcjonowania SPP został osiągnięty – przekonuje Justyna Góźdź.

Strefa wyborcza

Płatne parkowanie to (obok budowy stadionu żużlowego i niskich płac w Urzędzie Miasta) jeden z głównych tematów trwającej kampanii wyborczej. Jedynie kandydaci prezydenta Krzysztofa Żuka i on sam nie poruszają tego tematu.

Magdalena Szczygieł-Mitrus, kandydatka KWW Krzysztof Żuk do Rady Miasta (wskazana przez Polskę 2050) jest przeciwniczką poszerzania strefy. – Jestem za utrzymaniem jej w obecnych granicach, a pomysł jej powiększenia o np. dzielnicę Rury uważam za bezzasadny (taki pomysł miasto miało w ubiegłym roku – przyp. red.). Na szczęście Ratusz od tego odstąpił, bo negatywnie wypowiedzieli się o tym pomyśle mieszkańcy w ankiecie, jaką przeprowadziliśmy jako Rada Dzielnicy.

Kandydatka dodaje, że można rozważyć pomysł wydłużenia bezpłatnego parkowania dla mieszkańców Lublina (obecnie to 10 minut na zakup biletu w parkomacie). – Aby mogli zatrzymać się na krótko i załatwić jakąś sprawę urzędową. Ale to wymaga analizy – podkreśla.

O darmowym parkowaniu mówi Robert Derewenda (KWW PiS). Zapowiada, że jeśli zostanie prezydentem miasta pierwsze pół godziny parkowania będzie bezpłatne.

Walczący o reelekcję radny Piotr Popiel (PiS) dodaje, że jego komitet jest przeciwko poszerzaniu SPP i podnoszeniu opłat. – Rotacja? Mam wrażenie, że jest. Nie jestem jednak przekonany, czy większa niż przed podniesieniem stawek. Gdy zapadała decyzja o zmianie cen radni klubu PiS byli przeciwko, bo dla nas było to nic innego jak skok na kasę – mówi radny.

Popiel zapowiada także, że jest przeciwko wprowadzeniu w Lublinie Strefy Czystego Transportu. Ale podejrzewa, że Krzysztof Żuk może mieć takie plany. – Pytałem o to na jednym z posiedzeń komisji i pan prezydent ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Można domniemywać, że taki projekt może jeszcze nie nabrał kształtu, ale może zostać w przyszłej kadencji wprowadzony – dodaje.

Marcin Nowak (KWW Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy) proponuje wprowadzenie parkingowych zniżek. –  Nie widzę powodu, żeby mieszkańcy byli obciążeni tymi samymi opłatami, co przyjezdni. Lublinianie za postój w strefie płatnego parkowania powinni płacić połowę obowiązującej kwoty – mówił niedawno. I proponuje, aby mieszkańcy Lublina nie płacili za pierwszą godzinę postoju auta.

Nowak bierze także pod uwagę poszerzenie SPP o Wieniawę. – Swoje pojazdy zostawia tam bardzo dużo studentów i te samochody często tygodniami nie zmieniają swoich miejsc. Wprowadzenie SPP zarówno w północnej, jak i południowej części dzielnicy ten stan by uregulowałoprzekonujeł.

Ryszard Zajączkowski (KWW Lublin Przyszłość i Tradycja) na pytania Fundacji Wolności odpowiedział, że jest za obniżeniem obecnych opłat w SPP i przeciwko ograniczeniu ruchu samochodowego w centrum Lublina.

W maju nowy operator i podwojone kontrole

W maju zarządzanie SPP przejmie w całości MPK Lublin. Chodzi o pieniądze. Miasto chce, żeby wszystkie wpływy z biletów czy opłat dodatkowych wędrowały do miejskiej spółki, a nie do prywatnych firm jak to ma miejsce obecnie.

MPK Lublin od czerwca 2021 roku zarządza już podstrefą D. Wcześniej współpracowało przy obsłudze SPP ze spółką City Parking Group. Miejska firma zostanie operatorem całej strefy 11 maja. Umowa z miastem będzie obowiązywała do maja 2032 roku. Za swoje usługi MPK zainkasuje 34 proc. prowizji od przychodów z opłat parkingowych (bilety, aplikacje mobilne oraz abonamenty).

– Kontrolę uiszczania opłat za parkowanie w SPP będą prowadzić kontrolerzy oraz sukcesywnie nastąpi wdrażanie e-kontroli – to kolejne miany, jakie obok zmiany operatora zapowiada miasto – Pojazdy wykorzystywane do e-kontroli zeskanują numery rejestracyjne pojazdów zaparkowanych w SPP, a system zweryfikuje, czy została wniesiona opłata za postój.

O nałożeniu kary za brak biletu parkingowego kierowcy nie dowiedzą się już z kwitka umieszczonego za wycieraczką. Informacja o nałożonej „opłacie dodatkowej” przyjdzie pocztą.

– Powstanie dokumentacja fotograficzna wraz ze współrzędnymi GPS, dzięki którym dokładnie wiadomo, w jakiej lokalizacji znajdował się weryfikowany samochód. Zaletą tego typu rozwiązania jest podwojona częstotliwość kontroli, monitoring strefy parkowania oraz mniej błędów i reklamacji – przekonuje Urząd Miasta.

Na zdjęciu: Strefa Płatnego Parkowania powstała w Lublinie w 2012 roku. W maju kontrolę nad całym terenem przejmie MPK Lublin (Fot. sko)

Polecamy

Brak polecanych postów.