Wesprzyj Kontakt

7 minuty czytania  •  14.12.2023

To nie jest budżet marzeń prezydenta Żuka. Ale jego radni i tak go poparli

Udostępnij

Radni po kilku godzinnej dyskusji uchwalili budżet na 2024 rok. Wynik głosowania, łatwy do przewidzenia: 18 za, 10 przeciw. Za głosowali radni Klubu Radnych Prezydenta Krzysztofa Żuka i niezrzeszeni, przeciw – radni PIS.

W 2024 roku dochody miasta mają wynieść 3 mld zł, a wydatki 3,2 mld zł. Najwięcej zapłacimy za oświatę – 1 270 mln zł, przy czym subwencja oświatowa pokryje wyłącznie 759 mln zł. Druga kategoria wydatków to transport i łączność – 583 mln zł, z czego 205 mln zł kosztować będzie transport publiczny (wpływy z biletów mają wynieść tylko 80 mln zł) a 177 mln zł na inwestycje w drogi publiczne.

409 mln zł ma zostać wydane na inwestycje. Największe z nich to drogowe dot. Lubelskiego Lipca ’80, Wallenroda, Węglarza, Samsonowicza, Bliskiej i Skowronkowej, ale także utworzenie Branżowego Centrum Umiejętności w dziedzinie Robotyki przy Zespole Szkół Transportowo-Komunikacyjnych, termomodernizacja IV i V liceum, dotacja dla ZNK na budowę budynków mieszkalnych w os. Felin oraz… objęcie udziałów w MPK Lublin oraz lubelskim lotnisku.

To nie jest budżet marzeń – podsumował swoją prezentację budżetu prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Rozmowa nie tylko o budżecie

Jak co roku budżetowa dyskusja radnych skupiła się nie tylko na budżecie. Dużo miejsca zajęła dyskusja nt. byłego prezydenta Lublina i marazmu, jaki w tym czasie przeżywał Lublin. Chodzi o Andrzeja Pruszkowskiego (ostatni prezydent Lublina związany z PIS), który Lublinem nie rządzi od 2006 roku. Sporo miejsca zajęła też ocena tego jakim miastem jest Lublin. Radni Klubu Radnych Prezydenta Krzysztofa Żuka przekonywali, że Lublin jest krainą mlekiem i miodem płynącą.

Radni Prawa i Sprawiedliwości wskazywali na brak inwestycji i zadłużanie się miasta, zaś radni obozu prezydenta budżet chwalili i obwiniali rząd PIS-u za utratę dochodów. Radni w rozmowie o budżecie rzadko pochylali się jednak nad problemami, z którymi ostatnio zmagali się mieszkańcy: rzadziej kursującą komunikacją miejską, nieodśnieżonymi miejskimi chodnikami czy problemem smogu. Rozmowy o jakości inwestycji czy ich sensowności nie było żadnej.

2 miliardy długu i wina Pruszkowskiego

Dyskusje rozpoczęły wystąpienia przewodniczących klubów radnych. – Na dziś dług wynosi 2,1 mld zł – wskazywał Piotr Breś (PIS). Przypomniał, że Andrzej Pruszkowski zostawił miasto z długiem na poziomie tylko 340 mln zł. – W Lublinie dochód z PIT wzrósł z 312 mln zł w 2016 roku do planowanych w 2024 roku 541 mln zł – zachwalał.

Breś dopytywał o racjonalność inwestycji. Wskazał, że nowy Dworzec Lublin, choć piękny to kosztowny, podobnie jak wynajmowanie pomieszczeń biurowych przez Urząd Miasta Lublin zamiast wybudowania własnego biurowca. Breś wskazywał na wiele przyziemnych problemów, które nie będą rozwiązane, jak choćby chodniki w centrum czy ulice osiedlowe.

Dodał, że w budżecie praktycznie nie widać unijnych inwestycji. – To nie jest budżet marzeń, bo przez te 13 lat trzeba było myśleć o czasach trudnych – podsumował swoje wystąpienie Breś.

Piotr Choduń (Klubu Radnych Prezydenta Krzysztofa Żuka), jako przedstawiciel klubu radnych Krzysztofa Żuka w pierwszej kolejności nawiązał do marazmu z czasu rządów Andrzeja Pruszkowskiego. Najwięcej czasu poświęcił wyliczaniu projektów inwestycyjnych, szczególnie budowie dróg. Wspomniał też o zwiększeniu środków np. na komunikację miejską. Warto jednak przypomnieć, że liczba wozokiloemtrów w 2024 wciąż nie osiągnie poziomu sprzed pandemii. I to pomimo zapowiadanej rewolucji.

Choduń wspomniał o wsparciu dla dzielnic przez Plan dla dzielnic w kwocie 32 mln zł. Pieniądze te mają pójść głównie na inwestycje drogowe dot. ulic: Zorza (8,8 mln zł, dzielnica Głusk), Montażowa (3 mln zł, Tatary), Pogodna (3 mln zł, Bronowice), Pliszczyńskiej (3mln zł, Ponikwoda). Pieniądze mają nie trafić na Felin.

Na sesji bez konkretów

Po stanowisku klubów głos zabrali radni. Marcin Nowak (niezrzeszony) zwrócił uwagę, że tylko co czwarty wniosek radnych do budżetu został uwzględniony. – Nie znalazłem akceptacji dla żadnego ze swoich wniosków. Panie prezydencie apeluję o ponowne przejrzenie moich propozycji – apelował do prezydenta Nowak.

Marcin Bubicz (klub Żuka) chwalił wpisanie do budżetu kontenerowych szatni zewnętrznych przy Zespole Szkół nr 12. To projekt, który mieszkańcy wybrali w Budżecie Obywatelskim i musi być wpisany do budżetu miasta. Bubicz dziękował także za wpisanie 36 tys. zł na rozpoczęcie zaległego projektu z Budżetu Obywatelskiego: Zielony Wąwóz na Czechowie i skweru do rekreacji dla lublinian. Projekt ten powinien być zrealizowany w 2022 roku.

Nie jest ważne co uchwalimy, a czy będzie to realizowane. A nie jest. Co roku budżet jest zmieniany – wskazywał Eugeniusz Bielak (PIS). Dodał, że inwestycje omijają wschodnie dzielnice. Wskazał na Felin, który pilnie potrzebuje żłobka czy Ponikwodę, która czeka na zespół oświatowy.

Nie pamiętam tak dużych środków w inwestycje oświatowe. To środki rządowe. Są tak duże, że miasto nie jest ich w stanie nawet wydać – wskazał Zdzisław Drozd (PIS). Na myśli miał rezygnację z dotacji na budowę hali sportowej przy szkole podstawowej nr 31. Zamiast hali miasto przeznaczy 250 tys. zł na naprawę balona, który przekrywa boisko szkolne. Drozd apelował także o zwiększenie środków na walkę ze smogiem w Lublinie.

Koszty Lubelskiego Roweru Miejskiego to 1,7 mln zł, dochód z niego wynosi tylko 315 tys. zł. Wykorzystanie rowerów jest niewielkie. Czy taka inwestycja jest rentowna? – dopytywał retorycznie Marcin Jakóbczyk (PIS). Dopytywał też o zaległości w realizacji Budżetu Obywatelskiego, wskazując, że za lata 2018-2022 16 projektów jest w trakcie realizacji, 4 częściowo zrealizowane a 10 wcale nie jest realizowanych.

Nie jest to budżet naszych marzeń – nie ukrywał Bartosz Margul (klub Żuka). W ten sposób tłumaczył się z nieuwzględnienia wszystkich wniosków budżetowych radnych. Dodał, że cześć z nich została odrzucona już na etapie Komisji Budżetowo Ekonomicznej, której jest przewodniczącym.

Małgorzata Suchanowska (PIS) zwracała uwagę na zbyt niskie finansowanie mienia komunalnego. – Mieszkańcy budynków komunalnych nie mają realnej szansy na spłacenie czy odpracowanie długów – sygnalizowała inne problemy mieszkańców zasobu komunalnego. Dopytywała też o Plan dla dzielnic: – Średnio to 1,25 mln zł na dzielnicę. To zbyt mało!

Smog – sprawa polityczna

Dariusz Sadowski wskazał, że poziom smogu w Lublinie jest niewielki. Wpływ na to mają mieć inwestycje poczynione przez LPEC czy MPK. Żadna z tych spółek nie ma jednak znaczącego wpływu na niską emisję. Zanieczyszczenia komunikacyjne stanowią nikły udział emisji. Jak wskazują materiały edukacyjne Wydziału Ochrony Środowiska transport odpowiada za 6% smogu. Za 88% wpływa zaś ogrzewanie domów. Wynika z nich także, że ogrzewanie LPEC-u jest 70 krotnie mniej szkodliwe w porównaniu do pieca węglowego. LPEC nie ma jednak bezpośredniego wpływu na to jakiego paliwa używają lubelskie elektrociepłownie, od których kupuje ciepło. Nawet, gdyby paliły węglem to w związku z wymogami ochrony środowiska i koniecznością montażu m.in. filtrów kominowych taka emisja byłaby dalece mniejsza niż z kopciuchów. W związku z wejściem w życie zakazów z uchwały antysmogowej do końca tego roku w Lublinie powinno zostać wymienionych kilka tysięcy. W budżecie miasto nie przewidziano jednak na to dodatkowych środków.

W dyskusję włączył się też radny Leszek Daniewski (klub Żuka). Starał się przekonać radnych, że winę za smog ponosi PIS, który wprowadził dopłaty za węgiel.

Laurki od radnych

Nie doceniamy w jakim mieście żyjemy – zachwalał Dariusz Sadowski (klub Żuka). Podparł się przy tym anegdotą, o rozmowie z właścicielami Fabryki Kultury Zgrzyt. Ci przeprowadzili się ostatnio do Lublina i są nim zauroczeni. Dodajmy, że przenieśli się oni wraz z klubem z ośmiokrotnie mniejszego Ciechanowa.

Jadwiga Mach (klub Żuka) chwaliła politykę senioralną. Wskazała, że jest najlepsza w Polsce i miasto Lublin dostaje za to nagrody. Po chwili dodała jednak, że pieniądze na to powinny pochodzić nie tylko z Unii Europejskiej.

Lublin jest dostrzegany nie tylko w Polsce, w Europie, ale i na świecie – zachwalała radna Anna Ryfka (klub Żuka). Ws. budżetu nie miała jednak nic do powiedzenia.

Mam bilet miesięczny. Nie mam auta. Wszędzie jeżdżę autobusami i jeszcze nigdy się nie spóźniłem – zachwalał lubelską komunikację Zbigniew Jurkowski (klub Żuka). Nie dodał jednak, że pracuje w spółce córce MPK – MKK, gdzie w 2022 roku zarobił 56 tys. zł. Co więcej Jurkowskiemu ze względu na wiek, od ponad roku przysługują darmowe przejazdy.

To będzie trudny budżet. Jak co roku.

Po stanowiskach radnych prezydent odniósł się do uwag. – Na deficyt wpływa m.in. niedoszacowana subwencja oświatowa czy reforma podatkowa odbierająca samorządom dochody – powtarzał jak mantrę prezydent Lublina. Pytał też retorycznie czy należy rezygnować z inwestycji, na które miasto pozyskało dofinansowanie.

Nie jesteśmy przeciwko obniżce podatków. Chcemy tylko by utrata dochodów z tego powodu była rekompensowana – uzupełniła skarbnik Lucyna Sternik .

Dlaczego są tak małe środki europejskie? Bo do dziś właściwy minister nie uruchomił procedur dla wdrażania tych środków – tłumaczył radnym prezydent. Miasto ma już gotową listę 11 projektów czekających na wsparcie ze środków europejskich.

To będzie trudny budżet – podsumował prezydent. Dodał, że w Ministerstwie Finansów trwają prace nad budżetem państwa na 2024 rok. Prezydent nie ukrywał, że liczy na urealnienie subwencji oświatowej i wprowadzenie subwencji rozwojowej, która miałaby rekompensować utracone w wyniku reformy podatkowej dochody miasta.

Po wystąpieniu prezydenta radni przystąpili do głosowania. Wynik głosowania: 18 za (klub Żuka i niezrzeszeni), 10 przeciw (PIS). 3 radnych było nieobecnych

Jedna odpowiedź do “To nie jest budżet marzeń prezydenta Żuka. Ale jego radni i tak go poparli”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Warto pamiętać, że za znaczną część przyrostu zadłużenia za panowania Szastacza z Jakubowic (1,7 mld) odpowiada program ubogacania dewelo-buraczków – w mojej ocenie środki wydane bezpośrednio (np. najem biurowców) i pośrednio (np. komunikowanie banków ziemi, budowa kanalizacji burzowej) w połączeniu z systemowym zaniechaniem poboru opłat (adiacenckie, renty planistyczne, podatki od nieruchomości) już przekroczyły 1 mld, nawet uwzględniając, że część z tych wydatków służyła jednocześnie innym celom (np. budowa wiaduktu Ducha, rozpoczęta „przypadkiem” zaraz po przejęciu GCz przez tebewałków, pomogła także mieszkańcom getta Betonik).
    Zastanawia mnie, dlaczego żaden z radnych niby-to opozycji nie pokusił się o zestawienie kroniki dewelo-ubogacania w miejsce robienia burzy wokół spraw drugo- i trzecio-rzędnych, jak np. LRM, gdzie w grę wchodzą kwoty pomijalne względem całej skali tej renty deweloperskiej, której rosnący ciężar systematycznie prowadzi degradacji innych funkcji, które w teorii ma wykonywać miasto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

4 minuty czytania

21.06.2024

Od 900 zł do 2100 zł. Albo wcale. Wojewoda jednak ujawnia, ile płaci swoim pełnomocnikom

Lubelski Urząd Wojewódzki zdecydował się podać kwoty wynagrodzenia, jakie otrzymują…

7 minuty czytania

11.06.2024

Dyrektor Teatru Osterwy złoży rezygnację. „W mieście funkcjonują dziwne układy”

Czarne chmury, które na początku lutego zebrały się nad dyrektorem…

6 minuty czytania

03.06.2024

Kandydat do tytułu ESK odwołuje duże muzyczne festiwale. „Problemy finansowe”

W obszarze kultury Lublin wyraźnie patrzy w jednym kierunku –…

6 minuty czytania

25.05.2024

3,5 tysiąca przelewów, najwyższy na 1,3 zł. Pan Miłosz zrobił księgowej PiS psikusa

Od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych na swoje partie w…

9 minuty czytania

16.05.2024

Drzewa w donicach usychają, ściana sobie radzi. Dworzec Lublin zielony był tylko na wizualizacjach

Na pierwszych wizualizacjach dworzec metropolitalny był zielony. Dziś jest zieloną…

4 minuty czytania

13.05.2024

Zastępca prezydenta: „Dębu z Samsonowicza jednak nie wytniemy”

– Gros drzewostanu jest do zachowania. W tym ten dąb…

7 minuty czytania

10.05.2024

Przebudowa ul. Samsonowicza, czyli toporne błędy projektanta i urzędników

KOMENTARZ Astronomiczna liczba drzew do wycinki, społeczne protesty i częściowe…

4 minuty czytania

10.05.2024

Wycięli drzewa pod skwer. Nowych sklep ALDI wciąż nie posadził

To jedna z bardziej absurdalnych zielonych inwestycji w Lublinie. Przy…