5 minut czytania • 09.05.2024 18:14
Powrót dyrygenta i bunt części orkiestry w Filharmonii Lubelskiej
Udostępnij
Kuriozalna sytuacja, kiedy Filharmonia Lubelska miała dwóch pierwszych dyrygentów, nie trwała długo. Z jednym dyrygentem rozwiązano umowę, bo do pracy został przywrócony drugi. Ale przeciwko temu drugiemu zbuntowała się cześć orkiestry. Muzykom nie spodobało się, że dyrygent na łamach prasy negatywnie ocenił ich grę.
W filmach Alfreda Hitchcocka zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Podobnie jest w Filharmonii Lubelskiej. Takim trzęsieniem ziemi okazał się powrót do pracy jej byłego dyrektora i I dyrygenta Wojciecha Rodka, co bezpośrednio było wynikiem decyzji sądu (Rodek został zwolniony dyscyplinarnie z FL w grudniu 2022 r.). Ale w FL był już inny pierwszy dyrygent – Paweł Kos-Nowicki, który pracował w tym samym czasie nie tylko w FL, ale również w Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach jako dyrektor.
Rodek przychodzi, Kos-Nowicki odchodzi
Powrót Rodka oznaczał dla Kos-Nowickiego koniec przygody z Filharmonią. – Umowa z Pawłem Kos-Nowickim została rozwiązana niezwłocznie, po tym, jak decyzją sądu do pracy przywrócony został Wojciech Rodek – mówi Jawnemu Lublinowi dyr. Filharmonii Lubelskiej Dominik Mielko.
Kos-Nowicki długo miejsca w roli pierwszego dyrygenta w FL nie zagrzał. Od listopada 2023 r., czyli od momentu objęcia tej funkcji, raptem trzykrotnie poprowadził orkiestrę Filharmonii w koncertach premierowych. Kolejną okazją był koncert 17 maja w ramach Lubelskiej Wiosny Młodych, gdzie Kos-Nowicki miał dyrygować Orkiestrą FL i Orkiestrą Uczniów Lubelskich Szkół Muzycznych. Zrobi to już za niego przywrócony do pracy przez sąd Wojciech Rodek.
– Mieliśmy na razie jedno spotkanie, na którym omówiliśmy warunki współpracy – mówi Dominik Mielko pytany o powrót Rodka.
Sam Rodek podsumował to w mediach społecznościowych lakonicznym wpisem: „Nareszcie w pracy!!!”. Ale w tym przypadku dużo więcej mówiło zdjęcie, na którym nowy-stary pierwszy dyrygent siedzi przy stoliku nakrytym ceratą. Tak na szybko zaaranżowano mu stanowisko pracy. „Stanowisko do ’zadań specjalnych’„’ czyli ‘sporządzanie raportów i sugestii dotyczących przygotowania orkiestry do pracy (!!!)” – opisywał Rodek na Facebooku swoje miejsce pracy i zakres obowiązków.

Pierwszy dyrygent, otrzymał od dyr. Mielko polecenie służbowe: przeprowadzenie prób w dniach 13-17 maja i koncertu w dniu 17 maja oraz prób w dniach 4-7 czerwca i koncertu w dniu 7 czerwca.
Bunt i szantażowanie dyrektora
I tu jak u Hitchocka napięcie gwałtownie rośnie. Okazuje się bowiem, że część orkiestry, zrzeszona w dwóch związkach zawodowych – ZZ Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych w Filharmonii im. H. Wieniawskiego w Lublinie oraz Niezależnym Związku Zawodowym Pracowników Filharmonii im. H. Wieniawskiego w Lublinie – nie chce by Rodek poprowadził koncert 17 maja z udziałem uczniowskiej orkiestry.
Dlaczego? Związkowcy wyjaśniają to w piśmie-sprzeciwie skierowanym do dyrektora FL Dominika Mielki. Ich zdaniem Rodek wypowiadał się na łamach prasy oraz mediów społecznościowych w sposób „nieprzychylny Instytucji, a w szczególności Orkiestrze, którą w założeniu ma prowadzić i wspierać”.
By nie być gołosłownym związkowcy podają źródła, artykuły w: „Jawnym Lublinie” (25.04), „Gazecie Wyborczej” (25.04) i „Ruchu Muzycznym” (26.04). Tyle tylko, że w naszym artykule i w tekście „Ruchu Muzycznego” nie pojawiła się ani jedna krytyczna uwaga Rodka na temat orkiestry. W artykule opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” możemy natomiast przeczytać dwie takie opinie: „Słucham orkiestry I jestem zasmucony jej poziomem. Myślę, że ten czas nie był dla niej rozwojem. Z żalem to mówię, bo wszystkie zmiany powinny być na lepsze”, a także „Na pewno trzeba popracować na orkiestrą, bo w ostatnim czasie zrobiono wiele rzeczy, by nie grała ona dobrze. Słucham jej ze zdumieniem, bo tak niskiego poziomu nie pamiętam. Ale skoro wymieniono najlepszych muzyków, to rzeczywiście trzeba będzie teraz włożyć dużo pracy”.
– Powyższe wypowiedzi podważają reputacją Filharmonii im. H. Wieniawskiego w Lublinie i naruszają dobro jej Pracowników. Ukazują Instytucję w niekorzystnym świetle, a opinia o Filharmonii, która funkcjonuje obecnie w środowisku muzycznym i szerzej kulturalnym, opiera się w dużej mierze na zafałszowanym przekazie medialnym – piszą związkowcy z ZZ PAMO i NZZ PFL do dyr. Mielki.
Według związkowców tymi wypowiedziami Rodek naruszył postanowienia Regulaminu Pracy, który obowiązuje w FL. W piśmie do Mielki wskazują nawet je literalnie. Chodzi o zapisy mówiące, że pracownik nie może naruszać dobrego imienia instytucji, nie może przekazywać osobom trzecim jakichkolwiek treści naruszających dobro pracodawcy (w tym jego dobre imię i wizerunek), a także zobowiązuje się do przestrzegania zasad etyki zawodowej.
Ale na takich zapisach regulaminu suchej nitki nie zostawia Krzysztof Kowalik z Fundacji Wolności (wydawca Jawnego Lublina). – Jeśli Regulamin Pracy Filharmonii Lubelskiej rzeczywiście zabrania krytykowania pracodawcy to mamy problem. Po pierwsze oznacza to, że pracownicy Filharmonii nie mogą nawet najbliższej rodzinie żalić się na to co się dzieje w pracy. Nawet, gdy leje im się na głowę przez cieknący dach to nie mogą tego powiedzieć. Po drugie Filharmonia ogranicza w ten sposób prawa człowieka do wolności wypowiedzi. Trzeba też pamiętać, że konstytucja oraz prawo prasowe zabraniają cenzury prewencyjnej i tłumienia krytyki prasowej. Poza tym, włos mi się jeży zawsze gdy słyszę, że jej elementem etyki zawodowej jest zakaz faktycznej oceny jakości pracy innych. Oczywiście mowa o obiektywnej i zgodnej z prawdą krytyce – komentuje Kowalik.
To nie wszystko. Związkowcy żądają od Mielki odsunięcia Rodka od pracy z orkiestrą i natychmiastową zmianę dyrygenta koncertu zaplanowanego na 17 maja – tego, w ramach Lubelskiej Wiosny Młodych, której Rodek był notabene pomysłodawcą. – W przeciwnym wypadku będziemy zmuszeni do podjęcia bardziej radykalnych działań – kończą swoje pismo do dyrektora FL związkowcy.
– Robienie czegoś takiego przy okazji koncertu, w którym w roli głównej wystąpią dzieci, jest po prostu obrzydliwe. I pomyśleć, że pod takim czymś podpisali się nauczyciele szkół muzycznych, których podopieczni właśnie w tym koncercie zagrają – mówi nam jeden z muzyków FL.
Co zrobi Dominik Mielko? – Jeszcze nie podjąłem decyzji. Muszę na spokojnie porozmawiać że związkami i się zastanowić. Nie wolno eskalować emocji, tym bardziej, że rzecz dotyczy koncertu młodych artystów, więc to ich święto i to oni są najważniejsi, a nie który dyrygent poprowadzi koncert – mówi dyrektor FL „Jawnemu Lublinowi”.
Na zdjęciu: od lewej: Dominik Mielko (dyr. FL), Wojciech Rodek (pierwszy dyrygent), Paweł Kos-Nowicki (były pierwszy dyrygent). Fot. UMWL/FB



