Wesprzyj Kontakt

12 minuty czytania  •  04.07.2023

Czarcia Łapa – niespełnione marzenie Janusza Palikota. I problem tysiąca akcjonariuszy

Udostępnij

Z jednej strony jest alkoholowy magnat i „mistrz finansowania społecznościowego” – Janusz Palikot. Z drugiej tysiące drobnych inwestorów, liczących na spory zysk z zainwestowanych pieniędzy. Miała go przynieść m.in. restauracja Czarcia Łapa w Lublinie. Sprawdziliśmy, jak idzie przekuwanie ambitnych planów w rzeczywistość.

W prospektach emisyjnych wszystko jest kolorowe, nowoczesne, z rozmachem. „Ojcowie założyciele” to prawdziwi mistrzowie w swoim fachu. „Kreator największych alkoholowych marek w kraju”, „twórca rekordowych kampanii crowdfundingowych” (to o Januszu Palikocie). „Prawdziwy smakosz sukcesów”, „współodpowiedzialny za kraftową rewolucję w Polsce” (to z kolei o jego partnerze biznesowym Tomaszu Czechowskim).

Prospekty mają przykuwać uwagę. I portfele. Bo z pieniędzy zebranych od tych, którzy kupili ten marketingowy przekaz, miała powstać sieć alkotek w kilku największych polskich miastach. W Lublinie Palikot postawił na restaurację z tradycjami – Czarcią Łapę.

To miała być restauracja sztandarowa, pokazowa. Wcale nie musiała się zwrócić – mówi nam jedna z osób, która pracowała przy Czarciej Łapie. O swoim byłym szefie Januszu Palikocie mówi tak: – Bardziej artysta niż biznesmen. Uważa, że pracować dla niego jest zaszczytem. Ale nie podejrzewam go o złe zamiary. Nie udało się, bo miał złych doradców.

100 zł za mkw. 58 tys. miesięcznie

Kultowe miejsce przy Bramowej, w którym od lat 50. ubiegłego wieku mieściła się kawiarnia Czarcia Łapa, ma pecha do kolejnych najemców. Jako ostatnia poddała się prowadzona przez Filipa Lewaka restauracja Muuucho, którą pokonała pandemia. Od października 2020 roku lokal stoi pusty.

Powiew świeżości ma wprowadzić nowy dzierżawca. Lubelskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (spółka miejska), które zarządza m. in. kamienicami na Starym Mieście, w lutym 2021 r. wystawia lokal na przetarg. Do wzięcia jest w sumie 473 mkw., w tym aż 341 mkw. na parterze (reszta to piwnica, w której – jak przekonywało LPGK – można urządzić np. skład wina). Stawka wywoławcza to 50 zł netto za mkw.; woda, ścieki i centralne ogrzewanie płatne dodatkowo; umowa najmu obowiązująca do stycznia 2026 r.

Przetarg elektryzuje branżę gastronomiczną. Wygrywa go Alembik Lublin, ze stawką 100 zł za mkw., czyli dwukrotnie wyższą niż kwota wyjściowa. Umowę z LPGK w imieniu spółki 18 marca 2021 roku podpisuje prezes zarządu Przemysław Bobrowicz (rocznik ’94), którego nazwisko można znaleźć w wielu innych firmach Janusza Palikota. Co miesiąc Alembik ma płacić 58 tys. zł brutto. Zabezpieczeniem jest trzymiesięczna kaucja w wysokości 174,5 tys. zł.

Nowy najemca zobowiązuje się do wykonania remontu i prac adaptacyjnych do 31 maja 2021 roku. Termin ten, „w szczególnie uzasadnionym przypadkumoże być wydłużony o maksymalnie miesiąc. Na czas remontu LPGK obniża czynsz o połowę (do 29 tys. zł brutto).

Minął maj, minął czerwiec, do końca remontu wciąż daleko. Nadchodzi jesień, która też nie przynosi długo wyczekiwanego otwarcia. Przedstawiciele spółki nie tracą jednak wiary w powodzenie biznesu i wciąż podsycają zainteresowanie restauracją.

– Czarcia Łapa będzie mieć to „coś”, czyli mikrodestylarnie kraftowych alkoholi. Na miejscu będziemy produkować zarówno czyste okowity, jak i alkohole z dodatkami, charakterystyczne dla Lubelszczyzny, oparte na tutejszych recepturach. (…) Ten lokal będzie żył, także kulturalnie, dzięki odbywającym się tu koncertom. Czegoś takiego jeszcze w mieście nie było mówi na łamach Gazety Wyborczej Tomasz Czechowski (rocznik ’92), jeden z mniejszościowych wspólników Alembik Lublin. Z jego zapowiedzi wynika, że w piwnicach Czarciej ma rocznie powstawać 150 tys. butelek alkoholi.

Wernisaż na placu budowy

Mija prawie rok, jest 1 października 2022. Do Czarciej Łapy mogą wejść artyści, dziennikarze i goście z okazji rozpoczęcia Festiwalu Sztuki w Przestrzeni Publicznej Open City, organizowanego przez Ośrodek Rozdroża. BUH Distillery, jedna ze spółek Palikota, jest jego sponsorem. Impreza jest na stojąco, bo w lokalu nadal nie ma baru, stolików, krzeseł. Nie ma też kelnerów ani kucharzy. Sygnowane przez Janusza Palikota okowity oraz przekąski (kanapki) serwowane są na prowizorycznym stole z płyty OSB. W wyborze trunków gościom pomagają hostessy w fartuchach z firmowym logo.

Mijają kolejne miesiące, a w Czarciej nadal ani nie wypijemy, ani nie zjemy. Tak jest i dziś. Na początku lipca wejście do lokalu wciąż jest zamknięte. Przez zakurzone okna można dojrzeć plac budowy – wygląda na porzucony. Ze ścian zwisają kable, na podłodze stoją części wentylacji, jedna z sal zakryta jest folią. Na parapecie okna od ul. Bramowej piętrzy się sterta planów architektonicznych, m.in. z rzutem parteru z ustawieniem stolików czy systemem zewnętrznego monitoringu. Pusto i głucho.

Z opóźnieniem, ale czynsz płaci

Gdy dopytujemy LPGK o to, czy Alembik wywiązuje się ze zobowiązań finansowych, odpowiedź dostajemy dopiero po dwóch tygodniach. Prezes Grzegorz Siemiński zapewnia, że najemca płaci, ale przyznaje też, że nie zawsze w terminie. Do tej pory miejska spółka wystawiła osiem wezwań do zapłaty – dotyczyły trzynastu faktur. Najwyższa opiewa na ponad 73 tys. zł i jest z tego roku.

Kwota jest wyższa niż wynika z wylicytowanej stawki czynszu, bo LPGK, zgodnie z zapisem umowy, mogło podnieść ją o wskaźnik inflacji. Dlatego dziś za mkw. lokalu Alembik płaci już nie 100 a 120 zł netto za mkw., czyli prawie 70 tys. zł brutto za cały lokal.

Sam Janusz Palikot ma jeszcze inny pomysł na współpracę z miastem: – W sytuacji tak dużego remontu od właściciela oczekujemy znacznie większego wsparcia. To była naprawa substancji nieruchomości , a nie zwykły remont. Uratowaliśmy ten budynek. Nic by się nie stało, gdyby w tej sytuacji miasto umorzyło roczny czynsz – sugeruje przedsiębiorca.

Kulturalny BUH

Piwo i wysokoprocentowe alkohole firmowane nazwiskiem Palikota od kilku lat pojawiają się na wernisażach, koncertach i innych wydarzeniach organizowanych przez miejskie instytucje kultury. Logotypy marek na plakatach, zdjęcia trunków w mediach społecznościowych największych festiwali i idące za tym spore przelewy na konta instytucji, które zawsze skarżą się na zbyt skromne budżety. Ale w zeszłym roku w ten dobrze naoliwiony mechanizm wdarł się piasek. I zazgrzytało.

Umowa sponsorska spółki BUH Distillery z Ośrodkiem Rozdroża, organizatorem Open City, opiewała na 80 tys. zł. Od czasu wernisażu, gdy goście mieli okazję spróbować drogich kraftowych trunków we wnętrzach remontowanego lokalu, minęło dziewięć miesięcy. Prace we wnętrzach nie posunęły się nawet o krok, a Rozdrożom udało się wycisnąć ze sponsora jedynie połowę obiecanej kwoty.

Inna spółka Palikota – Manufaktura Piwa Wódki i Wina – nadal jest winna Centrum Kultury ponad 30 tys. zł. To druga transza umowy z CK. Pierwszą przedsiębiorca zapłacił (z odsetkami) w zeszłym roku. Ale od stycznia na comiesięcznie wezwania do zapłaty już nie reaguje.

Do dziś nie spłacił swoich zobowiązań wobec Warsztatów Kultury browar Tenczynek, który przez dwa lata rozstawiał swoje krany na największym muzycznym festiwalu w mieście – Innych Brzmieniach. Zobowiązań wynikających z zeszłorocznej umowy nie uregulował do dziś, dlatego na tegorocznej edycji festiwalu pojawi się inny producent piwa – Browar Zakładowy. Warsztatom Kultury Tenczynek jest dłużny kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prawnik Warsztatów wysyła Palikotowi przedsądowe wezwania do zapłaty, jak dotąd – bez większego odzewu.

Janusz Palikot ma świadomość wysokości swoich długów wobec miejskich instytucji kultury. Tłumaczy to tak:

– Przede wszystkim wspieramy instytucje w Lublinie, mimo że browar jest pod Krakowem. Wydaliśmy na to kilkaset tysięcy złotych. Ilu znacie Państwo takich przesiębiorców w Lubinie? Często w ostatniej chwili ratujemy budżet imprezy jak było w przypadku Rozdroży gdy zabrakło środków – wyjaśnia przedsiębiorca. I przyznaje: – Nie zapłaciliśmy wszystkiego. Pozostało jeszcze ok 150 tys. zł, a przekazaliśmy ponad 200 tys. zł. Uregulujemy to w ciągu miesiąca od uruchomienia Czarciej Łapy. 

Skąd pieniądze? Od ludzi

Alembik Lublin to jedna z licznych spółek powiązanych pośrednio lub bezpośrednio z Januszem Palikotem. W kamienicy przy ul. Archidiakońskiej 9 na Starym Mieście w Lublinie, gdzie mieszka Palikot z rodziną, są zarejestrowane m.in. Alembik Polska, Alembik Lublin, Tenczynek Świeże, Tenczynek Dystrybucja, Kresy, Przyjazne Państwo, Spokojne Państwo, Chipsy BUH, BUH Distillery i Piwowarzy.

Spółka utworzona do prowadzenia Czarciej Łapy została powołana do życia 25 marca 2020 roku. Jej udziałowcami są Alembik Polska (441 udziałów o wartości 22.050 zł) i Tomasz Czechowski (125 udziałów o wartości 6.250 zł). Nazwisko Czechowskiego pojawia się także w innych spółkach Palikota (jako wspólnik lub członek organów spółki, m. in. w BUH Distillery czy Chipsy BUH).

Główny udziałowiec Alembik Lublin, czyli spółka-matka Alembik Polska, w 2020 roku przeprowadziła emisję akcji. Ponad 1000 inwestorów społecznościowych zainwestowało 4,2 mln zł. We wrześniu kolejnego roku udało się pozyskać dodatkowe 4,5 mln zł na dalsze inwestycje, m. in. Czarcią Łapę, na którą z tej puli miało pójść 1,6 mln zł.

Na liście akcjonariuszy, którzy wpłacili pieniądze w ramach pierwszej zbiórki, są w sumie 1134 nazwiska, co oznacza, że każda osoba zainwestowała średnio około 3,7 tys. zł. To m. in. osoby ze świata showbiznesu, w tym znany muzyk, aktorzy, ale większość stanowią drobni inwestorzy, mieszkańcy naszego województwa i innych regionów Polski. Rozmawiamy z kilkoma z nich. Ale nikt nie zgadza się wystąpić w tekście pod nazwiskiem.

Jeden z inwestorów, z grona tych największych, pytany o to, jak ocenia swoją inwestycję w Alembik Polska, stwierdza: Mam z tego niewielką dywidendę. A potem szybko przerywa rozmowę, twierdząc, że to jego prywatna sprawa.

– To nie działa, nie funkcjonuje – przyznaje z kolei właścicielka najmniejszego możliwego pakietu „udziałów”. – Dostałam tylko kartę zniżkową do restauracji, której nie ma – śmieje się. I tłumaczy, że zainwestowała raczej  „z porywu serca” i ciekawości, niż nadziei na większy zarobek. – Dlatego nie przykładam do tego większej wagi.

Nasza rozmówczyni od czasu transakcji w 2020 r. dostała dwa maile. Pierwszy był powitalny. Drugi przychodzi 13 lutego 2023 r. Paulina Józefowicz z zespołu relacji inwestorskich Alembik Polska wylicza plusy „przełomowej inwestycji”, dołącza wizualizacje i podkreśla sukces właśnie uruchomionego Bistro Pub Taproomu w Tenczynku (350 odwiedzających w ciągu dwóch pierwszych dni). A Janusz Palikot kusi zniżkami w lubelskim lokalu i zapewnia, że zabezpieczeniem udzielonej mu pożyczki (z opcją zmiany na akcje) jest „produkowany w Czarciej Łapie alkohol (wódka, gin, whisky)” i jego „osobiste poręczenie”.

Załącznikiem do maila jest „Model Inwestycyjny Alembik Lublin”. Pdf jest bogato okraszony wizualizacjami „restauracji, destylarni i piekarni w jednym”, zdjęciami Palikota, jego wspólnika Tomasza Czechowskiego z Wrocławia i kilku innych osób. Twarze tego biznesu to szef kuchni Adrian Bęben, menager lokalu Piotr Woyde, dyrektor operacyjny spółki Andrzej Sacewicz i head sommelier Izabela Iskierka. 

Z załączonej Prognozy Finansowej wynika, że Czarcia Łapa „przy planowanym otwarciu w marcu 2023” i obsłużeniu 39 tys. z gości przewidywane przychody za 2023  to 11,7 mln zł. Przewidywany zysk na koniec tego roku to 2 mln zł, a przyszłego – 3,2 mln zł. Mail do udziałowców przychodzi w połowie lutego, gdy w lokalu od roku hula wiatr.

Model-Inwestycyjny-Alembik-Lublin-Sp-zo.o.-1

Pracować dla Palikota

– Nie ma żadnej osoby z wykonawców, która by nie otrzymała; większości, całości albo istotnej części wynagrodzenia – zapewnia Janusz Palikot pytany o zaległości Alembika w rozliczeniach z wykonawcami. Zaawansowanie prac ocenia na „80-90 proc. zakresu merytorycznego”. – Mogę zagwarantować, że w ciągu 14 dni po zakończeniu prac należne kwoty zostaną wypłacone, o ile nie będzie reklamacji co do jakości wykonanych prac. Nie przewiduje tego, ponieważ wykonawcy pracują bardzo rzetelnie i solidnie, a efekty tych prac są imponujące.

Dzwonimy do kilku wykonawców. Jeden nie chce rozmawiać, zasłania się „tajemnicą firmy”. Drugi przyznaje, że czekał długo, ale dziś „wszystko jest już zapłacone”.

Kolejny nasz rozmówca o zaległą zapłatę upomniał się przez sąd. – Nie mieliśmy zarzutów jeżeli chodzi o naszą współpracę z Alembik Lublin. Dostaliśmy zaliczkę na poczet prac, wykonaliśmy je zgodnie z umową, ale problem pojawił się na końcu, kiedy po podpisaniu protokołu odbioru nie otrzymaliśmy końcowej kwoty. Dlatego musieliśmy wystąpić do sądu o wydanie nakazu zapłaty – mówi nam przedsiębiorca.

Roszczenie dotyczy kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jak ustaliliśmy w Sądzie Okręgowym w Lublinie, taki nakaz został wystawiony w minionym tygodniu.

– Ten budynek nie przyszedł takiego remontu od okresu powojennego – tłumaczy Palikot. – Trudno znaleźć zbyt wiele innych budynków na terenie starego miasta, w których dokonano tak zasadniczych inwestycji. Wspomnę tylko, że odkopując piwnicę na piętrze -1 i -2 odkryliśmy niedziałającą oczyszczalnię ścieków, której brak wyłączenia spowodował zagrożenie dla całego budynku. Konieczne było odgrzybianie, iniekcja oraz izolacja pionowa i pozioma.

To kiedy otwarcie?

Nowego terminu nie ma. Są za to liczby, konkretnie sumy pieniędzy już w lokal zainwestowane i te, których jeszcze brakuje.

Zamiast planowanego 1,6 mln, wydaliśmy ponad 8,5 mln – wylicza Janusz Palikot pytany o termin wznowienia prac remontowych i otwarcia lokalu. – Do zakończenia inwestycji potrzeba już tylko około 2 mln zł. Spółka posiada stosowne środki – zapewnia.

To pieniądze potrzebne m. in. na „kompletnie nową instalację do wentylacji i klimatyzacji”, która ma kosztować ok 1,4 mln zł. Mimo że taka instalacja już jest – została zbudowana na tyłach kamienicy przy Archidiakońskiej. Rzecz w tym, że podwórko przynależy też do innej – prywatnej kamienicy. Jej współwłaściciele nie zgadzają się na uruchomienie urządzeń.

Palikot przekonywał nas na spotkaniu, że ta restauracja podniesie prestiż tego miejsca – mówi nam jeden z mieszkańców Jezuickiej 2. – Ale nas nie interesuje prestiż tylko spokój, bo część sąsiadów ma tu booking. Odpalili tę instalację i hałasuje. A jest nowa. Potem się zestarzeje i będzie gorzej.

– Jesteśmy w trakcie – stwierdza krótko Janusz Palikot pytany o to, na jakim etapie są negocjacje z sąsiadami. I podkreśla: – Wykonując tę instalację postępowaliśmy zgodnie z wytycznymi konserwatorskimi. Niestety, część mieszkańców wspólnoty na Jezuickiej oprotestowało wykonanie tej instalacji. To właśnie spowodowało zatrzymanie prac remontowych.

Przedsiębiorca chwali się też sukcesem restauracji i taproomu uruchomionego na początku roku przy browarze w Tenczynku. – Od pierwszego miesiąca, a więc od lutego , działalności tap room-u jest dochodowa, a lokal ma ponad 2000 gości miesięcznie. Teraz przeżywa prawdziwe oblężenie w okresie wakacyjnym. I tak samo będzie w Lublinie jak uruchomimy Czarcią. Proszę szanować nasz trud i wysiłki wykonawców i pomóc (co jest w interesie też publicznym) w niebywałej inwestycji w słynny lokal – dodaje na koniec.

Na uruchomienie zbudowanej w podwórku instalacji (klimatyzacja i wentylacja) nie zgadzają się współwłaściciele sąsiedniej kamienicy. Fot. Agnieszka Mazuś

Duże kłopoty nie tylko w Lublinie

W ostatnich tygodniach o kłopotach w spółkach Palikota, m. in. opóźnieniach w wykupie obligacji czy w wypłatach dla pracowników jest coraz głośniej. W śledzeniu poczynań lubelskiego biznesmena i krytyce prym wiedzie Twitterowe konto „bigshortbets research”, za którym stoi m.in. Rafał Zaorski, spekulant na rynku kryptowalut, chętnie obnoszący się ze swoim bogactwem. We wpisach na tym koncie Palikot to „sztukmistrz z Biłgoraja” czy „alkoholowy sztukmistrz”. Bezlitośnie wytykane są mu wszystkie biznesowe potknięcia.

W czerwcu okazało się, że warszawskie sklepy sieci Tenczynek Świeże będą czynne tylko do 1 lipca. Miało to być spowodowane skargą części pracowników na zaległości w wypłacie wynagrodzeń do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. Gdy próbowaliśmy to potwierdzić, dostaliśmy odpowiedź, że informacje, o które pytamy, są objęte „tajemnicą prawnie chronioną”.

Ale prawdziwa bomba wybuchła w minionym tygodniu. W czwartek, 29 czerwca, do mediów trafia oświadczenie grupy ośmiu inwestorów dotyczącej Grupy Kapitałowej Manufaktura Piwa Wina i Wódki (w jej skład wchodzą m.in. Tenczynek Świeże i Tenczynek Dystrybucja). Biznesmeni nie pozostawiają inwestorom żadnych wątpliwości:

Spółka stoi na skraju upadłości. Stworzyliśmy grupę ośmiu firm i wprowadzamy nadzór inwestorski nad spółkami Janusza Palikota. Póki co jest to twór nieformalny, a współpraca z zarządem układa się w miarę dobrze. Wspólnie chcemy przeprowadzić restrukturyzację, która doprowadzi do odwrócenia trendu spadkowego, a w konsekwencji do spłaty należności względem wierzycieli, pracowników i inwestorów. Dziś spółka nie jest w stanie zapłacić nikomu nawet złotówki. Są duże zobowiązania wobec dostawców, pożyczkodawców i pracowników. Jako inwestorzy pracujemy nad tym, aby te najpotrzebniejsze wydatki zostały pokryte – komentuje Marek Maślanka, prezes w firmie MDM Holding, jeden z inwestorów grupy MPWiW.

Zdjęcie główne: Materiały Alembik Polska

6 odpowiedzi na “Czarcia Łapa – niespełnione marzenie Janusza Palikota. I problem tysiąca akcjonariuszy”

  1. jacek pisze:

    Dodać trzeba, że Palikot oraz Czechowski zostali skazani przez sąd (na razie nieprawomocnym wyrokiem) za nielegalną reklamę alkoholu. Muszą zapłacić odpowiednio 80.000 zł oraz 70.000 zł kary.

  2. kronikidewelorozwoju pisze:

    Palikot od czasu kiedy został wyK0legowany z dewelo-dealów przez wiadomą klikę, miota się jak dusza P0tępiona.

  3. Owocowa Grupa pisze:

    Po złożeniu sprzeciwu ten wyrok skazujący nie istnieje. Musi być od nowa pełne postępowanie i nowe orzeczenie.

  4. Zdegustowany pisze:

    Jeśli ktoś twierdzi, że dobudowanie widocznej na zdjęciu instalacji do zabytku stanowi remont, to albo ma udar słoneczny, albo uważa ludzi za idi0tów. Podobnie wnętrza – nowoczesny projekt wykonany w oparciu o współczesne materiały. Moim prywatnym zdaniem coś takiego to zwyczajne niszczenie zabytków i powinny być za to srogie kary. Niestety, w tym kraju wszystko kuleje i pieniądze czynią cuda. Co zaś do współwłaścicieli podwórka – brawa dla nich! Nie dali się nabrać na słodkie pierdzenie.

  5. Michal pisze:

    Świetny artykuł, jak zwykle. Dobra praca dziennikarska, bez emocjonalnych wycieczek.

  6. Stach pisze:

    Niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
    Zasłużył pajac.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły