Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  17.05.2024 08:07

Znany profesor może zostać wyrzucony z uczelni

Znany profesor może zostać wyrzucony z uczelni

Udostępnij

Prof. dr hab. Andrzej Kidyba został odsunięty od prowadzenia zajęć na UMCS. Stało się tak po skargach studentów na zachowanie wykładowcy. Będzie postępowanie dyscyplinarne, które może się skończyć nawet zwolnieniem go z pracy. – Nie mam się z czego tłumaczyć, nie mam się czego wstydzić – mówi Jawnemu Lublinowi znany prawnik i konsul honorowy Niemiec.

Złożyliśmy władzom dziekańskim wniosek, w którym opisaliśmy zachowanie pana profesora dotyczące sposobu prowadzenia zajęć i odnoszenia się do studentów – tak sprawę komentuje Kacper Iwaszek, przewodniczący Samorządu Studentów Wydziału Prawa i Administracji UMCS.

Profesor nie gryzie się w język

Wykładowca, którego ma na myśli to prof. dr hab. Andrzej Kidyba. To znany prawnik, można śmiało powiedzieć, że w tej materii autorytet. Profesor w Katedrze Prawa Gospodarczego i Handlowego UMCS.

Jest także wymagający i – jak mówią nam osoby, które współpracowały z Kidybą – nie gryzie się w język. – Podczas oficjalnych spotkań zawsze jest merytoryczny, przygotowany, opanowany. W pracy potrafi być kompulsywny, przekonany o tym, że tylko on ma rację, unosi się, bywa nieobliczalny, dominuje – mówi nam jeden z byłych już współpracowników profesora.

Inna osoba dodaje: – Czasami, kiedy się zdenerwował, nawet przykro było słyszeć jak prowadzi rozmowy telefoniczne. Krzyczał do słuchawki, na rozmówcy nie pozostawiał suchej nitki. Po prostu jest wybuchowy.

Sam Kidyba w rozmowie z nami przyznaje, że jest uważany za „twardego”, bezkompromisowego i nie da się go przekupić.

Skarga studentów

Profesor Andrzej Kidyba został odsunięty od prowadzenia zajęć ze studentami UMCS. – Zgodnie z decyzją władz dziekańskich Wydziału Prawa i Administracji prowadzenie pozostałych godzin wykładu i egzaminu z przedmiotu prawo handlowe na stacjonarnych studiach prawniczych w semestrze letnim roku akademickiego 2023/2024 powierzono innemu pracownikowi – w miejsce Pana Profesora Andrzeja Kidyby – potwierdza Aneta Adamska, rzeczniczka prasowa uczelni i jednocześnie przyznaje, że stało się tak po oficjalnym wniosku studentów złożonym 24 kwietnia.

kidybaaa
Rok 2021.30. rocznica powstania Lubelskiej Fundacji Rozwoju. Prof. Andrzej Kidyba i prezydent Lublina Krzysztof Żuk (Fot. LFR FB)

To nie pierwsza sprawa z udziałem profesora, o której na uczelni jest głośno. – Było ich przynajmniej kilka. Niektóre także dotyczyły studentów – mówi nam jeden z pracowników naukowych UMCS.

W 2019 roku głośno było o tym, że profesor wykrył przypadek masowego ściągania na egzaminie z prawa handlowego. Jeden ze studentów miał robić zdjęcia pytań, umieszczać je w sieci, a jego pomocnicy z zewnątrz mieli podsyłać odpowiedzi.

Studentom zostały zaproponowane przez prof. Kidybę dwa wyjścia: powtórka egzaminu w formie ustnej, bądź złożenie zawiadomienie do prokuratury i konsekwencje związane m.in. z wyrzuceniem z uczelni – pisał o sprawie „Dziennik Wschodni”. Władze uczelni nikogo jednak nie ukarały, bo nie namierzyły osoby, stojącej za wyciekiem.

Obecna sprawa to także wynik konfliktu na linii Kidyba – studenci.

Studenci poinformowali, że 23 kwietnia prof. A. Kidyba nie przeprowadził wykładu i zapowiedział, że następnego dnia nie odbędzie się uzgodniony wcześniej egzamin przedterminowy, ponieważ oburzyły go internetowe wpisy na jego temat. Mimo, że studenci zapewniali, że nie mają nic wspólnego z tymi treściami, prof. Kidyba domagał się od nich usunięcia tych wpisów – relacjonuje sprawę rzeczniczka UMCS. Chodzi o studentów IV roku. – Następnego dnia prof. Kidyba nie przyszedł na uczelnię, by przeprowadzić egzamin przedterminowy. Podczas rozmów ze studentami wypowiadał się o nich w sposób naruszający ich godność, a także zasady etyki i zwyczaje akademickie.

Afera zaczęła się na Facebooku

Zaczęło się od internetowych wpisów. Na Facebooku jest ogólnodostępna grupa, na której opisywane są „karygodne” sytuacje zdarzające się na uczelniach (nie tylko na UMCS). We wpisach padają nazwiska konkretnych wykładowców i mocne oskarżenia. – Bardzo często nieprawdziwe, co da się szybko ustalić po sprawdzeniu kilku prostych faktów – mówi nam osoba z UMCS.

Zresztą czasami sam administrator profilu przyznaje, że kogoś o coś niesłusznie oskarżył. „Informację zamieszczone na poście w odniesieniu do Studenta 2.roku są niezgodne ze stanem faktycznym. Opisane tam zdarzenia nie miały miejsca. Post mówiący o jego zarzutach został stworzony przez pomyłkę i domysły, niżeli prawdę. Dlatego też pragniemy oficjalnie przeprosić Studenta 2.roku za wyciąganie pochopnych wniosków mając zaledwie cząstkową informację, nie czujemy, żeby poprzednie przeprosiny były odpowiednie” – to wpis sprzed paru dni. Sprawa nie dotyczy Lublina.

Na tym profilu padają mocne oskarżenia wobec wykładowców. Na celownik został wzięty także prof. Kidyba. Używane są takie słowa jak „przemoc seksualna”, „mobbing”, „nadużycia władzy”. Są także screeny wiadomości, jakie administrator profilu miał otrzymać od byłych studentów Kidyby. Trudno jednoznacznie ocenić, czy były to zachowania o podtekście seksualnym. Np. takie, że profesor miał nawrzeszczeć na studentkę, że przyszła na egzamin w spodniach.

We wpisach pojawiają się wątki z życia prywatnego profesora. Co może świadczyć o tym, że w sprawę zaangażowały się osoby spoza uczelni.

Sprawa do wyjaśnienia

Władze rektorskie są zdeterminowane, aby wyjaśnić i zakończyć sprawę – słyszymy nieoficjalnie na UMCS, gdzie ma zostać powołana komisja dyscyplinarna do oceny zachowania profesora. Jej ustalenia mają być kluczowe dla przyszłości Andrzeja Kidyby. Może to się zakończyć nawet wyrzuceniem z uczelni. – Wszyscy chyba liczą, że zakończy się to w jeden możliwy sposób. I że zakończy się to wszystko, tak żeby prof. Kidyba nie miał już styczności ze studentami i pracownikami uczelni. Za dużo tego typu spraw już w przeszłości było zamiatanych pod dywan – dodaje nasz rozmówca.

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Spięcie było np. w czasie pandemii, kiedy profesor urządził egzamin stacjonarny choć miały się odbywać wyłącznie zdalnie. – Osobne wejście do pomieszczenia, osobne wyjście. Nikt nie zachorował – opowiada dziś prof. Kidyba. I dodaje, że gdy władze uczelni zwróciły mu uwagę, odparł: – Możecie mnie zwolnić.

Prof. Andrzej Kidyba zdaje sobie sprawę, że zaraz wobec niego zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Mówi, że się nie boi. – Nie mam się z czego tłumaczyć, nie mam się czego wstydzić – stwierdza. Dodaje, że głównym zarzutem wobec niego jest to, że nie przyszedł na egzamin. Jak tłumaczy, źle się tego dnia czuł. Wyjaśnia także, o co poszło w tym konflikcie i przyznaje, że zaczęło się od treści na Facebooku.

Stanąłem przed studentami i oświadczyłem, że dziś wykładu nie będzie. Wygłoszę monolog. Powiedziałem „Ludzie kochani, możecie na mnie pluć ile tylko chcecie, ale nie krzywdźcie tych dziesiątek tysięcy kobiet, które ciężko pracowały, uczyły się, zakładały rodziny, są świetnymi prawniczkami” – opowiada nawiązując do wpisów, że egzaminy zdawały te młode kobiety, które „przespały się z Kidybą”. – „Sprostujcie to” – prosiłem. Ale tego nie zrobili. Za to poszli z wnioskiem do pani dziekan – dodaje.

Prof. Andrzej Kidyba

Kidyba jest także Konsulem Honorowym Niemiec i arbitrem w m.in. Sądzie Arbitrażowym Międzynarodowej Izby Handlowej w Zurychu czy Instytucie Arbitrażowym przy Izbie Handlowej w Sztokholmie i Sądzie Polubownym przy Związku Banków Polskich.

W 2015 roku otrzymał tytuł Ambasadora Województwa Lubelskiego, a w 2004 r. tzw. Lubelskiego Nobla.

Profesor jest także prezesem Lubelskiej Fundacji Rozwoju. Powstała w 1991 roku i przez lata była najpoważniejszą tego typu instytucją wspierający lokalny biznes. „Jest on autorem, współautorem lub redaktorem ponad 350 publikacji naukowych. Pełni funkcję doradcy prawnego oraz konsultanta na rzecz wielu podmiotów. Jest autorem ponad 300 opinii prawnych sporządzonych na zlecenie zarówno organów państwowych, jak i przedsiębiorców. Ponadto jest arbitrem polskich i zagranicznych stałych Sądów Arbitrażowych” – pisze o swoim prezesie sama fundacja i dodaje: „Całokształt działalności Profesora Andrzeja Kidyby znalazł kilkakrotnie wyraz w rankingu najbardziej wpływowych prawników, w szczególności w osiągnięciu 27, 17 i 49 miejsca w rankingu „50 najbardziej wpływowych prawników” przygotowanym przez „Dziennik Gazetę Prawną” w 2015 r., 2016 r. oraz 2021r. W rankingu z 2016 r. Profesor Andrzej Kidyba był de facto pierwszym, który nie pełnił żadnej funkcji publicznej”.

https://jawnylublin.pl/palikot-chce-wrocic-do-czarciej-lapy-chociaz-wciaz-nie-rozliczyl-sie-za-poprzedni-najem
https://jawnylublin.pl/nie-powiedzial-wprost-molestowalem-czy-nauczyciel-faktycznie-sie-przyznal