Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  14.05.2024

Rezerwat Dzikich Dzieci na Rusałce. Bo kuria chce mieć park i nie tylko

Udostępnij

Rezerwat Dzikich Dzieci musiał się wynieść z kościelnej działki na tereny zielone Rusałka. Kuria i parafia mają inne plany na miejsce, gdzie od kilku lat dzieciaki mogły taplać się błocie. Jest mowa o ogólnodostępnym parku i budowie przedszkola.

Rezerwat Dzikich Dzieci to inicjatywa Rafała Sadownika i Izabeli Śliwy, którzy kilka lat temu postanowili stworzyć pierwszy w Lublinie (i w Polsce) adventure playgrund. W 2017 udało im się wreszcie zdobyć pieniądze (z Narodowego Centrum Kultury), wyszkolić kilkunastu playworkerów, znaleźć i wynająć odpowiedni teren.

Rezerwat ruszył na terenie parafii p.w. Nawrócenia św. Pawła przy ul. Bernardyńskiej. I z miejsca okazał się hitem. Nie było tu karuzel, zjeżdżalni, piaskownicy. Były za to deski, wkrętarki, błoto i wszystko to co najmłodsi lubią najbardziej – swobodna ale bezpieczna zabawa. Największa część terenu przeznaczona była wyłącznie dla dzieci – tu rodzice i opiekunowie nie mają prawa wejść.

Rezerwat działał przez siedem lat, przez całe lato. – To jedyny taki plac w Polsce. Przestrzeń kształtowana jest przez dzieci, gdzie wszystko zależy od nich i ich wyobraźni – mówiła w zeszłym przy okazji uruchomienia rezerwatu na kolejny sezon Izabela Śliwa, obecnie zastępczyni dyrektora Centrum Kultury w Lublinie.

Dzieci dostają materiały, z których mogą tworzyć domki, ślizgawki, co tylko chcą. Mogą konstruować, burzyć i budować od nowa. Dajemy im przestrzeń do nieskrępowanej zabawy i kreacji. Ale nie dajemy gotowych rozwiązań – tłumaczyła Dominika Krzyżanowska-Gorzkiewicz z CK.

W ostatnie wakacje Rezerwat Dzikich Dzieci w Lublinie odwiedziło 6,5 tys. osób. Fot. Facebook/ Rezerwat Dzikich Dzieci

Miasto teren dało, ale pieniędzy pożałowało

W tym roku z kościelnego terenu ul. Dolnej Panny Marii dzieci musiały się wynieść. Lubelska kuria ma inny plan na to miejsce (o czym piszemy dalej). Miasto zaproponowało więc nową miejscówkę – tereny zielone przy Rusałce. Tam do gminy Lublin należy kilka dużych działek – Rezerwat Dzikich Dzieci do swojej dyspozycji dostał hektar terenu. To właśnie tam w kwietniu zostały zwiezione kioski, palety, czy skrzynie na ogród społeczny z kościelnego terenu. I już pierwszej nocy stanęły w ogniu. Pożar został szybko ugaszony, ale wciąż nie ma decyzji kiedy lubelski adventure playgrund ruszy. I czy w ogóle ruszy. A chodzi o pieniądze, a konkretnie ich brak. Miasto dało tereny, ale nie dało gwarancji finansowych.

Rezerwat ruszy, o ile znajdą się środki finansowe – nie ukrywają twórcy RDD w swoim ostatnim poście na Facebooku. Tym samym, w którym za pomoc w przeprowadzce dziękuje osadzonym z Aresztu Śledczego w Lublinie. – Bez Was nie udałoby nam się tak szybko i sprawnie dokonać przenosin. Serdecznie dziękujemy! Pracy wciąż jest ogrom i już zapraszamy do współtworzenia tego miejsca. Musimy go zbudować od podstaw.

Rezerwat Dzikich Dzieci został przeniesiony na tereny zielone Rusałka. Nie ma decyzji kiedy ruszy i czy ruszy w ogóle/ Fot. Agnieszka Mazuś

Działka marzeń i plany kościoła

Jaki kuria ma pomysł na teren opuszczony przez rezerwat? Rąbka tajemnicy uchyla proboszcz parafii Nawrócenia św. Pawła.

Wszystko zależy od sytuacji polityczno-gospodarczej i koniunktury. Jedno z zamierzeń to wybudowanie tu placówki oświatowej np. przedszkolamówi ks. Cezary Kowalski proboszcz parafii p.w. Nawrócenia św. Pawła przy ul. Bernardyńskiej. – Ale nic jeszcze nie jest przesądzone. Trzeba jeszcze w tym miejscu przeprowadzić badania geodezyjne, bo podejrzewamy, że pod powierzchnią znajduje się bagno.

Od strony ulicy Bernardyńskiej na posesji mieszczącego się tutaj Domu Księży Emerytów zaczęła się już budowa dojazdu na teren do niedawna zajmowany przez Rezerwat. Ks. Adam Jaszcz, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Lublinie i jej rzecznik prasowy wyjaśnia, że rozpoczęła się już „rewitalizacja tego terenu”, m.in. jego wyrównanie.

Chcemy, aby powstał tam ogólnodostępny park z drzewkami i krzewami, który będzie miejscem rekreacji i odpoczynku. Ma on służyć w pierwszej kolejności chorym z pobliskiego hospicjum im. Dobrego Samarytanina oraz ich rodzinom. W naszym mieście, a już szczególnie w centrum miasta, brakuje miejsc zielonych, które mogą służyć mieszkańcom – informuje.

Na zdjęciu: Przez kilka lat Rezerwat Dzikich Dzieci działał na działce należącej do lubelskiej kurii. Teraz zmienił siedzibę, ale jest niedaleko (Fot. RDD Facebook)

6 odpowiedzi na “Rezerwat Dzikich Dzieci na Rusałce. Bo kuria chce mieć park i nie tylko”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Czy jakiś dewelo-sęp aby nie krąży już nad tym obszarem?

  2. Tyle Jaszczowi było wolno na dziś powiedzieć, o dewelogeszefcie spółek arcybiskupa dowiemy się za jakiś czas. Nie wierzę w bezinteresowną budowę parku.

  3. Zapalenie otrzewnej pisze:

    Manipulacja i granie na emocjach juz w samym tytule. Jako wlasciciel dzialki kuria moze nia swobodnie dsponowac. A dzieciaki moga sie taplac w blocie gdziekolwiek na miejskim terenie, chocby i na Rusalce. Bloto tu nie takie? Phi, ratusz w mig moze zlecic wyciecie kilkunastu drzew – wszak prezydent Zuk uwielbia to! – i juz miejsce bedzie odpowiednie.

  4. Tom pisze:

    kronikidewelorozwoju, ponoć arcybiskup to wyśminity deweloper. zapewne wykorzysta sytuacje.

  5. kronikidewelorozwoju pisze:

    @Tom
    Jakieś przykłady na potwierdzenie tej tezy?

  6. Olin pisze:

    Było rewelacyjne miejsce! Rodzina z Wrocławia jak przyjeżdżała to dzieciaki tam koniecznie musiały iść!!! A kuria teraz się obudziła i dobrego Samarytanina zgrywa? Park dla hospicjum…no oby,oby…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *