Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  13.01.2024

Polska pomoc dla Ukrainy. Gdzie szukać wsparcia, gdzie je oferować

Udostępnij

Nie ma już masowych zbiórek. Nie ma ogłoszeń, że ktoś chętnie pod swój dach przyjmie rodzinę z Ukrainy. Polska pomoc dla uchodźców straciła impet, ale nie oznacza to, że już jej nie ma.

Odczuliśmy to zwłaszcza w pierwszych tygodniach wojny, kiedy miasteczka i wsie przygraniczne otwierały drzwi dla Ukraińców. Jestem pewny, że to był początek czasu kiedy między Polską a Ukrainą nie będzie już granic politycznych, ekonomicznych a co najważniejsze historycznych. Zrobimy dla tego wszystko, dla naszych narodów. Ale do tego powinniśmy najpierw zwyciężyć – tak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w kwietniu tego roku dziękował Polsce i Polakom za okazaną pomoc.

Nie chodziło wyłącznie o wsparcie wojskowe, logistyczne i polityczne, ale o to najprostsze – ludzkie. Kiedy, 24 lutego 2022 roku, Rosja napadła Ukrainę, do Polski zaczęli uciekać przed wojną ludzie. Zgodnie z informacjami Straży Granicznej od rosyjskiej agresji z Ukrainy do Polski wjechało 18,3 mln osób. W tym samym czasie w odwrotnym kierunku zostało odprawionych ponad 16,5 mln osób.

Zgodnie z ostatnimi danymi Eurostatu uchodźców z Ukrainy wcale nie jest – wśród europejskich państw – najwięcej w Polsce. Tak było na początku wojny, ale potem Ukraińcy jechali na zachód. Raport z listopada 2023 wskazuje, że w naszym kraju przebywa 958 tysięcy Ukraińców. Liczniejszą grupę stanowilą w Niemczech – 1,1 mln.

Ta fala uciekających przed wojną wydobyła w Polakach to co najlepsze. Przyjmowaliśmy ich pod swój dach, organizowane były miejsca zbiorowego zakwaterowania. Ci ludzie przyjeżdżali często tylko z jedną lub dwoma walizkami. Brakowało im wszystkiego, więc zbieraliśmy dla nich ubrania, kosmetyki, żywność. Zbiórki odbywały się też z myślą o wysłaniu darów na wschód. |Tu jednak lista potrzeb była znacznie dłuższa. Od ubrań, przez sprzęt paramilitarny po agregaty prądotwórcze. Legendą stał się MOP Markuszów. To w tym miejscu przy trasie S17 spontanicznie powstało całe pomocowe miasteczko.

Gdzieś się ulotniło

Jeszcze nie tak dawno temu w internecie można było się natknąć na wiele akcji na rzecz uchodźców. Co rusz były potrzebne ubrania czy pościel albo żywność. Teraz jednak takich anonsów nie ma. Polska pomoc osłabła. Nie jest to zarzut, a raczej stwierdzenie faktu. Trzeba też pamiętać, że to pierwsze miesiące dla Ukraińców były najgorsze. Teraz radzą sobie sami. Pracują, zarabiają pieniądze, posyłają dzieci do szkół, potrafią się utrzymać.

Na koniec kwietnia 2023 r. cudzoziemców wykonujących pracę było 982,2 tys. – podał kilka miesięcy temu Główny Urząd Statystyczny. I wyliczał, że najliczniejszą grupą obcokrajowców wykonujących pracę w Polsce to właśnie obywatele Ukrainy. Było ich 687,3 tys., czyli o 3,3 pkt proc. mniej niż w styczniu 2022 roku. To efekt wyjazdów na zachód.

We wrześniu 2023 roku w Polsce pracowało legalnie 1,1 mln cudzoziemców, a 68 proc. (680,6 tys. osób) z nich to Ukraińcy. To dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Gdzie po pomoc?

Wróćmy jednak do tematu pomagania. To, że nie ma teraz wielkich, głośnych akcji nie oznacza, że o uchodźcach zapomnieliśmy.

Caritas cały czas prowadzi akcję „Paczka dla Ukrainy”. To internetowa zbiórka pieniędzy, za które zostaną kupione dary i wysłane na wschód. Można wpłacić dowolną kwotę, ale 180 zł pozwala na skompletowanie jednej całej paczki.

Pomoc w formie paczek kierowana jest do najbardziej potrzebujących rodzin wielodzietnych i osób starszych we wschodniej części Ukrainy. Każda paczka zawiera około 30 produktów – żywności z długim okresem przydatności do spożycia i artykułów higienicznych. Kilkunastokilogramowa paczka to wymierna pomoc. Rodzinie z dwójką dzieci starczy mniej więcej na dwa tygodnie, a jednej potrzebującej osobie – na około miesiąc. Paczki pakowane są w Polsce, w magazynach Caritas, a następnie jadą na Ukrainę, gdzie ich dystrybucją zajmują się Caritas Ukraina i Caritas Spes – wyjaśnia mechanizm akcji organizacja.

Pieniądze zbiera także Polska Akcja Humanitarna. Potrzebne są na pomoc na terenie Ukrainy oraz dla osób przebywających w Polsce. Co do tych pierwszych działań, to na wschód są regularnie wysyłane transporty humanitarne. – Dostarczamy żywność i środki higieniczne, udzielamy wsparcia psychologicznego i finansowego, remontujemy domy prywatne i instytucje, a w czasie zimy pomagaliśmy mieszkańcom poprzez zapewnienie opału, piecyków, generatorów i kocy termicznych – wylicza PAH.

Jeżeli chodzi o pomoc uchodźcom, to organizacja w Przemyślu razem ze Związkiem Ukraińców w Polsce prowadzi hostel, w którym przyjeżdżający do Polski mogą odpocząć przed dalszą drogą. Ale działania pomocowe można wyliczać długo i nie zawsze chodzi o dary. To także pomoc psychologiczna i prawna, a także zapewnienie w Polsce schronienia.

Jeżeli ktoś szuka pomocy, lub chce jej udzielić powinien także zajrzeć na serwis rządowy. To rozbudowany portal, ale trzeba przyznać, że umieszczone w nim odnośniki prowadzą obecnie na puste strony lub do ogólnych informacji z urzędów wojewódzkich.

Mimo to można tam znaleźć zakładkę „ogłoszenia”. Tam np. oferowane są darmowe mieszkania (także w Lublinie) dla Ukraińców. Z kolei Fundacja Jana Zamoyskiego w Lublinie oferuje program finansowy. To 300 – 400 zł co miesiąc dla rodzin z Ukrainy i bezpłatne zamieszkanie w hotelu Królewski w Janowie Lubelskim. Są także ogłoszenia dotyczące pomocy psychologicznej, prawnej, w tłumaczeniach czy oferty pracy.

Gdzie szukać pomocy i ją oferować

Tekst powstał w ramach projektu „Siła Prawdy”. Celem projektu jest walka z dezinformacją i fake newsami na styku polsko-ukraińskim. Projekt współfinansowany ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach programu Wspieramy Ukrainę, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji.

Na zdjęciu. Listopad 2023. Transport darów z Polski dotarł do szpitala w Sarnach na Ukrainie (Fot. Caritas Archidiecezji Lubelskiej)

Jedna odpowiedź do “Polska pomoc dla Ukrainy. Gdzie szukać wsparcia, gdzie je oferować”

  1. Pompon pisze:

    Psa z kulawą nogą i ewentualnie kupione media obchodzą dzisiaj w Polsce banderowcy. Ich wdzięczność jest przysłowiowa. A wsparcie dla siebie niech sobie zorganizują z wartej miliardy dolarów rozkradzionej pomocy. Niech spier… teraz i na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *