Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  13.03.2024

Kontenerowiec nad Zalewem Zemborzyckim nie może dopłynąć

Udostępnij

Nowy lokal budowany z kontenerów w okolicy Słonecznego Wrotkowa nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie ma problem. Utknęła też podobna inwestycja na Marinie.

W czerwcu ubiegłego roku pisaliśmy o pojawieniu się kilkunastu kontenerów morskich nad Zalewem Zemborzyckim po stronie Słonecznego Wrotkowa. Pierwotne plany były jednak trochę inne. Była mowa o ustawieniu jednego kontenera (o powierzchni 15 mkw.), w którym miał działać lokal gastronomiczny. Przy nim – na terenie o powierzchni 20 mkw. – miały być stoliki i parasole. Potem jednak zamysł się zmienił i teraz widać w tym miejscu kontenerową konstrukcję – piętrową mającą 280 mkw. powierzchni i taras na samym szczycie.

Choć budowla jest już prawie gotowa, to prace utknęły. Od grudnia na placu budowy nie widać postępów. Lokal w środku wygląda już na gotowy, wieczorami pali się w nim nawet światło. Jednak na zewnątrz wokół budynku stoją rusztowania, a stan prac wskazuje, że budynek czeka właściwie tylko, aby go ocieplić jeżeli ma to być obiekt całoroczny.

W połowie stycznia lokal w środku wyglądał na gotowy. W środku paliło się światło (Fot. Krzysztof Kowalik)

Kuchnia gruzińska

Kontenerowy lokal stawia Grigoryan Krzysztof P.H.U.P. GRIG. To właściciel restauracji Chisza przy ul. Świętoduskiej, oferującej kuchnię gruzińską i ormiańską. Inwstor obecnie stara się o wydanie pozwolenia na budowę, bo do tej inwestycja była prowadzona na podstawie zgłoszenia budowlanego do Urzędu Miasta.

Odpowiedni wniosek złożył w listopadzie ubiegłego roku, a niedługo potem urzędnicy wezwali go do uzupełnienia braków i nieprawidłowości w przedłożonej dokumentacji. – Kwestie te dotyczą m.in. wykazania zgodności oraz doprowadzenia do zgodności projektu zagospodarowania ze wskazanymi w postanowieniu przepisami techniczno-budowlanymi, czy wykazania prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane – informuje Joanna Stryczewska z lubelskiego Ratusza.

Na Marinie też chcą

Przedsięwzięcie Grigoryana nie jest jedynym „kontenerowcem”, który chce zacumować na brzegu Zalewu Zemborzyckiego. Po drugiej stronie zbiornika, na Marinie, o podobną zgodę stara się Playa Marina Events. W tym przypadku postępowanie w sprawie udzielenia pozwolenia na budowę ośrodka wypoczynkowo-sportowego także jest w toku. Chodzi o lokalizację kontenerów gastronomicznych i magazynowo-gospodarczych, wiaty namiotowo-zadaszeniowej, wiaty gastronomicznej i śmietnikowej.

W tej sprawie również wydane zostało postanowienie zobowiązujące inwestora do uzupełnienia braków i nieprawidłowości w przedłożonej dokumentacji budowlanej – dodaje Stryczewska.

Ma być plan

Równolegle trwają prace nad projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w pobliżu Zalewu Zemborzyckiego. Zielone światło na jego opracowanie radni miejscy dali jeszcze w poprzedniej kadencji – w październiku 2015 roku. Po jego uchwaleniu powinna się skończyć dowolność w zagospodarowaniu tego terenu.

Czy plan powstanie na dziesięciolecie uchwały inicjującej jego powstanie? – Aktualnie plan jest w trakcie opiniowania i uzgadniania. To etap poprzedzający konsultacje planistyczne z mieszkańcami – mówi Stryczewska.

Na zdjęciu: Tak w miniony weekend wyglądała budowana z kontenerów całoroczna restauracja na Słonecznym Wrotkowie (fot. KK).

5 odpowiedzi na “Kontenerowiec nad Zalewem Zemborzyckim nie może dopłynąć”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Wiadomo, że w Dziadogrodzie karczmarze są obiektem specjalnej troski, prawie jak dewelo-buraczki, ale w tym przypadku karczmarza chyba trochę poniosło, albo może kieruje się jakąś inną ekonomiką, której sensu można się tylko domyślać.

  2. Hehe pisze:

    Zwykły Kowalski już dawno by miał nakaz rozbiórki tej samowolki budowlanej która jest stale powiązana z gruntem

  3. silverado pisze:

    Przepraszam, a czy restaurator dostał zgodę na niwelacje gruntu? Jeżeli tak to dlaczego? Mam nadzieję, że miasto zadbało o to, by po skończonej umowie (rozumiem, że miasto nie przedłuży umowy ponad obowiązkowe(?) 6 lat) restaurator na własny koszt przywróci grunt do stanu oryginalnego?

    Skoro to jest umowa z miastem to na pewno jest jawna. Czy można zobaczyć gdzieś jej treść?

    Dlaczego pozwolono na ogrodzenie terenu i to jeszcze takim gównianym płotem? Na to się patrzeć nie da.

    Dlaczego nie zobowiązano restauratora do zbudowania, na swoim terenie, szaletu dostępnego publicznie i za darmo?

    Tam się będą sypały pieniądze, a miasto oddało tej firmie teren i to na takich warunkach.

    Dziękujemy panie Żuk – prezydent „przedsiębiorców”

  4. kronikidewelorozwoju pisze:

    @silverado [„Tam się będą sypały pieniądze”] – bez brawury. W miejscu, które żyje tylko 2 miesiące w roku i jest odwiedzane głównie przez spauperyzowany „plebs”, którego nie stać nawet na wypad nad Białe, wszelki gastro-byznes-plan wykraczający poza budę z kebabami jest wyrazem albo nadmiernego optymizmu, albo „inwestorowi” z jakichś przyczyn, których można się tylko domyślać, w ogóle nie zależy na zyskach z takiego obiektu.

  5. Roman pisze:

    A czy parkingi będą dostępne i czy w końcu miasto udostępni miejsca parkingowe mieszkańcom za normalna opłata a nie lichwą jak ma to miejsce obecnie jak można zachęcać mieszkańców do rekreacji nie zapewniając im miejsc parkingowych jak nie darmowych to chociaż za przyzwoita opłatą a nie zdzierstwem bo dziś na godz nikt nad zalew nie jedzie tylko na kilka godz z dziećmi a to słono kosztuje w obecnych parkomatach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły