Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  11.11.2022

220 tysięcy ton śmieci czyli Ekospalarnia Krakowskiego Holdingu Komunalnego

Udostępnij

Wybrałem się na wizytę studyjną zorganizowaną przez Centrum Nowoczesnych Technologii, spółkę planującą budowę spalarni na 150 tysięcy ton śmieci. Jeszcze w 2015 roku uspokajano mieszkańców Tatar, że taka inwestycja nie powstanie: W Lublinie nie będzie spalarni śmieci.

Wycieczka odbyła się w miłej atmosferze, jeśli jakieś pytania padły do oprowadzających nas pracowników spalarni krakowskiej to uzyskaliśmy więcej niż obszerne odpowiedzi. Powinienem czuć się usatysfakcjonowany, ale mam jeszcze więcej pytań niż przed wyjazdem.

Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów

Krakowska Ekospalarnia Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów. Ciekawy zabieg erystyczny, nieprawdaż? Zamiast sprzątaczki mieliśmy już nowomowę pod tytułem: „konserwator powierzchni płaskich”, a tutaj zamiast spalania mamy „termiczne przekształcanie odpadów”. To się nazywa Zielony PR i nie ma nic wspólnego z ekologią. Dodawanie do nazwy zakładu dokonującego spalenia śmieci przedrostka „EKO” to jak do nazwy węgla „EKOgroszek”. Czyli trujemy was ciut mniej?

Krakowski Holding Komunalny, zawiadujący w/w zakładem, spala rocznie 220 tysięcy ton śmieci. Co ciekawe, dziś spalają tam odpady „zmieszane” bez dokonywania segregacji. Na razie taka praktyka jest dopuszczona przez obowiązujące prawo, ale rokrocznie limity odzyskiwanych surowców będą rosły i z czasem strumień śmieci z Krakowa nie podlegających segregacji powinien maleć. Mimo tego KHK planuje inwestycję zwiększającą moce przerobowe o kolejne 50%, bo okoliczne samorządy upraszają o spalanie również ich śmieci.

Pytanie 1. Skąd wziąć śmieci?

Najważniejszym wydaje się być kwestia skąd będą pochodziły odpady, które będą spalane w Lublinie? Na dziś, co wiemy m. in. z artykułu „Czy Lublin potrzebuje dwóch spalarni odpadówKrzysztofa Kowalika, że lubelskie odpady spalane są w Cementowni Chełm. Wszystkie, które nadają się już tylko do „termicznego przekształcenia”. Po co więc konkurencyjna linia?

Co więcej, spalanie w cementowni odbywa się w temperaturach dwukrotnie wyższych niż obiecywane przez inwestora 850 stopni Celsjusza. Ma to olbrzymie znaczenie dla czystości spalin, które ostatecznie wydostają się z kominów. Brutalna prawda jest taka, że dziś tymi zanieczyszczeniami oddychają mieszkańcy Chełma i okolic, a nie Lublinianie.

Hala rozładunku śmieci w Ekospalarni KHK

Kolejnym problemem, który należy wziąć pod uwagę są zmiany prawne, jak i proekologiczne zmiany zachowań konsumenckich. Coraz więcej produktów ma opakowania z recyklingu, jak i w coraz większym stopniu nadaje się do przetworzenia. Wzorem Litwy, Czech czy Niemiec ma być wprowadzony system kaucyjny za butelki szklane, plastikowe oraz puszki aluminiowe. Ministerstwo Klimatu i Środowiska już jakiś czas temu przedstawiło projekt ustawy, który obecnie podlega konsultacjom, zarówno z producentami napojów, jak i z sieciami handlowymi, nad modelem odbioru opakowań.

Zmieniają się również wymogi unijne co do ilości odpadów, które podlegają recyklingowi. Już całkiem niedługo, w 2035 roku, ponad 65% wytworzonych przez nas śmieci będzie musiało zostać ponownie przetworzone, a do spalarni będzie mogło trafić nie więcej jak 25% odpadów. Skąd więc do Lublina trafi strumień 150 tysięcy ton odpadów?

Pytanie 2. Kto zarobi i dlaczego nie mieszkańcy?

Wiemy, że za Centrum Nowoczesnych Technologii (CNT) stoi miliarder Zbigniew Jakubas, czyli od 2020 roku sponsor piłkarskiego Motoru Lublin, oraz „zbawca” będącej w potężnych tarapatach finansowych Lublinianki.

Przypomnę, że prace koncepcyjne w Krakowie rozpoczęły się w 2008 roku, budowę rozpoczęto w 2013 roku, a ukończono i uruchomiono zakład trzy lata później. Takich inwestycji nie dokonuje się z dnia na dzień, grunt pod nie przygotowuje się latami…

Prawdą jest, że Krakusy za tonę śmieci wwiezioną na teren spalarni płacą 175 zł czyli czterokrotnie mniej, niż gdyby wywieźć ją na składowisko/wysypisko odpadów. Tyle że krakowski zakład jest własnością miasta i podlega przepisom, w myśl których samorząd na gospodarce śmieciowej zarobić nie może. Miliarder może zarobić i zarobi. Zatem nie spodziewajmy się, że jeśli dziś za wywóz śmieci na składowisko Rokitno płacimy 470 zł netto za tonę, to cena na wjeździe do nowej spalarni będzie niższa. Bo i po co?

Pytanie 3. Ile kosztuje budowa?

Kraków w latach 2013-16 wybudował swoją spalarnię za blisko 700 mln zł o przepustowości 220 – 230 tysięcy ton rocznie. Wzrost kosztów pracy, wzrost cen materiałów budowlanych, których główną składową jest cena nośników energii, to wszystko powoduje, że w 2022 roku ten sam obiekt kosztowałby minimum dwa razy więcej. Czyli budowa lubelskiej spalarni na 150 tysięcy ton kosztowałaby co najmniej 1 mld zł.

Kraków stworzył Krakowski Holding Komunalny, aby kredyt na budowę brały na siebie spółki komunalne, a nie bezpośrednio budżet miasta, który podobnie jak Lublin, ma olbrzymie zadłużenie. Na chwilę obecną stolica Małopolski ma 58% długu w porównaniu do całego budżetu. I w tym jesteśmy lepsi, bo nasz wskaźnik to 65%. Na marginesie dodam, że zapisany w artykule 216 Konstytucji RP próg ostrożnościowy długu publicznego do PKB to 60%. Czyli jako miasto jesteśmy już pod kreską.

Pytanie 4. Po co nam dwie instalacje?

Nie tylko Centrum Nowoczesnych Technologii (CNT) związane ze Zbigniewem Jakubasem, ale także lubelska firma Kom-Eko planuje budowę zakładu „termicznego przekształcania odpadów” o wydolności 60 tysięcy ton śmieci. Przewaga Kom-Eko nad konkurencyjnym pomysłem bierze się z faktu, że lubelska firma jest operatorem Zakładu Zagospodarowywania Odpadów. Posiada linie do Odzysku i Recyklingu oraz kompostowania, a w tej chwili obsługuje ponad połowę wywozu odpadów komunalnych od Lublinian.

Dla mieszkańców konkurencja pomiędzy tymi firmami powinna spowodować niższe ceny spalania, tylko wracamy do pytania postawionego wyżej, skąd wziąć 150 + 60 tysięcy ton odpadów?

Pytanie 5. Dlaczego w środku miasta?

Krakowska instalacja jest w sporej odległości od siedzib ludzkich, za to sąsiaduje z Hutą ArcelorMittal i składowiskiem żużli. Wybudowany ciepłociąg, którym gorąca woda zasila miejską sieć cieplną, ma długość ponad 4,5 km, co obrazuje jak nieuciążliwa jest to inwestycja dla mieszkańców Krakowa.

Inwestycja Kom-Eko planowana jest przy granicy Lublina, a inwestycja CNT ma powstać przy ul. Grygowej, bardzo blisko osiedli mieszkaniowych.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Skoro śmieci spoza Lublina mają być spalane, to może należałoby znaleźć inną lokalizację, mniej uciążliwą i mniej konfliktotwórczą?

Pytanie 6. Dlaczego śmieci z Lublina są wielokrotnie bardziej energetyczne niż te z Krakowa?

Z prostego porównania pomiędzy uzyskiwanymi wynikami Ekospalarni KHK oraz planowanymi CNT i Kom-Eko można wysnuć interesujące wnioski.

EkospalarniaCNTKom-Eko
wydajność w tys. ton22015060
uzysk energii elektrycznej w Gwh6514024
wydajność Gwh ze 100 tys. ton309340
uzysk energii cieplnej w mln GJ0,9721,40,4
wydajność GJ ze 100 tys. ton0,4410,9330,666

CNT szacuje, że wydajność pozyskania prądu ze spalenia odpadów lubelskich będzie ponad trzykrotnie wyższa niż ze śmieci krakowskich. Dodam, iż zakładana przez inwestora wydajność pozyskania ciepła jest dwa razy wyższa. Czym zatem trzeba palić, aby uzyskać takie wartości?

Najbardziej energetyczne są plastiki i guma. Butelki i opony? Hmm, brak mi innych pomysłów. Może Państwo Czytelnicy mają jakieś?

Podsumowanie

Produktem końcowym spalania są, prócz ciepła i energii elektrycznej, złom, pyły kotłowe i lotne oraz żużel w ilości 25% wkładu. Czyli po spaleniu 210 tysięcy ton odpadów będziemy mieli ponad 50 tysięcy ton żużla. Tego chcemy? Lublin to żużel?