Wesprzyj Kontakt

2 minuty czytania  •  13.12.2021

Wydało się dlaczego Ratusz chce chronić kolejne tereny zielone

Udostępnij

Na najbliższej sesji Rady Miasta Lublin radni mają podjąć uchwałę o przystąpieniu do tworzenia miejscowych planów na prawie 2000 ha w celu ochrony terenów zielonych. W uzasadnieniu czytamy, że troska wynika wyłącznie z obowiązujących przepisów. Okazuje się, że troska podyktowana jest jednak… wynikami kontroli NIK.

Radni mają zadecydować czy należy opracować plany miejscowe dla aż w 8 obszarów zielonych. Chodzi o Ogród Saski, Park Akademicki, Park Kalinowszczyzna nowe tereny pod Ogród Botaniczny, Skwer Dzieci z Pahiatua i plac Lecha Kaczyńskiego – tereny zielone przy Centrum Kultury, Park Akademicki i skwer Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata (skwer przed ACK), a także Las Stary Gaj i Dąbrowa. Łącznie prawie 2000 hektarów (z czego ponad 1500 hektarów to same lasy).

Radni PIS: chrońmy miasto przez deweloperami

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Jak czytamy w uzasadnieniu: plany trzeba opracować, bo taki jest wymóg ustawowy. Urzędnicy tłumaczą, że jeśli w studium wyznaczymy obszary przestrzeni publicznych to w ciągu 3 miesięcy od uchwalenia studium trzeba przystąpić do opracowania planu. Jak zauważyli radni PIS na sesji – od uchwalenia studium minęły ponad dwa lata. Radni PIS podkreślali, że w Lublinie jest wiele ważniejszych terenów do ochrony niż zieleń, będąca w posiadaniu miasta czy lasów państwowych. Mimo to urzędnicy tłumaczą, że brak ochrony terenów zielonych może prowadzić do ich zabudowy. Wskazywali na przykłady z Polski, gdzie w trybie lex covid zabudowywano nawet rezerwaty. Trudno jednak uznać, by takie działania miała prowadzić Gmina Lublin.

Fundacja Wolności: jakie są priorytety?

W Studium jako obszary przestrzeni publicznych (w części kierunki, od strony 137), na których obowiązkowo należy opracować plan miejscowy, wymieniono też inne tereny niż zieleń. Jakie? Bez planu pozostają m.in. dawne trakty pomiędzy Starym Miastem a: miasteczkiem akademickim (trakt krakowski), dworcem PKP (trakt zamojski i bychawski) czy Jesziwą (trakt lubartowski), ulice Lipowa i Zana, główne miejskie place (np. Rynek, Plac Wolności, Plac Katedralny itd.) czy cmentarz na Lipowej. Dlaczego, więc ochroną obejmujemy akurat miejskie tereny zielone? Jak tłumaczą urzędnicy wynika to z troski o zieleń, której domagają się sami radni.

Jednak część terenów, które miałyby być objęte planami miejscowymi nie jest terenami zielonymi. Chodzi m.in. o tereny rolne przy lesie Dąbrowa (ok. 200 hektarów), czy teren miasteczka akademickiego. Dlaczego te tereny dołączono do uchwały urzędnicy nie odpowiedzieli. Ostatecznie przyznali, jednak, że plany są uchwalane… w związku z wynikami kontroli NIK.

NIK: samorządy nie chronią zieleni

Kontrola NIK obejmowała zachowanie i zwiększanie terenów zielonych w miastach m.in. ochronę zieleni w postępowaniach administracyjnych, dokumentach strategicznych czy zarządzanie terenami zielonymi w tym utrzymanie i zwiększanie terenów zielonych.

Jak podkreślono w wystąpieniu pokontrolnym Ratusz nie przystąpił do sporządzania planów miejscowych dla niektórych obszarów publicznych, nieuwzględniania w projektach uchwał dot. zbywania nieruchomości informacji nt. funkcji przyrodniczych, nieprawidłowości w niektórych skontrolowanych decyzjach o warunkach zabudowy w zakresie wymaganym przez przepisy prawa budowlanego. Szczegółów tego wystąpienia nie znamy, gdyż NIK odmówił jego udostępnienia przed publikacją wyników kontroli. Urząd Miasta w Biuletynie Informacji Publicznej opublikował wyłącznie krótkie streszczenie.