Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  20.10.2021

Unia z LGBT

Udostępnij

W sobotę przez Lublin przejdzie Marsz Równości. Osoby o odmiennej niż powszechna seksualności chcą pokazać się publicznie, zademonstrować swoje prawo do istnienia na warunkach takich, jakie przysługują wszystkim. To będzie trzeci taki marsz w naszym mieście. Jak ich tym razem potraktujemy?

Pamiętam poprzednie dwa marsze. Zwłaszcza pierwszy, w 2018 r., wywarł na mnie przygnębiające wrażenie.

Kolorowy pochód osób LGBT przeszedł przez niechętny im, a wręcz wrogi Lublin tylko dzięki sile zwartych oddziałów policji. Szeregi funkcjonariuszy w ochraniaczach przypominających zbroje średniowiecznych rycerzy, z tarczami i pałami w rękach, skutecznie osłoniły uczestników marszu. Policjanci używali granatów hukowych, armatki wodnej, gazu łzawiącego.

Marsz blokowało kilkuset młodych ludzi. Wykrzywione nienawiścią twarze, wyzwiska, wulgarne okrzyki.

Na ulicy Świętoduskiej doszło do starcia, gdy policja przełamywała blokadę. Było niebezpiecznie. Funkcjonariusze obrzuceni zostali kamieniami. Szedłem z innymi dziennikarzami przed czołem marszu. Metr, może półtora metra, przede mną uderzył w jezdnię brukowiec wielkości pięści. Takim można było zabić.

Na Krakowskim Przedmieściu, na chodniku, na marsz oczekiwała para młodych ludzi, około 30-stki oboje, z małym dzieckiem siedzącym w wózku. Mężczyzna krzyczał ile miał siły w płucach: „Wyp…ć!”. Tuż nad uchem dziecka.

Rok później na drugim marszu było mniej niebezpiecznie, choć również nie brakowało wrogości. Znowu marsz musiał być otoczony kordonem ochraniającej go policji. Znowu był blokowany, jego uczestnicy byli obrażani, musieli słuchać wyzwisk i wulgaryzmów. Policjanci znowu używali gazu łzawiącego.

Żaden z obu poprzednich marszów nie zdołałby przejść przez Lublin bez używającej środków przymusu policji. Wygrała siła, nie dialog. Siła policji.

Oba poprzednie marsze były zakazane przez prezydenta Lublina ze względów bezpieczeństwa. W obu przypadkach zakazy uchylił sąd. Demokratyczne praktyki w naszym mieście musiały być wspierane wyrokami sądów i siłą policji.

Przed tegorocznym marszem atmosfera jest inna. Prezydent miasta nie zakazał go. Nie słychać nawoływań ze strony środowisk prawicowych przeciwko manifestacji osób LGBT. Są deklaracje o równym traktowaniu. Sejmik województwa lubelskiego zmienił swoje stanowisko z 2019 r. „w sprawie wprowadzania ideologii +LGBT+ do wspólnot samorządowych”. Aktualny tytuł dokumentu to: „w sprawie ochrony podstawowych praw i wolności”.

Niewątpliwie wpływ na to miały sygnały ze strony Unii Europejskiej wskazujące na możliwość zablokowania miliardowych dotacji, jeśli nie będą przestrzegane unijne wartości. Swoje znaczenie na pewno też ma oswojenie się ludzi z osobami o różnej seksualności. Coraz więcej, także osób publicznych, ujawnia swoje odmienne preferencje i coraz mniej z tego powodu sensacji.

W minionym tygodniu honorowego obywatelstwo naszego miasta otrzymał były rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wybitny etyk, ks. prof. Andrzej Szostek. Podczas uroczystości w Teatrze Starym powiedział m.in., że Lublin jest miastem unii. „Ale mam na myśli nie tylko unię lubelską z 1569 r. Lublin jest miastem, w którym się jednoczą ludzie różnych narodowości, wyznań i poglądów. Czasem się z sobą spierając, ale się nie bijąc, nie tłamsząc. To znaczy unia” – mówił.

Odbieram te słowa jako życzenia. Dużo jeszcze mamy do zrobienia, aby stały się rzeczywistością. W sobotę zobaczymy, jak nam idzie unia z LGBT.

fot. Jakub Szafrański