Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  18.12.2019

Opuszczona cegielnia

Udostępnij

Opuszczone ruiny budzą i strach, i podziw. Przy ulicy Głównej znajdują się jedyne w Lublinie pozostałości cegielni. To materialny ślad po znaczącej gałęzi lubelskiego przemysłu, której tradycje sięgają końca XII wieku.

Odkąd tylko zaczęto używać cegieł jako materiału budowlanego, Lublin słynął z ich produkcji, mając nieograniczone zasoby surowca w postaci glinki. Wiele murowanych, stojących do dziś budowli, powstało z lubelskiej cegły. Na mapie Lublina z 1939 roku zaznaczono 11 działających cegielni, wśród nich Michalew, określaną też jako Rury. Cegielnia ta była położona przy Glinianej, co wyjaśnia, skąd wzięła się nazwa tej ulicy. Potem zakładów wyrobu cegły ubywało. Jeszcze w 1967 roku na terenie miasta działało pięć cegielni: Czechówka Dolna, Czechówka Górna, Lemszczyzna, Sierakowszczyzna i Rekord. Ich zapomniane już lokalizacje muszą budzić zaskoczenie u obecnych mieszkańców Lublina. Lemszczyzna działała przy ulicy Chodźki, Czechówka Górna u zbiegu dzisiejszych ulic Północnej i Kosmowskiej, Czechówka Dolna u zbiegu Paganiniego i Kompozytorów Polskich, Sierakowszczyzna przy Unickiej 14, obecnie między ulicami Jacka Kuronia i Lwowską. A dwie najbardziej peryferyjnie położone, czyli Rekord i jeszcze wcześniej zamknięta Helenów, znajdowały się w rejonie obecnych ulic Morwowej i Wojciechowskiej. W 2010 r. zamknięta została ostatnia lubelska cegielnia.

Jedyną, po której pozostał ślad w postaci nieźle jeszcze zachowanych budynków, wiat i pieców, jest ta, przy ulicy Głównej. Niewiele o niej wiadomo. Nie ma jej na przedwojennych mapach lubelskich cegielni, co oznacza, że musiała powstać po wojnie. Nie ma jej też w gronie ostatnich działających zakładów z lat 60 i 70 ubiegłego wieku. Wybudowana z dużym rozmachem, na ogromnym terenie, zapewne pracowała bardzo krótko. 

Trudno znaleźć opis jej dziejów. Na internetowym portalu „Lubelskie cegielnie” prowadzonym przez Teatr NN nie ma o niej ani słowa. Cegielnia od dawna jest opuszczona i zarośnięta krzakami. Wydeptane w trawie ścieżki wskazują, że co jakiś czas zapuszczają się tu miłośnicy ekstremalnych wrażeń. Wjazdu bronią dwa zardzewiałe szlabany, co oznacza że nieruchomość ma swojego właściciela. Nie wiadomo co stanie się z tym pięknym i wzbudzającym podziw obiektem. Czy popadnie w całkowitą ruinę, czy też – oby tak się stało – przekształci w muzeum ceglarstwa, zachowując dla potomnych tajemnice tej zapomnianej już sztuki.

Anna G.  


Podobał Ci się artykuł? Cenisz niezależne dziennikarstwo?

Wpłać teraz:


34 1950 0001 2006 0330 1807 0002

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Fundacja Wolności, ul. Krakowskie Przedmieście 13/5A, 20-002 Lublin