Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  25.02.2024 14:37

PiS w kinie w Lublinie. Widzowie zobaczyli spektakl Czarnka, Kamińskiego i Wąsika

PiS w kinie w Lublinie. Widzowie zobaczyli spektakl Czarnka, Kamińskiego i Wąsika

Udostępnij

O kłótni Żuka z Wcisło czy konieczności „pogonienia brukselskiego establishmentu” mówiono podczas „Spotkania Wolnych Polaków”, zorganizowanego przez PiS w CSK. Wystąpienie polityków cieszyło się takim powodzeniem, jakby na ekranie wyświetlano kinowy superprzebój.

119 miejsc – tyle dokładnie według specyfikacji technicznej liczy sala kinowa CSK. Ale w sobotę przyszło do niej przynajmniej dwa razy tyle sympatyków PiS. Wielu z nich miesiąc wcześniej było obecnych na odsłonięciu pomnika śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a potem na spotkaniu w CSK. Wtedy też sala była nabita, ale mówimy o Sali Operowej, w której mieści się tysiąc osób. Dlatego w sobotę niektórzy nie kryli irytacji. – Gdzie taką małą salę wziąć. Myśleli, że ludzie nie przyjdą czy co? – zastanawiała się jedna z nich. – Jak można było nas tak zlekceważyć? – ciskał gromy starszy mężczyzna. A ktoś inny proponował, żeby pójść na dużą Salę Operową. Ale ta nie wchodziła w grę, bo tam już w najlepsze trwały przygotowania do… gali boksu. A ten sport to przecież konik marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS). Ostatecznie, wszyscy się nie zmieścili, kilkadziesiąt osób zostało przed salą, by Wąsika i Kamińskiego zobaczyć na ekranie.

>>>Wybory do Rady Miasta Lublin – wszyscy kandydaci [PEŁNE LISTY]<<<

O staczaniu się PO i kosmitach

Wolimy za dużo ludzi niż za dużą salę – obracał w żart problem z miejscami Przemysław Czarnek, szef regionalnych struktur PiS, wprowadzając na salę skazanych prawomocnie i uniewinnionych przez prezydenta byłych szefów MSWiA. I się zaczęło. Było o tym, że sytuacja w PiS nie jest wcale taka zła. – Słyszymy, że Żuk się kłóci z Wcisło o miejsce na listach. To kto się stacza, my – czy oni? – pytał retorycznie Czarnek. Dalej był apel do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. –  Żeby panu nie przyszło do głowy, by wykorzystywać wojsko przeciwko rolnikom! Tego panu robić nie wolno! – grzmiał Czarnek. – Nie wolno! – jak echo odpowiedziała publiczność.

Było też o zakłamywaniu historii. – Niejaki Kowal (Paweł, poseł KO – red.) powiedział, że za rzeź wołyńską nie odpowiada państwo ukraińskie, bo go nie było. To byli obywatele polscy przeciwko obywatelom polskim, tak powiedział – stwierdził Czarnek. Pytał też kto blokuje ekshumacje Polaków pomordowanych na Wołyniu – Muminki? Kosmici? – pytał retorycznie. Było też o obecnej napiętej sytuacji między Polską a Ukrainą na granicy. Czarnek z jednej strony zaznaczył, że pomoc Ukrainie jest w żywotnym interesie Polaków, ale z drugiej strony zachowanie tamtejszych władz nazwał bezczelnym. – Nie możemy zgadzać się na bezczelność premiera Ukrainy. Nie możemy zgadzać się na bezczelność prezydenta Ukrainy. Nie jesteśmy naiwni. Musimy zadbać o polskich rolników i polski rynek rolny – zaznaczył Czarnek. Dostał za to brawa.

Z tematu Ukrainy szef lubelskiego PiS sprytnie przeskoczył na sprawy lokalne. – Żuk zadłużył Lublin w sposób niebywały. Te zadłużenie obciążą już kolejne pokolenia. Dlatego na stanowisku prezydenta potrzebny jest normalny człowiek, Robert Derewenda – zachwalał Czarnek obecnego na sali kandydata PiS na fotel prezydenta Lublina.

Jak Kamińskiego wyciągali z Pałacu Prezydenckiego

W końcu głos dostał Mariusz Kamiński. Mówił prawie pół godziny. A mówił o niszczeniu opozycji przez obecną koalicję rządzącą i zawłaszczeniu mediów. – Nie ma telewizji publicznej, jest tylko ich telewizja, bezprawnie przejęta – stwierdził. Kamiński opowiadał też o co „tak naprawdę chodziło” w tzw. aferze gruntowej, za którą on i Maciej Wąsik trafili za kratki. – To była walka z korupcją, to nie była żadna partyjna działalność – przekonywał. Jego zdaniem postawienie go przed sądem było zemstą obozu Tuska za wykrycie przez CBA afery hazardowej, której twarzami byli główni politycy PO.  – Wysłałem premierowi ówczesnego rządowi Donaldowi Tuskowi tajne pismo, a dwa tygodnie po wysłaniu tego listu zostałem zaproszony do prokuratury, gdzie postawiono mi zarzuty w tzw. aferze gruntowej. To była zemsta za to, że jego koledzy chcieli okradać Skarb Państwa – mówił Mariusz Kamiński.

Było też o przewinach obecnej władzy. – Chcą odwołać prezes Trybunału Konstytucyjnego. To jest po prostu zamach na demokrację, na naszą wolność, na Polskę! – grzmiał były szef MSWiA i CBA. Opowiedział też o kulisach zatrzymania w Pałacu Prezydenckim przez policję. – Byliśmy oficjalnymi gośćmi prezydenta, nie ukrywaliśmy się. Wpadli, wyciągali nas z Pałacu Prezydenckiego przez sekretariat głowy państwa. To skandal! – mówił Kamiński. – Precz z rządem! – krzyknął ktoś z sali. Skandalem Kamiński nazwał chęć odwołania prezesa NBP Adama Glapińskiego. – W ich programie jest to, żeby polski złoty zniknął – mówił Kamiński. Przekonywał też, że nadal jest posłem, a jeśli „kolejna osoba za nim na liście” przyjmie mandat (Monika Pawłowska już to zrobiła – red.), to będzie to niezgodne z konstytucją. Mobilizował przed kwietniowymi wyborami, by walczyć „o każdy mandat, każdą miejscowość i każdy sejmik wojewódzki”, ale i czerwcowymi do europarlamentu, by „pogonić ten lewicowy establishment brukselski”.

Obrzydzić ludziom PiS

Maciej Wąsik mówił krócej i skoncentrował się na konkretnym aspekcie, tj. operacji „Lucień” (w miejscowości o tej nazwie znajduje się ośrodek szkoleniowo-konferencyjny CBA – red.). Przywoływał pytania, jakie były szef CBA (2009-2015) Paweł Wojtunik stawiał w TVN24 kilka dni po jesiennych wyborach do parlamentu. Pytania sugerowały, że CBA wobec polityków Trzeciej Drogi stosowało nielegalne podsłuchy. Wąsik mówił, że o Lucień pytali go ludzie w sklepie. – Operacja „Lucień”, która została przeprowadzona w mediach, była fejkiem. Została przeprowadzona tylko po to, by obrzydzić ludziom PiS i Kaczyńskiego – mówił Maciej Wąsik. Zapowiedział też, że już wkrótce on i Kamiński obnażą obłudę operacji „Pegasus”.

Nikłe szanse Derewendy?

Potem był czas na pytania od publiczności. Czarnek po raz kolejny został zapytany o przywództwo w partii i po raz kolejny zaprzeczył. – Dlaczego przed osiem lat nie znaleźliście zarzutów na tego brudasa, by go posadzić – pytał jeden z mężczyzn, mając na myśli Donalda Tuska. Czarnek zaapelował o kulturę wypowiedzi. – To przekroczenie granic. Można mówić „łobuz” – powiedział, a do pytania odniósł się Kamiński, wskazując, że „szereg rzeczy przeciwko ludziom Tuska zostało podjętych”. – Złote dziecko Tuska, łapówkarz Sławomir Nowak,  Zbigniew Chlebowski, Stanisław Gawłowski, Włodzimierz Karpiński – wymieniał Kamiński.

Ostatni głos należał do Roberta Derewendy, kandydata PiS na prezydenta Lublina. A ten mówił m.in. bolączkach miasta: o dziurach w drogach, braku oświetlenia, a nawet kanalizacji. – Czas na zmianę. Lublin może być centrum tej części Europy – mówił Derewenda. – Ja mu daję max 15 procent – stwierdził sympatyk PiS opuszczając salę kinową.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

Zdjęcia: Sala kinowa CSK była zapełniona po brzegi sympatykami i działaczami PiS (fot. Michał Dybaczewski)

https://jawnylublin.pl/szef-po-awansuje-z-dolu-na-szczyt-brat-posla-spada-mamy-listy-ko-w-wyborach-do-sejmiku-wojewodztwa-lubelskiego/