Wesprzyj Kontakt

6 minuty czytania  •  25.02.2024

PiS w kinie w Lublinie. Widzowie zobaczyli spektakl Czarnka, Kamińskiego i Wąsika

Udostępnij

O kłótni Żuka z Wcisło czy konieczności „pogonienia brukselskiego establishmentu” mówiono podczas „Spotkania Wolnych Polaków”, zorganizowanego przez PiS w CSK. Wystąpienie polityków cieszyło się takim powodzeniem, jakby na ekranie wyświetlano kinowy superprzebój.

119 miejsc – tyle dokładnie według specyfikacji technicznej liczy sala kinowa CSK. Ale w sobotę przyszło do niej przynajmniej dwa razy tyle sympatyków PiS. Wielu z nich miesiąc wcześniej było obecnych na odsłonięciu pomnika śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a potem na spotkaniu w CSK. Wtedy też sala była nabita, ale mówimy o Sali Operowej, w której mieści się tysiąc osób. Dlatego w sobotę niektórzy nie kryli irytacji. – Gdzie taką małą salę wziąć. Myśleli, że ludzie nie przyjdą czy co? – zastanawiała się jedna z nich. – Jak można było nas tak zlekceważyć? – ciskał gromy starszy mężczyzna. A ktoś inny proponował, żeby pójść na dużą Salę Operową. Ale ta nie wchodziła w grę, bo tam już w najlepsze trwały przygotowania do… gali boksu. A ten sport to przecież konik marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS). Ostatecznie, wszyscy się nie zmieścili, kilkadziesiąt osób zostało przed salą, by Wąsika i Kamińskiego zobaczyć na ekranie.

>>>Wybory do Rady Miasta Lublin – wszyscy kandydaci [PEŁNE LISTY]<<<

O staczaniu się PO i kosmitach

Wolimy za dużo ludzi niż za dużą salę – obracał w żart problem z miejscami Przemysław Czarnek, szef regionalnych struktur PiS, wprowadzając na salę skazanych prawomocnie i uniewinnionych przez prezydenta byłych szefów MSWiA. I się zaczęło. Było o tym, że sytuacja w PiS nie jest wcale taka zła. – Słyszymy, że Żuk się kłóci z Wcisło o miejsce na listach. To kto się stacza, my – czy oni? – pytał retorycznie Czarnek. Dalej był apel do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. –  Żeby panu nie przyszło do głowy, by wykorzystywać wojsko przeciwko rolnikom! Tego panu robić nie wolno! – grzmiał Czarnek. – Nie wolno! – jak echo odpowiedziała publiczność.

Było też o zakłamywaniu historii. – Niejaki Kowal (Paweł, poseł KO – red.) powiedział, że za rzeź wołyńską nie odpowiada państwo ukraińskie, bo go nie było. To byli obywatele polscy przeciwko obywatelom polskim, tak powiedział – stwierdził Czarnek. Pytał też kto blokuje ekshumacje Polaków pomordowanych na Wołyniu – Muminki? Kosmici? – pytał retorycznie. Było też o obecnej napiętej sytuacji między Polską a Ukrainą na granicy. Czarnek z jednej strony zaznaczył, że pomoc Ukrainie jest w żywotnym interesie Polaków, ale z drugiej strony zachowanie tamtejszych władz nazwał bezczelnym. – Nie możemy zgadzać się na bezczelność premiera Ukrainy. Nie możemy zgadzać się na bezczelność prezydenta Ukrainy. Nie jesteśmy naiwni. Musimy zadbać o polskich rolników i polski rynek rolny – zaznaczył Czarnek. Dostał za to brawa.

Z tematu Ukrainy szef lubelskiego PiS sprytnie przeskoczył na sprawy lokalne. – Żuk zadłużył Lublin w sposób niebywały. Te zadłużenie obciążą już kolejne pokolenia. Dlatego na stanowisku prezydenta potrzebny jest normalny człowiek, Robert Derewenda – zachwalał Czarnek obecnego na sali kandydata PiS na fotel prezydenta Lublina.

Jak Kamińskiego wyciągali z Pałacu Prezydenckiego

W końcu głos dostał Mariusz Kamiński. Mówił prawie pół godziny. A mówił o niszczeniu opozycji przez obecną koalicję rządzącą i zawłaszczeniu mediów. – Nie ma telewizji publicznej, jest tylko ich telewizja, bezprawnie przejęta – stwierdził. Kamiński opowiadał też o co „tak naprawdę chodziło” w tzw. aferze gruntowej, za którą on i Maciej Wąsik trafili za kratki. – To była walka z korupcją, to nie była żadna partyjna działalność – przekonywał. Jego zdaniem postawienie go przed sądem było zemstą obozu Tuska za wykrycie przez CBA afery hazardowej, której twarzami byli główni politycy PO.  – Wysłałem premierowi ówczesnego rządowi Donaldowi Tuskowi tajne pismo, a dwa tygodnie po wysłaniu tego listu zostałem zaproszony do prokuratury, gdzie postawiono mi zarzuty w tzw. aferze gruntowej. To była zemsta za to, że jego koledzy chcieli okradać Skarb Państwa – mówił Mariusz Kamiński.

Było też o przewinach obecnej władzy. – Chcą odwołać prezes Trybunału Konstytucyjnego. To jest po prostu zamach na demokrację, na naszą wolność, na Polskę! – grzmiał były szef MSWiA i CBA. Opowiedział też o kulisach zatrzymania w Pałacu Prezydenckim przez policję. – Byliśmy oficjalnymi gośćmi prezydenta, nie ukrywaliśmy się. Wpadli, wyciągali nas z Pałacu Prezydenckiego przez sekretariat głowy państwa. To skandal! – mówił Kamiński. – Precz z rządem! – krzyknął ktoś z sali. Skandalem Kamiński nazwał chęć odwołania prezesa NBP Adama Glapińskiego. – W ich programie jest to, żeby polski złoty zniknął – mówił Kamiński. Przekonywał też, że nadal jest posłem, a jeśli „kolejna osoba za nim na liście” przyjmie mandat (Monika Pawłowska już to zrobiła – red.), to będzie to niezgodne z konstytucją. Mobilizował przed kwietniowymi wyborami, by walczyć „o każdy mandat, każdą miejscowość i każdy sejmik wojewódzki”, ale i czerwcowymi do europarlamentu, by „pogonić ten lewicowy establishment brukselski”.

Obrzydzić ludziom PiS

Maciej Wąsik mówił krócej i skoncentrował się na konkretnym aspekcie, tj. operacji „Lucień” (w miejscowości o tej nazwie znajduje się ośrodek szkoleniowo-konferencyjny CBA – red.). Przywoływał pytania, jakie były szef CBA (2009-2015) Paweł Wojtunik stawiał w TVN24 kilka dni po jesiennych wyborach do parlamentu. Pytania sugerowały, że CBA wobec polityków Trzeciej Drogi stosowało nielegalne podsłuchy. Wąsik mówił, że o Lucień pytali go ludzie w sklepie. – Operacja „Lucień”, która została przeprowadzona w mediach, była fejkiem. Została przeprowadzona tylko po to, by obrzydzić ludziom PiS i Kaczyńskiego – mówił Maciej Wąsik. Zapowiedział też, że już wkrótce on i Kamiński obnażą obłudę operacji „Pegasus”.

Nikłe szanse Derewendy?

Potem był czas na pytania od publiczności. Czarnek po raz kolejny został zapytany o przywództwo w partii i po raz kolejny zaprzeczył. – Dlaczego przed osiem lat nie znaleźliście zarzutów na tego brudasa, by go posadzić – pytał jeden z mężczyzn, mając na myśli Donalda Tuska. Czarnek zaapelował o kulturę wypowiedzi. – To przekroczenie granic. Można mówić „łobuz” – powiedział, a do pytania odniósł się Kamiński, wskazując, że „szereg rzeczy przeciwko ludziom Tuska zostało podjętych”. – Złote dziecko Tuska, łapówkarz Sławomir Nowak,  Zbigniew Chlebowski, Stanisław Gawłowski, Włodzimierz Karpiński – wymieniał Kamiński.

Ostatni głos należał do Roberta Derewendy, kandydata PiS na prezydenta Lublina. A ten mówił m.in. bolączkach miasta: o dziurach w drogach, braku oświetlenia, a nawet kanalizacji. – Czas na zmianę. Lublin może być centrum tej części Europy – mówił Derewenda. – Ja mu daję max 15 procent – stwierdził sympatyk PiS opuszczając salę kinową.

Zdjęcia: Sala kinowa CSK była zapełniona po brzegi sympatykami i działaczami PiS (fot. Michał Dybaczewski)

7 odpowiedzi na “PiS w kinie w Lublinie. Widzowie zobaczyli spektakl Czarnka, Kamińskiego i Wąsika”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    ” A ten mówił m.in. bolączkach miasta: o dziurach w drogach, braku oświetlenia, a nawet kanalizacji. ”
    To wszystko się zgadza, ale to są sprawy poboczne, a i w tej kategorii są tematy ważniejsze, jak dewastacja ekosystemu czy wygaszenie mpk.
    Dlaczego nie mówi o tym, co jest pierwotnym źródłem degradacji Dziadogrodu, tj. o tym, że miasto to de facto terytorium okupowane przez dewelo-bandę oraz traktowane z buta przez technokratę-narcyza, który znalazł sobie tu P0letK0 do realizacji swoich chorych wizji budowy Nowego Porządku (McCity) opartych na podręcznikach turbo-liberalnej ekonomii z lat 70-tych ub. wieku?
    PS. Tą ocenę „sympatyka PiS”, który szacuje poparcie ich kandydata na 15%, należy uznać za realistyczną. I chyba jest to zgodne z planem, w ramach którego kontynuacja rządów Dewelo-Duce jest przyjmowana przez te siły jako wygodne rozwiązanie, bo nikt nie pali się do wzięcia odpowiedzialności za miasto znajdujące się w stanie upadku.

  2. Nie tylko drzewa umierają w Lublinie, ale również zapomniane historie i ludzkie tragedie pozostają niewypowiedziane, zakopane pod ziemią Górek Czechowskich.

    Odkrycie szczątków ludzkich i artefaktów to nie tylko kwestia archeologiczna, ale również moralna i społeczna odpowiedzialność.

    PiS, mając nadal kontrolę nad kluczowymi instytucjami IPN, miał i nadal ma szansę na otwarcie tych zatrzęsionych kart historii Lublina.

    Jednakże, zamiast tego, decyduje się trzymać je w ukryciu, wykorzystując władzę w pionie historycznym i prokuratorskim IPN w celach politycznych.

    To wyraźny dowód na to, że interesy partii stoją ponad troską o prawdę i pamięć.

    Lublin potrzebuje przywództwa, które nie tylko dba o jego teraźniejszość, ale również otwiera drzwi do przeszłości, niezależnie od politycznych kalkulacji.

    W przypadku Górek Czechowskich, cisza jest niegodna pamięci tych, którzy tam spoczywają.

  3. cici pisze:

    Dwóch kryształowych bandytów i jeden wieprz niegolony….. hehehehehe

  4. Zibi pisze:

    Ludzie chca dostępnych mieszkan i terenow rekreacyjnych na miare miasta wojewódzkiego, a nie spektakli IPN-u, ktore grzeja wyobraźnię trzech osob na krzyz.

  5. Gaitan pisze:

    „Niejaki Kowal (Paweł, poseł KO – red.) powiedział, że za rzeź wołyńską nie odpowiada państwo ukraińskie, bo go nie było. To byli obywatele polscy przeciwko obywatelom polskim, tak powiedział – stwierdził Czarnek. Pytał też kto blokuje ekshumacje Polaków pomordowanych na Wołyniu – Muminki? Kosmici?”

    Zabawne, że Czarnek posługuje się identycznymi argumentami, jak ci, co mówią o odpowiedzialności Polski za pogromy Żydów na Podlasiu w 1941 (w tym słynne Jedwabne). Paweł Kowal w obu sprawach przynajmniej stosuje spójną i uczciwą argumentację.

  6. kronikidewelorozwoju pisze:

    @Zibi – rathausowcy z dewelo-fanklubu mieli już sporo czasu (14 lat), żeby zorganizować przestrzeń w sposób przyjazny dla mieszkańców, a nie dla dewelo-buraków, niestety zamiast tego pojawiają się coraz bardziej zagęszczone dewelo-getta (przykład – Północna), a równocześnie „dostępność mieszkań” dalej spada, mimo że jest już i tak jedną z najgorszych w kraju (najgorszą w relacji do przeciętnych zarobków).
    Jak na tle tej filozofii wspierania wyciskania metrażu kurnikowego z powierzchni działek jawić się może sprawa „parku” na GCz.? Otóż jako nic innego niż wspieranie ekstremalnego cfaniactwa, gdzie 2 czy 3 dewelo-buraków nabyło ogromny bank ziemi po stawkach jak za tereny zieleni (ok. 100 zł/mkw licząc już tylko od gruntu przeznaczonego wkrótce po tym nabyciu pod zabudowę – ok. 25 mln za 25 ha – podczas gdy na rynku tereny mające obowiązujący plan pod bloki chodzą nawet po 10 x tyle).
    Należy mieć świadomość, że jedynym celem bandyckiej propagandy o „stworzeniu terenów rekreacji” jest zapewnienie ww. dewelo-burakom ponadprzeciętnych zysków. Na szczęście jakimś przypadkiem Czarnek jednym podpisem opóźnił realizację tego szczwanego planu o dobre 6-8 lat i jak na razie jeszcze prawie CAŁY teren jest miejscem rekreacji, a nie tylko jego okrojona pod potrzeby deweloburaczków część.
    I tak może też pozostanie, bo w międzyczasie w Dziadogrodzie powstały dziesiątki tys. kurników, podczas gdy ludności ubywa systematycznie w tempie kilka tys./rok. Jeszcze kilka lat i pomysł byznesowy zabetonowania GCz. 3k kurników stanie się takim samym niewypałem, jak plany budowy tam galerii handlowej.
    PS. Zgodzę się z tym, że – nie oceniając tego aspektu – rozgrzebywanie przeszłości faktycznie mało kogo obchodzi i jest to słaby argument przeciwko zabudowie, ale w walce z dewelo-okupantem należy chwytać się wszelkich dostępnych metod.

  7. gti pisze:

    Inauguracja cyrku objazdowego pod hasłem chyba – „zostańmy razem”. Nie wróżę ażeby długo obecny elektorat pozostał z pisem, przyglądając się uważnie na średnią wieku entuzjastów dwóch ułaskawionych po pierwszym otrzymanym skazaniu i jednego jeszcze bez wyroku. Poczekamy na szczęśliwy finał – jesteśmy cierpliwi. Udało się obronić sędziów i niektórych prokuratorów (oczywiście nie ujmując wielu własnego zaangażowania) to liczymy na nich teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

6 minuty czytania

17.04.2024

Ostra walka o fotel burmistrza w Lubartowie. Mówi się o „trzech kandydatach”

Do drugiej tury głosowania w wyborach samorządowych przechodzi dwóch kandydatów…

7 minuty czytania

16.04.2024

Świdnik: Pierwsze takie wybory w historii. Jemu jest dobrze, ona chce zmian

On – namaszczony przez burmistrza Waldemara Jaksona, który rządził w…

3 minuty czytania

12.04.2024

Ważny polityk PiS traci posadę w Bogdance. A członkowie zarządu zarobili po milionie

Piotr Breś, wciąż jeszcze szef klubu PiS w Radzie Miasta…

6 minuty czytania

10.04.2024

Przegrał, ale wraca z tarczą. Czarnek cieszy się, że postawił na Derewendę

34,26 proc. nie wystarczyło, by zmierzyć się z Krzysztofem Żukiem…

8 minuty czytania

09.04.2024

Co wiemy po wyborach. Żuk gra na siebie, Czarnek ojcem sukcesu PiS

Kilka brutalnych słów podsumowujących wybory samorządowe. Prezydent Lublina jest realnie…

6 minuty czytania

08.04.2024

Billbordy, gazetki, kask i przepis na babkę. Nowe twarze w Radzie Miasta Lublin

PiS do Rady Miasta Lublin wprowadził byłego prezydenta, członka zarządu…

2 minuty czytania

08.04.2024

Pełny skład Sejmiku Województwa Lubelskiego. Lista nowych radnych

Znamy pełne, oficjalne wyniki głosowania do Sejmiku Województwa Lubelskiego. Podajemy…

3 minuty czytania

08.04.2024

Krzysztof Żuk świętuje wygraną i częstuje tortem. Do rady wejdzie też kilka osób, które nie zdobyły mandatów

Krzysztof Żuk, Mariusz Banach, Beata Stepaniuk-Kuśmierzak i Anna Augustyniak nie…