Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  18.07.2024 00:54

Zwolniony za solidarność, czyli sądowa uwertura wybitnego klarnecisty

Zwolniony za solidarność, czyli sądowa uwertura wybitnego klarnecisty

Udostępnij

Niedługo obchodziłby 50-lecie grania w orkiestrze Filharmonii Lubelskiej. Tymczasem o powrót do pracy walczy przed sądem. – Jestem człowiekiem, który służy prawdzie i jej szuka: w muzyce i życiu – mówił Andrzej Mazur na pierwszej rozprawie. W geście solidarności ze zwolnionym muzykiem zagrania koncertu w Lublinie odmówił wybitny dyrygent Jacek Kasprzyk.

O budzących poważne wątpliwości kulisach zwolnienia wybitnego klarnecisty Andrzeja Mazura pisaliśmy na łamach Jawnego Lublina dwukrotnie. Przypomnijmy, wypowiedzenie wręczył mu 29 lutego 2024 r. obecny dyrektor Filharmonii Lubelskiej Dominik Mielko. Przyczyną miał być niewystarczający poziom artystyczny. „Podczas prób i koncertów w grze Pana Andrzeja Mazura słychać brak wyczucia wolumenu dynamicznego. Gra partii orkiestrowych, a zwłaszcza solowych jest bardzo głośna i fałszywa, przez co brzmienie klarnetu staje się bardzo ostre i przenikliwe” – argumentował Mielko.

Dokładnie taką samą argumentacją posłużyła się kilka miesięcy wcześniej (22 czerwca 2023) poprzednia szeowa FL, Zuzanna Dziedzic, która również chciała zwolnić z pracy klarnecistę. W obu pismach znajdziemy też stwierdzenie, że „do Pracodawcy docierają opinie innych muzyków oceniających sposób gry Pana Andrzeja Mazura jako „wybijający się”Z rozmów ze współpracownikami Pana Andrzeja Mazura wynika, że ich próby wpłynięcia na zmianę sposobu jego gry nie spotykają się ze zrozumieniem”.

Podstawą do zwolnienia muzyka z pracy był anonimowy donos wysłany do Zuzanny Dziedzic. Zarówno Dziedzic, jak i Mielko, korzystali z niego przenosząc całe akapity do treści wypowiedzenia szykowanego dla Mazura.

Także notatki służbowe mają być dowodem na to, że jakość gry Mazura uległa obniżeniu. O tym również pisaliśmy. Pierwszą taką notatkę sporządziła Zuzanna Dziedzic 1 lipca 2023 r. – W dniu 27.06.2023 r. na początku pierwszej próby do koncertu w dniu 1 lipca 2023 r. Maestro Theodore Kuchar zażyczył sobie zmiany obsady w instrumentach dętych, głównie w grupie klarnetów, obojów i fagotów – pisała Dziedzic.

Zaznaczała, że „Wystawiony skład nie spełniał poziomu oczekiwanego przez dyrygenta”, a także, że Kuchar w rozmowie z nią „zwrócił  uwagę na niewystarczające przygotowanie do pierwszej próby niektórych muzyków, niskie zaangażowanie i dyscyplinę podczas prób. Sprawa ta dotyczy także muzyków w kwintecie”.

Dziedzic porosiła wówczas kadrową FL Dorotę Pakulską o sporządzenie notatki „kogo imiennie dotyczyła ta zmiana”. Dodajmy jeszcze, że w notatce służbowej Dziedzic nazwisko Mazura nie pada ani razu.

W notatce Pakulskiej nazwisko Mazura (i tylko jego) się już pojawia. – W dniu 27.06.2023 r. podczas pierwszej próby do w/w koncertu, Dyrygent, Pan Theodor Kuchar odbył rozmowę z Panią Dyrektor Zuzanną Dziedzic, żądając zmiany w obsadzie Pana Andrzeja Mazura w grupie klarnetów. Zdaniem Maestro, Pan Andrzej Mazur nie jest wystarczająco przygotowany do prób i nie spełnia oczekiwanego przez Pana Kuchara poziomu artystycznego. Po rozmowie, Pan Andrzej Mazur został wyłączony ze składu orkiestry do przedmiotowego koncertu i zastąpiony innym muzykiem – czytamy.

Co ważne, notatka kadrowej jest datowana na 28 czerwca, a więc powstała trzy dni wcześniej niż notatka z poleceniem jej sporządzenia. Dorota Pakulska pytana przez nas w czerwcu o tę nieścisłość stwierdziła, że „doszło do naniesienia w dokumencie i jest przekłamanie w datach”.

Dlaczego te dokumenty powstały i dlaczego klarnecista został zwolniony? Zdaniem Andrzeja Mazura to kara za jego jednoznaczne opowiedzenie się po stronie zwolnionego dyscyplinarnie w grudniu 2022 r. Wojciecha Rodka. – Wszystko zaczęło się od tego, kiedy w geście poparcia dla usuwanego przez dyrekcję z Filharmonii Wojciecha Rodka, grupa osób, w tym ja, wstąpiła do „Solidarności”. Kiedy zobaczyłem, jak dyrektor Dziedzic wpada na próbę i szarpie Rodka za ubranie, to coś we mnie pękło. Uznałem, że moje członkostwo w „Solidarności” to swego rodzaju powinność – mówił Andrzej Mazur Jawnemu Lublinowi w czerwcu.

Były donosy, pora na sąd

Dziś powtórzył tę tezę przed sądem. – To co się stało po wstąpieniu w grudniu 2022 r. do „Solidarności”, kiedy okazałem solidarność z dyrektorem Rodkiem i nie podpisałem pisma, do którego nakłaniała mnie dyr. Dziedzic, to uważam, że wtedy skończyła się moja kariera w Filharmonii Lubelskiej – stwierdził.

Samego Rodka Mazur nazwał „mężem opatrznościowym, który pojawił się w Lublinie, aby podnieść rangę Filharmonii”. Zdaniem klarnecisty rangę tę podniosło tournée orkiestry FL po USA i możliwość współpracy z prestiżową wytwórnią Naxos na nagranie dzieł braci Wieniawskich.

Sędzia Magdalena Kasprowicz poprosiła, by Andrzej Mazur odniósł się do argumentów przytoczonych w rozwiązaniu umowy. – Znam je, są sfabrykowane i oparta na pomówieniu. List kolegów muzyków jest niepodpisany – stwierdził klarnecista.

Sędzia dopytywała, czy Mazurowi znane były skargi na jego grę. – Nie było takich skarg, ani ze strony pracowników, ani ze strony kierownika grupy klarnetów – zaznaczył muzyk.

Reprezentująca Filharmonię Lubelską mec. Magdalena Pietrzak pytała, jak Mazurowi układała się współpraca z kolegami. – Bardzo dobrze, byłem inicjatorem koncertów kameralnych.  Z tego powodu Zuzanna Dziedzic zaproponowała mi kierownictwo dwóch grup: klarnetów i fletów – mówił.

Stwierdził też, że na temat swojej gry dostawał pozytywne opinie dyrygentów, np. maestro Mirosława Błaszczyka, który po koncercie dokonał wpisu „Klarnety są super. Gratuluję”, Z kolej maestro Jerzy Swboda podziękował mu za owocną współpracę.

Jak pan uzyskiwał te komentarze?  – dopytywała mec. Pietrzak.

Popadłem w niełaskę dyrekcji, dlatego szukałem pomocy u dyrygentów, którzy mogliby potwierdzić moje kompetencje zawodowe. Po koncercie podchodziłem do dyrygenta i prosiłem, by  zrecenzował moją pracę, W odpowiedzi na to otrzymywałem dokumenty z podziękowaniami za moją pracę – odpowiedział Andrzej Mazur. Przy okazji wspomniał o pismach-protestach w reakcji na jego zwolnienie, jakie kompozytor prof. Mariusz Dubaj skierował do marszałka Jarosława Stawiarskiego, a krytyk muzyczny Jan Popis do dyr. FL, Dominika Mielko.

To nie wszystko. – Dyrygent Jacek Kasprzyk został zaproszony przez dyrektora Mielko, aby poprowadził koncert na zakończenie sezonu 2024/25, ale kiedy przekazałem mu wiadomość, że zostałem zwolniony z pracy powiedział mi, że nie wykona tego koncernu solidaryzując się ze mną – mówił Mazur w środę przed sądem.

Albo „Solidarność” albo praca

Ale zanim dyr. Mielko zwolnił Mazura, taką próbę, w czerwcu 2023 r., podjęła poprzednia dyr. Zuzanna Dziedzic. I ten wątek również stanął na wokandzie. Mazur stwierdził że kadrowa FL Dorota Pakulska zasugerowała mu wówczas, że jak wystąpi z „Solidarności” to wtedy decyzja o jego zwolnieniu zostanie cofnięta. Co ciekawe, ta sama Dziedzic, kilka miesięcy wcześniej, napisała list gratulacyjny z okazji 45-lecia Tria Stroikowego, którego Mazur był współzałożycielem, za „budowę wizerunku Filharmonii Lubelskiej”.

W wypowiedzeniu jest mowa, iż „próba podjęcia rozmowy z Andrzejem Mazurem w dniu 20 października 2023 r. spotkała się jedynie z atakiem ze strony pracownika”. Padły tam również stwierdzenia o „ostentacyjnej niechęci do wysychania argumentów pracodawcy” i „negatywnym, a wręcz lekceważącym stosunku do pracodawcy”.

To jest całkowita nieprawda. Pracowałem w Niemczech, przyjąłem etos szacunku dla zwierzchników i nie pozwoliłbym sobie na bezczelność i nieszanowanie zwierzchnika – zapewniał przed sądem Andrzej Mazur. Stwierdził, że rozmowa z Mielko miała kulturalny przebieg, a to co jest w wypowiedzeniu to wyraz nadinterpretacji.

Mec. Magdalena Pietrzak dopytywała go dlaczego, notatki służbowe (o których napisaliśmy na początku) znalazły się na tablicy związkowej w Filharmonii Lubelskiej.  – Nie wiem w jaki sposób te dokumenty znalazły się na tablicy ogłoszeń, nie wiem kto te dokumenty wywiesił. Ja je otrzymałem drogą pocztową. Nie było pisma, że dokumenty są tajne. Zapoznałem z tymi dokumentami red. Dybaczewskiego z Jawnego Lublina i on je uwzględnił w swoim artykule – zeznawał Mazur.

Mec. Pietrzak interesował także wątek dalszej współpracy Mazura z dyrektorem Mielko, po ewentualnym przywróceniu tego pierwszego do pracy. – Wypowiada się pan krytycznie o pracodawcy, jak pan wyobraża sobie współpracę z nim – pytała mecenas.

Nie wypowiadam się krytycznie. Mam etos szacunku, mam jednak prawo wypowiadać się o kompetencjach innych muzyków: cenić ich lub nie. Nie ulegam poprawności politycznej. Po przywróceniu do pracy wyobrażam sobie współpracę z Filharmonią. W przyszłym sezonie artystycznym obchodziłbym jubileusz 50-lecia pracy artystycznej w FL odpowiadał Andrzej Mazur.

Kwestia tego, kiedy dokładnie przypadałby ten jubileusz również interesował mec. Magdalenę Pietrzak. – W którym sezonie został pan zatrudniony? – pytała mecenas. – W sezonie 75/76 – odpowiadał Mazur. – Więc 50-lecie pracy to nie w tym sezonie, tylko kolejnym 2025/26? – dopytywała Pietrzak. – Rok 2025 by spinał klamrą. Odpowiednim momentem na wykonanie koncertu jubileuszowego byłby rok 2025 – zaznaczył Andrzej Mazur.

Na zdjęciu: Klarnecista Andrzej Mazur rozpoczął w sądzie pracy batalię o powrót do pracy w Filharmonii Lubelskiej (Fot. Dyba)

https://jawnylublin.pl/wypowiedzenie-zamiast-jubileuszu-dyrektor-filharmonii-lubelskiej-wyrzuca-wybitnego-klarneciste/
https://jawnylublin.pl/donosy-zwolnienia-represje-komu-w-filharmonii-przeszkadzaja-zwiazkowcy-z-solidarnosci/

7 komentarzy

  • Obserwator pisze:

    Proszę napisać ile lat ma Pan Mazur.

  • Lub-kultura pisze:

    Onserwator,co mają lata tego Pana do tej chorej sytuacji!?
    Jak ktoś poświęca swoje życie dla jednego zakładu pracy to chyba był bardzo dobrym pracownikiem skoro nikt wcześniej nie miał zastrzeżeń do pracy tego Pana,a wręcz przeciwnie…
    Chyba nikt nie chciałby być tak potraktowany na koniec kariery zawodowej w tak perfidny sposób!
    Temu Panu należało zrobić uroczyste 50 lecie pracy zawodowej a nie wbijać nóż w plecy drodzy pseudo koledzy z pracy którzy nie mieli odwagi nawet się podpisać pod skargą -anonimem!Wstyd!
    Dziwi mnie jeszcze jedno ,jak pracodawca mógł dać wiarę jakimś anonimom bez podpisu???
    Przecież tak każdego w tej instytucji można obsmarować anonimowo i pracodawca co wtedy…? Też będzie musiał zwaniać..?
    Ale jak to mówią karma wraca!
    Co zasiejesz to zbierzesz i tego tym anonimowym „kolegom” życzę!

  • Obserwatorka pisze:

    Do Obserwator: daj spokój z tym wiekiem, zastanów się nad swoim i odpoczywaj.

  • Nie jestem z PIS pisze:

    Ciekawe,czy jeśli ktoś napisze donos anonimowy na dyrektora FL Pana Mielko,to Pan Marszałek Stawiarski wywali go zFilharmonii?

  • Nie jestem z PIS pisze:

    Ciekawe,czy jeśli ktoś napisze donos anonimowy na dyrektora FL Pana Mielko,to Pan Marszałek Stawiarski wywali go z Filharmonii?

  • Z Dedykacją pisze:

    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść NIEPOKONANYM

  • Dedykowana pisze:

    Do z Dedykacją: święte słowa skierowałeś do dyrektora!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *