5 minut czytania • 23.07.2026 17:52
Związki zawodowe murem za MPK Lublin. „Związki i zarząd to jedno”
Udostępnij
– Zdecydowanie sprzeciwiamy się także wykorzystywaniu MPK Lublin oraz jego pracowników w sporach politycznych – piszą we wspólnym oświadczeniu szefowie związków zawodowych działających w MPK Lublin. Ankiety przeprowadzone przez Państwową Inspekcję Pracy komentują słowami: – Odpowiedzi ankietowanych odzwierciedlające ich indywidualne odczucia.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Jeden z kierowców MPK Lublin dziwi się, że takie pismo zostało wystosowane dopiero dziś. Od konferencji prasowej polityków PiS minęło już dziesięć dni. – Może trzeba było wrócić z urlopów albo była potrzeba uzgodnienia treści oświadczenia z kimś wyżej, czyli z zarządem spółki? – komentuje z uśmiechem.
Chodzi o wystąpienie posła PiS z Lublina Michała Moskala, gdy nie przebierając w słowach mówił o ustaleniach Państwowej Inspekcji Pracy. Ostatnią kontrolę w miejskiej spółce przeprowadzili inspektorzy z Rzeszowa. W swoim wystąpieniu piszą:
– Za zgodą pracodawcy kontrolujący przeprowadzili badanie ankietowe w celu ustalenia, czy mają miejsce zachowania lub działania mogące nosić znamiona mobbingu. Ankietowani wskazywali na występowanie w MPK Lublin Sp. z o.o. zjawisk niepożądanych, w szczególności działań słownych naruszających wizerunek społeczny pracownika (np. obraźliwe uwagi, wulgaryzmy, reagowanie krzykiem), tworzenia i rozpowszechniania nieprawdziwych informacji dotyczących pracownika, ignorowania i lekceważenia pracownika, izolowania pracownika, zlecania zadań znacznie powyżej lub poniżej posiadanych kwalifikacji i umiejętności, ciągłej krytyki i ośmieszania wykonywanej pracy oraz życia osobistego, podważania kompetencji zawodowych, a także niekorzystnego sposobu realizowania prawa do wynagrodzeń i urlopów w porównaniu do innych pracowników (np. pozbawiania premii).
Wcześniejsze kontrole prowadzone przez PIP (przez oddział w Lublinie) nie zauważyły takich kwestii. Dlatego centrala Inspekcji przeanalizowała wyniki kontroli w MPK Lublin z trzech ostatnich lat i Departament Kontroli Wewnętrznej GIP skierował do Okręgowego Inspektora Pracy w Lublinie pismo z wnioskiem o podjęcie działań „w celu zapobieżenia takim nieprawidłowościom w przyszłości”.
Poseł Moskal podsumował to słowami: – To, z czym mieliśmy do czynienia w lubelskim inspektoracie pracy, to było tuszowanie zachowań dyskryminacyjnych wobec pracowników. To zostało przełamane tylko i wyłącznie dlatego, że ta sprawa została przeniesiona z Lublina, gdzie funkcjonuje po prostu bandycki polityczny układ, bo tak to trzeba nazwać.
Kierownictwo MPK Lublin zareagowało natychmiast. W wydanym wówczas oświadczeniu przesłanym przez Marię Gontarz czytamy, że zgodnie z zaleceniami PIP zarząd spółki przeprowadził rozmowy z kadrą kierowniczą i przypomniał o obowiązujących zasadach współżycia społecznego i standardach zachowania.
Kierowca, z którym rozmawiamy, na pracę nie narzeka. – Nie mam długiego stażu, ale z niewłaściwym zachowaniem się nie spotkałem. Wiele rzeczy słyszałem, ale nie dotyczyły mnie. Mogę mieć za to zastrzeżenia do samych związków. Panuje tu przekonanie, że związki i zarząd to jedno.
Związki były cztery. Zostały trzy
O tym, co się dzieje za bramą zajezdni MPK Lublin przy ul. Grygowej, pisaliśmy wiele razy. Działającym w spółce związkom zawodowym też poświęciliśmy sporo miejsca.
W MPK Lublin działają trzy. To NSZZ „Solidarność”, którego przewodniczącym jest Krzysztof Dąbrowski. Jest też Związek Zawodowy Pracowników Komunikacji Miejskiej RP, którego przewodniczącą jest Małgorzata Gregorowicz. I Związek Zawodowy Kierowców i Obsługi Komunikacji, którym kieruje Piotr Kaczmarski.
– Kilka lat temu był jeszcze czwarty. Zupełnie niezależny. Założył go człowiek, który chciał coś zmienić. Szybko zobaczył, że się nie przebije. Już tu nie pracuje – opowiada nam kolejny pracownik MPK. – Z tego, co słyszałem, przypłacił to zdrowiem psychicznym.
Jak już pisaliśmy, związki są z zarządem spółki mocno powiązane. Mąż Małgorzaty Gregorowicz, Andrzej, był członkiem rady nadzorczej spółki – przedstawicielem załogi (obecnie nie zasiada w RN). Pisaliśmy także o córce przewodniczącej, która została planistką warsztatu. – Wcześniej zajmowała się tym doświadczona pracownica. Ale została przeniesiona, żeby zrobić miejsce dla córki – mówili nam pracownicy.
Przewodnicząca Gregorowicz w rozmowie z nami tłumaczyła: – Pracują tu żony, córki i mężowie wielu pracowników. A co do naszej rodziny, to jesteśmy wielopokoleniową rodziną pracującą w MPK.
Z kolei wnuczka jednego związkowców jest psychologiem badającym kierowców.
Powszechny problem, czy „indywidualne odczucia”
Teraz te trzy związki stają murem za kierownictwem spółki. W wysłanym dziś do redakcji wspólnym stanowisku wszystkich działających w MPK Lublin organizacji związkowych czytamy, że media mogą pisać o prawach pracowników do zgłaszania zastrzeżeń. Ale stoją też na stanowisku, że informacje w mediach powinny być „rzetelne i wyważone, oparte na wynikach kontroli, a nie wyłącznie na jednostronnych relacjach pojedynczych osób”.
– Kontrola przeprowadzona przez Państwową Inspekcję Pracy nie wykazała naruszeń świadczących o systemowym łamaniu praw pracowników. Nie potwierdzono zarzutów dotyczących nierównego traktowania przy przyznawaniu dodatków motywacyjnych. Inspektorzy wskazali, że zasady ich przyznawania wynikają z obowiązujących regulacji wewnętrznych i nie stwierdzili uchybień w tym zakresie. Nie wykazano również przypadków przekroczenia dopuszczalnych limitów godzin nadliczbowych ani naruszeń przepisów dotyczących obowiązkowego odpoczynku pracowników – przypominają związkowcy.
Odnoszą się także do ankiet przeprowadzonych wśród pracowników, w których zgłoszono niewłaściwe zachowania. Szefowie związków piszą: – Należy pamiętać, że stanowią one odpowiedzi ankietowanych odzwierciedlające ich indywidualne odczucia.
– Jako organizacje związkowe pozostajemy w stałym kontakcie z pracownikami wszystkich grup zawodowych. Zgłaszane problemy są przedmiotem rozmów z pracodawcą i na bieżąco omawiane podczas spotkań oraz negocjacji. Nie oznacza to, że we wszystkich sprawach prezentujemy wspólne stanowisko z zarządem. Różnice zdań są naturalnym elementem dialogu społecznego. Nie możemy jednak zgodzić się z przedstawianiem pojedynczych spraw pracowniczych jako dowodu na niewłaściwe funkcjonowanie całej spółki – czytamy dalej.
Związkowcy nie wspominają o pośle Moskalu, ale piszą o „wykorzystywaniu MPK Lublin i jego pracowników w sporach politycznych”.
Chwalą przy tym pracodawcę za wielomilionowe inwestycje, wymianę taboru i podnoszenie jakości usług. – Ostatnim przykładem jest zakup dziewięciu autobusów hybrydowych Solaris o wartości ponad 32 mln zł, z czego ponad 24 mln zł stanowi dofinansowanie unijne.
O blisko 72 mln zł straty za 2025 rok nie wspominają. Ani o tym, że przez to, że spółka Arthur Bus nie wyprodukowała zamówionych autobusów wodorowych, MPK Lublin straciło 64 mln zł dotacji.
Szefowa ZZ Pracowników Komunikacji Miejskiej RP Małgorzata Gregorowicz nie chce sprawy komentować. Nie odpowiada też na pytanie czy dzisiejsze pismo związkowców odnosi się ono do niedawnej konferencji polityków PiS, czy do artykułów o wynikach finansowych spółki. – Wszystko jest napisane w oświadczeniu – mówi. I zapewnia, że treść pisma nie była konsultowana z kierownictwem MPK. – Rozmawia się oczywiście z pracownikami i prezesami, ale w tej sprawie konsultacji z zarządem nie było.
Poza Małgorzatą Gregorowicz pod oświadczeniem podpisali się także Krzysztof Dąbrowski i Piotr Kaczmarski.




FuLiar wziął zwiącholi P0d buta.
Niestety, jest to typowa praktyka w kapitalizmie, który – zdaniem niektórych – został wprowadzony właśnie m.in. na skutek poparcia przewrotu przez zwiącholi, którym nie chodziło o „wolność”, ale o to, żeby mogli zaopatrzyć się w odpowiednio dużą do ich aspiracji ilość kiełbasy.
————————
Kilka lat temu był jeszcze czwarty. Zupełnie niezależny. Założył go człowiek, który chciał coś zmienić. Szybko zobaczył, że się nie przebije. Już tu nie pracuje – opowiada nam kolejny pracownik MPK. – Z tego, co słyszałem, przypłacił to zdrowiem psychicznym.
Kapitaliści już 100 lat temu opanowali to, jak sterować zwiącholami. A że spółki publiczne są zorganizowane na wzór kapitalistycznych korporacji, obowiązują te same wzorce pacyfikacji załóg metodą kija i marchewki oraz eliminacji „wichrzycieli”.
Dziękuję za ten artykuł. Zastanawiałam się, jak sytuacja w MPK wygląda z perspektywy pracowników. Jestem ciekawa, czy będą wyciągnięte jakieś konsekwencje.
@Patrycja vel 100 innych
Jesteś botem? Identyczne komentarze widzę