5 minut czytania • 10.06.2026 17:14
„Zostawcie nam park, nie beton!” 1200 podpisów za zielonym skwerem na Dziesiątej
Udostępnij
O tym, że zbierane będą podpisy, mówił nawet ksiądz podczas niedzielnych mszy. – Praktycznie nikt nie odmówił – mówi pani Katarzyna, która chodziła z listą od domu do domu. – Ludzie chcą, by pozostał tutaj park, a nie szkoła czy inne „usługi”, które planuje tutaj miasto.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
To było prawdziwe pospolite ruszenie. Na osiedlu domków jednorodzinnych pojawiły się plakaty. Z wnioskiem mieszkańców można się zapoznać w sklepie spożywczym, gabinecie stomatologicznym, kancelarii prawnej. O akcji zbierania podpisów informowano nawet podczas niedzielnych mszy w pobliskim kościele.
– Praktycznie wszyscy, do których zapukaliśmy, nam podpisali. Ludzie dziękowali, że to robimy. Nie mieli pojęcia, że ten teren może zmienić swoje przeznaczenie. W sobotę mieliśmy już ponad 600 podpisów. W niedzielę był prawdziwy szturm na sklep Groszek, podpisało się 250 osób. Myślę, że zbierzemy nawet tysiąc – mówi mi pani Katarzyna gdy rozmawiamy w poniedziałek.
W „Groszku” przy ul. Iwaszkiewicza kilka kartek. Na pierwszej sugestywna grafika i hasło: „Zostawcie nam park, nie beton!”. Jest też wezwanie do zgłoszenia sprzeciwu w konsultacjach społecznych. „Przyszłość zieleni przy ul. Wacława Sieroszewskiego zależy od decyzji w nowym planie miejscowym” – czytamy.



– Wszyscy chcą, by był tu teren zielony. Tak jak teraz, gdy są drzewa, boisko i plac zabaw. Starsze osoby też muszą mieć gdzie wyjść na spacer. W pobliżu nie ma żadnego takiego miejsca, jedynie park przy szpitalu neuropsychiatrycznym, ale on nie jest ogólnodostępny. Najlepiej, by był to miejski park. Taki w najlepszym tego słowa znaczeniu. Żona wpadła na pomysł, by nosił imię Literatów Polskich. Tak jak wszystkie tutaj ulice: Iwaszkiewicza, Kolberga, Szelburg-Zarembiny – tłumaczy Marek Czernecki.
Czernecki w imieniu kilkusetosobowej grupy sąsiadów składa uwagi i chodzi na spotkania do Urzędu Miasta. – Przedstawiliśmy tam ten temat. Było miło i kulturalnie, ale urzędnicy nie ukrywali, że widzieliby tu raczej usługi i edukację”. Miałoby to „zabezpieczyć teren na najbliższe 20 lat. Mamy obawy jako mieszkańcy, bo obserwujemy co się dzieje w Lublinie, w Polsce, jak wszystko jest zabudowywane. Stąd nasze ograniczone zaufanie do władzy.
I dodaje: – Wczoraj złożyliśmy dwa wnioski – do planu ogólnego i miejscowego planu zagospodarowania. W zbiórkę zaangażowało się kilkanaście osób. Pod jednym i drugim wnioskiem udało nam się zebrać po 1200 podpisów. Spotkaliśmy się z dużym i pozytywnym odzewem na nasz postulat.
„Teren nieuciążliwych usług”
Gra toczy się o pięć działek, z czego dwie (te od północy) są prywatne. Od mieszkańców osiedla słyszę, że w Ratuszu padły sugestie, by ludzie sami je wykupili i zagospodarowali tak jak chcą. Bo „miasto nie chce płacić odszkodowań”.

– Dla terenu między ulicami Iwaszkiewicza, Szelburg-Zarembiny i Sieroszewskiego trwają prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który obecnie przechodzi drugie konsultacje społeczne – informuje Joanna Stryczewska z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. – Obecny projekt przewiduje przede wszystkim funkcję edukacyjną, zgodną ze Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Obejmuje ona usługi oświaty oraz strefę przeznaczoną pod obiekty sportowo-rekreacyjne. W północno-wschodniej części zaplanowany został również teren nieuciążliwych usług. Nie są to nowe propozycje dla tego kwartału, także wcześniejsze dokumenty planistyczne przewidywały w tym miejscu realizację szkoły, a w północno-wschodnim fragmencie funkcje usługowe i handlowe.
Co w praktyce oznaczają takie zapisy jak „usługi edukacji do 20 m”?
– Powstanie szkoły lub innej placówki oświatowej o wysokości do 20 metrów, czyli czterech kondygnacji, wraz z funkcjami uzupełniającymi – tłumaczy Stryczewska. – Z kolei na obszarze usług nieuciążliwych możliwa byłaby realizacja budynku usługowego, na przykład ze sklepem na parterze i biurami na dwóch wyższych kondygnacjach.
– Tu naprawdę nie ma potrzeby budowy nowej szkoły. W SP nr 2 są w roczniku dwie klasy na 24 osoby. Chcemy mieć teren zielony, a nie boisko ze sztuczną nawierzchnią – podkreśla pani Katarzyna.
Podobnego zdania jest Rada Dzielnicy Dziesiąta, która wspiera mieszkańców ich dążeniu do tego, by zielony zakątek zmienił w dokumentach swoje przeznaczenie. – Na posiedzenie Rady Dzielnicy przyszło kilkadziesiąt osób. To naprawdę rzadko się zdarza. Argumentowali, zresztą słusznie, że w Lublinie rodzi się coraz mniej dzieci i nie ma potrzeby budowy nowych szkół czy przedszkoli – mówi Szymon Furmaniak z RD Dziesiąta. – Chcą przedłużenia funkcji zielonej i rekreacyjnej tego miejsca, rozbudowy placu zabaw, a my jak najbardziej przychylamy się do tego wniosku.
Czy miasto rozważa/rozważy propozycję mieszkańców, by powstał tam miejski park?
– Na obecnym etapie nie ma decyzji dotyczących realizacji konkretnej inwestycji – odpowiada Ratusz. – Wynik konsultacji społecznych jest jednym z elementów branych pod uwagę przed skierowaniem projektu planu do dalszych prac. Jeżeli mieszkańcy zgłoszą uwagi dotyczące zmiany przeznaczenia terenu usług edukacji na teren zieleni urządzonej, zostaną one szczegółowo przeanalizowane, również pod kątem zgodności ze Studium.
Uwagi do mpzp można składać do 10 czerwca. Do planu ogólnego, który miasto też teraz proceduje, do 12 czerwca. Drogą elektroniczną można to zrobić poprzez portal decyduje.lublin.eu lub wysyłając wiadomość e-mail na adres planowanie@lublin.eu.










Czy w tym mieście ktoś liczy się z mieszkańcami?
Jaki park, to jest jedną wielką imprezownia, darcie mordy po nocach itp. itd !!!! A pani Katarzyna co tak latała po te podpisy to pewnie widzi ten „park” codziennie jak przejezdza kolo niego samochodem !!!
To samo było z terenem zielonym na Bronowicach. Fakt był zaniedbany, od czasów PRL nic tam nie remontowano ale teren pełnił rolę parku z alejkami i ławkami. Zamiast ten teren zrewitalizować to miasto sprzedało (zamieniło się ) teren deweloperowi i dało zielone światło na wyrżniecie wszystkich drzew i postawienie tam wielkiego betonowego kloca.
20-metrowe „akademiki” da się wcisnąć do kategorii „usługi edukacyjne”, Pani Sraczewska?
Jeśli ten teren jest bankiem ziemi, to na pewno da radę.
W Lublinie jest bardzo mało terenów zielonych. Wszystko wybetonowane. Przykładem jest Plac Litewski – totalna betonoza, kto to projektował? Uważam, że każdy teren zielony, każde drzewo jest dziś na wagę złota. Bez przyrody nie ma dla nas przyszłości. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowego rozsądku. Nie tylko pieniądze są ważne.
Mike mieszkam przy parku, śpię z otwartymi oknami więc nie ma co przesadzać z darciem mordy i imprezami ;)
Zawsze można zamknąć okna, ewentualnie przypomnieć o ciszy nocnej. Dzieci, młodzież, a także dorośli – każdy ma możliwość korzystania z parku ;)
Mike: mordę to „ty” drzesz… a władze naszego miasta mają nas w poważaniu… zrobią co chcą jak zrobili w wielu innych przypadkach. Liczy się pieniądz a nie ludzie
Budować i nie patrzeć na pseudoekologów którzy drą japy o kilka chwastów i krzaczorów!
Kozi Gród się rozwija toteż potrzebuje ludzi aby tenże wzrost podtrzymać. Gdzie mają mieszkać ? Pod mostem na Bystrzycy dajmy na to ?
Tysiące drzew wycinają i jeszcze skwer chcą zabetonować!?! Niedoczekanie!
Niech mieszkają u siebie wyszli z krzaków chcą betonu
Odwołamy żuka tego pseudoprezydenta i nawet kilka chwastów i krzaczorów będzie priorytetem. Kozi Gród musi mieć tereny zielone !
No to jeszcze raz piszemy, bo nie ma. Odwołamy tego pseudo prezydenta w referendum. Skończą się te wreszcie machlojki związane wokół jego ludzi.