Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  23.06.2025 19:46

Żona radnego PiS śle maile w sprawie ocen z religii

Żona radnego PiS śle maile w sprawie ocen z religii

Udostępnij

Katechetka i żona miejskiego radnego PiS bez zgody dyrekcji szkoły rozesłała do rodziców uczniów wiadomość. Zachęca ich do walki o wliczenie oceny z religii do średniej na świadectwach. To sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Nie pozwól, by Twoje dziecko zostało skrzywdzone przez bezprawne decyzje. Masz prawo walczyć – a my Ci w tym pomożemy” – maila tej treści przesłanego przez szkolny dziennik elektroniczny dostali rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 31 w Lublinie. Autorką wiadomości jest Anna Jakóbczyk, katechetka i żona miejskiego radnego PiS Lublina, pracownika Urzędu Marszałkowskiego Marcina Jakóbczyka. Jego kariera nabrała tempa przy Przemysławie Czarnku. Jakóbczyk był asystentem polityka, a potem jego doradcą, gdy Czarnek został ministrem edukacji narodowej i nauki.

Ocena z religii bez wpływu na świadectwo

Jedną z wyborczych zapowiedzi ministry edukacji Barbary Nowackiej była likwidacja nauczania religii w szkołach. Powstał zespół rozmawiający o tym pomyśle z Kościołem, ale nie wypracował wspólnego stanowiska. Stanęło na tym, że od września 2025, czyli od nowego roku szkolnego, liczba lekcji religii w szkołach zmniejszy się z dwóch do jednej godziny tygodniowo. A już teraz ocena z religii ma nie być brana do wyliczania średniej ocen na świadectwach, które w najbliższy piątek odbiorą uczniowie.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z dnia 22 marca 2024 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (Dz. U. poz. 438) od roku szkolnego 2024/2025 oceny klasyfikacyjne z religii i etyki nie są wliczane do średniej rocznych i końcowych ocen klasyfikacyjnych” – przypomina MEN w komunikacie wystosowanym kilka dni temu.

Sprawa zatem wydaje się jasna, ale niekoniecznie tak jest. Problemem jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 22 maja br. TK ocenił, że ministerialny dokument dotyczący ocen jest niezgodny z konstytucją. „(…) został wydany bez uzgodnienia i porozumienia z władzami Kościoła Katolickiego (Konferencją Episkopatu Polski), jest niezgodny z art. 25 ust. 3 i 4 Konstytucji w związku z art. 12 ust. 1 i 2 oraz z art. 27 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, podpisanego w Warszawie dnia 28 lipca 1993 r. (…)” – orzekł jednogłośnie Trybunał, a sprawą zajmowali się sędziowie: Jarosław Wyrembak (były poseł PiS), Stanisław Piotrowicz (były poseł PiS), Bogdan Święczkowski (były wiceminister sprawiedliwości i były Prokurator Generalny za rządów PiS).

I to także wydaje się jasne, tyle że orzeczenie TK nie zostało opublikowane przez rząd. Dlatego właśnie Kościół i katecheci walczą dalej.

Anna Jakóbczyk w swoim mailu do rodziców pisze właśnie o TK i o tym, że „Ignorowanie wyroku Trybunału to naruszenie prawa i bezpośrednia szkoda dla ucznia!”. Zamieszcza też w wiadomości linki do opinii Ordo Iuris, utrakatolickiej organizacji, która przekonuje, że „Wyrok ten oznacza, że w roku szkolnym 2024/2025 ocena z religii musi być uwzględniona przy ustalaniu średniej ocen ucznia”. Opinia naszpikowana jest artykułami i paragrafami prawnymi. A także instruuje (zamieszcza stosowne linki), że należy złożyć wniosek o wliczenie oceny z religii do oceny średniej, wniosek o wymianę świadectwa na koniec szkoły, wniosek o sprostowanie świadectwa. Wszystko oczywiście w sytuacji, gdy tego stopnia nie ma.

Ordo Iuris straszy też, że bez tej oceny na koniec szkoły podstawowej dziecko może nie dostać się do wymarzonej szkoły ponadpodstawowej. „Nieprzyjęcie do wybranej szkoły średniej może wywołać u ucznia poczucie krzywdy, stres, a nawet obniżenie samooceny. Ponadto już sam fakt uzyskania średniej poniżej poziomu wymaganego do uzyskania wyróżnienia i oczekiwanie na wyniki rekrutacji ze świadomością mniejszej ilości punktów z uwagi n sposób ustalenia średniej, niemal w każdym przypadku wywoła negatywne emocje, w tym stres, które mogą zostać uznane przez sąd za uzasadniającą zadośćuczynienie krzywdę” – czytamy w opinii.

Mirosława Ziętek, wicedyrektor szkoły podstawowej nr 31 w Lublinie o mailu katechetki wysłanym przez szkolny dziennik elektroniczny dowiaduje się od nas. Nauczycielka religii nie powiadomiła o tym przełożonych. – Musimy działać zgodnie z literą prawa. Obliguje nas rozporządzenie MEN i informacje przekazane z Kuratorium Oświaty – mówi nam o ocenach z religii. I zapowiada. – Przekażę te informacje głównej dyrektor i na pewno odbędzie się rozmowa z panią nauczycielką.

Z Anną Jakóbczyk nie udało nam się skontaktować.

1 m jakobczyk
Marcin Jakóbczyk (Fot. UMWL)

Edukacja zdrowotna

Kolejnym posunięciem ministry Nowackiej jest zastąpienie od 1 września przedmiotu wiedza o życiu w rodzinie nowym – edukacją zdrowotną. Miała być obowiązkowa, ale sprzeciwił się temu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) a premier Donald Tusk (PO) przystał na to, żeby edukacja zdrowotna nie była przedmiotem obowiązkowym.

Tym samym PSL stanął po prawej stronie, która w ogóle nie chciała nowego przedmiotu. Mówiła, że to próba seksualizacji dzieci. Poseł PiS i były wiceszef MEiN Dariusz Piontkowski przekonywał, że to wprowadzenie treści związanych z seksualnością, na co nie zgadzają się rodzice. Była ministra zdrowia Katarzyna Sójka (PiS), mówiła o „zagrożeniu” jakim jest tematyka dotycząca seksualności „na tak dużą skalę”.

Gdy w grudniu w Warszawie odbył się protest przeciwko wprowadzeniu edukacji zdrowotnej był na nim Karol Nawrocki.

Nowy przedmiot zbudowany jest z 11 działów tematycznych – od odżywiania po zdrowie psychiczne, a tylko jeden z nich dotyczy zdrowia seksualnego.

Edukacja ma być nauczana w szkole ponadpodstawowej, ale też w podstawówkach w klasach IV-VIII. Nie wszędzie wszyscy uczniowie będą chodzić

Chciałem zapisać córkę, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Wychowawczyni powiedziała jej, że będzie jedyną z klasy, która będzie chodziła – mówi nam Michał, ojciec uczennicy II klasy jednego z lubelskich LO. – Nie zniechęcała jej, tylko poinformowała, ale córce się z miejsca odechciało – dodaje.

Czy zadziałało zamieszanie, a rodzice dali się przekonać części polityków? Nauczyciele, którzy teraz zbierają deklaracje, aby wiedzieć jak ułożyć nowy plan lekcji o powody nie pytają: – Nie mamy takich uprawnień, to sprawa indywidualna, nie wnikamy w powody – mówi nam jedna z lubelskich nauczycielek. I dodaje, że powód może być inny niż przekonania. – Wszystko, co nie jest obowiązkowe sprawia, że niechętnie się młody człowiek na to zapisuje. A jak słyszy, że w jego klasie tylko kilku uczniów będzie chodziło, to mu się nie chce. Z tej grupy, która nie zrezygnowała z zajęć też się kilka osób wykruszy. Tak to działa – opisuje.

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Są jednak także szkoły, w których większość dzieci będzie chodziła na edukację zdrowotną. – Jeszcze w maju na spotkaniach z rodzicami wychowawcy przekazywali informacje i zbierali deklaracje. W klasach IV-VIII zdecydowana większość, około 80 proc., uczniów będzie uczęszczała. Tylko w jednej klasie jest jedna osoba, która będzie chodziła – mówi Małgorzata Kucharzyk, dyrektor SP 10 w Lublinie. I dodaje, że w takiej sytuacji będzie trzeba ułożyć plan tak, aby to dziecko dołączyć do jakiejś grupy. – Aby lekcje odbywały się w odpowiednich godzinach i uczeń nie czekał. Trochę wymaga to wysiłku ze strony komisji układającej plan lekcji, ale co roku tak jest i zawsze sobie z tym radzimy.

https://jawnylublin.pl/frekwencja-na-religii-w-szkolach/

Na zdjęciu: Radny miejski PiS Lublina Marcin Jakóbczyk, którego żoną jest katechetką. (Fot. Canva/Marcin Jakóbczyk Facebook)

https://jawnylublin.pl/po-decyzji-trzaskowskiego-radni-staja-w-obronie-krzyzy-z-tym-sie-nie-dyskutuje/