Udostępnij
Katechetka i żona miejskiego radnego PiS bez zgody dyrekcji szkoły rozesłała do rodziców uczniów wiadomość. Zachęca ich do walki o wliczenie oceny z religii do średniej na świadectwach. To sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Edukacji i Nauki.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
„Nie pozwól, by Twoje dziecko zostało skrzywdzone przez bezprawne decyzje. Masz prawo walczyć – a my Ci w tym pomożemy” – maila tej treści przesłanego przez szkolny dziennik elektroniczny dostali rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 31 w Lublinie. Autorką wiadomości jest Anna Jakóbczyk, katechetka i żona miejskiego radnego PiS Lublina, pracownika Urzędu Marszałkowskiego Marcina Jakóbczyka. Jego kariera nabrała tempa przy Przemysławie Czarnku. Jakóbczyk był asystentem polityka, a potem jego doradcą, gdy Czarnek został ministrem edukacji narodowej i nauki.
Ocena z religii bez wpływu na świadectwo
Jedną z wyborczych zapowiedzi ministry edukacji Barbary Nowackiej była likwidacja nauczania religii w szkołach. Powstał zespół rozmawiający o tym pomyśle z Kościołem, ale nie wypracował wspólnego stanowiska. Stanęło na tym, że od września 2025, czyli od nowego roku szkolnego, liczba lekcji religii w szkołach zmniejszy się z dwóch do jednej godziny tygodniowo. A już teraz ocena z religii ma nie być brana do wyliczania średniej ocen na świadectwach, które w najbliższy piątek odbiorą uczniowie.
„Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z dnia 22 marca 2024 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (Dz. U. poz. 438) od roku szkolnego 2024/2025 oceny klasyfikacyjne z religii i etyki nie są wliczane do średniej rocznych i końcowych ocen klasyfikacyjnych” – przypomina MEN w komunikacie wystosowanym kilka dni temu.
Sprawa zatem wydaje się jasna, ale niekoniecznie tak jest. Problemem jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 22 maja br. TK ocenił, że ministerialny dokument dotyczący ocen jest niezgodny z konstytucją. „(…) został wydany bez uzgodnienia i porozumienia z władzami Kościoła Katolickiego (Konferencją Episkopatu Polski), jest niezgodny z art. 25 ust. 3 i 4 Konstytucji w związku z art. 12 ust. 1 i 2 oraz z art. 27 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, podpisanego w Warszawie dnia 28 lipca 1993 r. (…)” – orzekł jednogłośnie Trybunał, a sprawą zajmowali się sędziowie: Jarosław Wyrembak (były poseł PiS), Stanisław Piotrowicz (były poseł PiS), Bogdan Święczkowski (były wiceminister sprawiedliwości i były Prokurator Generalny za rządów PiS).
I to także wydaje się jasne, tyle że orzeczenie TK nie zostało opublikowane przez rząd. Dlatego właśnie Kościół i katecheci walczą dalej.
Anna Jakóbczyk w swoim mailu do rodziców pisze właśnie o TK i o tym, że „Ignorowanie wyroku Trybunału to naruszenie prawa i bezpośrednia szkoda dla ucznia!”. Zamieszcza też w wiadomości linki do opinii Ordo Iuris, utrakatolickiej organizacji, która przekonuje, że „Wyrok ten oznacza, że w roku szkolnym 2024/2025 ocena z religii musi być uwzględniona przy ustalaniu średniej ocen ucznia”. Opinia naszpikowana jest artykułami i paragrafami prawnymi. A także instruuje (zamieszcza stosowne linki), że należy złożyć wniosek o wliczenie oceny z religii do oceny średniej, wniosek o wymianę świadectwa na koniec szkoły, wniosek o sprostowanie świadectwa. Wszystko oczywiście w sytuacji, gdy tego stopnia nie ma.
Ordo Iuris straszy też, że bez tej oceny na koniec szkoły podstawowej dziecko może nie dostać się do wymarzonej szkoły ponadpodstawowej. „Nieprzyjęcie do wybranej szkoły średniej może wywołać u ucznia poczucie krzywdy, stres, a nawet obniżenie samooceny. Ponadto już sam fakt uzyskania średniej poniżej poziomu wymaganego do uzyskania wyróżnienia i oczekiwanie na wyniki rekrutacji ze świadomością mniejszej ilości punktów z uwagi n sposób ustalenia średniej, niemal w każdym przypadku wywoła negatywne emocje, w tym stres, które mogą zostać uznane przez sąd za uzasadniającą zadośćuczynienie krzywdę” – czytamy w opinii.
Mirosława Ziętek, wicedyrektor szkoły podstawowej nr 31 w Lublinie o mailu katechetki wysłanym przez szkolny dziennik elektroniczny dowiaduje się od nas. Nauczycielka religii nie powiadomiła o tym przełożonych. – Musimy działać zgodnie z literą prawa. Obliguje nas rozporządzenie MEN i informacje przekazane z Kuratorium Oświaty – mówi nam o ocenach z religii. I zapowiada. – Przekażę te informacje głównej dyrektor i na pewno odbędzie się rozmowa z panią nauczycielką.
Z Anną Jakóbczyk nie udało nam się skontaktować.

Edukacja zdrowotna
Kolejnym posunięciem ministry Nowackiej jest zastąpienie od 1 września przedmiotu wiedza o życiu w rodzinie nowym – edukacją zdrowotną. Miała być obowiązkowa, ale sprzeciwił się temu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) a premier Donald Tusk (PO) przystał na to, żeby edukacja zdrowotna nie była przedmiotem obowiązkowym.
Tym samym PSL stanął po prawej stronie, która w ogóle nie chciała nowego przedmiotu. Mówiła, że to próba seksualizacji dzieci. Poseł PiS i były wiceszef MEiN Dariusz Piontkowski przekonywał, że to wprowadzenie treści związanych z seksualnością, na co nie zgadzają się rodzice. Była ministra zdrowia Katarzyna Sójka (PiS), mówiła o „zagrożeniu” jakim jest tematyka dotycząca seksualności „na tak dużą skalę”.
Gdy w grudniu w Warszawie odbył się protest przeciwko wprowadzeniu edukacji zdrowotnej był na nim Karol Nawrocki.
Nowy przedmiot zbudowany jest z 11 działów tematycznych – od odżywiania po zdrowie psychiczne, a tylko jeden z nich dotyczy zdrowia seksualnego.
Edukacja ma być nauczana w szkole ponadpodstawowej, ale też w podstawówkach w klasach IV-VIII. Nie wszędzie wszyscy uczniowie będą chodzić
– Chciałem zapisać córkę, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Wychowawczyni powiedziała jej, że będzie jedyną z klasy, która będzie chodziła – mówi nam Michał, ojciec uczennicy II klasy jednego z lubelskich LO. – Nie zniechęcała jej, tylko poinformowała, ale córce się z miejsca odechciało – dodaje.
Czy zadziałało zamieszanie, a rodzice dali się przekonać części polityków? Nauczyciele, którzy teraz zbierają deklaracje, aby wiedzieć jak ułożyć nowy plan lekcji o powody nie pytają: – Nie mamy takich uprawnień, to sprawa indywidualna, nie wnikamy w powody – mówi nam jedna z lubelskich nauczycielek. I dodaje, że powód może być inny niż przekonania. – Wszystko, co nie jest obowiązkowe sprawia, że niechętnie się młody człowiek na to zapisuje. A jak słyszy, że w jego klasie tylko kilku uczniów będzie chodziło, to mu się nie chce. Z tej grupy, która nie zrezygnowała z zajęć też się kilka osób wykruszy. Tak to działa – opisuje.
Są jednak także szkoły, w których większość dzieci będzie chodziła na edukację zdrowotną. – Jeszcze w maju na spotkaniach z rodzicami wychowawcy przekazywali informacje i zbierali deklaracje. W klasach IV-VIII zdecydowana większość, około 80 proc., uczniów będzie uczęszczała. Tylko w jednej klasie jest jedna osoba, która będzie chodziła – mówi Małgorzata Kucharzyk, dyrektor SP 10 w Lublinie. I dodaje, że w takiej sytuacji będzie trzeba ułożyć plan tak, aby to dziecko dołączyć do jakiejś grupy. – Aby lekcje odbywały się w odpowiednich godzinach i uczeń nie czekał. Trochę wymaga to wysiłku ze strony komisji układającej plan lekcji, ale co roku tak jest i zawsze sobie z tym radzimy.
Na zdjęciu: Radny miejski PiS Lublina Marcin Jakóbczyk, którego żoną jest katechetką. (Fot. Canva/Marcin Jakóbczyk Facebook)



Coraz mniej uczniów chce chodzić na religię .Nic pani na to nie poradzi.To po co jeszcze ocenę traktować poważnie?Dzieciaki potem chcą iść do liceum,technikum a nie religii się uczyć,bo ileż lat można uczyć tego samego?Jak to podsumowało paru uczniów w technikum „Ja tu przyszłym zawodu się uczyć a nie do seminarium.
Do komunii przystąpiłem o rok wcześniej niż inne dzieci bo wykazywałem się na religii aktywnością i wiedza.. Wychowywałem się na wsi w katolickiej rodzinie. Ale jako starszy już w szkole dowiedziałem się że Ziemia jest kulista i obraca się wokół osi i Słońca. A atmosfera kończy się już od ok 10 km w górę. Więc jak aniowy mogą fruwać jak w górze nie ma powietrza i jest minus 269 stopni Celsjusza. Więc po co aniołom są potrzebne skrzydła. A później ksiądz mówił że Matka Boska żywcem do nieba wstąpiła. To też jest mitologia. ,aczalem się zastanawiać gdzie to niebo, piekło i czyściec. Bo skoro Ziemia się obraca wokół osi a także wokół Słońca i to z prędkością ok 1650 km/ godz to gdzie to niebo jest. Później w szkole dowiedziałem się że Słońce to jedno z miliardów gwiazd w Galaktyce a takich galaktyce jest miliardy. Zacząłem się pasjonować naukami ścisłymi. I jako nastolatek w wieku ok 15-16 lat stałem się zdecydowanym ateista. A religia to żadna nauka tylko indoktrynacja co zaciemnia umysł i jest całkowicie zaprzeczeniem nauki. A religie są hamulcem wszelkiego postępu.
I słusznie…
Bez odbioru…
Ciekawe czy Iustitię Szanowny Redaktor nazwałby „ultralewacką organizacją”.
Powiem tak nieźle nawiedzona Żona. Niech się lepiej uczą matematyki, przedsiębiorczości to im się bardziej przyda w życiu.
To tylko mail tak naprawdę o charakterze informacyjnym. Jeśli Ci odpowiada potwierdź jeśli nie wrzuć do kosza. Tyle w temacie.
To tylko mail o charakterze informacyjnym. Tysiące podobnych o różnej tematyce trafiają do naszych skrzynek (od fundacji, stowarzyszeń, firm itd itp). Jeśli treść Ci odpowiada potwierdź, jeśli nie wrzuć do kosza. Twoja decyzja.
Religia nie potrzebna, Kościół nie potrzebny.Sami ateiści wielce wykształceni nie chcą mieć nic wspólnego z Panem Bogiem.Ale ciekawe co powiedzą jak staną przed Jego obliczem??? Wtedy też będą tacy „mądrzy”???
@Jarek po tym co piszesz widać że twoja wiedza religijna jest równa zeru. Gdybyś uważnie i ze zrozumieniem czytał Pismo Święte i inne pozycje napisane przez Świętych to byś wiedział że niebo, Bóg, Aniołowie to byty metafizyczne, więc odnoszenie praw fizyki do nieba, Boga, Aniołów pozakazuje małość twojej wiedzy na temat religii chrześcijańskiej. 🙂
„Barry pisze”, Jak byty metafizyczne to po co aniołom skrzydła? Dla strachu? Logiki trochę.
Jak byty metafizyczne to po co aniołom skrzydła? Dla strachu? Logiki trochę.
Religia jest potrzebna, kościół jest potrzebny, ale kościół tworzą ludzie grzeszni, Rozpasani Księża, pedofilia, komercja w kościele, i mocne angażowanie kościoła się w politykę. I nie dziwcie się że ludzie odwracają się od Katolicyzmu.