11 minut czytania • 03.09.2026 06:34
Żona posła PiS Jana Kanthaka w PKOl. „Pracuje w marketingu, raczej zdalnie”
Udostępnij
Wcześniej próbowała swoich sił w modelingu i na antenie lubelskiej telewizji. Dziś – jak ustaliśmy – żona posła Jana Kanthaka – Angelika zawodowo spełnia się w Polskim Komitecie Olimpijskim. Intratne stanowisko zajmuje też jej ojciec – szefuje jednej z instytucji marszałka województwa. Kiedy zadajemy pytania – jesteśmy natychmiast blokowani w mediach społecznościowych.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Tekst aktualizowany, 3 września, o godz. 13.30
Już po publikacji artykułu, dziś rano dostaliśmy e-maila z Biura Komunikacji PKOl. – Szanowny Panie Redaktorze, uprzejmie informujemy, że wskazana przez Pana osoba nigdy nie była zatrudniona w PKOl, ani nie łączył ją z PKOl inny rodzaj umowy cywilno-prawnej. Prosimy o sprostowanie nieprawdziwych informacji w Pana artykule.
Pochodzi z Fajsławic niedaleko Krasnegostawu. – Chociaż teraz głównie skupiam się na modelingu, to wcześniej moją pasją była muzyka. Jestem szczera, uczciwa i tego też oczekuję od innych – mówi o sobie, gdy w wieku 20 lat dostaje się do finału konkursu Miss Polonia. Angelika Lipa (rocznik 1995) studiuje wówczas produkcję medialną na Wydziale Politologii UMCS. Modelka na swoim koncie ma tytuł The Look Of The Year Photogenic 2012.
– W domu jestem normalną, zwykłą dziewczyną zajmującą się codziennymi sprawami, lecz gdy przebywam na kontrakcie, jestem zupełnie inną osobą. Tam obowiązują inne reguły, nie można popełnić najmniejszego błędu, trzeba być we wszystkim perfekcyjną i podporządkować innym zasadom – cytują modelkę lubelskie portale, gdy w 2016 roku walczy o koronę najpiękniejszej Polki.
Z TVP Lublin na ślubny kobierzec
Potem próbuje swoich sił w mediach. W TVP3 Lublin prowadzi programy śniadaniowe i audycje plenerowe. – Czytała też Panoramę Lubelską – wspomina jeden z dziennikarzy. Panorama to główny serwis informacyjny lubelskiego oddziału Telewizji Polskiej.
Działo się to w erze władzy w kraju PiS, kiedy odziałem TVP Lublin kierował przychylny ówczesnej władzy Ryszard Montusiewicz. Na facebookowym profilu stacji można znaleźć np. materiał z 2022 roku, w którym Angelika Lipa i Michał Trantau zapraszają na relację z Rodzinnego Pikniku na terenie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej. WORD (ten lubelski) w historii zawodowej jej najbliższej rodziny jeszcze się pojawi.
Mimo niebanalnej urody nie stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVP3 Lublin. – Z tego, co kojarzę, to miała aspiracje raczej warszawskie. Chyba zamierzała się na główną antenę do TVP 1 – wspomina inny dziennikarz lubelskiej stacji.
Na łamy plotkarskich portali trafia w 2023 roku – jako wybranka serca posła Suwerennej Polski (obecnie PiS) Jana Kanthaka. Kanthak (rocznik 1991) to pochodzący z Gdańska polityk prawicy. W wyborach do Sejmu w 2019 startuje jednak z Lubelszczyzny, na liście wyborczej PiS dostaje ostatnie miejsce. Wielkoformatowe billboardy i sympatyczny uśmiech przystojnego mężczyzny przynoszą mu 12 803 głosy i poselski mandat. W kolejnych wyborach (2023 r.) notuje trzeci najlepszy wynik w okręgu lubelskim – po Przemysławie Czarnku i Arturze Soboniu. W latach 2021–2023 robi karierę w ministerstwie kierowanym przez Jacka Sasina. Jest sekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
– Tak, jesteśmy zaręczeni. Zakochałem się nie tylko w Lubelszczyźnie, ale także na Lubelszczyźnie – mówi polityk dziennikarzom. W maju 2024, w szczycie kampanii wyborczej do europarlamentu, bierze ślub. Zdjęcia z uroczystości w malowniczym Kazimierzu Dolnym obiegają internet. Ale tym razem, ostatnie miejsce na liście nie przynosi zwycięstwa. Jan Kanthak europarlamentarzystą nie zostaje. Ale Angelika Lipa zostaje Angeliką Kanthak.








Zawrotna kariera teścia posła Kanthaka
Jej profil facebookowy śledzi 2,9 tys. osób. Są tam migawki z coctail party w Strasburgu, świąt wielkanocnych, przygotowania do ślubu. Na Instagramie ma 29 tys. obserwatorów. Jedno z ostatnich zdjęć, gdzie modelka jest w stroju kąpielowym na plaży w Republice Południowej Afryki, notuje blisko 15 tys. polubień. Zaznaczmy, że z RPA wiele wspólnego ma poseł Kanthak. Jego ojciec Andrzej Kanthak był ambasadorem RP w RPA w latach 2017–2023. Jako ambasador był również akredytowany w innych afrykańskich krajach.
A skoro o ojcach mowa. W sierpniu ub.r. napisaliśmy, że 57-letni Grzegorz Lipa, ojciec Angeliki i teść Jana, został dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. To instytucja samorządu województwa, a dyrektora powołuje zarząd województwa z marszałkiem Jarosławem Stawiarskim (PiS) na czele. Grzegorz Lipa nie miał żadnego doświadczenia z ruchem drogowym. Ale miał doświadczenie związane z partią Jarosława Kaczyńskiego. Był radnym powiatu krasnostawskiego. W 2017 r. zrzekł się tego mandatu, aby zostać wicewójtem Fajsławic. W 2018 r. walczył o mandat na wójta. – Bardzo kompetentny, ale co najważniejsze bardzo uczciwy i odpowiedzialny człowiek – mówił Przemysław Czarnek (wówczas wojewoda lubelski) na filmikach wrzucanych do sieci w kampanii wyborczej. Wielu jednak nie przekonał – Lipa wybory przegrał.
Szybko odnalazł się w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, gdzie został zastępcą dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Gdy po przejęciu władzy w kraju przez Koalicję 15 października został z tego stanowiska odwołany, na krótko znalazł zatrudnienie w marszałkowskiej instytucji – Lubelskim Centrum Innowacji i Technologii. Stąd płynnie przeszedł na najwyższe stanowisko w lubelskim WORD.
W oświadczeniu majątkowym złożonym 18 września ub. r. dyr. Lipa wylicza swoje zarobki. W Lubelskim Centrum Innowacji i Technologii od 1 lipca do 20 sierpnia zarobił niemal 15 tys. zł plus ponad 2,2 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop i 32,8 tys. zł z ZUS (był na długotrwałym zwolnieniu i na rencie rehabilitacyjnej). W kolejnym oświadczeniu, za 2025 rok, do tych kwot dodaje 56,9 tys. zł zarobione w WORD Lublin – z dopiskiem „sierpień – obecnie”.

PKOl a sprawa lubelska
Wyjaśnijmy pewne polityczne zależności. Kropki łączą się na ul. Wybrzeże Gdyńskie 4 w Warszawie – tam mieści się Polski Komitet Olimpijski. Szefuje mu Radosław Piesiewicz, który w aferze Zondacrypto właśnie usłyszał zarzuty płatnej protekcji i zaspokajania wierzyciela z pokrzywdzeniem innych. Prezes PKOl miał obiecywać jednemu z założycieli giełdy kryptowalut Przemysławowi Kralowi, że wstawi się za jego firmą u prezesa UOKiK i premiera Mateusza Morawieckiego. Drugi zarzut dotyczy tego, że gdy Zondacrypto zaczęła mieć ma kłopoty z wyplacaniem środków, Piesiewicz miał wycofać z giełdy pieniądze, choć nie mogli tego zrobić inni klienci. Decyzją sądu Piesiewicz został aresztowany na trzy miesiące. Media informowały, że lubelski marszałek Jarosław Stawiarski był przesłuchiwany w śledztwie jako świadek obrony.
Politycznym patronem Piesiewicza jest Jacek Sasin. Ten sam, który był ministrem aktywów państwowych, a którego jednym z zastępców w resorcie był Jan Kanthak.
O Piesiewiczu i PKOl pisaliśmy nie raz. Wszystko przez to, że gdy po wyborach w 2023 r. zmieniła się w Polsce władza, kierowana przez człowieka PiS organizacja została odcięta od finansowania rządowego i spółek Skarbu Państwa. Wówczas prezes Piesiewicz skierował swój biznesowy wzrok w stronę województwa lubelskiego. Lubelski samorząd stał się ważnym sponsorem PKOl. Współpraca zaczęła się w 2024 roku i kosztowała budżet naszego województwa miliony. Jak wyliczaliśmy, marszałek Stawiarski przeznaczył ponad 10 mln zł na promocję regionu podczas igrzysk w Paryżu i we Włoszech.
Sprawa znów stała się głośna, gdy kilka dni temu Wirtualna Polska i TVN24 ujawniły, że w listopadzie 2025 Piesiewicz (z synem) i Stawiarski (z synem) byli na meczu w Monako. Bilety – z puli niedostępnej w regularnej sprzedaży – kupił szef Zondacrypto.
Sam Jan Kanthak też miał epizody olimpijskie. – Podczas piątkowej ceremonii prezydent Stowarzyszenia Europejskich Komitetów Olimpijskich, Spyros Capralos, przekazał flagę EOC na ręce polskiej delegacji, w której skład weszli: sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Jan Kanthak, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Arkadiusz Czartoryski oraz Marszałek Województwa Małopolskiego Witold Kozłowski – można przeczytać na stronie internetowej PKOl w relacji z 2022 r., kiedy Małopolska stawała się gospodarzem III Igrzysk Europejskich (impreza wzorowana na IO, ale przeznaczona tylko dla sportowców z Europy).
W 2024, po igrzyskach w Paryżu, lubelski poseł był jednym z autorów blisko 30 zapytań sejmowych do ministra sportu Sławomira Nitrasa. Dotyczyły poszczególnych związków sportowych (kolarskiego, bokserskiego, koszykówki, lekkiej atletyki). Wszystkie dotyczyły finansowania sportu. I wszystkie zaczynały się tak samo: „Zapisał się już Pan w historii polskiego sportu – w czasie, kiedy sprawuje Pan swój urząd, Polska zajęła najniższe miejsce w tabeli medalowej w historii startów na igrzyskach olimpijskich„.

„Składamy serdeczne podziękowania Pani Angelice Lipa”
Na tym związki Jana Kanthaka ze sportem i PKOl się nie kończą. Udało nam się ustalić, że w organizacji olimpijskiej pracuje żona parlamentarzysty. Na oficjalne informacje trudno trafić, ale gdy zaczęliśmy sprawdzać te doniesienia, znaleźliśmy kilka tropów.
Ewelina Tobiasz jest prezeską ATT Investments. Firma zajmuje się sprzedażą i skupem złota i diamentów pod kątem inwestycyjnym. Jest też partnerem Polskiego Komitetu Olimpijskiego (umowa została zawarta na lata 2024–2026).
I właśnie facebookowy wpis ATT Investments naprowadził nas na trop zatrudnienia Angeliki Kanthak w PKOl. Wpis został już z platformy usunięty, ale został zindeksowany przez wyszukiwarkę Google. Jego początek brzmiał: „Składamy serdeczne podziękowania Pani Angelice Lipa – przedstawicielce Polskiego Komitetu Olimpijskiego”
Udało nam się ustalić, że wpis mógł zostać zamieszczony w czerwcu br., przy okazji odbywającego się w Lublinie pikniku olimpijskiego. Impreza była jednym z elementów promocji współpracy województwa lubelskiego z organizacją Piesiewicza.

Kilka pytań i trzy bany
Pierwsze pytania Angelice Kanthak wysyłamy Messengerem w piątek 28 sierpnia. Chcemy potwierdzić, czy jest zatrudniona w PKOl, ile wynosi jej wynagrodzenie i czy ta współpraca nadal trwa. Pytania przesyłamy też w wiadomości na Instagramie. Tu autor artykułu zostaje zablokowany. Wysyłamy więc wiadomość z instagramowego konta Jawnego Lublina. Angelika Kanthak szybko blokuje dostęp do swojego profilu też z tego konta. We wtorek 1 września na Instagramie z tymi samymi pytaniami z Angeliką Kanthak próbuje skontaktować się Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności, wydawcy Jawnego Lublina. On również zostaje zablokowany.
Jeszcze w sobotę 29 sierpnia podobne pytania wysyłamy na adres mailowy posła Jana Kanthaka i jego biura poselskiego. Nie ma odpowiedzi. Pytania o Angelikę Kanthak ślemy do PKOl. Także bez odpowiedzi, a w biurze prasowym słyszymy potem, że osoba mająca zająć się sprawą i udzielić odpowiedzi jest nieobecna.
W trzech niezależnych źródłach udaje nam się jednak potwierdzić, że Angelika Kanthak, jest zatrudniona w PKOl. – Pracuje w marketingu. Z tego, co wiem, to raczej zdalnie niż stacjonarnie – mówi jeden z naszych informatorów.
Inny mówi nam, że o pracy córki w PKOl miał wspominać Grzegorz Lipa, dyrektor WORD w Lublinie. – Chyba był z tego dumny, że tak dobrze sobie radzi – ocenia nasz źródło.
Dzwonimy do Angeliki Kanthak, udaje nam się połączyć, ale porozmawiać już nie. W tle słychać damski głos i odgłosy jazdy samochodem. Przy kolejnych połączeniach odzywa się poczta głosowa lub są odrzucane i włącza się poczta. Na koniec telefon już w ogóle nie ma sygnału. Nie udaje nam się porozmawiać też z posłem Kanthakiem. Nie odbiera.
Fair play i idea olimpijska
Polski Komitet Olimpijski to ogólnokrajowe, samorządne i pozarządowe stowarzyszenie tworzące polski ruch olimpijski. Za główny cel stawia sobie „upowszechnianie idei olimpijskiej i zasad fair play”. Reprezentuje polski sport na arenie międzynarodowej w ramach MKOl i odpowiada za opiekę medyczną, logistyczną oraz prawną polskich sportowców podczas imprez rangi olimpijskiej.
Najwyższy organ uchwałodawczy PKOl to Walne Zgromadzenie Delegatów, a władze wykonawcze wypełnia zarząd z prezesem na czele. Radosław Piesiewicz, który kieruje organizacją od kwietnia 2023 r., jest pierwszym prezesem PKOl, który pobiera z tego tytułu wynagrodzenie. Obecnie to 61,8 tys. zł brutto miesięcznie.
PKOl nie jest bezpośrednio agencją rządową, jednak jego budżet opiera się na połączeniu środków publicznych i komercyjnych. Przez lata sponsorami organizacji były np. spółki Skarbu Państwa (m.in. Orlen, Totalizator Sportowy czy PKP Intercity). Łożyło też Ministerstwo Sportu i Turystyki – w latach 2022-2024 spółki i resort przekazały organizacji 92,1 mln zł. PKOl finansowo wspiera także Międzynarodowy Komitet Olimpijski oraz Stowarzyszenie Europejskich Komitetów Olimpijskich (EOC). Te z kolei pieniądze pochodzą np. ze sprzedaży praw telewizyjnych igrzysk.
W roku 2024 PKOl zanotował stratę w wysokości ponad 12 mln zł. Przychody to ponad 84 mln zł, a koszty łączne zamknęły się kwotą 93,6 mln zł. Sprawozdania za rok 2025 w Krajowym Rejestrze Sądowym nie ma.
PKOl zatrudnia kilkadziesiąt osób – około 60.
Aresztowany w sierpniu prezes Piesiewicz powierzył pełnienie swoich obowiązków wiceprezesowi – Mieczysławowi Nowickiemu. Jednocześnie czworo innych wiceprezesów domaga się zwołania, na 8 września, posiedzenia zarządu PKOl i wybrania p.o. prezesa.
Tymczasem 2 września br. w prowadzonym śledztwie Zondacrypto zostały zatrzymane trzy kolejne osoby. – Do zatrzymań doszło w miejscach zamieszkania tych osób. Na polecenie prokuratora, prowadzone są czynności przeszukania, obejmujące również pomieszczenia gospodarcze – informuje Prokuratura Krajowa. – W toku przeszukań ujawniono mienie w postaci środków finansowych, biżuterii, w tym zegarków, oraz samochodów. Mienie to jest zabezpieczane w celu zapewnienia możliwości wykonania w przyszłości zabezpieczenia majątkowego.
Policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości jednocześnie weszli do pomieszczeń Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.



Nie ma żadnego znaczenia z jakiej partii ktos jest. Nikt nie idzie do polityki dla idei tylko dla korzyści. Im wieksza partia tym gorzej bo wiecej ludzi w terenie do wynagrodzenia a kazdy z nich ma rodzine , znajomych itp. Jedyne co moglo by to zatrzymac to radykalne odciecie panstwa od kasy i likwidacja setek instytucji. Rola panstwa powinna byc minimalna. Inaczej ten rak bedzie sie rozrastał az nas wykonczy
Stary szrejber w umwl też pracuje zdalnie czy ktoś to mogłby sprawdzić?
Specjalista od wszystkiego czyli pruszkowski też pracował zdalnie W Akademii zamojskiej też do sprawdzenia nie wspominając już o tym lizodupie wojciechowskim bo to jest skandal że ten człowiek w ogóle pojawia się w jakiejkolwiek przestrzeni publicznej
Kolejny pisior fachowiec na wysokim stanowisku!!!
jak zwykle sami wybitni specjalisci
Czyli reprezentuje sobą główkę kapusty.
Ktoś, kto napisał wyżej, że „rola państwa powinna być minimalna” i że to ma niby wyeliminować takie patologie, w ogóle nie rozumie, czym „państwo” jest w kapitalizmie.
„Państwo” w kapitalizmie to po prostu organ przymusu, który chroni interesy kapitalistów. Im bardziej zaawansowany kapitalizm, tym potrzebuje większego „państwa”.
Bez „państwa” kapitalizm by już dawno upadł, prawdopodobnie już w latach 30-tych XX w.
——————————————
„Państwo” składa się z biurokracji, która służy kapitalistom na podobnej zasadzie jak w XIX w. kamerdynerzy służyli swoim Panom.
Kamerdynerzy cieszyli się wyższym statusem materialnym od proletariatu, mimo że nie wykonywali żadnej społecznie użytecznej pracy.
To samo ma miejsce obecnie – politruki i biurwy wyższego szczebla nie wykonują żadnej społecznie użytecznej pracy, a mimo to ich status materialny i społeczny jest ewidentnie wyższy od „zwykłych roboli”.
—————————
Nie jest to żaden „paradoks”. Są oni nagradzani przez kapitalistyczny System za utrzymywanie porządku na „Dworze”, tj. żeby „plebs” zawsze znał swoje miejsce. Ich zarobki są wyższe od tego, co zarabia „plebs”, ale ciągle rzędy wielkości niższe, od tego, co zarabiają kapitaliści dzięki utrzymywanemu przez „kamerdynerów” porządkowi rzeczy.
————————————–
Jest jedna różnica pomiędzy XIX-wiecznymi kamerdynerami a XXI-wiecznymi politrukami, a to taka, że aby zrobić karierę w środowisku politrukowym najważniejszą cechą osobistą jest bycie socjopatą, tj. posiadanie zdolności do kłamania bez mrugnięcia powieką, bycie narcyzem, który uwielbia publiczną ekspozycję, oraz posiadanie talentu do emitowania słowotoków na dowolny temat bez potrzeby posiadania jakiejkolwiek wiedzy w przedmiocie.
U kamerdynerów z XIX w. takie cechy byłyby dyskwalifikujące.
PS. Dodam jeszcze, że „państwo” było kluczowym elementem u samych narodzin kapitalizmu, m.in. poprzez działania na rzecz odebrania „plebsowi” innych źródeł utrzymania niż praca najemna (chętni niech sobie poczytają o 'enclosures’, które miały miejsce od XVI w., a szczyt zawłaszczania domeny publicznej nastapił w I poł. XIX w.)
Owszem, wówczas „państwo” pożerało tylko kilka % dochodu narodowego, podczas gdy dziś odpowiada za generację 30-50% tzw. pkb.
——————————–
Skąd to „rozdęcie państwa”? Wielki Kryzys (1929-33) był potwierdzeniem teorii spadającej stopy zysków i od tamtej pory interwencjonizm „państwa” stał się standardowym narzędziem utrzymania Systemu kapiatalistycznego.
Ta terapia ciągłej resusytacji wymaga jednak z każdym rokiem coraz większego zaanagażowania „państwa”, zarówno jeśli chodzi o tzw. dług publiczny, jak o zatrudnianie coraz większej liczby biurokratów, którzy czuwają nad tym, żeby na bieżąco korygować surowe zasady Ryngu tak, aby kapitaliści ciągle mogli notować zyski, które w zaawansowanym stadium są głównie zyskami fikcyjnymi, typu zyski kapitałowe, a nie tymi, które wynikają z produkcji.
——————————–
Bezdyskusyjnym faktem jest to, że w kapitalistycznej B0landii liczba biurw „państwowych” (jak i liczba członków aparatu bezpośredniego przymusu) już dawno przekroczyła stan, który był normą w gospodarce centralnie sterowanej.
Np. podczas gdy w „komunistycznym” Kozim Grodzie obroty były generowane głównie przez zakłady produkcyjne, obecnie „gospodarka” tego miasta jest oparta głównie na transferach środków publicznych, płynących do urzędów, „uczelni”, zakładów „ochrony” zdrowia, do emerytów itd., które następnie te grupy transferują do kieszeni bezproduktywnych kapitalistów jakimi są dewelo-pijawki, albo ew. karczmarze, agencje turystyczne, salony piękności/samochodowe, sklepy ze szmatami z narzutem 1000% itp.
———————–
To jest właśnie sedno sensu istnienia „państwa”. Gdyby odjąć ten element, Dziadogród cofnąłby się natychmiast do poziomu Sanacji 1.0.
Oglądać motłoch jak wasi przedstawiciele się bawią i żyją za kasę podatnika . O nie ma znaczenia czy to jest PiS PO PSL czy cokolwiek innego ..my po prostu jesteśmy takim narodem i to się nigdy nie zmieni
As – powielasz schematy typowe dla liberturdian. Może sam jesteś liberturdianem, ale Cię nie winię, bo 90% osób, które czują w sobie potrzebę wypowiadania się na forach, zostało wychowane na bełkotach topowych kamerdynerów kapitalistów typu Mikke.
B0lacy mają mniej więcej taki sam udział socjopatów, marzących tylko o wyrwaniu co lepszych odpadów ze stołu kapitalistów, jak każdy inny kraj. Myślisz, że w najbardziej „cywilizowanych” krajach kapitalistycznych jak np. Szwecja nie mają miejsca takie przypadki?
Srogo się mylisz. Wszędzie jest tak samo.
A więc winić należy nie ludzi, a System, który pozwala socjopatom – tak kapitalistom, jak i ich kamerdynerom – pasożytować praktycznie bezkarnie na ludziach pracy.
————————-
Mechanizm nagradzania politruków przez System jest powszechny w kapitalizmie. Obie grupy posiadają wysoką nadreprezentację socjopatów i dlatego dogadują się bez problemu, żeby ud00pić ludzi pracy.
Kto tego nie ogarnia, po prostu nie miał czasu albo chęci przestudiować tego, jak działa system kapitalistycznej opresji i bazuje na prymitywnych wrzutkach liberturdian, którzy z kolei czerpią swoją „wiedzę” z kapitalistycznych think-tanków.
Niestety, w moje ocenie nawet takie generalnie wartościowe medium jakim jest JL, nie jest wolne od wirusa liberturdianizmu.(szczególnie mam tu na myśli szefa Fundacji Wolności).
———————————–
Świadczy o tym m.in. fakt, że w swoim piśmiennictwie koncentrują się na „nadużyciach polityków” tak, jakby nie rozumieli, albo nie chcieli zrozumieć, że takie „patologie” w kapitalizmie zawsze będą powszechne, ponieważ, raz: sfera polityki stara się emulować cfaniactwo kapitalistów i 2: kapitalizm musi nagradzać swoich „kamerdynerów” nie tylko za pomocą różnego rodzaju legalnych instrumentów typu diety poselskie/radnych, pensje w spółkach publicznych, komisjach itp., ale również czasami musi pozwalać im na ubogacanie się na boku po to, żeby utrzymać motywację tych kadr dla służby Systemowi.
———————————–
Często (nad)używane przez agendy kapitalizmu słowa-klucze to m.in. „wolność” (Unia Wolności), czy „obywatelski” (P0, F0R). Inne to np. „reforma”, czy znany z naszego P0dwórka „rozwój” (także F0R).
Oczywiście pod tymi słowami-kluczami kryją się takie działania jak promocja wolności kapitalistów do wyzyskiwania siły roboczej, czy wolności do dysponowania własnością wbrew i z pogardą dla interesu społecznego (np. krótkoterminowy wynajem, wolność do zaorania nabytych terenów zieleni pod dewelorozwój), a nie wolności „plebsu”, który w kapitalizmie ma być z definicji zniewolony i jak najbardziej zależny od łaski Panów Kapitalistów.
—————————
Obywatelski znaczy tyle, że faktycznie za obywateli System uważa tylko tych obywateli, czy nawet nie-obywateli, którzy żyją z wyzysku/renty, a nie z pracy. Cała reszta to tacy niby-obywatele 2-giej lub 3-ciej kategorii. Dopóki grzecznie wrzucają karteczki do urny, zamiast próbować podskakiwać, dotąd mogą być warunkowo traktowani jako obywatele.
Rozwój oznacza akumulację kapitału i zawłaszczanie domeny publicznej.
Reformy są kryptonimem dla redukcji praw i dochodów klasy pracującej.
Itd.
Wszystko kręci się jak pozytywka
W kółko ta sama melodia…
Tak to się kręci, pobudka, marsz do robót
Akordy, nadgodziny
Bez ZUSu, bez wolnych sobót
Zamknięty obwód, w różnym wieku chłopów (…)
Tniesz zmęczonym autem polską szosę, a w głowie bitwa
Rzeczywistość nie jest aksamitna, gonitwa
Żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
Potomkowie ludzi bez nazwiska, bez pozycji
Skryci, gdy się nie ma czym poszczycić
Młody dostaje psychiczny wycisk od koleżków
Którzy mają dzianych rodziców
Co się starają, o to jak ich w mieście postrzegają
Za rasę wyższą, wywyższą przez dorobek
Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
I twarz kamienną, i szyderczy uśmiech
Świni przy korycie od niego nie odróżnię! I bywa różnie
Ale nie przesadź w interesach, w roli prezesa, nowobogackiego szefa
Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach
Na głównym forum, gdy na mszy wymienia się sponsorów i dobrodziei
I złodziei, co od poniedziałku przeczą swej idei
Ej! Robactwo robi na twej glebie! Znają ciebie ludzie
Tylko to łączy mnie i ciebie, ale miej świadomość
Dla nich jesteś nikim, sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
Weź od córki tę płytę, posłuchaj tej muzyki
Kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki i wszystko wezmą (…)
Źródło: Musixmatch
Autorzy utworu: Krzysztof Ireneusz Szewczuk / Marcin Pawel Piotrowski
Pamiętam jak, kiedy Kantak wyrażał się w sposób godzący w uczucia deweloperskie o „zagospodarowaniu” GCz. (nie mam wątpliwości, że koniunkturalnie), to agencja PR wynajęta przez tebewałków do konTrollowania forum DW okrzyknęła go gejem, nawet nie skrytym.
Powiązania PiS, IPN, Akademia Zamojska.
Radny PIS z Akademii Zamojskiej pracuje w IPN.
Przypomina się sławne zdanie. „Mój ojciec uważał że to była lipa”. A tak poważniej, to jak dowiedziałem się o jego teściu i karierze, zacząłem zmieniać kanał jak go gdzieś widzę. Oto co można wyczytać w Chat GPT:
„od 20.08. 2025 r. jest dyrektorem (WORD) w Lublinie. Został powołany przez Zarząd Województwa Lubelskiego bez konkursu; poprzedni zawód/praca: według „Gazety Wyborczej” wcześniej pracował jako tynkarz; doświadczenie publiczne: był także radnym oraz wicewójtem; w 2018 r. kandydował w wyborach samorządowych z poparciem PiS; kwalifikacje/wykształcenie: tutaj jest problem — w dostępnych mi wiarygodnych źródłach nie znalazłem potwierdzonych informacji o konkretnym wykształceniu, ukończonych studiach czy kwalifikacjach zawodowych Grzegorza Lipy
Korupcja kwitnie