7 minut czytania • 18.09.2026 08:24
Żona posła Jana Kanthaka w fundacji PKOl. Pracę dostała też w Centrum Spotkania Kultur
Udostępnij
Nie w Polskim Komitecie Olimpijskim, ale w Fundacji Polskiego Sportu pracowała żona posła PiS Jana Kanthaka. To organizacja ściśle powiązana z PKOl. Ale Angeliki Kanthak już tam nie ma. Zawodowo odnalazła się w Lublinie – w Centrum Spotkania Kultur zarządzanym przez nominatów lubelskiego marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS). Jednak tylko na chwilę.
Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin
Tymczasowo aresztowany w aferze Zondacrypto Radosław Piesiewicz nie jest już prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Funkcję tę pełni teraz Marian Kmita – dotychczasowy wiceprezes PKOl. Zmiany w kierownictwie organizacji PKOl jednak nie sprawiły, że medialna burza wokół organizacji ucichła. Nadal jest na celowniku dziennikarzy, a na jaw wychodzą nowe fakty.
Piesiewicz – gość honorowy lubelskich salonów
Piesiewicz to przez ostatnie lata gość honorowy największych marszałkowskich gali – zawsze z miejscem w pierwszym rzędzie, tuż obok marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS), posłanek i posłów PiS. Panowie dobrze się znają, a Stawiarski nie pierwszy raz pieniędzmi z puli na „gospodarczą promocję województwa” wspiera sportową organizację kierowaną przez Piesiewicza. W 2022 r. gdy ten stał na czele Polskiego Związku Koszykówki, Lubelskie reklamowało się na meczach Basketball Champions League (za 6,2 mln zł).
Po tym jak resort sportu zakręcił kurek z pieniędzmi dla PKOl (prezesa Piesiewicza nie można było odwołać ze stanowiska) pomocną dłoń wyciągnął właśnie lubelski marszałek. Od jesieni 2024 roku do tej pory – jak wynika z naszych wyliczeń – z budżetu naszego województwa organizacja dostała ok. 11 mln zł. Nie zawsze pieniądze szły bezpośrednio do PKOl, ale też do powiązanej z organizacją Fundacji Polskiego Sportu. O czym też pisaliśmy.
O bliskich relacjach marszałka z byłym prezesem komitetu, informowaliśmy nie raz. Panowie, razem ze swoimi synami, w listopadzie ub.r. polecieli do Monaco ma mecz piłkarski. Drogie, niedostępne w otwartej sprzedaży bilety, kupił szef Zondacrypto Przemysław Kral. Stawiarski zapewnia, że pieniądze mu zwrócił. Przekonuje też, że jest jednym z poszkodowanych. W kryptowaluty na nieistniejącej już giełdzie miał zainwestować około 800 tys. zł.
Poseł, żona i teść
Ale to nie jedyne nazwisko polityka prawicy z naszego regionu kojarzone dziś z PKOl. 3 września napisaliśmy o pośle PiS Janie Kanthaku, jego żonie Angelice i jej ojcu Grzegorzu.
Kanthak swoją karierę w Sejmie zaczynał w 2019 r. w Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry (nazwisko byłego ministra sprawiedliwości również pojawia się w aferze Zondacrypto). Przypomnieliśmy, że rok temu teść posła został dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. Z naszych najnowszych ustaleń wynikało, że nową pracę ma też żona posła, modelka i była prezenterka TVP Lublin. Angelika Kanthak (używa też panieńskiego nazwiska – Lipa) w PKOl miała się zajmować marketingiem.
Przed publikacją artykułu wielokrotnie staraliśmy się skontaktować z posłem. Jan Kanthak nie odpowiadał na nasze maile, SMS-y, ani nie odbierał od nas telefonów. Odpowiedzi na nasze pytania nie dostaliśmy też od żony posła.
Pytania wysłaliśmy także do Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Również bez odpowiedzi. Krótki mail przyszedł w czwartek, kilka godzin po opublikowaniu artykułu. – Uprzejmie informujemy, że wskazana przez Pana osoba nigdy nie była zatrudniona w PKOl, ani nie łączył ją z PKOl inny rodzaj umowy cywilno-prawnej – poinformowało Biuro Komunikacji Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Wiadomość o podobnej treści, jednocześnie żądając usunięcia artykułu ze strony i opublikowania sprostowania, przysłała na adres Fundacji Wolności (wydawca Jawnego Lublina) Angelika Kanthak. – Nigdy nie łączył mnie z Polskim Komitetem Olimpijskim żaden stosunek pracy, ani umowa cywilnoprawna – napisała.
Fundacja ściśle związana z PKOl
Tymczasem my dostawaliśmy kolejne informacje o tym, że żona posła PiS pracowała „na rzecz PKOl” i firmowanych przez komitet imprez. m.in. na Pikniku Olimpijskim w Lublinie, którego organizatorami byli PKOl i samorząd województwa lubelskiego.
– Znam panią, kojarzę, zresztą łatwo ją zapamiętać, bo to bardzo ładna kobieta. Nie wiem, jaką funkcję pełniła na pikniku, ale odniosłem wrażenie, że nie były zwykłą uczestniczką, tyko kimś ze strony organizatora – mówi jeden z naszych rozmówców.
Kolejny informator zapewnia, że Angelika Kanthak „na pewno” wykonywała zadania z zakresu marketingu na rzecz PKOl. – Niekoniecznie będąc jednak tam zatrudnioną. Jeśli pojawia się w biurze PKOl, wykonuje jakieś zadania, to nie zawsze pada pytanie ze strony pracowników, czy ta osoba pracuje w komitecie, czy dla niego. Liczy się fakt, że wykonuje zadania – słyszymy.
Z innego jeszcze źródła dowiadujemy się, że trop wiedzie do Fundacji Polskiego Sportu. Tam może właśnie pracować żona Jana Kanthaka.
Jeszcze kilka lat temu była to pozarządowa organizacja Polska Fundacja Olimpijska. Wielu sportowych działaczy, z którymi rozmawiamy, nadal używa tej nazwy. Tak właśnie określa ją nasz kolejny rozmówca, który potwierdza zaangażowanie Angeliki Kanthak w projekty firmowane przez PKOl. W 2022 roku Polska Fundacja Olimpijska zmieniła nazwę na Fundację Polskiego Sportu. Nie zmieniło się to, że nadal jest to organizacja ściśle związana z PKOl.
– Jej celem od początku istnienia jest rozwój i wspieranie sportu, związków sportowych i polskich sportowców. Prezesem jest Grzegorz Kotowicz – skarbnik Polskiego Komitetu Olimpijskiego, prezes Polskiego Związku Kajakowego, dwukrotny brązowy medalista olimpijski (Barcelona 1992, Sydney 2000) – tak o FPS na swojej stronie internetowej pisze PKOl.
Swoją siedzibę fundacja ma w budynku PKOl. Jeżeli ktoś chciałby się z nią skontaktować, to także przez biuro PKOl – innych namiarów nie ma. To właśnie fundacji marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski zlecił pod koniec 2025 r. promocję naszego regionu podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech. W Casa Polonia, czyli mobilnym Domu Polskim, prezentowali się lubelscy przedsiębiorcy, za co Fundacja Polskiego Sportu dostała 4,9 mln zł z budżetu naszego województwa.
Fundacja zorganizowała także pod Centrum Spotkania Kultur miasteczko olimpijskie w dniu ceremonii otwarcia włoskich igrzysk i podobne w Tomaszowie Lubelskim – na zamknięcie igrzysk. W tym roku FPS otrzymała z urzędu marszałkowskiego 61,5 tys. zł na promocję województwa podczas imprezy „Kolędowanie Rodziny Olimpijskiej”, a w kwietniu została podpisana kolejna umowa (na 40 tys. zł) na promowanie regionu podczas Gali Olimpijskiej 2026 po Zimowych igrzyskach Mediolan-Cortina.
FPS powinna co roku składać sprawozdanie finansowe, ale do niedawna ostatnie dostępne dotyczyło roku 2023. Fundacja Wolności, jeszcze 4 września zwróciła się do Krajowego Rejestru Sądowego z wnioskiem, aby ten przymusił sportową fundację do złożenia sprawozdań za 2024 i 2025 rok. Od paru dni te dokumenty są już dostępne w KRS.
I tak wiemy, że rok 2024 FPS zakończyła zyskiem w wysokości 148,2 tys. zł przy przychodach 1,2 mln zł. Zysk za rok 2025 był nieco wyższy – 163,7 tys. zł, a przychody niższe – ok. 1,1 mln zł. Rocznie fundacja na wynagrodzenia i ubezpieczenia społeczne przeznacza ok. 100 tys. zł. Przy czym w 2025 roku na umowie o pracę zatrudniała tylko jedną osobę. – Dodatkowo do realizacji zadań statutowych zostały zatrudnione osoby na umowy zlecenia – czytamy w sprawozdaniu finansowym.
Olimpijska misja żony posła PiS
Wróćmy do żony posła Kanthaka. – W imieniu Fundacji Polskiego Sportu przekazujemy w odpowiedzi na pana pytania, iż FPS nie udziela informacji na temat zatrudnienia prywatnych osób – to odpowiedź na nasze pytania, jakie otrzymujemy z Biura Komunikacji PKOL. Bo fundacja i komitet są ze sobą tak ściśle powiązane, że kontakt z FPS odbywa się właśnie przez PKOl.
Mamy jednak twarde, pewne, ale nieoficjalne potwierdzenie, że Angelika Kanthak pracowała lub współpracowała z Fundacją Polskiego Sportu. Od kiedy, do kiedy i w jakim zakresie, to już zostaje tajemnicą, której nikt nie chce ujawnić.
Sprawa Angeliki Kanthak była poruszana podczas posiedzenia prezydium PKOl tydzień temu. Jak piszą Sportowe Fakty WP, jej nazwisko nie padło, ale gdy działacze zaczęli pytać o zatrudnienie żony posła, wszyscy domyślali się, o kogo chodzi. – Ostatecznie Tomasz Chamera poprosił o przedstawienie wykazu wszystkich zatrudnionych osób w instytucji, a inny z wiceprezesów Adam Konopka dodał prośbę o wyszczególnienie wszystkich stanowisk pracy, jakie powstały i są obecnie zajmowane w PKOl-u. Dopiero to ma rozwiać wszelkie wątpliwości, czy PKOl nie był wykorzystywany jako dobre miejsce pracy dla rodzin polityków PiS – opisują dziennikarze Sportowych Faktów.
Nasze najnowsze ustalenia pokrywają się z ustaleniami Sebastiana Parfjanowicza z Przeglądu Sportowego, że Angelika Kanthak miała pracować przy kilku sportowych projektach. Także podczas tegorocznych zimowych igrzysk we Włoszech, gdzie Fundacja Polskiego Sportu zorganizowała Casa Polonia – Dom Polski.
Jeden z naszych informatorów mówi: – Była we Włoszech podczas igrzysk. Miała na przykład organizować tam jakiś autokar.
– Pracowała, ale już nie pracuje. Z końcem sierpnia, po tym jak zgęstniała atmosfera wokół Piesiewicza, w PKOl zaczęło się nerwowe sprzątanie. Jednym z efektów było to, że Fundacja Polskiego Sportu zakończyła współpracę z panią Angeliką – cytuje swojego informatora red. Parfjanowicz.
Powrót do Lublina. „Na okres próbny”
Centrum Spotkania Kultur to największa marszałkowska instytucja kultury. Od lutego 2025 roku kieruje nią Michał Chorosiński, mąż posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej. 4 września znowu było o niej głośno, gdy zaszczekała w Sejmie podczas wystąpienia ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. – Głos z sali: Hau, hau! – odnotowano dwa razy w sejmowym sprawozdaniu stenograficznym.
W strukturach CSK działa Lubelskie Centrum Medialne. Dysponuje profesjonalnym sprzętem do nagrywania filmów, rozmów, przeprowadzania transmisji wideo. Kierownikiem i redaktorem naczelnym LCM jest Ryszard Montusiewicz. Był, razem z operatorem kamery, na ostatnim briefingu marszałka Stawiarskiego, kiedy ten tłumaczył, że nie ma nic wspólnego z aferą Zondacrypto.
Montusiewicz, to były szef TVP3 Lublin. Kierował lokalną telewizją w erze rządów PiS i otwarcie sprzyjał tej partii. To właśnie w tamtym właśnie czasie odnosząca sukcesu w modelingu Angelika Lipa trafiła na antenę lubelskiej telewizji. Prowadziła „śniadniówki”, prowadziła też „Panoramę Lubelską”.
Od trzech różnych osób słyszymy, że żona posła Jana Kanthaka w ostatnich dniach miała się zatrudnić w CSK – właśnie w kierowanym przez Montusiewicza centrum medialnym. Do Damiana Stępnia, rzecznika prasowego CSK pytania wysyłamy po południu we wtorek 8 września.
W końcu otrzymujemy potwierdzenie. – Pani Angelika Kanthak, mając doświadczenie zawodowe i wiedzę ekspercką w zakresie aktualnych potrzeb kadrowych CSK adekwatną do prowadzonych w naszej Instytucji projektów, zawarła umowę o pracę na okres próbny – informuje Stępień. Nie odpowiada na pytanie o jej wynagrodzenie, ani jak tam trafiła.
Ale Angeliki Kanthak już w CSK nie ma. – Na wniosek pracownika, z uwagi na zmianę sytuacji życiowej, umowę rozwiązano w pierwszym tygodniu września za porozumieniem stron – dodaje rzecznik.



A pan Jarosław czy ktoś z rodziny w fundacji nie pracował?
Rodzinna PIS na swoim
Jakby to była żona posła z KO to tego artykułu pewnie by nie było, to już jest chore, odczłowieczanie opozycji, tropienie jak zwierzynę…. byle padly nazwiska Piesiewicz, Ziobro, Chorosinska, hejt się nakręca.., Obrzydliwe.
a tym czasem pani prezydent m.Lublin za kilka biletów została udu piona, a tu takie kwiatki wychodzą i pewnie nie jedne jeszcze wyjdą.
„Opieka” organizacyjna nad „sportem” i „kulturą” to są dwa główne kanały, za pomocą których system kapitalistyczny nagradza swoich kamerdynerów w całkowicie legalny sposób, co gwarantuje ich wierność ideom wyzysku.
PS. CZy ktoś kiedyś widział jakiegoś „plebsiaka” w CSK (oprócz tych, którzy korzystają z parkingu)? Dla uciechy „plebsu” są co najwyżej dożynki, bo na arenie okupantowi nie chce się już organizować choćby nawet koncertów pop.
Takie miejsca jak CSK, oprócz ubogacania kadry, służą tylko jako miejsce lansu dla burżuazji. A na to nigdy nie brakuje środków z publicznego worka.
Więc tak to jest:
Stjepaniukowa została prawdopodobnie uznana z jakichś przyczyn za niepasującą jako twarz r0zw0ju (straciła jakieś walory?).
Od pół roku nie ma obsady tego stanowiska i co w związku z tym? „Kultura” i „sport” przestały działać?
Nie, nic się nie zmieniło, co tylko świadczy o tym, że jest to stanowisko całkowice zbędne.
————-
I jest różnica pomiędzy zalegalizowanym przez system zinstytucjonalizowanego cfaniactwa pobieraniem absurdalnych pensji za nic, a próbami wychodzenia poza te ramy w nadziei, że na pewnym szczeblu wszystko już wolno.
Sama się wystawiła, bo może nie zorientowała się w porę, że to teraz Mefistofallus rozdaje karty.
I wcale mi jej nie szkoda. Jak czochrała 20k/m-c to chyba bez problemu znajdzie sobie inne zajęcie u kapitalistów?
Czas ewakułować się na ojcowiznę pod Biłgoraj. Tatulowa ziemianka w dobrym stanie. Zrobię zapas kartoflów 🥔🥔 i ogórków 🥒🥒 i mogą mi skoczyć! U sąsiada mam stado kuraków 🐓🐓🐓 to i mięsko zabezpieczone jakby co. Jedynie muszę kupić kilka flaszek siwuchy bo w czasie wojny to najlepsza waluta.
No to musi być dobra w tym co robi!!! Podobnie jak mąż!!
Czas ewakułować się na ojcowiznę pod Biłgoraj. Tatulowa ziemianka w dobrym stanie. Zrobię zapas kartoflów 🥔🥔 i ogórków 🥒🥒 i mogą mi skoczyć! U sąsiada mam stado kuraków 🐓🐓🐓 to i mięsko zabezpieczone jakby co. Jedynie muszę kupić kilka flaszek siwuchy bo w czasie wojny to najlepsza waluta.
Czas ewakułować się na ojcowiznę pod Biłgoraj. Tatulowa ziemianka w dobrym stanie. Zrobię zapas kartoflów 🥔🥔 i ogórków 🥒🥒 i mogą mi skoczyć! U sąsiada mam stado kuraków 🐓🐓🐓 to i mięsko zabezpieczone jakby co. Jedynie muszę kupić kilka flaszek siwuchy bo w czasie wojny to najlepsza waluta.
A jak tam sprawa w Operze? Czy CBA coś robi czy patrzy jak umorzyć. Ach ta lubelska kultura.