Udostępnij
Urząd Miasta zapewnia, że na chodnikach, alejkach czy schodach stosuje sam piasek, ale ta zasada nie obejmuje deptaka. Formalnie zamknięty dla ruchu kołowego odcinek Krakowskiego Przedmieścia jest pasem drogowym, więc tylko w tym roku Kom-Eko posypało kostkę solą aż dziewięć razy. Dla rosnących tu drzew może to oznaczać wyrok.
Egzemplarze kwartalnika „Eko-gadka” w budynku Ratusza leżą zwykle obok innego bezpłatnego informatora – „Lublin.eu”. Ten pierwszy to dzieło Kom-Eko, prywatnej firmy (właścicielem jest fundusz CEE Equity Partners), która na zlecenie miasta odbiera śmieci, sprząta ulice i planuje budowę jednej z trzech spalani śmieci. Ta druga gazetka wychodzi spod pióra pracowników Kancelarii Prezydenta Urzędu Miasta Lublin. Oba wydawnictwa opowiadają swoim czytelnikom o mieście nowoczesnym i bezpiecznym, zielonym i czystym, non-stop świętującym sukcesy swoich sportowych drużyn.
W wstępniaku ostatniego numeru Eko-gadki czytamy o „wirującej w powietrzu bieli, która zwykła uspokajać, budzić nostalgię i choć przez chwilę nadawać światu pozór niewinności”. Ale jak tylko szarą betonową kostkę i płyty chodnikowe Krakowskiego Przedmieścia przykryła cieniutka warstwa białego puchu, pracownicy Kom-Eko z werwą zabrali się do roboty. Przez całą zimę dniami i nocami wywożono z deptaka śnieg, a czego wywieźć się nie dało, to pozbywano się w inny sposób. Zamieniona w deptak część Krakowskiego Przedmieścia albo lśniła mokrym brukiem, albo białą poświatą, ale bynajmniej nie z powodu śniegu.
Lubelski Ratusz pytany o solenie chodników zapewnia, że tego nie robi. – Zgodnie z obowiązującymi umowami na zimowe utrzymanie miasta poza pasami drogowymi, chodniki, alejki oraz schody posypywane są wyłącznie piaskiem, bez użycia soli – tłumaczy Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta.
Skąd więc sól na deptaku? – Deptak Krakowskiego Przedmieścia stanowi pas drogowy i pozostaje w utrzymaniu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który odpowiada za jego zimowe utrzymanie – wyjaśnia Głazik. I jeszcze raz podkreśla: – Jeśli chodzi o chodniki, alejki oraz schody poza pasami drogowymi, za które odpowiada Wydział Zieleni i Gospodarki Komunalnej, to nie stosujemy soli, tylko sam piasek.






Deptak jak dwupasmówka, więc sól aż dziewięć razy
Choć zasady wjazdu na deptak są po ostatnim tragicznym wypadku bardzo restrykcyjne, to formalnie jest on drogą publiczną. I tak jest przez służby traktowany. Przetarg na zimowe utrzymanie ścisłego centrum miasta wygrała spółka Kom-Eko, a rozlicza go z tego zadania Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jednostka podległa Ratuszowi.
Czego konkretnie miasto wymaga od kontrahentów? Chodniki powinni odśnieżać, gdy pada i gdy już przestanie (ale nie później niż sześć godzin). – Cała odśnieżona powierzchnia powinna być posypana materiałem uszorstniającym – tłumaczy Monika Białach z ZDiTM. I dodaje: – W przypadku wystąpienia gołoledzi (lub śliskości) dopuszcza się stosowanie mieszaniny chlorku sodu (czyli soli – red.) z piaskiem.
Krakowskie Przedmieście na odcinku od ul. Kapucyńskiej do Królewskiej, czyli deptak, „znalazł się w wykazie powierzchni stałego zimowego utrzymania”. – Oznacza to, że przy każdym opadzie śniegu lub przy wystąpieniu śliskości wykonawca podejmuje działania w celu odśnieżenia i uszorstnienia całej powierzchni – cierpliwie tłumaczy urzędniczka. – W przypadku intensywnych i długotrwałych ciągłych opadów powierzchnia ta jest uszorstniana kilkukrotnie w ciągu jednej akcji z uwagi na ponadprzeciętny, duży ruch pieszych.
Zdradza też tajemnicę zawsze mokrej (lub białej od pozostałej soli gdy jest sucho) kostki. Okazuje się, że tylko w styczniu i do połowy lutego pracownicy Kom-Eko sól wysypali tu aż dziewięć razy. – W okresie od stycznia do lutego br. czynności posypywania powierzchni zostały wykonane 26 razy (17 razy samym piaskiem i 9 razy mieszanką chlorku sodu z piaskiem) – wylicza Białach.
Ale też podkreśla, że to nie tylko Kom-Eko dostarcza sól na deptak. – Właściciele kamienic na deptaku we własnym zakresie utrzymują swoją cześć chodnika (na szerokości około 50 cm) i sami dobierają materiał , jaki jest do tego używany. Jeśli jest to sól, to naturalnie spływa ona w dalsze rejony deptaka. Ponadto obserwujemy, że samochody dostawcze, które poruszają się po deptaku, nawożą sól z „miasta” na oponach.
Dopytywana, czy stosowanie soli na deptaku było konsultowane z Wydziałem Zieleni UM Lublin, Monika Białach zapewnia: – Prace związane z uszorstnieniem chodników odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem, z zachowaniem dbałości o środowisko oraz infrastrukturę miejską.


Zasolone miasta, zasuszona zieleń
Temat używania soli do walki z lodem i śniegiem co roku wraca jak bumerang. O ograniczenie stosowania chlorku sodu od lat apelują eksperci i aktywiści. Warszawskie Stowarzyszenie Miasto jest Nasze zbiera właśnie podpisy pod petycją (kolejną) do prezydenta stolicy. Chce, by Rafał Trzaskowski (PO) poszedł w ślady burmistrza Żoliborza, który po konsultacjach społecznych już kilka lat lat temu zakazał stosowania soli na chodnikach, a nawet na ulicach. – Skutkiem stosowania soli jest obumieranie drzew. Sól powoduje degradację ekosystemów rzek, a w efekcie radykalne ubożenie ich fauny i flory. Solenie chodników to męczarnia dla psów. Sól drogowa niszczy ubrania, buty, karoserie pojazdów i infrastrukturę miejską – wyliczają aktywiści.
Co do tego, że sól drogowa niszczy środowisko jeszcze długo po zimie, zgodni są też naukowcy. – Jej negatywne skutki utrzymują się przez lata – mówi PAP dr Karolina Kwaczyński. – Sól sprawia, że ziemia przy pasach drogowych staje się nieprzepuszczalna dla wody, jej struktura staje się zbita, kamienieje, a rośliny nie mogą efektywnie pobierać wody i usychają – tłumaczy chemiczka z Uniwersytetu Łódzkiego.
Na deptaku w Lublinie kilka lat temu posadzono szpaler platanów klonolistnych Alphen’s Globe. To karłowa odmiana o gęstej koronie. Rośnie wolno, jest w miarę odporna na choroby i szkodniki.
– Ale platany, podobnie jak lipy, nie są odporne na sól. Na zasolenie gleby reagują źle, mogą zacząć zamierać – mówi nam jeden z producentów dużych drzew. – Zacznie się od chlorozy, żółknięcia pędów, zamierania młodych pędów. A one już od dawna słabo sobie radzą. Mają suche wierzchołki, ostatniego lata zaatakował je mączniak.
– Chodniki zostaną uprzątnięte z pozostałości piasku i soli w ramach pozimowego oczyszczania miasta – uspokaja Monika Białach Z ZDiTM.
Kom-Eko: Nadrzędnym celem jest bezpieczeństwo
W styczniu napisaliśmy o lśniących czarnym asfaltem alejkach Ogrodu Saskiego. Tam odśnieżaniem również zajmuje się Kom-Eko. I choć soli w parku stosować nie wolno, to jej tam nie pożałowano. Konsekwencji nie było, a Ratusz tłumaczył , że „doszło do jednorazowej pomyłki przy mieszaniu materiałów”.
Na deptaku do żadnej pomyłki nie doszło. Kom-Eko sypie sól (spółka podkreśla, że nie samodzielnie, ale w mieszaninie z piaskiem), bo takie właśnie wytyczne dostała z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
– Użycie tych środków zostało zdefiniowane przez Zamawiającego w następujący sposób: „W przypadku wystąpienia gołoledzi dopuszcza się zastosowanie mieszaniny chlorku sodu z piaskiem, celem zlikwidowania występującego zjawiska” – tłumaczy Adam Przystupa, dyrektor ds. Środowiska i Relacji Zewnętrznych Kom-Eko. I przyznaje, że od 1 stycznia do 18 lutego 2026 r. „w sytuacjach związanych z wystąpieniem zjawiska gołoledzi 9 razy wykonano czynności posypywania nawierzchni chodników mieszaniną chlorku sodu z piaskiem”. – W tym samym okresie 17 razy wykonywano czynności odśnieżania i posypywania chodników samym piaskiem – dodaje. I podkreśla: – Nadrzędnym celem wykonywanych prac jest zapewnienie bezpieczeństwa ruchu pieszych.
Na zdjęciu głównym: Deptak w poniedziałek (23 lutego br.) przed południem. Fot. Sławomir Skomra



