5 minuty czytania • 24.05.2025 08:19
Zawsze na cztery łapy. Jak nie fotel prezesa, to gabinet sekretarza
Udostępnij
Prezeską już nie jest, ale pracę w marszałkowskiej spółce ma nadal. Dyrektor państwowej agencji rolnej odnalazł się w fotelu dyrektora w starostwie powiatowym. Polityk PiS, który kolekcjonował stanowiska w państwowych spółkach, został sekretarzem gminy.
Domy, mieszkania, samochody, długi i zarobki. Z tego wszystkiego muszą się co roku spowiadać radni. W swoich oświadczeniach majątkowych muszą też zdradzić gdzie pracują i jak wysokie są ich pensje.
Sprawdziliśmy gdzie wylądowali radni sejmiku województwa, którzy w wyniku zmiany władzy politycznej w kraju musieli zmienić pracę.
Gdzie po Lubelskich Dworcach
Anna Kusiak, radna PiS z Hrubieszowa, do lata ub.r. zajmowała fotel prezeski marszałkowskiej spółki Lubelskie Dworce. To dawny PKS, który obecnie zajmuje się administrowaniem nieruchomościami po wielkiej firmie przewozowej, a konkretnie dworcem przy al. Tysiąclecia.
Gdy w wyborach samorządowych wiosną 2024 r. Kusiak zdobyła mandat radnej sejmiku musiała pożegnać się z dyrektorską posadą. Nie mogła kierować spółką, którą sejmik ma nadzorować. – Anna Kusiak złożyła rezygnację ze sprawowanej funkcji Prezesa Zarządu Spółki Lubelskie Dworce S.A., jak również z członkostwa w Zarządzie Spółki z dniem 30 czerwca br. – komunikował zmiany rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Remigiusz Małecki. O przyszłości zawodowej byłej prezes się nie zająknął.
Teraz, dzięki upublicznionemu oświadczeniu majątkowemu wiadomo, gdzie pracuje radna. Jej nowym/starym pracodawcą są Lubelskie Dworce. Zgodnie z dokumentem jest koordynatorem ds. rozwoju i strategii.
W spółce zarobiła 282,6 tys. zł. Co daje średnio 23,5 tys. zł miesięcznie. Można zakładać, że nie jest to stała pensja, ale można doliczyć premie, dodatki czy ewentualną prezesowską odprawę, bo na najwyższym stanowisku w tej spółce zarabia się 16 tys. zł brutto. Właśnie tyle otrzymuje co miesiąc Beata Mazurek, była wicemarszałkini Sejmu i europosłanka PiS, która obecnie kieruje PKS-em.
Między Kusiak a Mazurek na fotel prezesa Lubelskich Dworców zajmował też Zdzisław Szwed – także z PiS. Szybko zażegnał, wywołany przez swoją poprzedniczkę na stanowisku, konflikt z kupcami z pobliskiego targowiska. Szwed też jednak został radnym (gdy Piotr Rybak zrezygnował z mandatu, by zostać dyrektorem szpitala onkologicznego). Zajęcie miejsca w sejmiku oznaczało, że on również też nie może być prezesem PKS-u. I oznaczało zarazem, że trzeba mu znaleźć inne zajęcie. Został kierownikiem w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Chełmie, który – podobnie jak Lubelskie Dworce – podlega marszałkowi Jarosławowi Stawiarskiemu (PiS).
Uczelnia, starostwo, gmina. Nikt na lodzie nie został
Radny Radosław Brzózka (PiS) to bliski współpracownik Przemysława Czarnka. Gdy Czarnek został ministrem edukacji i nauki, to zabrał Brzózkę ze sobą do resortu. Ale po wyborach parlamentarnych Czarnek ministrem już nie był. I nie było w Warszawie pracy dla jego ludzi.
Radny sejmiku jednak nie został na lodzie, bo znalazł zatrudnienie w innych miejscach. Najwięcej zarabia (108 tys. zł) w powołanej do życia za rządów PiS Akademii Zamojskiej. Jej rektorem jest dr hab. Paweł Skrzydlewski.
Powyborczą zmianę pracy zaliczył też radny PiS Krzysztof Gałaszkiewicz. Był dyrektorem regionalnym Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa. Kiedy władzę przejęła koalicja KO-TD-Lewica sam zrezygnował z dyrektorskiego gabinetu. – Ja jestem człowiekiem koncyliacyjnym, uzgodniłem z prezesem Agencji, że odchodzę na własną prośbę, za porozumieniem stron. Tam, gdzie mnie nie chcą, ja się stołka kurczowo nie będę trzymał – mówił nam odchodząc z agencji.
I odnalazł się w Starostwie Powiatowym w Zamościu na stanowisku dyrektora wydziału rolnictwa i ochrony środowiska (podaje łączne zarobki w wysokości 254 812 zł). Tak dla wyjaśnienia – starostą zamojskim jest Stanisław Grześko z PiS.
Przypadek Grzegorza Wróbla (PiS) to też upadek na cztery łapy. Jego kariera za rządów PiS rozwijała się znakomicie. Kolekcjonował stanowiska w państwowych spółkach. Był w Radzie Nadzorczej LW Bogdanka, był prezesem fabryki cukierków Pszczółka, a potem wiceprezesem Zamojskich Zakładów Zbożowych (ZZZ). Na tym ostatnim stanowisku trwał dość długo, co było wytykane władzy przez działaczy PO, domagających się szybszej wymiany kadr.
Jednak i Wróbla dotknęły powyborcze czystki. Ale szybko znalazł nowe zatrudnienie. Obecnie jest sekretarzem gminy Obsza. Jest to, trzeba przyznać, finansowa degradacja. W 2024 roku za kilka miesięcy w ZZZ polityk zarobił w 173 tys. zł, to w gminie tylko 29,6 tys. zł.
Zmiany po drugiej stronie
Tyle o rządzącym w województwie PiS, ale zmiany zachodzą też po tej politycznie stronie, która obecnie rządzi krajem. Paweł Kurek, radny Polski 2050 z Kraśnika, był nauczycielem informatyki (z pensją ok. 38 tys. zł za cztery miesiące). We wrześniu 2024 roku został zastępcą dyrektora Biura ds. Realizacji Programów w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie. To instytucja obracająca grubymi milionami i słynąca z wysokich pensji. Zwłaszcza na tych wyższych stanowiskach.
– Generalnie jeśli chodzi o funkcjonowanie demokracji, to każda partia, która wygrywa wybory, której zaufali wyborcy, potrzebuje mieć sprawczość, czyli mieć narzędzia, żeby móc realizować program, z którym szła do wyborów. Tymi narzędziami są m.in. osoby, które pełnią te funkcje.To proces naturalny. Jako Polska 2050 trzymamy się standardów, które predysponują takich ludzi. Jest to krzywdzące, jeśli zakładamy, że ktoś kto ma legitymację partyjną, będzie gorzej pracował, czy jest mniej kompetentny – mówił nam Kurek. Zarobił w 2024 roku ponad 170 tys. zł brutto za cały rok. .
I jeszcze przypadek Marka Kosa. To radny PSL, który bardziej znany jest jako wiceminister zdrowia. Właśnie przedstawił projekt ustawy refundacyjnej o wdzięcznej nazwie SZNUR. – Najważniejsza dla mnie jest treść tej nowelizacji, tej ustawy, a nie jej nazwa, bo ona niesie ogromną liczbę rozwiązań deregulacyjnych, poprawiających funkcjonowanie systemu w ramach właśnie refundacji – mówił w RMF FM odpowiadając za zarzuty o nietrafioną nazwę ustawy.
W MZ otrzymał, zgodnie z oświadczeniem, 245 979 zł. I jeżeli patrzeć na awans do resortu wyłącznie przez pryzmat finansowy, to polityk dużo stracił. Zanim został wiceministrem był dyrektorem szpitala powiatowego w Sandomierzu z roczną pensją ponad 513 tys. zł.
Oświadczenia majątkowe do zmiany
Oświadczenia majątkowe często wypełniane są odręcznie, nieczytelnie i niechlujnie z licznymi błędami. Problemem jest także to, że funkcjonuje aż 17 wzorów oświadczeń. Dlatego CBA i Ministerstwo Cyfryzacji zamierzają z tym coś zrobić.
Ma powstać centralny rejestr oświadczeń – jeden wzór do wypełnienia cyfrowo, a dokumenty byłyby przechowywane w jednym miejscu. Dodatkowo system ma od razu wyłapywać oczywiste błędy i wzywać wpisującego dane do ich poprawienia. Kolejna zmiana, to szybki dostęp do oświadczeń agentów CBA.
Na zdjęciu: Anna Kusiak, radna wojewódzka PiS. Jeszcze w 2024 roku prezeska Lubelskich Dworców, która zrezygnowała ze stanowiska i zajęła inne w marszałkowskiej spółce. W tle Krzysztof Gałaszkiewicz, były dyrektor agencji rolnej, a teraz pracownik Starostwa Powiatowego w Zamościu (Fot. Sejmik Województwa Lubelskiego)



Nie ma Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa, Panie Skomra. Jest Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.