8 minut czytania • 26.08.2026 12:33
Zarzut dla byłego nauczyciela. Za sypianie z niepełnoletnią uczennicą
Udostępnij
Nawet pięć lat więzienia grozi Marianowi M. Nauczyciel fotografii w Zespole Szkół Odzieżowo-Włókienniczych spotykał się, a następnie zamieszkał ze swoją niepełnoletnią uczennicą. Śledztwo w sprawie kontaktów mężczyzny z innymi uczennicami jeszcze trwa. – Zupełnie nie żałuję, że ujawniłam tę sprawę. Takie rzeczy mogą dziać się częściej, niż nam się wydaje – komentuje jedna z dziewczyn.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Marian M. w Zespole Szkół Odzieżowo-Włókienniczych przy ul. Lwowskiej w Lublinie nie pracuje już od czterech lat. Uczył tu fotografii. Z pracy odszedł na własne życzenie z czystą kartoteką i zatrudnił się w innej szkole w miejscowości pod Lublinem. Ale tam także już nie pracuje. W grudniu ubiegłego roku został wydalony z zawodu.
Monika nie była jedyna
Lubelska „odzieżówka” nigdy nie należała do czołówki najlepszych szkół, ale uczniowie cenili szkołę za to, że mogą tu rozwijać swoje pasje – krawieckie, projektowania mody czy fotograficzne. Narzekali natomiast na atmosferę. Opowiadali nam jak przez niektórych nauczycieli byli wyzywani, obrażani, wyszydzani. Głośno o tym wszystkim zaczęli mówić po opisanej przez nas jesienią 2025 roku aferze.
Jej głównym antybohaterem jest około 40-letni Marian M.
Jest październik 2022 roku. Monika (imię zmienione), która kilka miesięcy wcześniej skończyła naukę w ZSOW, przychodzi do gabinetu ówczesnej dyrektorki szkoły Haliny Rybczyńskiej. Opowiada, co łączyło ją z Marianem M. gdy przez kilka lat był jej nauczycielem.
– Pani dyrektor była w szoku. Powiedziała, że musi się zastanowić, co zrobić. Stwierdziła, że musi się spotkać z innymi dziewczynami. Ja już byłam absolwentką, ale takie rzeczy w szkole cały czas się działy. Wiem, że pani dyrektor spotkała się z innymi dziewczynami. Miała im powiedzieć, że „tę sprawę jakoś załatwi”. I żeby o niej nie mówić w szkole, bo nie powinna ona wyjść – tak wspominała tę rozmowę młoda kobieta.
19 lat starszy od niej Marian. M. zaczął się do niej zbliżać po jednej z pierwszych szkolnych wycieczek. Wtedy zaczęli wymieniać wiadomości. Z czasem zaczęły one nabierać erotycznego charakteru. Potem były spotkania, seks, a gdy Monika skończyła 17 lat, wprowadziła się do jego mieszkania.
– Stosunki seksualne często się powtarzały. Często nie miałam na nie ochoty, ale czułam taką powinność. Jeśli coś w trakcie stosunku mnie bolało, to raczej nie zwracał na to uwagi, a ja bałam się o tym mówić. Musiał zostać zaspokojony. Spełniał swoje seksualne zachcianki. Zaczął również wypytywać mnie o koleżanki z klasy i szkoły. Czy o nim rozmawiają, czy jest dla nich atrakcyjny – relacjonowała Monika w swoich zapiskach, w których na bieżąco opisywała tę relację.
Z czasem okazało się, że uczennic, którymi interesuje się nauczyciel fotografii, było więcej.
Dyrektorka wie. I nic nie robi
– Wykorzystał to, że byłam zakochana po uszy, że cała się dla tej relacji poświęciłam, że pierwszy raz byłam w relacji, więc mnie sobie wychował, jak zechciał – relacjonowała Monika. Była jedną z trzech dziewczyn, które w 2025 roku zdecydowały się zgłosić sprawę prokuraturze.
To właśnie uczennice powiadomiły śledczych, o zachowaniu pedagoga, a nie dyrektorka placówki. Halina Rybczyńska o tym, co działo się w szkole, nie poinformowała ani Urzędu Miasta Lublin, ani prokuratury, ani policji. Pozwoliła też mu odejść z pracy z czystą kartoteką.
Z czasem plotki o kontaktach Mariana M. z uczennicami zaczęły docierać do innego nauczyciela fotografii w tej szkole – Michała Patronia. Jedna z uczennic pokazała mu screeny rozmów Mariana M. z dziewczynami. Patroń zaczął wówczas łączyć kropki, weryfikować fakty, a gdy w szkole natrafił na mur milczenia o sprawie zawiadomił kuratorium, Rzecznika Praw Dziecka i urzędników lubelskiego Ratusza.
Wówczas Mariusz Banach, zastępca prezydenta, złożył zawiadomienie do prokuratury. Ale kontroli w szkole nie zarządził. Co więcej, w sierpniu ub.r. rezydent Lublina Krzysztof Żuk powołał Halinę Rybczyńską na kolejną, 5-letnią kadencję w dyrektorskim gabinecie ZSOW. Potem Ratusz tłumaczył to faktem, że wówczas wobec kobiety nie toczyło się żadne podstępowanie. Komisja dyscyplinarna przy kuratorium je umorzyła ze względu na przedawnienie, bo od rozmowy dyrektorki z Moniką minęły ponad dwa lata. Jak jednak udowadniała aktywistka Alina Czyżewska, która zaangażowała się w sprawę, nie powinno się tak stać. Przepisy wskazują, że przedawnienie nie dotyczy przestępstw o charakterze seksualnym wobec nieletnich.

Uczniowie wychodzą z transparentami
Po naszej pierwszej publikacji uczniowie zorganizowali przed szkołą pikietę, a na specjalnie zwołaną radę pedagogiczną przyjechał Lubelski Kurator Oświaty Tomasz Szabłowski. Dopiero gdy przed budynkiem młodzi ludzie z transparentami w rękach krzyczeli „Chcemy czuć się bezpiecznie”, do szkoły weszli kontrolerzy z Urzędu Miasta i kuratorium.
W październiku 2025 roku Halina Rybczyńska została odwołana ze stanowiska. – Dyrektor nie podjęła decyzji o zawieszeniu w pełnieniu obowiązków nauczyciela, w przypadku którego, w myśl art. 85t KN, zasadne było odsunięcie go od wykonywania obowiązków w szkole, ze względu na poważne zarzuty i ryzyko ich wystąpienia w stosunku do innych uczennic. Z dniem 02.11.2022 r. na prośbę nauczyciela (też z 02.11.2022 r.), dyrektor rozwiązała z nim umowę o pracę na mocy porozumienia stron (zamiast dyscyplinarnie), w związku z czym przeszedł z tzw. „czystą kartą” do innej szkoły – stwierdzili miejscy kontrolerzy.
Kuratorium miało zastrzeżenia, że już po wybuchu skandalu dyrektorka zorganizowała spotkanie z uczniami. Przepraszała, tłumaczyła, ale wśród zebranych na sali uczniów była też jedna z pokrzywdzonych dziewczyn. Otwarcie mówiła, że plotki krążące po szkole dotyczą także jej. W ocenie Ratusza i kuratorium tego było już za dużo. – Pełniony przez dyrektora nadzór pedagogiczny nie sprzyja optymalizacji procesu wychowawczego i dydaktycznego. Ponadto nie zapewnia, w wystarczającym stopniu, opieki nad uczennicami i uczniami oraz sprawnego funkcjonowania szkoły, a także w szczególnych okolicznościach stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego uczennic i uczniów – relacjonował Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta.
Sprawą dyrektorki zajęło się i kuratorium, i prokuratura.
Co grozi byłemu nauczycielowi
Jak informuje Sylwester Woźniak, pełniący funkcję szefa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ, sprawa Mariana M. jest na końcowym etapie postępowania. – W oparciu o zgromadzony materiał dowodowy wskazanemu nauczycielowi został przedstawiony zarzut z art. 199 § 1 i 2 kk popełniony na szkodę jednej osoby. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 – wyjaśnia prokurator. – W zakresie dotyczącym innych osób zostanie podjęta odrębna decyzja procesowa.
Przytoczone artykuły Kodeksu Karnego mówią o nadużyciu stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia i doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności. Za to grożą 3 lata więzienia, ale w tym przypadku w grę wchodzi kolejny paragraf kk, który zaostrza karę do 5 lat, jeśli chodzi o osobę poniżej 18. roku życia.
Monika mówi nam dziś, że miewa jeszcze nieprzyjemne sny i wspomnienia. – Czasami też nachodzi mnie myśl, że to była moja wina, ale wiem, że nieprawda. Byłam przecież jeszcze dzieckiem. Zupełnie nie żałuję, że ujawniłam tę sprawę. Takie rzeczy mogą dziać się częściej, niż nam się wydaje. A to w ludziach zostaje na stałe – mówi. I dodaje, że dziś jest w związku, ale jego początki nie były łatwe. – Musiałam nauczyć się ufać, nauczyć się dotyku i tego, że ktoś nie chce mnie skrzywdzić.
Dyrektorka zarzutów nie usłyszy
Dodajmy, że Marian M. nie zgodził się z decyzją komisji dyscyplinarnej działającej w Lubelskim Kuratorium Oświaty, która w grudniu wymierzyła mężczyźnie najsurowszą karę – wydaliła go z zawodu nauczyciela. Od tego postanowienia Marian M. skierował swoją sprawę do Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli działającej przy ministrze edukacji narodowej.
– Nie został jeszcze wyznaczony termin rozprawy odwoławczej – informuje Anna Kołodzińska z Biura Ministra Edukacji Narodowej.
Do pracy chciała wrócić także Halina Rybczyńska. Walczyła o to przed Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Lublinie, ale w marcu br. sąd odrzucił jej skargę na zarządzenie prezydenta Lublina.
– W ocenie sądu w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której na przestrzeni krótkiego czasu doszło do różnych sytuacji, które wskazują na to – w sposób bezsporny w ocenie sądu – że nadzór pedagogiczny, jaki powinien być sprawowany przez dyrektora, w tej szkole nie funkcjonował w sposób prawidłowy – uzasadniała wyrok sędzia Agnieszka Kosowska.
Teraz prokurator Woźniak informuje, że była dyrektorka została przesłuchana w charakterze świadka i nie zostały jej przedstawione zarzuty. – Do końca sierpnia 2026 r. zostanie wydana decyzja merytoryczna kończąca postępowanie przygotowawcze – dodaje prokurator.
Przez ostatnie miesiące szkołą tymczasowo kierowała Agnieszka Szczepańska. 30 lipca br. prezydent Żuk, po wygranym przez nią konkursie na to stanowisko, powołał Szczepańską na 4-letnią kadencję na stanowisku dyrektora.
Zmiany w prawie są możliwe
Kiedy zaczęliśmy pisać o tej sprawie, zainteresował się nią miejski radny Lublina Tomasz Gontarz (PiS). Do resortu edukacji pisali z kolei posłowie: Michał Moskal (PIS) i Joanna Mucha (niezrzeszona). Posłanka właśnie otrzymała odpowiedź na swoją interpelację wystosowaną 10 miesięcy temu, w październiku 2025 roku. Wiceminister, Izabela Ziętka informuje, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad nowelizacją przepisów dotyczących zgłaszania podejrzeń przestępstw seksualnych wobec dzieci. – Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza aktywnie włączyć się w prace nad nową ustawą w ramach uzgodnień międzyresortowych, podnosząc wskazywane wcześniej wyzwania w obszarze edukacji – zapewnia Ziętka.
Dodaje, że specjalna grupa robocza pracująca nad zmianami w Karcie Nauczyciela dyskutuje nad wydłużeniem okresu przedawnienia się odpowiedzialności dyscyplinarnej.
– Z uwagi na powyższe, kwestia związana z wydłużeniem terminu przedawnienia odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli w przypadku nauczycieli pełniących funkcję dyrektorów szkół, którzy rozwiązują stosunek pracy z nauczycielami, w sytuacji gdy powezmą informację o podejrzeniu popełnienia przez nich czynu o charakterze seksualnym wobec uczniów, a więc czynu naruszającego prawa i dobro dziecka oraz jednocześnie uchylają się od obowiązku zawiadamiania rzecznika dyscyplinarnego o powyższym, zostanie poddana analizie w ramach prac ww. grupy roboczej – dodaje wiceminister.
Mucha jednak jest sceptyczna. – Mam wrażenie, że nie ma w tym kraju skutecznej kontroli, a zatem jest przyzwolenie, wręcz zachęcenie i zaproszenie do podejmowania niezgodnych z prawem działań. Potrzeba nam jest odwaga cywilna polegająca na tym, że czasem trzeba powiedzieć, że ktoś kto zrobił źle, postąpił źle – komentuje posłanka w rozmowie z Jawnym Lublinem.
W tym przypadku natychmiastowe zawieszenie
Zupełnie inaczej zachował się dyrektor Zespołu Szkół nr 2 w Lublinie. W maju br. napisaliśmy, że do Cezarego Furtaka zgłosił się uczeń z informacją o nauczycielu języka angielskiego, który miał młodzieży wysyłać „nieprzyzwoite wiadomości”.
– Niezwłocznie poinformowałem o danym fakcie właściwe organy przekazując wszelkie informacje i dokumenty związane ze sprawą – zapewnia dyrektor szkoły.
Nauczyciel angielskiego został momentalnie zawieszony w obowiązkach.
Damian Petruk, szef Prokuratury Rejonowej w Lubinie informuje, że śledczy odmówili wszczęcia śledztwa. – Wobec braku znamion czynu zabronionego. Tym samym w sprawie tej nikomu przedstawiono zarzutów – tłumaczy.



Dewelo-pijawka, jak złapie go ochota na zielone jabłka, to zamawia czarter do Tajlandii.
Dla kapitalistów wyższego szczebla i dla innej szlachty są miejsca takie jak wyspa Epsteina.
A co ma zrobić ubogi nauczyciel z takimi samymi upodobaniami?