5 minut czytania • 08.09.2025 21:59
Zanagate. Spór o odtwarzanie tajnych taśm. 17 godzin to zbyt mało?
Udostępnij
Nie w Lublinie, a w Warszawie. Taśmy z akcji CBA „Chryzantema” będzie można odsłuchać jedynie w stolicy. Prokurator spiera się z obrońcami, ile godzin rozmów agenta z lubelskimi biznesmenami powinno zostać odtworzonych: czy tylko część, czy wszystkie zarejestrowane.
O problemach z odtworzeniem nagrań z głośnej prowokacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Lublinie pisaliśmy przed miesiącem. Od kilku miesięcy proces trzech oskarżonych o płatną protekcję – Piotra Kowalczyka, byłego przewodniczącego Rady Miasta Lublin, a obecnie prężnego dewelopera i lidera współrządzącego Radą Miasta Wspólnego Lublina, architekta Adama M. oraz przedsiębiorcy Mariusza P., wujka posła Przemysława Czarnka (PiS) – nie może ruszyć z miejsca, bo w żadnym z lubelskich sądów ani w delegaturze CBA nie ma warunków do odsłuchania i obejrzenia materiałów z klauzulą „ściśle tajne” przez dwanaście osób jednocześnie (sąd, oskarżeni, ich obrońcy i prokurator). Pytano o to nawet dwa warszawskie sądy, ale i one rozłożyły ręce.
1030 minut rozmów z agentem czy wszystkie nagrania
Podczas dzisiejszej rozprawy pojawiła się jednak szansa, że w końcu będzie można ocenić zawartość nagrań zarejestrowanych przez agenta CBA Rafał Klimka, który udawał słowackiego biznesmena zainteresowanego budową biurowca przy Zana. Sędzia Bożena Dzimira-Rzepkowska poinformowała, że Sąd Okręgowy w Warszawie dysponuje warunkami umożliwiającymi odsłuchanie taśm tak dużej grupie osób jednocześnie.
Ale zarazem pojawił się kolejny problem – ile tych nagrań ma zostać odtworzonych. Przypomnijmy, że agent spotykał się z późniejszymi oskarżonymi m.in. w lubelskich restauracjach, na lotnisku Okęcie, w hotelu In Between czy wreszcie w gabinecie prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). Wszystkie te rozmowy były przez niego nagrywane, część także w formacie wideo.
Prokurator Norbert Kudyk z Prokuratury Okręgowej w Zamościu dokładnie sprecyzował, które fragmenty powinny zostać odtworzone podczas rozprawy. Jak podała dziś sędzia, chodzi w sumie o 1030 minut nagrań, czyli ponad 17 godzin. A zakładając, że każda rozprawa będzie trwała trzy godziny, oznacza to, że w warszawskim sądzie wspomniana dwunastka musiałaby się pojawić przynajmniej sześciokrotnie.
Sytuację komplikuje fakt, że obrońcy oskarżonych chcą, by zostały odtworzone wszystkie taśmy zarejestrowane przez CBA, a nie tylko fragmenty wskazane przez prokuratora. A nie wiadomo dokładnie – co przyznała dziś sędzia Dzimira-Rzepkowska – ile takich materiałów jest, co w efekcie może znacznie wydłużyć i tak już rozciągnięty w czasie proces (akt oskarżenia został przesłany do sądu w 2019 roku).
Prokurator Kudyk już wcześniej wskazywał, że służby nie sporządzają stenogramów z każdej rozmowy, ale dokonują selekcji pod kątem materiałów dowodowych niezbędnych dla sprawy. – Ja przejrzałem wszystko i uznałem, że materiały powinny być odtworzone w sądzie, aby wykazać, że na podstawie rozmów będzie można odtworzyć kontekst sytuacyjny, czy oskarżeni mieli na celu faktycznie swoim zachowaniem wypełnić znamiona zarzucanego im występku, czy też była to wyłącznie dozwolona prawem rozmowa pomiędzy urzędnikami miasta a oskarżonymi i inwestorem – argumentował oskarżyciel podczas jednej z rozpraw.
Z kolei obrońcy oskarżonych podnosili, że wyłącznie odtworzenie całości materiałów nagranych przez agenta Klimka da pełny obraz sytuacyjny. Dla mecenasa Marka Chołdzyńskiego, obrońcy Kowalczyka, istotny jest sposób zachowania się poszczególnych osób, w tym mimika, sposób wypowiadania się, mowa umowa ciała. Konieczna jest także weryfikacja rzetelności stenogramu sporządzonego przez CBA na podstawie zarejestrowanych materiałów.
Obecny na rozprawie prokurator Rafał Kawalec (na zdjęciu poniżej, zastępował dziś prok. Kudyka) stwierdził, że wnioski obrońców o odsłuchanie całości nagrać są niecelowe, szczególnie w kontekście tego, że sąd już wcześniej wskazywał, że mieli oni możliwość zapoznania się z materiałami niejawnymi w celu wskazania tych, które ich zdaniem powinny być odtworzone podczas rozprawy. Sędzia Dzimira-Rzepkowska przypominała, że oskarżyciel jak i obrońcy już w 2023 roku zostali zobowiązani przez sąd do wskazania tych nagrań, które powinny zostać odtworzone na rozprawie. Jak dodała, obrońcy i oskarżeni wciąż mogą zapoznać się z całością nagrań CBA w kancelarii tajnej lubelskiego sądu.

Ale te argumenty nie przekonały obrony. Pełnomocnicy oskarżonych wskazywali, że odtworzenie jedynie całości materiałów nagranych przez agenta Klimka pozwoli prawidłowo ocenić materiał. Mec. Chołdzyński zwracał ponadto uwagę, że konieczna jest także weryfikacja rzetelności stenogramu sporządzonego przez CBA, czy wiernie oddaje treść nagrań.
– My robimy wszystko, żeby sprawa była przeprowadzona w sposób rzetelny, z najlepszym skutkiem na rzecz naszych klientów – mówił mec. Chołdzyński (na zdjęciu poniżej z lewej). – Nie jest naszą winą, że prowadzący postępowanie przygotowali ten materiał w ten sposób, że tych dowodów tak naprawdę póki co przeprowadzić się nie da. Sytuacja naszych klientów nie może z tego powodu ucierpieć.
Mówił też o braku pełnego zaufania do oskarżycieli. – Ani CBA, ani prokuratura nie są organami wymiaru sprawiedliwości. Obie te instytucje są organami ścigania i obu tym instytucjom zależy na tym, aby ich działania kończyły się aktami oskarżenia – dodał, zaznaczając, że wciąż jest za odtworzeniem całości nagrań. – Bardzo istotnym jest nie tylko to, co się mówi, ale to, jak się mówi – zaznaczył na koniec.

Na te słowa zareagował prok. Kawalec: – Żaden przepis nie mówi o tym, iż celem działania prokuratury jest kierowanie aktu oskarżenia, a jedynie pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności karnej – powiedział. Podkreślił, że wraz z aktem oskarżenia prokurator wysłał do sądu całość nagrań. – W ocenie prokuratury nieprzesłanie całości zabezpieczonych w sprawie materiałów dowodowych faktycznie mogłyby powodować jakieś utrudnienie obrony. Byłoby w sumie działaniem bezprawnym.
Następna rozprawa ma się odbyć 20 października. Nie jest jeszcze pewne, czy stanie się to w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w którym będzie można odtworzyć taśmy.
Na zdjęciu głównym: Sędzia Bożena Dzimira-Rzepkowska. Fot. Krzysztof Wiejak

