Udostępnij
Spółka Garden Designers z Lublina wygrała przetarg na rewitalizację Błoni pod Zamkiem. Zaoferowała najniższą cenę za swoje usługi. O kilka milionów niższą niż do wydania miało miasto. To kolejna odsłona serialu inwestycyjnego, który zaczął się 10 lat temu.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Na razie nikt z Garden Designers nie chce o Błoniach rozmawiać. W ich biurze usłyszeliśmy dziś, że „na razie jest za wcześnie, bo informacja właśnie została podana”. Chodzi o komunikat Urzędu Miasta z informacją o tym, kto dostanie zlecenie na rewitalizację Błoni pod Zamkiem.
Dziesięć podejść, ale w końcu się udało
Przetarg na wykonawcę prac miasto ogłosiło na początku sierpnia. Na konferencji prasowej prezydent Lublina Krzysztof Żuk (PO) mówił: – To nie jest projekt tani. Będzie nas kosztował ponad 22 mln zł, ale udało nam się pozyskać 12 mln dofinansowania.
– Ze środków unijnych i budżetu państwa – precyzowała Bernadeta Krzysztofik, dyrektorka Wydziału Funduszy Europejskich Ratusza. – Zgodnie z podpisaną umową musi to zostać zrealizowane i rozliczone do końca 2027 roku. Ale niewykluczone, że uda się to zrobić wcześniej.
W połowie wakacji urzędnicy liczyli jeszcze na to, że przetarg uda się rozstrzygnąć szybko. Tak się jednak nie stało. Termin składania ofert był przekładany aż 10 razy, a zainteresowane zleceniem firmy zgłaszały setki pytań i wątpliwości. Dotyczyły przede wszystkim nieścisłości i niejasności w udostępnionej przez urząd dokumentacji.
Dopiero 29 października dowiedzieliśmy się, kto się zgłosił i jaką cenę zaproponował.
- Budimex SA – 18 669 900 zł
- SORTED – 28 317 360 zł
- GARDEN DESIGNERS – 17 288 245,90 zł
- STRABAG – 18 730 586,33 zł
Tylko jedna z ofert nie zmieściła się w widełkach cenowych wyznaczonych przez miasto. A było to dokładnie 22,4 mln zł, z czego 10 mln zł to dofinansowanie unijne, a 2 mln zł z budżetu państwa. Jedynym kryterium wyboru zwycięzcy była cena, a najmniej za prace zażyczyła sobie Garden Designers – 17,28 mln zł.
Prezesem tej spółki jest Mirosław Derkacz (rocznik 1982). Chwali się tworzeniem „przestrzeni, które zmieniają miasta – przywracamy życie zabytkowym parkom”. Na swoim koncie ma m.in. rewaloryzację Ogrodu Saskiego w Lublinie, Skweru Niepodległości w Puławach czy Zespołu Parkowego w Rejowcu Fabrycznym.
Dekada poślizgu
Przypomnijmy, że historia przebudowy Błoni sięga roku 2015, kiedy miasto ogłosiło konkurs na koncepcję zagospodarowania tego terenu. Zgłosiło się 15 pracowni z całej Polski, ale zwycięzcy, czyli Zuzanna Szpocińska, Aleksandra Boniecka, Tomasz Marciniewicz i Michał Podziemski z Warszawy, zamówienia nie dostali. Miasto i architekci nie porozumieli się co do wysokości wynagrodzenia. Była wówczas mowa o kwocie 300-400 tys. zł.
Błoniami zajął się więc zdobywca drugiego miejsca – Garden Concept, który za 60 tys. zł podjął się zadania. – Chcemy, aby zamkowe Błonia stały się przestrzenią, na którą się przychodzi wypocząć, a nie terenem, który się mija w drodze do Tarasów Zamkowych. Chcemy obudzić ducha tego miejsca – mówił w 2016 r. Wojciech Januszczyk, wówczas współwłaściciel lubelskiej pracowni.
Osiem lat projekt przeleżał w szufladzie, a w 2023 miasto zleciło jego aktualizację (za 110 tys. zł) pracowni Zielone Kreski.
4,06 ha błoni ma wyglądać inaczej niż obecnie. – Od strony północnej przewidziano schody terenowe z murem oporowym, umożliwiające wejście z ul. Podwale. Zaplanowano również wzmocniony ciąg komunikacyjny i utwardzony plac do obsługi imprez. Część istniejących nawierzchni zostanie rozebrana, a pawilon handlowy zdemontowany – opisuje Monika Głazik z biura prasowego miasta.
Oprócz prostych ławek zostaną ustawione także „inspirowane literami Z, V i X”, „modułowe układy przypominające gałązki” oraz siedziska imitujące fotele i kanapy.
– Zaplanowano nasadzenia 84 drzew liściastych, w tym ozdobnych jabłoni i grusz, dębów, śliw wiśniowych, magnolii, głogów oraz brzóz pożytecznych. Niższe piętra roślinności wypełni ok. 6,6 tys. mkw. krzewów, traw i bylin, m.in. hortensji „Annabelle”, trzmielin i róż, oraz 7 tys. sztuk traw ozdobnych. Rabaty uzupełnią byliny, w tym jeżówki, funkie „Blue Angel”, tawułki, pióropuszniki i krwawnice, komponowane tak, by park pozostawał atrakcyjny przez cały sezon – wylicza Głazik.
Znajdź dziesięć różnic
Jak bardzo obecna wersja odbiega od wizji Garden Concept? Tę pierwszą można zobaczyć poniżej.
Wojciech Januszczyk i Piotr Szkołut proponowali np. drewniane ścieżki wśród morza bujnych, wysokich traw. To miała być nowoczesna przestrzeń przy zachowaniu obecnej zieleni. Nawiązując do historii tej części miasta (mieściła się tu dzielnica żydowska) zaplanowano nakreślenie kamiennymi płytami dawnej ulicy Krawieckiej i odtworzenie studni w miejscu, w którym stała oryginalnie. Do tego pionowe i przeszklone „obiekty fotograficzne” z archiwalnymi zdjęciami. Zaplanowano je dokładnie w miejscach, w których zostały wykonane zdjęcia, by obrazy z przeszłości nakładałyby się na obecne.
Błonia miały służyć spacerom, spotkaniom i zabawie. Stąd miejsca do siedzenia i leżenia, otwarty plac zabaw, aleje spacerowe z utwardzoną nawierzchnią. „W strefie aktywności przewidziano przestrzeń do slack-line, boisko do gry w bule, adaptację i rozbudowę istniejącego skatespot’u, a także zdroje parkowe” – do dziś można przeczytać na stronie miasta.
Z koncepcji Januszczyka i Szkołuta zostaje morze traw z drewnianymi szlakami. Nie będzie planowanej studni ani upamiętnienia ulicy Krawieckiej.
Z pierwotnego pomysłu zostaje znacznie większe niż obecnie miejsce do zabawy. Dziś to ogrodzony plac zabaw, a docelowo powstanie strefa rekreacji z huśtawkami, konstrukcjami do wspinaczki i meblami–zabawkami. – Program uzupełnią boisko do gry w bule o wymiarach 4 m×15 m oraz siłownia plenerowa z urządzeniami przyjaznymi seniorom i osobom o ograniczonej mobilności. W parku znajdą się także stojaki rowerowe, stacja napraw i zdroje wodne – podaje Głazik.
Centrum Sztuki Dzieci i Młodzieży coraz bliżej
W toku jest jeszcze inny duży przetarg ogłoszony przez Urząd Miasta. Chodzi o przebudowę Domu Kultury Kolejarza przy ul. Kunickiego i w Centrum Sztuki Dzieci i Młodzieży, gdzie ma się mieścić m.in. Teatr im. Andersena, biblioteka i przestrzeń edukacyjna, służąca do animacji kulturalnych. Przewidziano dużą salę teatralną na co najmniej 300 miejsc, a także salę kameralną dla 72 osób. – Ponadto powstaną sale prób, pracownie, garderoby, charakteryzatornia, foyer, przestrzenie obsługi widowni oraz pomieszczenia administracyjne i socjalne” – informuje Ratusz.
Zgłosiło się dziesięciu chętnych, oferując od 59 mln zł do 88 mln zł. Tu też można przewidywać, kto wygra. Najmniejszą kwotę oferuje spółka Baudziedzic z Głogowa Małopolskiego. Oczekuje niemal 59,7 mln zł, oferując 60-miesięczną gwarancję i trzy różne projekty architektoniczne do wyboru. Na CSDiM miasto ma do wydania 69,6 mln zł.
Na zdjęciu: Zamówienie na nowe urządzenie Błoni pod Zamkiem otrzymała firma Garden Designers. Park ma zostać oddany do użytku do 30 sierpnia 2027 r. (Fot. UM Lublin)



najdroższe w tym projekcie są pewnie te ławki , bo każdy liczący się projekt musi mieć ławki za kilkadziesiąt tyś. zł. PO co ? Bo taka ławka według projektu może być dowolnie droga i nikt nic nie może z tym zrobić. Te ławki po 1 sezonie i tak wyglądają tak samo jak takie z marketu ale co kto zarobił to jego.
Historia uczy, że zawsze ilekroć Ubogacacz z Jakubowic bierze się za „remont” parku czy innego terenu zielonego, dominuje zasada 'maksimum wydatków przy minimum efektów’.
I prawie zawsze te projekty są skorelowane z zamierzeniami deweloperuchów, które czasem wychodzą, a nawet jeśli nie, to liczy się to, że wyszastano kasę.
——
Sas był „rewitalizowany” tuż przed tym, jak deweloperuchy zawłaszczyły tereny przyległe przy Leszczyńskiego, w tym po rozp13przonym w imię ich interesów kinie Kosmos. Do dziś część elementów tego „remontu” nie funkcjonuje, a składowe tego przedsięwzięcia – takie jak wymiana asfaltu na podłoże gliniaste, introdukcja pawi, które wymagają stałej opieki, wycięcie kilkuset drzew, czy wynajmowanie sokolnika do straszenia tamtejszego ptactwa – pozostawiają sporo wątpliwości, co do sensu tego projektu.
——-
„Remont” Ludowca miał w założeniu stanowić podbudowę do planowanego zespołu „luksusowych akademików” w miejsce starego K0lesioseum do czarnego cyrku przy Zygmuntowskich. „Remont” został zrealizowany kosztem bodajże 40 mln, przy czym efekty były dalekie od oczekiwań, za to pojawiło się sporo problemów technicznych, jak podmakanie terenu czy uszkodzenia instalacji nieodpornych na wandalizm. Ostatecznie akademiki nie powstały z uwagi na spadek zainteresowania ynwestorów kurnikami w tego typu obiektach „premium”. Ale przynajmniej zaprzyjaźniony wykonawca zgarnął swoją pulę.
——–
Kolejne dewelo-przedsięwzięcie, które prawdopodobnie pozostanie w sferze marzeń dewelo-czirliderek, jest zabudowa akademikowa w miejsce dworca pks przy Tysiąclecia, który miał był zaorany właśnie celem zawłaszczenia przestrzeni publicznej pod dewelo-rozwój. Prawdopodobnie właśnie z myślą o uatrakcyjnieniu tego planu Ubogacacz zmobilizował siły w kierunku „rewitalizacji” Błoni. Jak na razie dworzec oparł się tym zakusom, a śmiałe plany prawdopodobnie podzielą los projektu kompleksu przy Zygmuntowskich. Ale zlecenie poszło i pozostaje czekać, co tym razem powstanie w wyniku kolaboracji zaprzyjaźnionych Ogrodników z rathausem.
@spodziewajmy się kolejnego dziadostwa alias dawny @kd
Pawia 🤢🤮idzie puścić na ten bełkot. Pognali cię stąd za wyžygi a ty żarażo nadal swoje . Buda !
Na Błoniach mam nadzieję że nie będzie spływających alejek przy każdej ulewie
Po co znowu tyle betonu? Dajcie tam trochę więcej drzew. Tam potrzeba jest cienia tak aby posiedzieć w lecie. Słońce świeci od południa a nie od północy. Większość nasadzeń jest po stronie północnej alejek.
Zielone Serce Lublina
Prezydent Żuk miał zwyczaj zaczynać każdy dzień od spaceru po mieście. Nie po to, by sprawdzić, czy ktoś źle zaparkował, ani nawet po to, by zrobić zdjęcia na media społecznościowe — spacerował, bo po prostu kochał Lublin. Kochał jego brukowane uliczki, parki, wschodzące słońce odbijające się w szkle nowych budynków i wciąż żywe echa historii na Starym Mieście.
Tego ranka czekała go jednak wyjątkowa chwila. Właśnie dziś miał zostać otwarty nowy Dworzec Metropolitalny, duma miasta, projekt, nad którym pracowano latami.
Ekologiczny cud
Już z daleka dworzec wyglądał jak wielka szklana fala wtopiona w zieloną przestrzeń. Dach porastała roślinność — odporne na upały i mrozy gatunki, które nie tylko oczyszczały powietrze, ale i stanowiły dom dla pszczół oraz motyli. Na ścianach, zamiast zimnego betonu, pojawiały się pnącza, a wewnątrz powietrze filtrowały inteligentne roślinne instalacje.
„Zielony jak nigdy dotąd” — pomyślał Prezydent Żuk, stając przed wejściem. Gdy przeciął wstęgę, długi szum przechodzących przez miasto autobusów na chwilę jakby ucichł, jakby cała komunikacja miejska wzięła głęboki, uroczysty oddech.
Ludzie zachwycali się nie tylko wyglądem, ale i funkcjonalnością: energooszczędne oświetlenie, system odzysku wody, ładowarki dla autobusów elektrycznych i dach zaprojektowany tak, by ptaki mogły na nim bezpiecznie siadać.
Miasto, które oddycha
Lublin od kilku lat stawał się coraz bardziej zielony. Parki zakładano tam, gdzie kiedyś stały puste place. Ulice obsadzano drzewami, które w upalne lato tworzyły zielone tunele. Mieszkańcy mówili, że ich miasto zaczęło „oddychać pełną piersią”.
Ten kierunek rozwoju doceniły najpierw organizacje ekologiczne, potem architektoniczne, a na końcu media całej Europy. Ale największa fala uznania przyszła właśnie dzięki nowemu dworcowi.
Nagrody, które mówiły same za siebie
Zaledwie kilka miesięcy po otwarciu spłynęły pierwsze wyróżnienia:
Zielony Feniks Europy – za najbardziej ekologiczny projekt komunikacyjny w regionie,
Złoty Liść Architektury – za połączenie nowoczesności z naturą,
Nagroda Miejskiej Przyszłości – za innowacyjne rozwiązania wspierające transport niskoemisyjny.
Każda kolejna nagroda była jak promień światła, który sprawiał, że budynek jaśniał coraz bardziej w świadomości mieszkańców. Lublin, choć od zawsze piękny, teraz stał się miastem, o którym mówiło się w całej Polsce, a nawet poza jej granicami.
Duma i odpowiedzialność
Pewnego wieczoru Prezydent Żuk wrócił na dworzec, żeby spojrzeć na niego bez tłumu reporterskich kamer. Usiadł na ławce pod lampą zasilaną energią słoneczną i słuchał szumu przyjeżdżających autobusów.
Obok przechodził chłopiec z mamą.
– Mamo, ale fajny ten dworzec – powiedział z zachwytem. – Jak z przyszłości!
– To nasza przyszłość, synku – odpowiedziała mama. – Zielona i mądra.
Prezydent uśmiechnął się, bo wiedział, że dokładnie o to mu chodziło. O przyszłość, która zaczyna się tu i teraz — w mieście, które kocha, wśród ludzi, dla których buduje.
Taka ciekawostka: K0szerna próbuje „wyjaśnić” załamanie sprzedaży kurników w Dziadogrodzie … dronami!
Wg. tej legendy ynwestorek (lekarz pewno 50+k) wycofał się z kupna 3 kurników ynwestycyjnych w Dziadogrodzie i zamiast tego kupił 2 w Karkowie.
———–
Drony, drony, drony, a nie brońboże podać fakt, że Dziadogród zmierza w kierunku miasta upadłego, w którym wkrótce kurnik POD WYNAJEM/pustostan ynwestycyjny będzie PASYWEM generującym comiesięczne koszty, a nie aktywem.
Korpo-Karków też się zwija, ale zanim w Karkowie dojdzie do urealnienia cenek, w Dziadogrodzie, gdzie spekuła wywindowała cenki kurników do podobnego poziomu, będzie już rzeźnia – najpierw fliperuchów, a potem zaraz deweloperuchów.
———–
GCz. unikną zaorania nie w wyniku lamentowania nad chomami, czy nad pochówkami – kapitalizm nigdy nie dopuści, żeby środowisko czy jakieś inne sentymenty zblokowały zyski – ale wskutek tego, że r0zwój poprzez łupienie na nieruchach jest możliwy w dłuższym terminie tylko tam, gdzie „plebs” widzi perspektywy uzasadniające oddawanie 50% zarobków na poczet renty.
W Dziadogrodzie takich perspektyw nie ma. Neoliby zaorały całą bazę realnej gospodarki, a miasto-wydmuszka jeszcze dycha tylko z uwagi na mega-transfery z budżetu centralnego.
Pamiętam, że za późnego Gierka wyfasowano całkiem zgrabną przestrzeń na tych Błoniach.
Niestety, w bardzo krótkim czasie cały ten projekt obrócił się w ruinę. Już w l. 80-tych nie pozostał żaden ślad po tym projekcie.
Ktoś wie, dlaczego tak się stało?