Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  03.06.2026 14:52

Wyrok za koszmarny rajd po Chełmie. Zginęło dwóch nastolatków, których wyrzuciło z bagażnika

Wyrok za koszmarny rajd po Chełmie. Zginęło dwóch nastolatków, których wyrzuciło z bagażnika

Udostępnij

Przez sporą część ogłaszania wyroku sędzia wyliczał obrażenia, jakie doznały dwie śmiertelne ofiary wypadku – 18-letni Filip i Mateusz. Sąd uznał, że wina Szymona Cz. jest bezsprzeczna, ale zwrócił również uwagę na okoliczności łagodzące, w tym młody wiek i fakt, że pasażerowie nie protestowali, gdy pijany wsiadał za kierownicę. Oskarżonemu wymierzył siedem lat i osiem miesięcy więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Prokurator chciał dwukrotnie więcej.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Oskarżonego Szymona Cz. uznaję za winnego dokonania czynu polegającego na tym, że w dniu 30 marca 2025 roku przy ulicy Ogrodowej w Chełmie umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że znajdując się w stanie nietrzeźwości – 1,18 mg na litr alkoholu w wdychanym powietrzu – kierował po drodze publicznej niesprawnym technicznie samochodem osobowym marki Toyota Avensis, którym przewoził dziewięciu pasażerów, podczas gdy homologacja pojazdu przewidywała maksymalnie pięć osób, w tym trzy osoby przewoził w nieprzystosowanej do tego celu przestrzeni bagażowej – tak sędzia Marek Woliński zaczął dziś ogłaszanie wyroku.

I za chwilę kontynuował: – Nie dostosował prędkości do warunków jazdy, w tym przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o co najmniej 80 km/h. Na prostym odcinku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik, przodem pojazdu uderzył w latarnię, a następnie przodem pojazdu w betonowe ogrodzenie posesji. Co spowodowało, że znajdujące się w bagażniku pojazdu trzy osoby niezabezpieczone pasami bezpieczeństwa w wyniku działania siły odśrodkowej zostały wyrzucone z pojazdu w kierunku metalowych przęseł ogrodzenia, czego następstwem była śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu, a także naruszenie czynności narządów ciała i rozstrój zdrowia na okres nieprzekraczający siedmiu dni wielu osób.

Jedyny trzeźwy uczestnik imprezy nie chciał prowadzić auta

Sprawa, którą relacjonowaliśmy w Jawnym Lublinie, dotyczyła śmiertelnego wypadku, w którym zginęli dwaj koledzy skazanego dziś nieprawomocnie 20-letniego Szymona C.

30 marca zeszłego roku na imprezie spotyka się kilkunastu kolegów, mają od 17 do 19 lat. Siedemnaste urodziny Bartka świętują przy piwie i wódce. W pewnym momencie gospodarz proponuje, by zabawę kontynuować na mieście. Jedna grupa idzie pieszo, druga wsiada do toyoty avensis, którą na urodzinową imprezę przyjechał Szymon. Samochód należy do jego matki. Za kierownica siada jednak nie on, ale Igor. Jako jedyny tego wieczoru nie pił. Odwozi do domu jednego z kolegów i wraca po resztę ekipy.

Podczas jazdy jedna z opon zaczyna wydawać dziwne odgłosy, więc dopompowują ją na stacji benzynowej i jadą po kolegów, którzy szli pieszo.

– Pier…, nie jadę – miał powiedzieć Igor, gdy zorientował się, że osobowym autem ma teraz jechać dziesięć osób. Nie chciał stracić prawa jazdy. Takich oporów nie ma Szymon C. Jest pijany, ale siada za kierownicą. Podczas nocnego rajdu ulicami Chełma stłoczeni w kabinie toyoty koledzy zachęcają kierowcę do dociśnięcia gazu. Szaleńcza jazda kończy się tak, jak widać to na poniższych zdjęciach, które policjanci zrobili rano po wypadku. I doprowadza do się śmierci dwóch nastolatków: Filipa i Mateusza.

Zarówno Filip G. jak i Mateusz K. doznali rozległych obrażeń, w tym złamań kończyn, stłuczenia płuc, rozległego ubytku skóry. Obaj zmarli na miejscu wypadku wskutek rozległych obrażeń ośrodkowego układu nerwowego. Trzeci z pasażerów jadących w bagażniku – Bartosz W. – przeżył uderzenie toyoty w betonowe ogrodzenie. Miał jednak pękniętą śledzionę. Za spowodowanie śmierci dwóch pasażerów Szymon Cz. (nie było go dzisiaj w sądzie) dostał karę 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Dodatkowo za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości dostał rok więzienia, ale łącznie orzeczona kara to 7 lat i 8 miesięcy więzienia.

Sędzia Woliński w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślił konieczność zastosowania kary, która będzie spełniała cel prewencyjny i wychowawczy, jednakże – jak dodał – należało wziąć pod uwagę również okoliczności łagodzące. Te obciążające Szymona Cz. to przede wszystkim spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości, znaczne przekroczenie prędkości w terenie niezabudowanym, prowadzenie samochodu bez ważnego badania technicznego i ucieczka z miejsca zdarzenia.

Pan oskarżony po wyjściu z samochodu jest przez chwilę na miejscu zdarzenia. Później padają słowa od kolegi, który w słowach wulgarnych daje mu do zrozumienia, żeby oddalił się i oskarżony opuszcza miejsce – odtwarzał przebieg zdarzeń sędzia Woliński. – Pojawia się na miejscu zdarzenia później, po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach, jednak jest to na skutek rozmowy z ratownikiem medycznym. Przychodzi na miejsce zdarzenia, kiedy są już na miejscu funkcjonariusze policji, którzy też już rozpoczęli poszukiwanie sprawcy.

img_8004
Sędzia Marek Woliński. Fot. Krzysztof Wiejak

Zdaniem sądu na korzyść oskarżonego przemawiają jego młody wiek, niekaralność i pojednanie się z pokrzywdzonym. – Oskarżony zawarł w postępowaniu sądowym ugody ze wszystkimi pokrzywdzonymi. Wyraził żal, przeprosił rodziców zmarłych kolegów i te przeprosiny zostały przyjęte – podkreślił sędzia Woliński. Jak zaznaczył, okolicznością łagodzącą jest także to, że do zdarzenia przyczynili się także jadący z nim autem koledzy, którzy akceptowali to, że prowadzi po alkoholu, a także namawiali go do przyspieszenia.

Tam padają takie słowa: mamy pakę, czyli 100 km na godzinę. Padają też słowa, w których jeden z panów siedzących w samochodzie cały czas w sposób wulgarnie zagrzewa oskarżonego, aby jechał jeszcze szybciej — sędzia przywoływał słowa pasażerów toyoty.

Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca oskarżonego zapowiedział, że ewentualne odwołanie się od wyroku będzie konsultował ze swoim klientem.

Jeden komentarz

  • prewencja pisze:

    Sąd powinien orzec także, że przez kilka lat sprawca i pasażerowie będą chodzić po szkołach średnich i opowiadać jak głupio się zachowali, żeby przestrzec innych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *