Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  22.08.2025 10:09

Wykopaliska pod Arkadami. Archeolodzy na tropie tajemnic sprzed tysiąca lat

Wykopaliska pod Arkadami. Archeolodzy na tropie tajemnic sprzed tysiąca lat

Udostępnij

W ciągu trzech tygodni archeolodzy dokopali się w centrum Lublina do pozostałości osady plemiennej z XI wieku. Odtworzyli zarys ówczesnych domów oraz palenisk. Z kolei prace przy budowie podziemnego parkingu i części restauracyjnej ruszą w przyszłym roku.

Pierwsze prace archeologiczne przeprowadzono już w 2017 roku, ale ze względu na problemy ze składowaniem ziemi zostały przerwane. Po ośmioletniej przerwie spowodowanej m.in. sporami sądowymi pomiędzy miastem a spółką Arkady, która zamierza w centrum Lublina wybudować podziemny parking z naziemną częścią usługowo-gastronomiczną, teren ponowie przeszukiwany jest przez kilkunastoosobowy zespół studentów i doktorantów pod kierunkiem dr. Rafała Niedźwiadka z Instytutu Archeologii UMCS. Przez trzy tygodnie – prace ruszyły pod koniec lipca – udało im się dokopać do pozostałości osady z XI wieku.

Od nowożytności w głąb historii

Ale wcześniej, jak to w archeologii, ziemia ujawniła bardziej współczesne nam tajemnice. Doskonale to widać po murze od południowej strony pozostałości Restauracji „Pod Arkadami”. – Gdy się przyjrzymy samym Arkadom, to nie jest to budowlany monolit – mówi dr Rafał Niedźwiadek stojąc na tle odsłoniętej podczas wykopalisk ściany dawnej restauracji. – Od góry widzimy białą cegłę przemysłową, więc jest to Gierek, a być może Gomułka. Niżej mamy mur ceglany, który schodzi pod ukosem i to też jest współczesna rzecz. Pod nim jest kolejny mur współczesny i dopiero na samym dole mamy podwaliny historycznych arkad XIX-wiecznych.

7
Dr Rafał Niedźwiadek na tle południowej ściany Arkad. W dole trwają pracę przy osadzie z IX wieku. Fot. Krzysztof Wiejak

Naukowiec zwraca uwagę, że przez lata Arkady zostały na tyle przekształcone, że z pierwotnego obrysu została najprawdopodobniej jedynie część fundamentowa, która obecnie ma znikome właściwości budowlane.

Ale dla archeologów najciekawsze jest to, co znajduje się głębiej. Kolejne warstwy ziemi przypominają, że od XV wieku znajdowały się tu ogrody świętoduskie i karmelitańskie (uwiecznione m.in. na obrazie pożaru Lublina w 1719 roku). – Był to wygrodzony teren między dzisiejszymi Świętoduską a Lubartowską z ogrodem założonym w stylu barokowym. I były to chyba pierwsze tego typu ogrody w Lublinie, ale nikt nie miał do nich dostępu – dodaje dr Niedźwiadek.

pobrane 1
„Pożar miasta Lublina” – obraz z XVIII wieku (Fot. Brama Grodzka Teatr NN)

Archeologom pod Arkadami nie udało się natrafić na ślady „horyzontu średniowiecznego” związanego z dziejami miejskimi Lublina, z wyjątkiem rozproszonych monet. Ale gwoździem programu poszukiwawczego jest to, co znajduje się najniżej. A są to ślady osady ze schyłkowego okresu epoki plemiennej, czyli przedpaństwowej. – Daty radiowęglowe wskazują, że tym momentem finalnym był początek XI wieku. Do X wieku te obiekty przestały istnieć, gdy dzisiejsza Lubelszczyzna weszła w skład państwa polskiego, co miało miejsce w pierwszej połowie XI wieku.

Dr Niedźwiadek pokazuje regularne, kwadratowe otwory w ziemi. Są to pozostałości po drewnianych słupach, które przez lata wygniły i dziś archeolodzy wiedzę o tym, że kiedyś tam tkwiły, czerpią m.in. po innym odcieniu ziemi. W domostwie obok natrafiono z kolei na pozostałości paleniska.

Gdy obchodzimy teren poszukiwań, w pewnej chwili dr Niedźwiadek zwraca się do ze studentek, by podała mu trochę „garów”. Jak za chwilę tłumaczy z uśmiechem to potoczne u archeologów określenie na wydobywane z ziemi fragmenty ceramiki. – Z jednej strony mamy ślady budownictwa, z drugiej życia codziennego, czyli naczynia, w których nasi przodkowie jedli, przygotowali posiłki, gotowali, a być może i produkowali – dodaje dr Niedźwiadek. Co do produkcji – na zewnątrz domostw archeolodzy natrafili na inne „obiekty/trzony ogniowe”, które mogły być częściami jakichś warsztatów lub miejsc produkcji.

Z historycznych śladów można też wyczytać, co ludzie z XI wieku jedli i jakie hodowali zwierzęta. – Zdecydowaną większość odnalezionych szczątków zwierzęcych stanowi bydło – mówi Oliwia Janiak, studentka V roku archeologii UMCS. – Pojawiają się wśród nich również kości świni, wymagające dokładniejszego sprecyzowania kości ptaków oraz kozy-owcy. Problem z rozróżnieniem szczątków owcy i kozy polega na tym, że zwierzęta te mają bardzo zbliżoną do siebie budowę morfologiczną i dokładne określenie na tym etapie możliwe jest jedynie na podstawie czaszki lub możdżeni takiego zwierzęcia – dodaje, podkreślając występowanie śladów obróbki rzeźnej na kościach, wskazujące na konsumpcję.

Co się stanie z tym terenem po zakończeniu prac archeologicznych? – Jakkolwiek by to nie brzmiało, badania archeologiczne są też badaniami destrukcyjnymi – przyznaje naukowiec z UMCS. – Innymi słowy, nie dowiemy się, jak coś było zrobione, wykonane, jeśli tego nie rozłożymy na czynniki pierwsze. Archeolodzy pozostawiają po sobie podłoże macierzyste, geologiczne, a wybierają całą zawartość kulturową, antropogeniczną. U drogowców jest takie slangowe powiedzenie: teren uwolniony od archeologii. I tak też będzie w przypadku Arkad.

Ale nie oznacza to, że to, co odkryli tu specjaliści, pójdzie w zapomnienie. Na podstawie badań mogą powstać wizualizacje, makiety lub nawet hologram. – Jakiś ślad po tej osadzie z pewnością pozostanie także w przestrzeni publicznej – dodaje dr Niedźwiadek.

Zaparkujesz i zjesz

A co się stanie, gdy teren zostanie już uwolniony od archeologii? Marek Woliński ze spółki Arkady zapowiada, że prace budowlane rozpoczną się w pierwszej połowie przyszłego roku. – Do tego czasu chcemy wyłonić generalnego wykonawcę – zapowiada przedstawiciel inwestora. – Determinują nas terminy, które uzgodniliśmy w umowie z miastem, czyli do 31 lipca 2027 fundamenty i do końca 2028 roku stan surowy zamknięty. Chcemy jednak zakończyć inwestycję, by obiekt mógł funkcjonować na Europejską Stolicę Kultury w 2029 roku – dodaje Woliński.

Jak zapowiada, obecnie spółka skłania się ku konceptowi restauracyjnemu, co oznacza zarzucenie planów budowy centrum handlowego. – Będzie dwupoziomowy parking z częścią restauracyjną, w tym kuchnią uliczną i tradycyjną w formie restauracyjnej – dodaje.

Niewykluczone, że w nowych Arkadach zostaną wyeksponowane artefakty, fragmenty stanowisk archeologicznych, które są obecnie badane lub pojawią się np. wizualizacje. – Jesteśmy w stałym kontakcie z zespołem badawczym – zaznacza Marek Woliński.

Trochę historii

W XV w. na tzw. Górce Świętoduskiej znajdował się ogród szpitala św. Ducha. Biegła tędy również linia fortyfikacyjna. W 1819 r. zbudowano tu budynek jatek. W 1851 r. na placu między ul. Nową (obecnie Lubartowska) a ul. Świętoduską utworzono plac targowy. Handlowali tu Żydzi i Polacy. Okoliczni chłopi dostarczali mięso, warzywa, nabiał, ale można było kupić tu także odzież, buty i przedmioty codziennego użytku. Trwało to do 1942 r., kiedy rozpoczęła się likwidacja lubelskiego getta.

Zapisani wiedza wczesniej 844x275 1
Zapisani wiedza wczesniej kwadrat

Na zdjęciu: Od lipca zespół badaczy pod kierunkiem dr. Rafała Niedźwiadka z Instytutu Archeologii UMCS prowadzi badania na terenie pomiędzy ulicami Świętoduską a Lubartowską. Fot. Krzysztof Wiejak

https://jawnylublin.pl/ziemia-drgnela-pod-arkadami-ale-to-jeszcze-nie-jest-poczatek-budowy/
https://jawnylublin.pl/arkady-maja-byc-gotowe-na-esk-2029-przynajmniej-w-stanie-surowym-zamknietym/