Udostępnij
Politycy PiS zawiadamiają Państwową Komisję Wyborczą w sprawie wiecu Rafała Trzaskowskiego w Lublinie. Liczą na to, że kiedy dojdzie do rozliczenia kampanii, sztab kandydata KO powinien zostać rozliczony z pomocy lubelskiego Ratusza.
– Mieliśmy do czynienia z historią bezprecedensową w Lublinie, gdzie budynek ratusza został wykorzystany w kampanii wyborczej – mówi Michał Moskal, poseł PiS, stojąc przed schodami, które w tej opowieści też odgrywają ważną rolę. – Nie zgadzamy się na to, żeby urząd miejski w rękach prezydenta Żuka był elementem kampanii wyborczej – dodaje polityk o wydarzeniach z 4 maja.
Wyborczy wiec – początek kłopotów
Właśnie na koniec majówki do Lublina przyjechał Rafał Trzaskowski. Wiec odbył się przed budynkiem Urzędu Miasta Lublin na deptaku. Kiedy kandydat KO na prezydenta skończył przemawiać, sprawa się nie zakończyła, a wręcz zaczęła.
Pojawiły się pytania o to, czy nie zostały złamane przepisy Kodeksu wyborczego zakazujące prowadzenia agitacji na terenie urzędów. W tym konkretnym przypadku chodzi np. o postawienie na ratuszowych schodach pionowych proporców wyborczych Trzaskowskiego.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ustami swojej rzeczniczki Moniki Fisz tłumaczył: – Schody stanowią teren ogólnodostępny, jest to przestrzeń publiczna. Tym samym nie było wymogu oddzielnego wniosku w tym zakresie.
Na tym jednak nie koniec, bo w czasie wiecu z balkonu urzędu została spuszczona wielka biało-czerwona flaga, a na parkingu za ratuszem zaparkowała wyborcza laweta Rafała Trzaskowskiego. A to jest teren urzędu. Może być zakazana prawem wyborcza agitacja, ale potwierdzić to musi zajmująca się sprawą lubelska policja.
Lawetą na parking wjechał radny miejski PO z kubu prezydenta Krzysztofa Żuka, syn europosłanki Marty Wcisło – Konrad. – Popełniłem błąd i drugi raz pewnie bym tego nie zrobił. Stanąłem tam dosłownie na kilka minut i kiedy strażnik miejski poprosił o wyjazd, od razu opuściłem parking – mówił nam radny. I tłumaczył, że nie chciał auta z reklamą zaparkować na ulicy, bo złamałby przepisy. – Specjalnie postawiłem ją w taki sposób, aby zasłaniał ją bus i żeby nie była widoczna.
– Jest bardzo dużo materiałów audiowizualnych, które pokazują, że ratusz mógł być zapleczem technicznym dla tego wiecu – stwierdza miejski radny PiS Tomasz Gontarz. – Mam nadzieję, że to się wydarzy – mówi o możliwej karej finansowej za takie działanie – 5 tys. zł.
O tym wszystkim Moskal zawiadomił Państwową Komisję Wyborczą. – I oczywiście powinno to znaleźć odwzorowanie potem w zwrocie za kampanię wyborczą. Widzieliśmy, jak PKW zostało bezprawnie wykorzystane do odebrania subwencji PiS – dodaje poseł PiS.
Chodzi o to, że PKW odrzuciła sprawozdanie wyborcze PiS za wybory parlamentarne, co skutkowało obcięciem finansowania partii z budżetu państwa. Na początku maja PKW zdecydowała, że w tym roku partia Kaczyńskiego ma otrzymać tylko 15 mln zł, czyli o 11 mln zł niż w sytuacji gdyby nie było zastrzeżeń. PiS jest w finansowych kłopotach przez promowanie swoich kandydatów na posłów i senatorów m.in. na piknikach wojskowych.
Tymczasem w piątek na finał kampanii przyjeżdża Karol Nawrocki. Spotyka się z wyborcami na pl. Teatralnym, a wcześniej w Muzeum Wsi Lubelskiej. To instytucja samorządowa podlegająca pod Urząd Marszałkowski, którym kieruje polityk PiS Jarosław Stawiarski.
– Jeżeli na spotkanie jest jakaś sala, to została wynajęta na zasadach komercyjnych. Tak samo jak organizujemy kolejne spotkania – zapewnia poseł Moskal.
Na zdjęciu: Robert Derewenda radny PiS, poseł Michał Moskal i radny Tomasz Gontarz (Fot. sko)

