Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  28.08.2023

Wybory 2023. PiS nie wystawi marszałka, a Polska 2050 znanych radnych

Udostępnij

Jednemu zaszkodziło przypomnienie próby zatrzymania Marszu Równości. Drugi wypadł kiepsko w badaniach wyborczych. Kolejna osoba nie przyjęła politycznego ultimatum. Kogo zabraknie na listach wyborczych?

6 września mija czas na zgłoszenie Państwowej Komisji Wyborczej list kandydatów na posłów i senatorów. Jednak w przypadku wielu komitetów wyborczych już wszystko wiadomo. Właściwie tylko PiS trzyma w tajemnicy nazwiska kandydatów (i ich układ na listach). Partia rządząca ma odsłonić karty właśnie 6 września.

Marszałek Stawiarski (PiS) jednak nie wystartuje

Są politycy, którzy jeszcze niedawno mieli zapewniony start w wyborach, ale finalnie o głosy walczyć nie będą.

Sam prezes PiS Jarosław Kaczyński ma nie ubiegać się o mandat z Warszawy, jak miało miejsce zwykle, ale z Kielc. Taki ruch ma wynikać z wewnątrzpartyjnych badań. Ma z nich wynikać, że mocna lokomotywa w Kielcach da PiS-owi więcej mandatów w ogólnopolskim rozliczeniu.

Także wyniki badań, zgodnie z naszymi informacjami, mają być powodem tego, że z okręgu numer 7 (Chełm – Zamość) nie wystartuje marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski. Pochodzi z Kraśnika, ale miał być rzucony na czoło listy chełmsko-zamojskiej. Tyle że przedwyborcze analizy miały wskazać, że obecność marszałka wcale nie byłaby wyborczym przebojem gwarantującym tysiące głosów.

Zaskoczeniem jest, że o reelekcję nie będzie się starał lubelski poseł PSL Jan Łopata. W Sejmie jest już piątą kadencję. W 2019 roku był pierwszy na liście i zdobył 13,3 tys. głosów. W tym roku PSL idzie w wyborach z Polską 2050 jako Trzecia Droga. „Jedynkę” w okręgu lubelskim dostała Joanna Mucha z partii Szymona Hołowni.

Poseł Łopata (69 lat) mówi nam, że ani nie odczuwa z powodu rezygnacji wielkiej radości, ani przesadnego żalu. – To prawie 20 lat w Sejmie. Jak się ten czas podliczy, to mogę wymienić kilka sukcesów – mówi polityk. I wskazuje np. system dofinansowania remontów i budowy dróg lokalnych z budżetu państwa. To tzw. schetynówki (od Grzegorza Schetyny), chociaż system wymyślił Łopata.

Radna Polski 2050 rezygnuje. „Brak wsparcia i współpracy”

Skoro jesteśmy przy Polsce 2050, to do parlamentu nie będzie kandydował Paweł Kurek. Radny z Kraśnika był wyborczym pewniakiem z przewidywanym wysokim miejscem na liście. Kurek wahał się do ostatniej chwili, ale ostatecznie zdecydował, że w tych wyborach nie wystartuje. Swoją polityczną przyszłość wiąże z samorządem.

Na listach Trzeciej Drogi (w okręgu chełmskim) nie znajdziemy też Ewy Jaszczuk. Jaszczuk to prezeska chełmskiej spółdzielni mieszkaniowej, radna wojewódzka, która mandat w sejmiku województwa zdobyła razem z PSL, ale obecnie zasila szeregi Polskę 2050. Została nawet członkinią Zarządu Regionu partii Szymona Hołowni.

Jeszcze 22 sierpnia Ewa Jaszczuk miała numer 2. (na liście w okręgu 7). Przed nią był tylko Wiesław Różyński (wójt gminy Biłgoraj). Niespodziewanie jednak, w ostatni piątek – na dzień przed oficjalną prezentacją lubelskich kandydatów – Jaszczuk poinformowała, że w październikowych wyborach nie wystartuje.

Angażując się w działalność polityczną wierzyłam, że wspólnie stworzymy nową jakość w polityce. Niestety ja osobiście nie odnajduję się w przyjętej formule wyborczej. Od dłuższego czasu nie zgadzałam się ze sposobem działania Zarządu Regionu Lubelskiego. Odczuwałam brak wsparcia, właściwej komunikacji i współpracy w dążeniu do wspólnego celu. W mojej ocenie przyjęty przez Zarząd Regionu kierunek działań nie przyczyni się do realizacji założeń programowych i celów wyborczych partii Polska 2050. Dlatego też zmuszona jestem podjąć tą trudną dla mnie decyzję” – oświadczyła radna z Chełma.

Jej wysokie miejsce na liście zajął radny miejski z Zamościa Sławomir Ćwik.

W sobotę Senator Polski 2050 Jacek Bury, na konferencji przekonywał, że gdy Jaszczuk została wskazana jako kandydatka, to nie zgłaszała żadnych obiekcji.

Czas układania list jest czasem emocjonującym. Nie zawsze ludzie stwierdzą, że otrzymali takie miejsce, które dla nich jest adekwatne, albo zmieniają plany ze względu na różne naciski czy sytuacje, które się pojawiają – powiedział Bury, regionalny szef Polski 2050.

Ewa Jaszczuk mówi nam: – Absolutnie nie. Żadnych nacisków nie było. Mówię to w kontekście mojej osoby. Jeżeli przewodniczący Bury mówił o kimś innym, to jego trzeba pytać.

Ultimatum Mentzena i wpadka Kołbyki

Wśród nieobecnych to trzeba jeszcze wymienić posła Jakuba Kuleszę (Wolnościowcy). Miał szansę startować z listy Konfederacji. Zdecydował jednak, że tego nie zrobi.

Miałem zrezygnować z obiecanego i zagwarantowanego uchwałą Rady Liderów miejsca na liście w moim, lubelskim okręgu wyborczym, w którym jako poseł aktywnie działałem i startowałem od ponad 6 lat. W zamian za to miałem wystartować z pierwszego miejsca w Warszawie. Z politycznego punktu widzenia była to naprawdę bardzo dobra oferta, gdyż przy 5,5 proc. Warszawa wchodziła, a Lublin nie. Dla mnie jednak miejsce startu było sprawą osobistą” – napisał Kulesza w oświadczeniu, w którym ujawnia propozycję Sławomira Mentzena. Poseł miał usłyszeć, że jeżeli nie przyjmie oferty, to w polityce nie będzie miał czego szukać.

To zdecydowało, że bez najmniejszego wahania odmówiłem. Choćby po to, żeby się przekonać, czy nie rzuca gróźb na wiatr” – dodał Kulesza.

Na lubelskiej liście Lewicy nie będzie młodego działacza Patryka Kołbyko. Miał obiecane szóste miejsce, ale je stracił po tym jak media – w tym Jawny Lublin – przypomniały jak Kołbyko w wulgarny sposób starał się zatrzymać pierwszy Marsz Równości w Lublinie.

Na zdjęciu: Sobotnia prezentacja kandydatów Polski 2050 w województwie lubelskim. Już bez Ewy Jaszczuk, która miała być numerem 2 w okręgu numer 7 (fot. Polska 2050 Lubelskie Facebook)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *