8 minut czytania • 01.07.2026 14:50
Wójt, który po pijanemu jechał po tlen dla ryb, straci stołek. Nie pomogło wstawiennictwo proboszczów
Udostępnij
Za Markiem Kubikiem wstawiły się gospodynie wiejskie, strażacy-ochotnicy, proboszczowie, a nawet Hodowcy Ras Koni Zimnokrwistych. I ten „społeczny zryw” przyniósł pozytywny efekt, bo wyrok, jaki zapadł w pierwszej instancji, nie pozbawił wójta Niedźwiady stanowiska. Ale sąd odwoławczy był innego zdania i zasądził grzywnę. A to oznacza koniec kariery Kubika w gminie.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Dziś przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się rozprawa apelacyjna w głośnej sprawie wójta gminy Niedźwiada. Jak pisaliśmy, w grudniu zeszłego roku 50-letni Marek Kubik został zatrzymany przez patrol policji w miejscowości Zabiele w powiecie lubartowskim, gdy jechał swoim fordem s-max. Uwagę funkcjonariuszy zwróciła szybka jazda auta, więc zatrzymali kierowcę do kontroli. Pierwsze i drugie badanie alkomatem wykazało, że ten jest pijany: urządzenie wykazało około 1,1 promila w wydychanym powietrzu. A prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości to przestępstwo, za które grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Jednak Kubikowi się upiekło, bo Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim w marcu warunkowo umorzył postępowanie wobec niego. A taki wyrok oznaczał, że nadal mógł pełnić funkcję wójta. Prokurator uznał jednak, że kara jest zbyt łagodna i zaskarżył wyrok. – 20 grudnia oskarżony mógł dostosować swoje postępowanie do panującego porządku prawnego. Mimo to zdecydował się popełnić przestępstwo i jego wina jest znaczna – ocenił prokurator w apelacji.
Wyprawa po tlen po nocnym piciu whisky
Wójt Niedźwiady wpadł w sobotę około południa przed Bożym Narodzeniem. W śledztwie i przed sądem przyznał potem, że wraz ze współpracownikami, z którymi poprzedniego dnia odławiał ryby, ok. godz. 3 w nocy „wypił okazjonalnie” 40-procentową whisky. Rano czuł się dobrze, ale był po nieprzespanej nocy, ostatnie dwie doby spał po cztery godziny i nie zjadł śniadania. Wsiadł jednak za kierownicę. – Nie jechałem jako wójt, tylko jako rolnik po tlen dla ryb przed świętami i tyle – tłumaczył nam w styczniu, gdy jeden z naszych czytelników poinformował nas o zatrzymaniu Kubika.
Karpi odłowiono 1,5 tony o wartości około 30 tys. zł. Wójt bał się, że z powodu braku tlenu mogą się podusić. Ale jego wyjazd po butlę z życiodajnym gazem do pobliskiej Tyśmienicy zakończył się zatrzymaniem przez patrol policji, a potem aktem oskarżenia i rozprawą przed Sądem Rejonowym w Radzyniu Podlaskim.
Trzeba przyznać, że Kubik poruszył niebo i ziemię, by nie stracić władzy w gminie, a co za tym idzie również wysokich dochodów, jakie zapewnia stanowisko wójta (254 tys. zł w 2025 roku). W jego obronie do sądu zaczęły napływać oświadczenia, wstawiennictwa i pochwalne opinie. Za wójtem wstawili się m.in.: radna powiatowa z Lubartowa lekarz medycyny Izabela Czerska (Prawo i Sprawiedliwość), radny sejmiku wojewódzkiego Janusz Bodziacki (również PiS), starosta lubartowski Jan Sławecki (PiS), proboszczowie z parafii w tej gminie, koła gospodyń wiejskich, druhowie-strażacy z komendantem OSP na czele (Kubik jest prezesem zarządu gminnego OSP), klub seniora i Hodowcy Koni Ras Zimnokrwistych.
Pisma niekiedy były okraszane zdjęciami, dowodzącymi, że Kubik to wręcz prawdziwy skarb. O swoją gminę dba i wspiera z całych sił, osobiście i finansowo, nie szczędząc środków na remonty, wyposażenie czy wydarzenia. Prezes Uczniowskiego Klubu Sportowego „Dystans” z Niedźwiady Mariusz Baranowski zaapelował nawet o to, by Kubikowi nie zabierać prawa jazdy, bo „brak możliwości samodzielnego przemieszczania się będzie poważnym utrudnieniem w bieżącej współpracy i może przełożyć się na ograniczenie oferty sportowej dla dzieci, młodzieży i dorosłych„.
Oskarżony to prawy obywatel i ceniony włodarz
Ta narracja najwyrażniej przyniosła zamierzony skutek. Sędzia Dorota Domańska z SR w Radzyniu Podlaskim (jest jednocześnie prezesem tego sądu) przychyliła się do wniosku obrońcy wójta o warunkowe umorzenie postępowania i wyznaczyła dwuletni okres próbny. W wyroku z 17 marca zasądziła od wójta 20 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i dołożyła zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez rok. Taki wyrok oznaczał, że Kubik mógł spokojnie wrócić do rządzenia gminą. I tak też się stało: na przykład ostatnio, 22 czerwca, wziął udział zjeździe strażaków-ochotników z Niedźwiady (na zdjęciu poniżej stoi w mundurze w środku).

Sędzia Domańska w uzasadnieniu wskazywała, że Kubik jest wójtem od 2018 roku (startował wówczas z PiS), a w 2024 roku wybory wygrał już w pierwszej turze z poparciem 67 proc. głosujacych. – Za jego kadencji majątek gminy wzrósł z 45 do 92 mln zł – argumentowała sędzia, dodając, że „dotychczas prowadził nienaganny tryb życia”. Tymczasem jak ustalił portal wp.pl, Kubik już w 2005 roku był skazany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Ale po 10 latach ten wyrok uległ zatarciu, więc w świetle prawa wójt był wówczas osobą niekaraną.
W uzasadnieniu wyroku czytamy również, że na takie a nie inne rozstrzygnięcie wpływ miało to, że oskarżony działał pod wpływem impulsu (zagrożenie śnięciem ryb) i emocji, a to „zmniejsza stopień jego winy”. – Oskarżony jest prawym obywatelem, cenionym włodarzem gminy, zaś zachowanie z 20 grudnia stanowi eksces, który nie ma prawa się powtórzyć. Wymierzenie nawet najniższej kary byłoby dotkliwe w aspekcie osobistym, gdyż zniweczyłoby możliwość pełnienia funkcji wójta – zaznaczyła sędzia Domańska.
Roztaczał mocny zapach alkoholu
Już podczas procesu w Radzyniu Podlaskim dało się zauważyć, że na sali nie ma prokuratora, który kierował akt oskarżenia przeciwko Kubikowi. Dopiero gdy sprawę łagodnego wyroku opisały media, prokuratura zapowiedziała odwołanie od wyroku.
W apelacji, która wpłynęła do Sądu Okręgowego w Lublinie, zastępca prokuratora rejonowego w Parczewie Mateusz Malecki zwraca uwagę, że stan nietrzeźwości oskarżonego dwukrotnie przekraczał dopuszczalne stężenie w wydychanym powietrzu. – Doszło do nieuzasadnionego zastosowania warunkowego umorzenia – dodał prokurator, który dziś w sądzie powtórzył te słowa. – Twierdzenia pana oskarżonego, że czuł się trzeźwy i był przekonany, że może kierować samochodem mają się nijak do tych zeznań, gdzie obaj funkcjonariusze policji wskazali wprost, że pan oskarżony już w momencie zatrzymania, że tak powiem, roztaczał od siebie mocny zapach alkoholu.
Oskarżony miał pilnie jechać po tlen do Tyśmienicy. Jednak jeden z funkcjonariuszy zeznał, że patrol zatrzymał Kubika po tym, gdy wyjeżdżał z parkingu sklepu spożywczego w Gródku Szlacheckim. A Kubik przyznał potem, że mógł uzyskać pomoc w przywiezieniu butli z tlenem od innych osób. – Motywacyjna, o której mówi w swoich wyjaśnieniach oskarżony, wydaje się skrajnie wątpliwa, jeżeli nie przyjąć nawet, że nieprawdziwa – ocenił dziś w Sądzie Okręgowym w Lublinie prok. Malecki. – To jego, że tak powiem, lekkomyślność w tym zakresie i podjęta brawura doprowadziła do tego, że stwierdził, że on jednak tym samochodem będzie w stanie pojechać. Dlatego w mojej ocenie ten wyrok (z pierwszej instancji – red.) nie zasługuje na aprobatę.
W apelacji prokurator podkreślił, że sąd pierwszej instancji uwzględnił jedynie okoliczności korzystne dla wójta. Tymczasem Kubik jest funkcjonariuszem publicznym, wieloletnim wójtem, który stanowi również prawo lokalne i od takich osób należy oczekiwać więcej niż od przeciętnego obywatela.
– Okoliczność sprawowania funkcji wójta nie powinna mieć tak istotnego znaczenia, jakie dał jej Sąd Rejonowy. Oskarżony w istocie w sposób należyty wywiązywał się z obowiązków, jako organ władzy wykonawczej gminy, lecz należy to do jego obowiązków, za co otrzymywał wynagrodzenie – zaznaczył w apelacji prok. Malecki.
Prokurator wnosił o uznanie Kubika za winnego, wymierzenie mu kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwa lata, 4,5 tys. zł grzywny i 8 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na trzy lata. Z kolei jego obrońca chciał utrzymania korzystnego dla wójta wyroku z pierwszej instancji.
Obrona dołącza do apelacji „film drogi”
Dziś podczas rozprawy odwoławczej sędzia Sławomir Kaczor zgodził się na odtworzenie filmu, jaki do apelacji dołączył obrońca wójta mecenas Arkadiusz Mazurek. Przez około osiem minut na monitorze prezentowano zapis z kamery umieszczonej w samochodzie, która zarejestrowała przejazd z Zalesia do Tyśmienicy (według Google Maps to około 7 km). Film miał według obrony dowodzić, że droga, którą feralnego dnia poruszał się Kubik, jest rzadko uczęszczana. I rzeczywiście, przez prawie cały film nie widać ani ludzi, ani samochodów. Jednak film został nakręcony w sobotnie południe majowe, a nie w grudniu, w dniu wydarzenia.
Tymczasem po obejrzeniu filmu prokurator zwrócił uwagę, że przejazd odbywał się przez trzy miejscowości stanowiące teren zabudowany, dwa niestrzeżone przejazdy kolejowe, po których kursują m.in. pociągi osobowe Intercity, a w mijanych po drodze wsiach nie ma chodników.

Z kolei w mowie końcowej obrońca wójta Arkadiusz Mazurek odpierał argument prokuratury, że od wójta należy oczekiwać większej znajomości prawa niż od przeciętnego obywatela. – Zgadzam się, ale prawa administracyjnego – przekonywał. – Myślę, że większość wójtów w Polsce może przez całe swoje życie nie mieć styczności z kodeksem karnym, jak również z procedurą karną.
Sąd zmienia wyrok, a wójt straci funkcję
Po wysłuchaniu stron i krótkiej przerwie sędzia Kaczor ogłosił wyrok. I zmienił go na niekorzyść wójta, uznając, że jest winny zarzucanego mu czynu prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Uznał, że wystarczającą karą będzie grzywna w wysokości 12 tys. zł oraz 8 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. – Oskarżony jest człowiekiem stosunkowo zamożnym, a w grę wchodziło ratowanie majątku wartości 30 tys. zł – uzasadniał wyrok sędzia Kaczor. – Sąd Okręgowy nie deprecjonuje wartości tego majątku, niemniej jednak oskarżony postawił na szali bezpieczeństwo w ruchu, zachowanie zgodne z prawem i decyzję o tym, żeby jechać po tlen dla ryb. Tylko że ten przejazd to jest kilka, góra kilkanaście kilometrów i on zajął, o ile dobrze pamiętam, około 8 minut. W takiej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że przy dobrej woli, przy chęci, wykonaniu telefonu, skontaktowaniu się ze znajomym, przyjacielem, korporacją świadczącą usługi przewozowe, dostarczenie tego (tlenu – red.) nie nastręczało najmniejszych problemów.
Sędzia odnosząc się do stopnia nietrzeźwości Kubika uznał, że już to samo w sobie przesądza o tym, że stopień społecznej szkodliwości czynu był wyższy niż nieznaczny, co nie pozwala na warunkowe umorzenie postępowania.
– Sprawowanie pewnych funkcji wiąże się z pewnymi przywilejami – kontynuował sędzia Kaczor. – Natomiast konsekwencją tych przywilejów jest także to, że w sytuacji złamania prawa te przywileje, jak i funkcje się traci. I oskarżony musiał mieć tego świadomość. To jest bezdyskusyjne.
Sędzia zaznaczył, że wobec Kubika nie orzeczono kary więzienia, bo było to jego pierwsze takie przewinienie.
Wyrok jest prawomocny. Zgodnie z kodeksem wyborczym funkcji wójta nie może sprawować osoba, która została skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Oznacza to, że Kubik stanowisko wójta stracił.
Wójta nie było dziś w sądzie. W urzędzie gminy poinformowano nas, że jest na zwolnieniu lekarskim od 24 czerwca. Na razie nie udało nam się z nim skontaktować.




hahahaha umarłem ze śmiechu
Kiedy sąd skazał wójta gminy Puławy za to, że nie dopilnował zalania przez wezbraną Plewkę pół uprawnych sąd pisowski nie miał litości. Wójt stracił urząd. Następcy zalało w tym samym roku kilkakrotnie więcej upraw, ale ten nie popełnił przestępstwa. Takie to prawi i taka sprawiedliwość.
Szkoda, że zasady kodeksu wyborczego nie zakazują dożywotnio pełnienia funkcji np. prezydenta miasta tym, wobec których zapadł prawomocny wyrok potwierdzający złamanie ustawy antykorupcyjnej.
Brawo sąd i media, które wywalczyły trochę sprawiedliwości