Udostępnij
KOMENTARZ W radosnym projektowaniu asfaltu zabrakło miejsca na choćby jeden wariant prośrodowiskowy. O transporcie zrównoważonym w nowym studium komunikacyjnym dla Lublina nie mówi się wcale. A drobny błąd rachunkowy sprawia, że dokument powinien trafić do kosza.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem:
patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew:
jawnylublin.pl/wplacam
nr rachunku: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
W poniedziałek zakończyły się konsultacje społeczne projektu nowego studium komunikacyjnego dla Lublina. Za opracowanie tego dokumentu miasto zapłaciło firmie TransEko 608 tys. zł. – To strategiczne opracowanie stanie się podstawą do podejmowania decyzji o inwestycjach drogowych, transporcie publicznym, trasach rowerowych czy strefach uspokojonego ruchu – tłumaczą urzędnicy.
Po wnikliwej lekturze tego dokumentu można jednak odnieść wrażenie, że cała ta strategia kończy się tam, gdzie zaczyna się wylewanie asfaltu. O inwestycjach rowerowych i czy zwiększeniu liczby podróży rowerem w dokumencie nie mówi się wcale. Podobnie jak o strefach uspokojonego ruchu. A drobny błąd rachunkowy sprawia, że powinna trafić do kosza.
Konsultacje się odbyły. Jak zawsze
Rzucono na stół skomplikowany, opasły dokument i zorganizowano jedno spotkanie, na które przyszło kilkadziesiąt osób zainteresowanych tematem. Nie wszyscy zdążyli zadać pytania, bo autorzy raportu musieli zdążyć na ostatni pociąg do Warszawy. To nie pierwszy raz, gdy eksperci z TransEko ewakuują się w pośpiechu, zostawiając mieszkańców z niedosytem.
Konsultacje społeczne trwały dwa tygodnie – tyle czasu mieli mieszkańcy miasta na wysłanie swoich uwag do dokumentu. Na pytania Jawnego Lublina zadane pięć dni przed ich zakończeniem (m.in. o to czym to studium różni się od tego opracowanego przez TraskEko w 2012 roku) odpowiedzi z Ratusza dostaliśmy po tygodniu. W momencie, gdy głos mieszkańców przestał mieć jakiekolwiek formalne znaczenie.
Tajne przez poufne
Podczas prezentacji w sali obrad Rady Miasta Andrzej Brzeziński z TransEko (współautor opracowania) wielokrotnie odwoływał się do pierwszej, analitycznej części dokumentu, zachęcając do jej lektury. Wynika z niej m.in.:
- Mamy w Lublinie dużo linii, ale autobusy jeżdżą rzadko, więc węzły przesiadkowe nie mają sensu.
- Połowa mieszkańców miasta ma do przystanku dalej niż 300 metrów, co w naturalny sposób zachęca ich do wsiadania do własnych samochodów.
- Strefa Płatnego Parkowania: 13 proc. aut parkuje nielegalnie. Brak kilkudziesięciu słupków umożliwia parkowanie bez ponoszenia opłat. Miasto traci na tym pół miliona złotych rocznie.
- Parkingi Park&Ride nie działają, bo są zbyt małe. A te na Dworcu Lublin, przy ul. Choiny czy ul. Żeglarskiej są mocno obłożone (80-95 proc). Nie każdy P&R jednak działa. Jak sprawdziło TransEko, ten na al. Kraśnickiej wykorzystany jest tylko w 1/5.
Ta część raportu została jednak ujawniona dopiero po zakończeniu konsultacji. Mamy więc dość istotny dokument, na który mieszkańcy mogliby się powołać pisząc swoje uwagi, ale który nie jest dostępny.
Wielu obecnych na sali mieszkańców wytknęło autorom opracowania poważny błąd w prognozach demograficznych. Miasto w swoim planie ogólnym zakłada, że za 20 lat w Lublinie będzie mieszkać nieco ponad 300 tys. osób. TransEko tymczasem wyciąga – jak ze szklanej kuli – liczbę 380 tys. w 2050 roku. Na jakiej podstawie, skoro populacja miasta spada od ćwierćwiecza, a w zeszłym roku wynosiła już tylko 327 tys.? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że w poprzednim studium z 2012 roku ta sama firma prognozowała na 2025 rok także 380 tysięcy. Pudło o ponad 50 tysięcy dusz najwyraźniej nie zniechęca do snucia kolejnych śmiałych wizji.
Rowerzyści, których nie da się policzyć
Przedstawiony dokument ignoruje też oficjalne miejskie i unijne strategie. Cel „Strategii Lublin 2030” to zmniejszenie ruchu aut spalinowych w centrum. Tymczasem według TransEko w 2050 roku na jedną podróż autobusem będą przypadać aż trzy podróże autem (dziś ten stosunek wynosi 1 do 2). Unijna zasada odwróconej piramidy transportowej, promująca transport zbiorowy, została tu dosłownie postawiona na głowie. W 2050 roku nowe wybudowane za miliardy złotych drogi mają w każdej godzinie szczytu zachęcić ponad pół tysiąca osób do porzucenia autobusu na rzecz własnych czterech kółek.
A rowery? Strategiczny cel miasta zakładał, że do 2025 roku 15 proc. podróży będzie się odbywało na dwóch kółkach. W nowym studium komunikacyjnym szacuje się, że dziś rowerami odbywa się niecałe 4 proc. podróży, a o inwestycjach rowerowych nie mówi nic. Pytany o to przez mieszkańców Andrzej Brzeziński tłumaczył, że „brakuje metodologii do modelowania ruchu rowerowego”. Tymczasem w 2014 roku nie przeszkadzało to spółce TransEko opracować strategię budowy 264 km dróg rowerowych w Lublinie (co miało kosztować 150 mln zł). Przez dekadę zrealizowano zaledwie 70 km, a bezpieczny dojazd rowerem z dzielnic do centrum miasta nadal wymaga stalowych nerwów.
W studium komunikacyjnym wyczytaliśmy również, że na wielomiliardowych inwestycjach drogowych mają zyskać niemal wyłącznie kierowcy, oszczędzając na jednej podróży średnio 8 proc. czasu. Pasażerowie komunikacji miejskiej zaoszczędzą jedynie 0,5 proc.
„W nasze obliczenia wkradł się błąd”
Zostawmy jednak wróżby i przejdźmy do twardej waluty – analizy ekonomicznej. Według autorów opracowania, każda złotówka zainwestowana w drogi przyniesie 2 zł zysku społecznego (np. w zaoszczędzonym czasie). Piszą też, że aby inwestycja miała sens, wskaźnik musi być wyższy niż 1. Wystarczy jednak kalkulator, by dostrzec spory błąd w obliczeniach. Zamiast 2 zł zysku, wychodzi zaledwie… 40 groszy. Licząc, ile pasażerowie zyskają na szybszych podróżach, do obliczeń wzięto liczbę kilometrów przejechanych przez pojazdy (17,8–19,2 mln), zamiast faktycznie zaoszczędzonego przez ludzi czasu (3,4–3,6 mln godzin). Ten błąd w obliczeniach zgłosiliśmy autorom opracowania. Spółka potwierdziła, że mamy rację. – Przeliczyliśmy jeszcze raz analizę i rzeczywiście, w nasze obliczenia wkradł się błąd – odpisał nam autor dokumentu.
To nie jedyny błąd, jaki znaleźliśmy po uważnej lekturze dokumentu. Średnia długość podróży w godzinach szczytu? Dla auta to 12 km, dla autobusu – 7,1 km. Tymczasem kilkanaście stron wcześniej (na rys. 3.15) autorzy pokazują, że aż 80 proc. podróży w Lublinie ma mniej niż 6 km. Skąd więc 12 km?
Autorzy opracowania wyliczyli też, że w 2050 roku w szczycie będziemy mknąć po mieście ze średnią prędkością 44 km/godz. (i to przy wariancie bezinwestycyjnym). Tymczasem świeżutki raport „TomTom Traffic Index 2026” właśnie obwołał Lublin szóstym najbardziej zakorkowanym miastem świata, gdzie w godzinach szczytu wleczemy się średnio 27 km/godz. Założenie, że przy rosnącej liczbie aut i braku nowych dróg nagle przyspieszymy niemal dwukrotnie, wymaga naprawdę bujnej wyobraźni.

W całym tym radosnym projektowaniu asfaltu zabrakło miejsca na choćby jeden wariant prośrodowiskowy, oparty o zrównoważony transport. Optymistyczne redukcje emisji CO2 oparto na wierze w masową elektryfikację aut. Nie policzono natomiast kosztów tzw. utraconych szans – co by było, gdyby te miliardy wrzucić w transport zrównoważony. Nowe arterie (Trasa Zielona, połączenie Zana i Smoluchowskiego) aż proszą się o komunikację miejską – tymczasem nowe studium komunikacyjne jej tam nie zakłada. W studium nie mówi się też już o przedłużeniu ul. Sowińskiego pomiędzy ul. Zana a Głęboką. Szkoda, bo ulica ta mogłaby być dedykowana do przejazdu tylko dla transportu zbiorowego.



Człeku z kropką, pobudka !
Temat w sam raz dla twojego bełkotu o MPK. A może już cię prosto z końcowego trajtka 151 wzięli na obserwację?
Tak sie marnuje publiczne pieniądze.A zadłużenie miasta rośnie.
Sos to nie marnowanie…tu ktoś ma zarobić i ktoś ma wydać publiczną kasę..jedni i drudzy wiedzą co robią
Mam obawy, że ten błąd (40 gr zamiast 2 zł „zwrotu” z asfaltowania) wychwycony przez kogoś (brawa dla tej osoby!) to był nie wypadek przy pracy, ale sposób na dopasowanie wyników studium do oczekiwań zamawiającego, czyli Detroiciarza z Jakubowic.
Być może po pieczołowitym umieszczeniu całego multum
danychliczb wyobrażonych w exelu wyszło, że dalsze lanie asfaltu ma wątłe podstawy ekonomiczne i żeby na szybko ten wynik „poprawić”, zrobiono ten właśnie „błąd” w nadziei, że nikomu z „plebsu” nie przyjdzie do głowy sprawdzać rachunków.======================
Zamiast wywalać kilkaset mln. na niefunkcjonalny dworzec, gdzie nawet nie da się podjechać samochodem żeby odebrać pasażera, można było budować tunel pod miasteczkiem akademickim. Nie mówiąc o jakimś nowoczesnym transporcie zbiorowym. Lublin jest skazany na samochody.
Sacreblě. Lublin według rankingu przyjaznych miast jest na 3-cim miejscu zgodnie z zestawianiem Onetu . Dlaczego lokalne media milczą o tym fakcie jak zaklęte ?
Przepraszam że regularnie deprecjonowałem i najeżdżałem na nasze MPK. Trzeba cenić co się ma !
Olać też kwestię tych gryzoni na GCz bo tylko przeszkadzają w rozwoju naszego Miasta i są pożywką dla różnych pseudoekologów.
Dziękuję za ten artykuł. Dotyka istotnej kwestii tego w jaki sposób projektowany jest sposób prowadzenia konsultacji – w sposób wykluczający (bariera „wejścia w temat”).
Kolejny nieistotny dok. Jak z 10 lat temu powstał podobny o komunikacji rowerowej to też z niego nieiwle powstało i wynikło (np przejazd przez wiadukt JP2 gdzie jest ze 40cm teraz.
Takie koncepty to łabędzi śpiew neolibu – kalka z idei, które były popularne w krajach zaawansowanego kapitalizmu w II połowie XX w., szczególnie w u$a, skąd czerpią natchnienie wyznawcy (tacy jak Detroiciarz z Jakubowic) perspektyw nieograniczonego wzrostu kapitalistycznej gospodraki i niezależności tego wzrostu od uwarunkowań Natury.
Wówczas – 70 lat temu – poglądy o tym, że samochodoza = poprawa bytu „plebsu” mogły mieć pewne uzasadnienie (pierwsze ostrzeżenie – tzw. teoria szczytu Hubberta – ujrzało światło dzienne dopiero w 1956 r.)
—————
Ale obecnie powielanie wzorców tego szaleńczego marnotrawstwa zasobów i czasu ludzkiego świadczy albo o ignorancji, lub o postawie typu 'Après nous le déluge’, tj. chodzi o to, żeby tak napchać kieszenie kapitalistów, póki jeszcze można, żeby w tym ostatnim okienku możliwości mogli oni złupić „plebs”, przejąć wszystkie usługi publiczne i zredukować pozycję klasy pracującej do roli chattel niewolników
—————
Przykładem instrumentarium prowadzącego do takiego celu są działania, w wyniku których „samorządowcy” zadłużają gminy na potrzeby pokrywania kosztów działalności kapitalistów i tak kształtują prawo miejscowe, aby wyhodować kastę miejscowych oligarchów, którzy po kilkunastu latach takiego ubogacania będą w stanie wykupić podstawowe aktywa gminy takie jak dostawy wody czy ciepła, które będą im sprzedane pod pretekstem „ratowania finansów” gminy.
========================
Mały off-topic:
W Australii w odpowiedzi na zbliżający się kolaps na ryngu paliw w dwóch regionach władze wprowadziły DARMOWY zbiorkom, żeby ograniczyć zużycie.
Zarząd B0landii ma plan całkiem przeciwstawny – podtrzymać poziom zużycia paliw poprzez obniżenie podatków.
Koszty obu tych programów są podobne (dopłaty vs. zaniechanie poboru podatków), ale sygnał wysyłany do „plebsu” jest całkiem inny, ponieważ sednem kultury ekonomicznej B0landii promowanej przez nadwiślańskich lyberałów jest samochodoza oraz kult betonu (kurnikoza).
———————-
Detroiciarz z Jakubowic jest podręcznikowym przykładem tej kultury i dlatego nawet perspektywa fizycznego braku paliwa na dystrybutorach, która jest całkiem realna w ciągu 2 m-cy, nie jest w stanie zmącić jego Wizji r0zw0ju (dalszej autostradyzacji i dalszego zaorywania zbiorkomu w połączeniu z wbudowaną w r0zwój pogardą dla roweraków), która jest absolutnym absurdem ekonomicznym i tylko przyspiesza upadek zarządzanego przez niego Folwarku.
====================
𝘖𝘩𝘰, 𝘫𝘶𝘻̇ 𝘶𝘱𝘰𝘴𝘭𝘦𝘥𝘻𝘰𝘯𝘺 𝘶𝘮𝘺𝘴ł𝘰𝘸𝘰 𝘣𝘢𝘤𝘩𝘰𝘳 𝘔𝘪𝘦𝘴𝘻𝘬𝘢𝘯𝘤𝘺 𝘊𝘻𝘦𝘤𝘩𝘰𝘸𝘢 (𝘢 𝘵𝘦𝘳𝘢𝘻 𝘚𝘵𝘶𝘥𝘦𝘯𝘵.𝘡̇𝘦𝘣𝘳𝘢𝘬) 𝘻𝘢𝘤𝘻𝘦̨ł𝘰 𝘵𝘰 𝘤𝘰𝘴́ 𝘶𝘥𝘢𝘸𝘢𝘤́ 𝘪𝘯𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘭𝘶𝘥𝘻𝘪.
𝟤 𝘮𝘪𝘦𝘴𝘪𝘢̨𝘤𝘦 𝘸𝘪𝘻𝘺𝘵 𝘶 𝘭𝘦𝘬𝘢𝘳𝘻𝘢 𝘱𝘴𝘺𝘤𝘩𝘪𝘢𝘵𝘳𝘺 𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘰𝘮𝘰𝘨ł𝘰
𝘡𝘯𝘰𝘸𝘶 𝘱𝘴𝘦𝘶𝘥𝘰-𝘱𝘰𝘳𝘵𝘢𝘭 𝘣𝘦̨𝘥𝘻𝘪𝘦 𝘵𝘰 𝘢𝘬𝘤𝘦𝘱𝘵𝘰𝘸𝘢𝘤́, 𝘣𝘳𝘢𝘸𝘰!!
2,5 miesiąca siem nie odzywałem !
Ta ciężka zima mnie wykończyła do piachu. Pytaliście co tam. Na łojcowiźnie wszystko dobrze, kuraki mają się nieźle,
a jutro wpadam na Górki Czechowskie
Jestem b.b. wiekowy i nie mogę zrozumieć skąd w Lublinie i warszawsce biorą się tak pazerne,bezwzględne typy jak autorzy tych opracowań komunikacyjnych i ich kolesie z Lublina ochoczo płacących za takie wypociny.To jest chyba syndrom wschód niej Polski i warszawki.Ponadto dziwię się Autorowi,tzn.podziwiam za odwagę bo prędzej czy później zaczną go niszczyć za takie artykuły.
Na odbudowę zaufania trzeba będzie lat wytężonej pracy fachowców, na pewno nie celowych wygaszaczy ze szklanej wieży.
ale za 3 lata znowu to samo towarzystwo wzajemnej adoracji będzie reklamować się na bilbordach i lud dewelo-folwarku ulegnie im bez wątpienia. Taki to mechanizm demokracji bilbordowej.
Do tego dorzucamy klasykę: strefę parkowania „pro-eko”, czyli podatek za samo istnienie auta w mieście.
Banda z ratusza to mistrzowie alchemii budżetowej: im więcej wydadzą do kieszeni kapitalistycznych przyjaciół, tym mniej zostaje dla „plebsu” za jakiego nas mają.
To nie jest żaden przypadek że przewozy para-taxi w Dziadogrodzie rozkwitają jak tulipan na wiosnę.
W Dziadogrodzie mimo pompowania od 20 lat w żyły tego zdezindustrializowanego przez neolib folwarku gigantycznych ilości euro-szekli nadal „nie udało się” wybudować spójnej sieci ddr zorientowanej na możliwość bezpiecznej alternatywy dojazdu welocypedem pomiędzy dzielnicami.
Ścieżki dla plebsu, który chciałby poruszać się welocypedem, a nie jak przystało na r0zw0j0wy Detroit nad Bystrzycą blachosmordem, powstawały tylko przy okazji ynwestycji drogowych, jako pretekst (podobnie jak buspasy) do wysępienia euro-szekli na budowanie autostrad miejskich prowadzących często do deweloperskich banków ziemi.
————–
Ścieżki rowerowe niespinające się w sensowny układ, czy podobnie urywające się coraz to druty dla szelko-plebsowozów – myślicie że to „przypadek” lub „niekompetencja” planistów?
Czy może jednak zaplanowany akt sabotażu wszelkich alternatyw wobec samochodozy i b0ltowozy?
===============
Czuć, że nie piszesz tylko dla algorytmów – to się docenia.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.
Piękny nasz Lublin. Przydałoby się jeszcze metro -nie jest to utopia. Kto 20 lat temu przypuszczał że będziemy mieć ultranowoczesne Lotnisko? No kto ?
A zauważyliście jakie mamy czyste trolejbusy i autobusy co nie jest normą w innych miastach ?
„Paulo Freire określa pozorowaną partycypację jako „fałszywą szczodrobliwość”, której celem nie jest rzeczywista pomoc, ale utrzymanie statusu quo.
W takim przypadku rozbudowany system konsultacji, czy innych narzędzi partycypacji może sprawiać wrażenie dobrze działającej demokracji, podczas gdy w rzeczywistości pełni raczej funkcję fasady, która maskuje brak realnego wpływu społeczeństwa na procesy decyzyjne.
Lublin stanowi niestety niechlubny przykład takiej sytuacji.
@POmieszaniec z puławskiej🦸🏼♂️🖕🏼
Czyste trajlusie? To chyba mowa o „królowych zajezdni” 🚎
Kto by POmyślał 20 lat temu, że będziemy zaciągać co roku chwilówki 🎅🏽 na 50 mln żeby sponsorować loty ✈️gastarbajterom 🪠 albo narciarzom ⛷ prywatne czartery ✈️
🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳🪳
„Ścieżki dla plebsu, który chciałby poruszać się welocypedem, a nie jak przystało na r0zw0j0wy Detroit nad Bystrzycą blachosmordem, powstawały tylko przy okazji ynwestycji drogowych, jako pretekst (podobnie jak buspasy) do wysępienia euro-szekli na budowanie autostrad miejskich prowadzących często do deweloperskich banków ziemi.”
_
@kdr – Na Wyścigowej piĕrđolnęli przystanki i się marnują
Wiosna na mojej ojcowiźnie w Elizówce, zaraz delektuję się na polanach GCz. Całą zimę byłem w bunkrze.
Oczywiście pieszkom z Puławskiej bo zbiorkom zipie. Ten pisowski (.) Kropek jednak pisze true.
Po pół roku opowieści z krótką przerwą na 2 miesiące, wciskania kuraków🐥 na ojcowiźnie kropka, miłowaniach dr. Żuczka chomików europejskim na Deptaku – lece do wniosku, że ola boga.
Nie będę dłużej udawał, że to „obrona miasta”. To była obsesja. Żałosna, samotna, bezsensowna obsesja. Smażyłem jajca na patelni🥚
Idę szukać kolegów. Znajdę hobby, które nie polega na bekowaniu z jednej osoby przez 6 miesięcy.
A tak na poważnie to Rathaus się w piątek do mnie odezwał i nakazał obronę ! Kasa na świeta się sama nie zrobi, jako wiceminister obrony Koziego Grodu❤️ wzywają mnie obowiązki patryjoty
Bez odbioru