6 minut czytania • 31.08.2026 16:08
Wcisło kontra Moskal. Europosłanka KO chce prześwietlenia finansów posła PiS
Udostępnij
Marta Wcisło składa do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wniosek o sprawdzenie majątku posła Michała Moskala. Mówi też o „załatwianiu na telefon” dotacji dla OSP z Zakładów Azotowych „Puławy” i kopalni Bogdanka. Michał Moskal odgryza się, ale nie zaprzecza, że interweniował w spółkach Skarbu Państwa.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
– Po pierwsze stawiam pytanie, czy fundusze, które są powiązane z kryptowalutami, które pan Michał Moskal wykazuje w swoim zeznaniu majątkowym, są powiązane z Zondacrypto? – mówi Marta Wcisło.
Europosłanka KO nie od dziś wie, jak zaistnieć w przestrzeni publicznej. Dlatego serię pytań do posła PiS zadała w obecności dziennikarzy. Na zwołanej dziś konferencji prasowej w jej lubelskim biurze.
Moskal, Kral i Ibiza
Przemysław Kral, jeden z założycieli giełdy kryptowalut Zondacrypto, ma zostać małym świadkiem koronnym. W zamian za złagodzenie ewentualnej kary ma złożyć obszerne zeznania w prokuraturze. Na pewno będzie pytany o swoje kontakty z aresztowanym niedawno (na trzy miesiące) Radosławem Piesiewiczem, prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kilka dni temu Wirtualna Polska i TVN24 ujawniły, że Piesiewicz w listopadzie 2025 roku dostał od Krala luksusowy zegarek marki Patek warty 40 tys. euro. Prezes PKOl zapewnia, że pieniądze za ten podarunek oddał.
Zegarek miał zostać wręczony mniej więcej w tym samym czasie, kiedy na mecz piłkarski w Monako wybrał się Piesiewicz ze swoim synem oraz marszałkiem województwa lubelskiego Jarosławem Stawiarskim (także był z synem). Bilety dla całej czwórki, których nie można było kupić w otwartej sprzedaży, miał kupić Kral.
– Wszystko jest w porządku. Na wszystko mam papiery. Niech się martwią inni, których takie sprawy dotyczą – mówił nam kilka dni temu marszałek.
Stawiarski nie jest jedynym lubelskim politykiem, którego nazwisko pojawia się aferze Zondacrypto. Michał Moskal, lubelski poseł partii Kaczyńskiego, 7 sierpnia 2025 r. spotkał się z Przemysławem Kralem na hiszpańskiej Ibizie. W spotkaniu uczestniczył również były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński, który współpracował z Kralem.
Niedługo potem Moskal miał się mocniej zaangażować w sejmowe prace nad ustawą o rynku kryptoaktywów. Poseł broni się, że dziennikarze doszli do mylnych wniosków. Zapewnia się, że wcale nie uczestniczył w pracach, a jedynie podpisał się pod poprawkami zgłoszonymi przez innego posła – Janusza Kowalskiego. I tłumaczył, że na Ibizę nie poleciał jako poseł, ale jako przedstawiciel fundacji ORDiG (Ogólnopolski Rejestr Danych i Gospodarki), a rozmowa miała dotyczyć wyłącznie potencjalnego wsparcia przez Zondacrypto konferencji organizowanej przez tę fundację. W ORDiG poseł jest przewodniczącym Rady Programowej i pracuje tam społecznie, nie pobiera wynagrodzenia.
– Nie doszło do współpracy fundacji z Zondacrypto – mówi nam dziś Moskal, a wcześniej w internetowym oświadczeniu wyjaśniał, że fundacja po zweryfikowaniu platformy Zondacrypto zdecydowała się nie podpisywać żadnej umowy i zakończyła rozmowy.
Moskal zapewnia także, że pieniądze za przelot i pobyt na Ibizie zwrócił Arturowi Chodzińskiemu w gotówce.
Zapomniane mieszkanie posła
– Skąd tak duży i tak szybki majątek pana Michała Moskala w ciągu zaledwie dwóch lat? W 2020 roku dysponował minimalnym majątkiem, jednym mieszkaniem i kwotą 7000 zł, a w 2022 r. to już trzy mieszkania i milionowy majątek. W 2024 r. ma mieszkanie, dom i działkę – wylicza dziś Marta Wcisło.
W najnowszym oświadczeniu majątkowym poseł PiS podaje, że ma 60 tys. zł oszczędności i tzw. instrumenty finansowe CFD warte 7,4 tys. dolarów. Posiada także dom warty 764 tys. zł i działkę za 55 tys. zł. Ale ma też na karku kredyt hipoteczny – 543 tys. zł.
W rozmowie z nami poseł zapewnia, że nie inwestuje w kryptowaluty, ale posiada papiery wartościowe tego rodzaju firm (mowa o instrumentach CFD). W oświadczeniu majątkowym z 2025 r. wylicza takie podmioty jak Apecoin, Cardano, Nvda.US. Dodajmy, że 21 maja br. Moskal uzupełnił swoje oświadczenie majątkowe dopisując mieszkanie o wartości 720 tys. zł. Dziś rano w Kanale Zero tłumaczył, że sprzedał mieszkanie już po zakończeniu roku i dlatego nie uwzględnił go w pierwszej wersji oświadczenia. Gdy zorientował się, że oświadczenie opisuje stan na 31 grudnia, złożył w Sejmie uzupełnienie.

Brakujący pracownik
Nie tylko o majątek pyta lubelska europosłanka KO. – Chcemy także zapytać, w jakim charakterze i kto opłaca wynagrodzenie pracownika pana Michała Moskala, czyli Sławomira Starca, słynnego eksperta PZU Życie, który zarobił 400 tys. zł za niecałe 40 godzin pracy – dodaje Wcisło.
Starzec i Moskal to starzy znajomi. Ten pierwszy w latach 2018–2019 był sekretarzem generalnym Niezależnego Zrzeszenia Studentów – organizacji, której Moskal był przewodniczącym w latach 2015–2017. Obaj pracowali potem w gabinecie politycznym wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. O Starcu głośniej zrobiło się w maju br. gdy Radio Zet ujawniło, że w Grupie PZU (konkretnie w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych Polski Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych) zarobił 400 tys. zł w ciągu dziewięciu miesięcy, a w siedzibie spółki spędził tylko 37,5 godzin.
Przypomina o tym teraz Marta Wcisło, dodając, że Starzec dziś jest kierowcą posła Moskala i jego fotografem. – Ale nie widnieje na stronach sejmowych – zaznacza europosłanka KO.
Parlamentarzyści muszą upubliczniać i raportować do Kancelarii Sejmu wszystkich swoich współpracowników. Tych zatrudnionych i opłacanych. Tymczasem na sejmowej stronie Michała Moskala widnieje tylko jedno nazwisko współpracowniczki – Magdaleny Kamińskiej. Nam Moskal przyznaje, że ma jeszcze jednego etatowego pracownika w biurze poselskim. Jest nim właśnie Sławomir Starzec.
– Roczne sprawozdanie z rozliczenia działalności biura zostało, z drobnymi zastrzeżeniami, przyjęte przez Kancelarię Sejmu – mówi.
OSP i spółki skarbu państwa
Na tym nie koniec pytań Wcisło. – Chcę także zapytać pana Moskala i służby, aby odpowiedziały na pytanie, na jakiej podstawie pan Michał Moskal powołuje się na wpływy, dzwoniąc do spółek Skarbu Państwa. Myślę tutaj o Bogdance, o Azotach – wykonując telefony przed wyborami w swoim okręgu wyborczym, załatwiając pieniądze, konkretne pieniądze dla konkretnych Ochotniczych Straży Pożarnych – mówi polityczka.
Ma na myśli parlamentarną kampanię wyborczą w 2023 roku. Moskal miał się wówczas spotykać ze strażakami-ochotnikami, rozmawiać o problemach i przy swoich rozmówcach dzwonić do prezesów największych państwowych firm na Lubelszczyźnie.
W marcu br. Fundacja Wolności, wydawca Jawnego Lublina, otrzymała z Bogdanki wykaz darowizn i wydatków sponsoringowych. W 2024 r. darowizny spółki były na sumę 2 562 267 zł, a w 2025 r. na 2 029 730 zł. Na liście jest np. OSP w Kazanowie i 3 tys. zł na zakup ubrania specjalnego i rękawic strażackich, 5 tys. zł dla OSP w Tyśmienicy na ubrania galowe czy 15 tys. zł dla strażaków z Krzczonowa na zakup wozu strażackiego. 34,5 tys. zł dostała OSP w Maryniowie na zakup używanego lekkiego samochodu strażackiego Renault Master razem z motopompą.
– Żeby było jasne, nie mam nic przeciwko finansowaniu OSP, ale powinno się to odbywać w sposób transparentny, przejrzysty i zgodny z procedurami. Dziś, z tego, co informowały mnie Ochotnicze Straże Pożarne, niektórzy prezesi OSP są przesłuchiwani przez służby w celu wyjaśnienia tej sprawy – mówi Marta Wcisło.
Moskal nie zaprzecza, że interweniował w spółkach w sprawie pieniędzy dla strażaków. Ale też zapewnia, że nigdy nie brał udziału w pisaniu wniosków o przyznanie środków, a spółki wszystkie decyzje podejmowały same.
– Życzyłbym pani europosłance, aby za rządów KO-TD-Lewica OSP i Koła Gospodyń Wiejskich mogły liczyć na takie wsparcie ze strony spółek skarbu państwa, jakie otrzymywały za rządów Zjednoczonej Prawicy. Ale przez fatalne zarządzanie nie mogą na to liczyć. Spółki nie mają pieniędzy – komentuje Moskal.




Służba politruków dla kapitalizmu wymaga okazjonalnego teatrzyku „skakania sobie do gardeł”.
Takie akty mają za zadanie przede wszystkim zmobilizować „plebs” do opowiedzenia się po którejś ze stron tej samej monety, a co za tym idzie do aktywnego uczestnictwa w tzw. „wyborach”.
Neolib mimo swojej totalnej kontroli nad narracją, nadal potrzebuje jakiejś formy „legitymizacji” kapitalistycznej „demokracji”. Podstawową taką formą jest frekwencja „wyborcza”, tj. którekolwiek skrzydło reprezentujące kapitalistów wygra, może potem chwalić się, że uzyskało „mandat społeczny”. Jeśliby w „wyborach” uczestniczyło np. tylko 10% elektoratu, ten emblemat fejkowej „demokracji” straciłby swoją moc.
Dlatego wszystkich zachęcam do niegłosowania (za wyjątkiem może głosowania do rad dzielnic oraz oczywiście referendów, które jednak faktycznie praktycznie nie występują w b0landyjskich warunkach).
Plus, oczywiście, tego typu teatrzyki mają na celu pogłębienie i zaostrzenie podziałów wśród klasy pracującej tak, aby zniszczyć świadomość klasową i zastąpić ją pseudo-świadomością polityczną.
———————-
Dowodem na powyższą tezę jest to, że przypadki, kiedy w wyniku nagłośnionych w ramach tego Systemu „afer”*, do bardzo bardzo rzadkich wyjątków należą przypadki, żeby ktoś z kasty politykierowej poniósł jakieś konsekwencje w wyniku reżyserowanego „ujawnienia” jego machlojek.
———————
/* Naturalnie nikt o zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że politruki się cokolwiek nadmiarowo ubogacają, używając do tego różnych, mniej czy bardziej legalnych sztuczek. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę z tego, że jest to kwestia nie tylko (albo nawet wcale nie głównie) indywidualnego cfaniactwa charakterystycznego dla tego zawodu, ale po prostu część Systemu, w którym kapitaliści nagradzają swoich kamerdynerów odpadkami ze stołu Panów.
Szacun Pani Poseł Marcie! Dzielna mężna kobieta dzielnie walczy 🤛👊👊z zakłamaniem pisbolshevii
Dwa przykłady całkowicie legalnego nagrodzenia przez System kamerdynerów, którzy w VII kadencji rm Dziadogród zostali wyróżnieni za swoją ponadprzeciętną aktywność w przedmiocie r0zw0ju, w tym zwłaszcza „uporządkowania” GCz.):
1) Mefistofallus z Helvete DevilopmĘt (vel Tęgi Łeb) – od razu po „odejściu z polityki” znalazł się partner z grubą kapuchą, który pomógł mu zrealizować jego żyłkę do deweloperki; oczywiście korzyści są wzajemne. TŁ, ponieważ jest wyjątkowo cfanym socjopatą, zdołam w krótkim czasie z kamerdynera przekształcić się w Pana, ale takie przypadki należą do rzadkości.
2) Baba Jagna (i Fircyk) – zostali namaszczeni do „parlamentu” UE, gdzie podczas jednej kadencji zasiadania można się ustawić na całe życie (zarobek 3-5 mln zł).
Te ich zatroskane o Polskę miny są najlepsze. Kompromitujecie się hipokryci.
Nie ośmieszaj się .
z niczym nie walczy…..wykorzystuje sytuację żeby obrócić się w mass mediach …
Myślę że ona walczy o ręcznie składane rakiety na 4 zmiany.
Należy mieć na uwadze, że drobna burżuazja, w tym często sklepikarze lub ich potomkowie, jest tą klasą, która najbardziej nienawidzi ludzi pracy:
Najbardziej znanymi przedstawicielami związanymi z neoliberalizmem, którzy wywodzili się z rodzin sklepikarzy, są:
– Milton Friedman – jeden z najważniejszych ekonomistów XX wieku, twórca monetaryzmu i lider szkoły chicagowskiej. Jego rodzice, żydowscy imigranci z Europy Wschodniej, prowadzili w Rahway w stanie New Jersey mały sklep z artykułami pasmanteryjnymi i tekstylnymi.
– Margaret Thatcher – brytyjska premier, która wprowadziła zasady neoliberalne do praktyki politycznej i gospodarczej (tzw. taczeryzm). Przez krytyków i biografów była wręcz nazywana „córką sklepikarza”, ponieważ jej ojciec, Alfred Roberts, prowadził sklep ogólnospożywczy (warzywniak) w Grantham. Wychowanie nad sklepem ukształtowało jej poglądy na temat oszczędności, ciężkiej pracy i wolnego rynku.
– Ayn Rand (właściwie Alisa Rosenbaum) również idealnie wpisuje się w ten schemat. Jej ojciec, Zinowij Zacharowicz Rosenbaum, był farmaceutą i właścicielem dobrze prosperującej apteki w Petersburgu.
Ciąg dalszy do powyższego
Tak, Marta Wcisło prowadziła sklepy spożywcze i przez ponad 20 lat była związana z branżą handlową.
* Początki biznesu: Pierwszy sklep otworzyła wraz z mężem w latach 90.. Miała wówczas 21 lat, a lokal o powierzchni 300 metrów kwadratowych wydzierżawiła od spółdzielni „Społem”. [2]
* Sieć handlowa: Z czasem rozwinęła rodzinne przedsiębiorstwo i budowała osiedlową sieć sklepów spożywczych pod marką Comex. [1, 2]
* Sukces rynkowy: Firma handlowo-usługowo-produkcyjna, którą zarządzała, zdobyła m.in. Laur Federacji Konsumenta.
* Działalność branżowa: Swoje doświadczenie kupieckie wykorzystywała w sektorze publicznym. Pełniła m.in. funkcję wiceprezeski Fundacji Polskiego Handlu oraz współtworzyła Radę Lokalnej Przedsiębiorczości przy prezydencie Lublina.
* Sukcesja: W 2011 roku przekazała udziały w spółce handlowej swojemu synowi, a później do biznesu dołączyła także jej córka. Sama Marta Wcisło całkowicie poświęciła się karierze politycznej (była radną, posłanką na Sejm RP, a obecnie pełni mandat europosłanki).
Friedman, Thatcher i Rand (cała trójka mająca korzenie w sklepikarstwie) to, oprócz von Hayka, ideologiczne filary neolibu, który zdołał pogrzebać krótki powojenny „konsensus”, w którym kapitaliści zostali zmuszeni do podzielenia się częścią tortu z klasą pracującą.
Babę-Jagnę można śmiało uznać za reprezentantkę kontynuacji tej tradycji.
Kiedy skończyła się bonanza dla drobnych sklepikarzy, wypartych przez efektywniejsze sieciówki, Baba-Jagna weszła w politykę, gdzie zamiast zarabiać za „ciężką pracę” poganiania wyrobników, można uzyskać to samo, albo i więcej poprzez wysługiwanie się grubszym kapitalistycznym rybom.
——————————-
Była bardzo wokalna, kiedy na łamach rm Dziadogrodu toczyły się cokolwiek jednostronne „dyskusje” w/s przyszłości GCz. i dzięki temu zdobyła zaufanie kapitalistów, co w rezultacie wykatapultowało ją do „parlamentu” UE.
——————————
To jest bardzo podobny schemat do tego, jak przebiegała kariera 3-ch ww. sklepikarskich postaci – od nieefektywnego drobnego geszeftu do służby dużym kapitalistom i systemowi opresji proletariatu.
—————————-
Większość drobnej burżuazji, która ponosi porażkę na polu byznesu w starciu z dużymi, potrafiącymi bardziej efektywnie gospodarować korporacjami, winą za upadek swoich geszeftów będzie obarczać nie te korporacje, ale „niewdzięczną” siłę roboczą (lub ew. „socjalistyczny” rząd), a ich poglądy społeczno-ekonomiczne po porażce stają się jeszcze bardziej reakcyjne.
———————————–
Upust swojej frustracji dają właśnie często, angażując się w skrajnie liberalne projekty polityczne, lub/i sprzedając swoje kamerdynerskie usługi tym, których celem jest zbutowanie klasy pracującej,
Moskal i Starzec zaczynali jako podnóżki i zawsze nimi będą
„-Franz, w co się teraz bawisz, w politykę?
– Nie! Bandytą mogę być, ale nie politykiem!”
Oglądając 30 lat temu film, z którego jest ten cytat, zupełnie nie rozumiałem o co chodziło. Po latach wszystko jest jasne. Klasa polityczna, niezależnie spod jakiej jest flagi, z natury rzeczy jest skażona. Nie dość tego – im bardziej ktoś kreuje się na kryształowego, chrześcijanina i patriotę, tym szybciej i łatwiej można zobaczyć, jak jest umoczony w g…nie. Oczywiście pan Moskal może teraz czarować, że przecież nie ma dowodów na to, że zrobił coś niezgodnego z prawem i takie tam. Ale każdy inteligenty człowiek z poczuciem przyzwoitości nie kupi tej narracji. Smutne jest to, że ich (klasę polityczną) nie obchodzi przyzwoitość, tylko jak największe stado baranów z prawem wyborczym, które da się nabrać…
Gdyby Polska była normalnym krajem pani wcisło nadal pozostałaby na wsi skąd pochodzi jej od czasu do czasu przyjeżdżała by do kraśnika sprzedawać swoje produkty rolne
A pan Moskal byłby po ojcu sprzedawcą używanych (bardzo mocno) aut z zagranicy, w Chełmie skąd pochodzi. A pan Piotr prawdopodobnie orałby dziś pole po rozrzuceniu gnoju w Pipidówce dolnej.
Słusznie. Ze wszech miar. Niech Moskala prześwietlą. Niech jednak pani uważa. Czas bowiem przyjdzie na prześwietlenie wszystkich, także tych którzy dziś krzyczą najdonioślej. Wasze performensy wzajemnej niechęci mogą zainteresować tylko kogoś o nader wątłym umyśle. Wszyscy jesteście podejrzani.
Niech pani Wcisło się wytłumaczyć za co i w jaki sposób kupił jej mąż nieruchomość na Władysława Kunickiego 26A w Lublinie. O dziwo prawie przed kazdymi wyborami wisiał tam wielki baner PIS Temat dla szanownej redakcji?