Udostępnij
Spotkania były już dwa, każde po kilka godzin. Po jednej stronie stołu dyrektor Filharmonii Lubelskiej, jego zastępczyni i szefowa Departamentu Kultury UMWL. Po drugiej – przedstawiciele wszystkich trzech związków zawodowych działających w FL.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Zarzuty mobbingu i dyskryminacji wobec dyrekcji Filharmonii Lubelskiej, które zostały spisane w skardze do Państwowej Inspekcji Pracy, wywołują kolejne zdarzenia. O tym, że kierownik artystyczny FL zrezygnował z pracy, a dyrektor FL Dominik Mielko zyskał zastępcę w osobie Elżbiety Kędzierskiej pisaliśmy tydzień temu. Związkowcy z Filharmonii wybierali się wówczas do Urzędu Marszałkowskiego.
Oficjalnie: Rozmowy trwają
I faktycznie poszli. Z dyrektorką Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMWL Agnieszką Wolińską spotkali się przedstawiciele trzech związków zawodowych: Związku Zawodowego Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych, Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników Filharmonii im. H. Wieniawskiego oraz Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Zarządzie Regionu Środkowowschodniego. W UMWL czekała na nich także dyrekcja Filharmonii: Dominik Mielko i Elżbieta Kędzierska.
To nie wystarczyło. We wtorek 5 maja, doszło do kolejnych rozmów. Tym razem miejscem spotkania była Filharmonia Lubelska. Czego dotyczyły i co ustalono? Pytane o to związki zawodowe oficjalnie wiele nie zdradzają. Ich wspólne oświadczenie utrzymane jest w dyplomatycznym tonie:
„Związki zawodowe poinformowały władze województwa lubelskiego i dyrekcję Filharmonii o posiadanych przez nie relacjach i dowodach, dotyczących naruszania praw pracowniczych, niewłaściwych relacjach międzyludzkich oraz nieskutecznych mechanizmach zapobiegania negatywnym zjawiskom w obszarze mobbingu i dyskryminacji w instytucji. Podejmowano także tematy związane z innymi aspektami zarządzania instytucją i braku drożności kanałów informacji i współpracy dyrekcji ze związkami zawodowymi. Związki zawodowe stoją na stanowisku, że najpilniejszą potrzebą w świetle ujawnionych przez media sytuacji, jest porozumienie instytucji z osobami, które czują się poszkodowane brakiem odpowiednich procedur, skutecznie chroniących ich prawa”.
Dyrektor Mielko ten okrągły stół ocenia pozytywnie. – Spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim było potrzebne. Warto rozmawiać i diagnozować problemy. Wszystkim nam zależy na tym, aby Filharmonia funkcjonowała jak najlepiej – zaznacza. I przyznaje, że to nie koniec spotkań. A o swojej nowej zastępczyni wypowiada się w samych superlatywach. – Kontynuujemy rozmowy oraz rozpoczęliśmy wdrażanie usprawnień zgłaszanych przez pracowników. I bardzo wysoko oceniam zaangażowanie i kompetencje pani dyrektor Elżbiety Kędzierskiej, szczególnie w obszarze komunikacji i dialogu z zespołem.
Gorąca atmosfera i żądania dymisji dyrektora
Z naszych źródeł wynika, że temperatura spotkań w UMWL była gorąca. Ze strony związkowców miało pojawić się nawet żądanie, by dyr. Mielko ustąpił ze stanowiska. Ostatecznie jednak umówiono się, by dać mu kilka tygodni „na uporządkowanie bałaganu, który spowodował”.
A kluczowym elementem tego bałaganu są zwolnienia pracowników. W ciągu 2,5-letnich rządów Dominika Mielko (od września 2023 r.) z Filharmonią Lubelską pożegnało się już ok. 40 pracowników. Wśród nich są m.in.: zasłużony klarnecista Andrzej Mazur, który został zwolniony na podstawie anonimowego donosu, kasjerka zwolniona dyscyplinarnie za to, że za wcześnie otworzyła kasę i wydawała bezpłatne wejściówki przed wyznaczoną godziną, czy kierownik artystyczny, którego dyrektor oskarżył o uszkodzenie monitora.
„Wrócę, ale jak dyrektora nie będzie”
Związki zawodowe w przesłanym oświadczeniu za najpilniejszą sprawę uznają „porozumienie instytucji z osobami, które czują się poszkodowane brakiem odpowiednich procedur, skutecznie chroniących ich prawa”.
Nieoficjalnie ustaliliśmy, że dyr. Mielko zgodził się na powrót do pracy osób, które zostały zwolnione lub same odeszły, nie mogąc wytrzymać warunków panujących w Filharmonii. Ustaliliśmy też, że jedna z nich już nawet wróciła do instytucji. To kierownik działu administracji i mienia. Szef Filharmonii nie chce jednak na ten temat rozmawiać. – Toczy się kilka indywidualnych spraw pracowniczych, które są obecnie przedmiotem postępowań sądowych. Z uwagi na ich charakter nie komentuję ich szczegółów w mediach – mówi.
Ale czy wszyscy chcieliby do FL wrócić? Rozmawiamy z kilkoma z nich. – Chętnie wrócę, ale tylko wtedy, gdy dyrektora Mielko już w Filharmonii nie będzie – mówi nam jeden z byłych pracowników.
Wtóruje mu nasz kolejny rozmówca. – Z panem Mielko nie ma żadnego dialogu. To destruktor życia społecznego, który wydobywa z ludzi najgorsze instynkty i nie ma nic konstruktywnego do wniesienia w dotychczasową historię Filharmonii Lubelskiej. Owszem, rozważałbym powrót, ale za sterami Filharmonii musiałby stanąć ktoś inny.
I kolejny pracownik: – Tak, chcę wrócić do Filharmonii, ale nie wyobrażam sobie współpracy z panem dyrektorem. On traktował mnie jak donosicielkę, uważał, że jestem za stara. Jeśli miałabym pracować z nim w jednej instytucji, to tylko pod warunkiem, że nie widziałabym go na oczy. A to jest niewykonalne.
„Poprawić wizerunek instytucji”
O spotkania z filharmonikami zapytaliśmy także dyr. Agnieszkę Wolińską. – Podnoszone przez związki zawodowe zarzuty są przedmiotem postępowania Państwowej Inspekcji Pracy, która jest organem właściwym do rozpatrzenia tego typu spraw. Dokonywanie na tym etapie jakiejkolwiek oceny jest przedwczesne – odpowiada dyrektorka. I wskazuje, że „W Filharmonii Lubelskiej obowiązuje Procedura przeciwdziałania mobbingowi, dyskryminacji i molestowaniu seksualnemu oraz ograniczania ryzyka związanego z konfliktami w miejscu praсу i wszelkie zgłoszenia powinny być rozpatrywane na jej podstawie”.
Jednak to co mówi dyr. Agnieszka Wolińska nie jest do końca zgodne ze stanem faktycznym. – Owszem, procedura jest przyjęta, ale nie działa, bo komisja antymobbingowa została całkowicie sparaliżowana i nie funkcjonuje od niemal roku – słyszmy od jednego z filharmoników.
Od dyrektorki Departamentu Kultury chcieliśmy się również dowiedzieć, czy podczas spotkań filharmonicy przedstawili konkretne dowody lub relacje dotyczące niewłaściwego traktowania pracowników przez dyrekcję. – Nie zostały przedstawione dowody, jednakże w tym zakresie właściwe byłyby powołane do tego organy, tj. Państwowa Inspekcja Pracy czy też Sądy Pracy – zaznacza Wolińska.
Zapytaliśmy też czy podczas rozmów poruszano temat przywracania do pracy osób, które odeszły lub zostały zwolnione z Filharmonii? Dyrektorka nie odpowiedziała wprost, tylko stwierdziła ogólnie, że „Filharmonia jest odrębnym pracodawcą. Dyrektor zarządza instytucją, odpowiada za całokształt spraw programowych, organizacyjnych, majątkowych i finansowych, a do wyłącznej kompetencji Dyrektora Filharmonii należą również sprawy kadrowe”.
Czy UMWL planuje przeprowadzenie kontroli lub audytu dotyczącego sytuacji kadrowej i atmosfery pracy w Filharmonii? Okazuje się, że takich planów nie ma. Jest za to inna kontrola. – Zgodnie z planem kontroli na 2026 r. w I kwartale w Filharmonii miała miejsce kontrola gospodarki finansowej. Czynności kontrolne nie zostały jeszcze zakończone – zaznacza dyrektor Wolińska.
Na pytanie o to jakie będą kolejne kroki UMWL w sprawie sytuacji w Filharmonii Lubelskiej dyr. Wolińska odpowiada; – Organizator (UMWL – red.) zachęca do dalszego prowadzenia rozmów w celu wypracowania stanowiska uwzględniającego zarówno interes pracowników, jak i pracodawcy. Tym samym konieczne jest wykazanie dobrej woli po obydwu stronach rozmów. Celem tych działań jest też „poprawa wizerunku instytucji oraz sytuacji kadrowej w Filharmonii”.


A Pan Dyrektor nadal spotyka się z Edziem więc tam się nie wiele zmieni.
Edziu mu napewno znakomicie doradza… i dogadza.
Zdaje się że okrągły stół zakłada że siada się nie po stronach tak jak zostało napisane w artykule?
A po kiego te stare prukwy co lata świetności mają za sobą conajmniej od dwóch wieków? Nic nie wnoszą, nie orientują się co się dzieje a będą gadać…
Filharmonia Lubelska ma dobra opinie ala czasem zawierucha sie przydazy nie tylko mibbing ale i milosne rozczariwania z lat 2012
Mielko powinien odejść, teraz próbuje poprawić swój wizerunek . Powinien wcześniej zareagować na to co robił Pan E , a nie dawać zezwolenie i jeszcze sam uczestniczył i popierał jego zachowanie. Teraz jest już za późno, tego co się stało nie da się wymazać.
https://x.com/i/status/2053023644909982074?sfnsn=wa
Warto przeczytać 🙂
A tak te milosne porazki rozpowiadane i opowiadane kazdemu slychal kto chcial i nie chciall .