Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  03.03.2022

Dezinformacja to też pole walki. Uważaj, co udostępniasz

Udostępnij

Po 30 tysięcy ludzi dziennie przez ostatni tydzień przybywało do Polski ze wschodniej granicy przez przejścia graniczne na terenie województwa lubelskiego. Straż Graniczna uspokaja – wszystkie osoby są weryfikowane.

Od czwartku 24 lutego br. do chwili obecnej, na terenie woj. lubelskiego, granicę polsko – ukraińską przekroczyło około 200 tys. podróżnych. W znakomitej większości są to obywatele Ukrainy – wyjaśnia kpt. Dariusz Sienicki, Rzecznik Prasowy Komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.

W internecie zaczęły pojawiać się informacje, jakoby nawet 80% osób przekraczających granicę, to są osoby innej narodowości niż ukraińska. To nieprawda.

Jak podała Kancelaria Premiera, tylko w dniu 1 marca do Polski przybyło ponad 47 tys. osób z Ukrainy. W tym ponad 44 tys. to były osoby narodowości ukraińskiej. Wśród przekraczających granicę byli tez obywatele Indii, Uzbekistanu, Nigerii, Algierii.

Zdjęcie

– Chciałbym zapewnić, iż wszyscy podróżni przekraczający granicę są weryfikowani podczas prowadzonych kontroli granicznych – mówi Sienicki.

Dezinformacja to też forma wojny

Wraz z rozpoczęciem działań wojennych eksperci zauważyli wzmożony ruch w internecie (portalach społecznościowych), szczególnie w zakresie krytycznych wpisów. Najpierw dotyczyły obaw o brak paliw, a w ostatnich dniach obrazujących rzekome ataki i napaści wykonanych przez osoby innych narodowości.

Sposób na obniżenie morale i zniechęcenie do uchodźców

W pierwszych dniach wojny dezinformacja miała na celu wywołać panikę z powodów ekonomicznych. Częściowo się udało, bo na stacjach benzynowych faktycznie zabrakło paliw – z uwagi na znacznie zwiększony popyt w krótkim czasie. Następnie Polacy szturmem rzucili się do bankomatów, a banki nie nadążały z uzupełnianiem gotówki. W efekcie przez kilka dni mieliśmy utrudniony dostęp do gotówki.

Później taktyka wroga zmieniła się. Zaczęto przedstawiać informacje o występkach ciemnoskórych migrantów, którzy koczowali w przygranicznych miastach (np. Przemyślu).

A dziś już widać, że kolejnym celem jest zmiana postawy Polaków do Ukraińców. Pojawiała się wpisy o tym, że „Daniel Obajtek zdecydował, że paliwo na Orlenie dla Ukraińców będzie sprzedawane po 2 zł” albo, że polskie dzieci są wyrzucane ze szpitali onkologicznych, aby zrobić miejsce dla ukraińskich dzieci.

Jak informuje Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, ostatniej doby odnotowano około 20 tysięcy prób dezinformacji w przestrzeni polskich socialmedia w temacie wojny na Ukrainie.

Jak się bronić przed dezinformacją?

Jak wskazują analizy Instytutu Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, najwięcej nieprawdziwych informacji pojawia się na facebooku, twitterze oraz na różnego rodzaju portalach. Dlatego szczególnie uważaj czytając informacje w tych miejscach. Korzystaj ze sprawdzonych źródeł – np. stron oficjalnych mediów (gazet, portali, radia, telewizji).

Miej ograniczone zaufanie do informacji przekazywanych przez użytkowników, których nie znasz.

Są też organizacje i osoby, które zajmują się weryfikacją prawdziwości powielanych informacji. Aby je poznać zajrzyj np. na demagog.org.pl oraz konkret24.tvn.pl.