Wesprzyj Kontakt

8 minut czytania  •  23.08.2025 10:35

„W środowisku wrze, a Lublin się skompromituje”. Komu przeszkadzają organy Filharmonii Lubelskiej?

„W środowisku wrze, a Lublin się skompromituje”. Komu przeszkadzają organy Filharmonii Lubelskiej?

Udostępnij

– W środowisku organowym wrze, sprawa uważana jest za skandaliczną. W dodatku chciano to przeprowadzić po cichu – rozmowa z Jerzym Kuklą, organistą, organmistrzem i dyrygentem. Sprawa demontażu organów Filharmonii Lubelskiej i ich sprzedaży rozpala środowisko, a sprzeczne komunikaty dyrektora FL tylko dolewają oliwy do ognia.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

Chronologia wydarzeń jest następująca: 4 czerwca br. dyrektor Filharmonii Lubelskiej Dominik Mielko składa do zarządu województwa wniosek ws. przekazania na własność instytucji organów piszczałkowych zlokalizowanych w sali koncertowej Filharmonii. Zarząd odpowiada pozytywnie i już 27 czerwca, podejmuje uchwałę w sprawie darowizny organów koncertowych. 15 lipca dyr. Mielko ogłasza przetarg na demontaż i wykonanie projektu organów. Unieważnia go, bo oferty dwóch zainteresowanych firm są zbyt wysokie. 24 lipca FL ogłasza drugi przetarg. Wówczas sprawę opisuje Jawny Lublin i o planach demontażu organów lubelskiej filharmonii robi się głośno w całej Polsce. Środowisko artystyczne (z byłymi dyrektorami FL na czele) śle protesty do marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS) i minister kultury i dziedzictwa narodowego. Dyr. Mielko unieważnia drugi przetarg, chociaż tym razem jedna z firm chce tylko kilka tysięcy więcej niż planowała wydać filharmonia (186 tys. zł). W emailu wysłanym 13 sierpnia do redakcji Jawnego Lublina szef FL zapewnia, że „Filharmonia nie podejmuje działań związanych ze sprzedażą instrumentu” oraz „w chwili obecnej Filharmonia Lubelska nie realizuje prac związanych z demontażem organów koncertowych”. Jednocześnie w planie postępowań przetargowych FL na 2025 r. pojawia się nowa pozycja – przetarg na wykonanie projektu organów piszczałkowych.

Zdaniem obecnego dyrektora Filharmonii Lubelskiej organy zabierają zbyt wiele miejsca na scenie. Powodują też, że muzycy orkiestry się nie widzą. Z kolei muzycy, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że wcale nie muszą się widzieć. Ważne, by się słyszeli.

Jerzy Kukla: Absolutnie. To jest tylko i wyłącznie wyszukiwanie powodów dla pozbycia się tego instrumentu. Ja również rozmawiałem z różnymi muzykami, którzy mówili, że po fatalnej „modernizacji” sali zakończonej w roku 2015 były problemy ze słyszalnością na tej estradzie, ale potem – za czasów dyrekcji Wojciecha Rodka – problem ten został rozwiązany. Organy są od dawna i nigdy nie wpływały negatywnie na akustykę przy wykonywaniu muzyki. Problem zaczął się nagle, gdy Dominik Mielko został dyrektorem Filharmonii Lubelskiej.

Dyrektor Mielko używa też argumentu, że koncerty organowe słabo się sprzedają.

– Biorąc pod uwagę naprawdę marną promocję wydarzeń, jaką prowadzi Filharmonia Lubelska, i przede wszystkim brak długofalowej koncepcji repertuarowej, to się w ogóle nie ma się co dziwić. Gdyby, jak w każdej szanującej się filharmonii, na początku sezonu na stronie był podany repertuar to sytuacja byłaby zupełnie inna. Proszę spojrzeć na strony Filharmonii Krakowskiej, Śląskiej czy Poznańskiej. Już dzisiaj wiadomo, co tam będzie się odbywać w czerwcu 2026 roku. Filharmonie w mniejszych ośrodkach jak Bydgoszcz, Kalisz czy Koszalin mają informacje o wydarzeniach do końca grudnia bieżącego roku. A Filharmonia Lubelska? Zapraszam na stronę. Zapowiedzi są do września a po otwarciu zakładek wskazujących na różne typy wydarzeń wyskakuje informacja: „brak koncertów do wyświetlenia”. To ma być profesjonalna promocja? Niech się więc dyrektor nie dziwi, że mu się nie sprzedaje.

Poza tym trzeba mieć świadomość, że jesteśmy na etapie propagowania kultury, a nie wrzucania ludziom rzeczy, które chcą dostać. Cały czas umuzykalniamy społeczeństwo, musimy mieć ambitną ofertę, tak by ludzi stopniowo do niej zachęcać. Jeżeli będziemy się kierować tutaj targetem, to praktycznie trzeba by całą kulturę likwidować, bo ona nigdy na siebie nie zarabia. Ale moim zdaniem teza dyrektora Mielko o słabej sprzedaży biletów na koncerty organowe, to tylko i wyłącznie szukanie na siłę argumentów, żeby pozbyć się organów.

Niech pan dyrektor zrobi sobie przegląd wielkich, szanujących się  sal koncertowych: wszędzie są organy. Każda szanująca się filharmonia je ma – do realizowania partii organowych w utworach symfonicznych, ale przede wszystkim, by grać recitale organowe. W Katowicach profesor Władysław Szymański organizuje pięć recitali organowych w sezonie, więc może pan Mielko przyszedłby w którąś niedzielę o godz. 17, to się przekona, że sala Filharmonii Śląskiej jest pełna.

Jakiej klasy instrumentem są organy Filharmonii Lubelskiej? Dyrektor Mielko mówi o nich: „instrument poprawny, ale nie mistrzowskiej klasy światowej”.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

– Jak on chce zbudować tutaj organy mistrzowskiej klasy światowej, skoro odwołuje drugi przetarg z powodu braku pieniędzy? To jest niepoważne. Po drugie, na instrumencie przeciętnym muzyk tak wybitny, jak Joachim Grubich nie nagrywał płyt. To był artysta wyjątkowo wybredny, jeśli chodzi o dobór instrumentów. Po trzecie, firma Alexander Schuke z Poczdamu jest jedną z najlepszych na świecie. Budowała organy w takich salach jak Nowy Gewandhaus w Lipsku, w niezliczonych akademiach muzycznych (w Polsce – w Poznaniu), największych katedrach Niemiec, np. w Erfurcie, czy Magdeburgu. Oprócz tego firmie tej powierzano restaurowanie wartościowych i słynnych organów zabytkowych, jak np. organy Joachima Wagnera w Brandenburgu czy Friedricha Ladegasta w Schwerin. A zatem taka firma nie zbuduje instrumentu poniżej pewnej klasy – wysokiej klasy. Bo nie może sobie na to pozwolić. Nawiasem mówiąc, biografia artystyczna pana dyrektora Mielko nie wskazuje na to, by był kompetentny w dziedzinie organowej. I stąd rozbieżności w jego ocenie organów sali Filharmonii Lubelskiej z opinią wybitnych, liczących się  polskich organistów, z których absolutnie nikt nie popiera planów dyrektora. A przynajmniej nie firmuje tego swoim nazwiskiem.

Jaka jest żywotność organów, takich jak te w Filharmonii Lubelskiej?

To jest instrument na setki lat. Oczywiście wyłączając elektroniczny system sterowania rejestrami, który musi co kilkadziesiąt lat być modernizowany ze względów serwisowych i z uwagi na rozwój tych urządzeń. Ale to nie stanowi nawet dziesięciu procent wartości organów. W trybie filharmonicznymi są używane rzadko, wiec to w zasadzie ciągle nowy instrument.

Dyrektor Mielko wycenia obecnie organy na 1 mln zł. To dużo czy mało?

– Proszę pana, jest teraz taki bardzo popularny przelicznik, który choć wydaje się niepoważny, to jest stosowany w sposób jak najbardziej poważny. Za punkt odniesienia siły nabycia pieniądza stosuje się cenę Big Maca. Ten hamburger w 1992 roku kosztował ok. 2,5 zł. (25 000 zł przed denominacją). Dzisiaj kosztuje prawie 10 razy tyle – 20,5 zł. Organy Filharmonii Lubelskiej na pewno nie są warte milion a co najmniej 10 mln złotych, skoro w 1997 roku kosztowały 2 miliony, oczywiście po denominacji.

Tydzień temu dyrektor Mielko zakomunikował nam, że demontażu organów póki co nie będzie i nie ma planów ich sprzedaży. Ale w planie postępowań przetargowych na 2025 r. pojawił się przetarg na wykonanie projektu organów piszczałkowych oszacowany na 80 tys. zł. Rozumie pan coś z tego?

– 80 tys. zł? To jest kpina! Nie wiem nawet czy on byłby w stanie ten instrument zdemontować za te pieniądze…

A jakie organy mogą powstać w oparciu o projekt wart 80 tys. zł?

– Jeżeli pod pojęciem projektu rozumiemy koncepcję i dostarczenie instrumentu, to tylko i wyłącznie elektroniczne. Organy piszczałkowe za te pieniądze? To jest po prostu niemożliwe. Pan Dominik Mielko jako dyrygent często występuje w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Puławach, a tam powstała hybryda: dziewięć głosów piszczałkowych, cała reszta, czyli 46 głosów, to instrument elektroniczny. Zbudowane dwie szafy z niegrającymi frontowymi piszczałkami, sprawiają wrażenie instrumentu piszczałkowego, a nim nie są. Podejrzewam, że dyrektor Mielko zafascynował się takim rozwiązaniem i o coś takiego może chodzić także tutaj. Wsadzenie takich organów w niszę skończy się katastrofą, bo w tej niszy w ogóle nie będzie ich słychać, a zatem będą musiały być amplifikowane nawet przy małej orkiestrze. To wszystko jest zupełnie nierealne.

A gdyby dostał pan propozycję stworzenia projektu za 80 tys. zł to podjąłby się pan?

– Nie, dlatego że stworzenie czegoś takiego w takich warunkach w praktyce oznacza kompromitację. Ja po prostu nie wierzę w powodzenie takiego projektu. Organy elektroniczne nie są instrumentem artystycznym, a czysto użytkowym nadającym się jako substytut organów. Zbudowanie czegoś takiego wtedy, kiedy się sprzedało świetne organy Schuke, to będzie śmiech na sali. Kompromitacja Lublina na skalę ogólnopolską, a nawet europejską, bo nasze organy ujęte są w katalogu tej renomowanej firmy.

Jak afera wokół organów Filharmonii Lubelskiej odbierana jest w pana branży?

– Ta sprawa zastała mnie, gdy byłem na urlopie na Sejneńszczyźnie, gdzie nie mam zasięgu telefonicznego. Gdy pojechałem na zakupy do Sejn to złapałem sygnał i wtedy kolega, wybitny organista, powiedział mi co się tu dzieje, z góry uprzedzając, że to nie jest prima aprilis. W środowisku organowym wrze, a sprawa uważana jest za skandaliczną. A wie pan co w tym wszystkim jest najgorsze? Że wszystko było trzymane w tajemnicy, chciano to przeprowadzić po cichu. Druga rzecz, która mnie uderzyła: dyrektor Mielko podczas debaty w Radiu Lublin, w której obok pani profesor Teresy Księskiej-Falger również miałem przyjemność brać udział, wprost przyznał, że nie przewiduje rozmów na ten temat z fachowcami. Pan Mielko twierdzi, że organy psują akustykę, choć badania akustyczne nie są zrobione. Kpina!

Dyrektor Mielko zapewnia, że w sprawach akustyki doradza mu wybitny fachowiec. Nie chce jednak powiedzieć kto to jest. Projekt poprawy akustyki ma być gotowy do końca roku, a wykonawca projektu miał zostać wybrany w przetargu. Choć ja tego przetargu nigdzie znaleźć nie mogę…

Dyrektor Mielko zachowuje się tak, jakby dostał te organy w pacht od marszałka Stawiarskiego. Po to, by wykonać konkretne zadanie. Według mnie to wszystko zmierza najpierw do zamiany tej sali z koncertowej na wielofunkcyjną, a potem do materializacji wizji Stawiarskiego: utworzenia „Opery i Filharmonii Lubelskiej”. To będzie idiotyzmem kolejnym, bo w Gdańsku z tego pomysłu wycofali się już w 1994 roku dokonując rozdzielenia. Fakt, w Białymstoku jest koegzystencja, ale niech pan spojrzy na repertuar Opery i Filharmonii Podlaskiej: istne mydło i powidło. I o ile jeszcze spektakle operowe pojawiają się, o tyle trudno znaleźć ślady regularnych koncertów symfonicznych.

Jak pana zdaniem zakończy się cała ta sprawa?

Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że jak zacznie się wrzesień i skończy okres urlopowy, to może w końcu ktoś zechce dotrzeć do władz ministerialnych, a może nawet do samego prezydenta Karola Nawrockiego. Stawiarski to PiS, więc może po linii partyjnej będzie się dało poskromić jego i jego nierealne pomysły. W każdym razie najgorsze jest to, że cokolwiek ci ludzie zrobią, za nic nie będą odpowiadać.

Jerzy Kukla – organista, dyrygent, organmistrz i publicysta muzyczny. Absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie i Katowicach, stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki. Kształcił się także w Bratysławie i uczestniczył w kursach mistrzowskich w Europie. Koncertował w wielu krajach, ma na swoim koncie nagrania płytowe i polskie prawykonania utworów Oliviera Messiaena. Dyrygował orkiestrami filharmonicznymi w Polsce i za granicą. Jako organmistrz od lat zajmuje się montażem i konserwacją instrumentów w Polsce, współpracował m.in. przy renowacji organów w katedrze oliwskiej oraz modernizacji organów w sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Inicjator licznych festiwali organowych i laureat Nagrody Prezydenta Miasta Puławy za popularyzację kultury muzycznej.

https://jawnylublin.pl/marszalek-dal-dyrektor-wzial-ale-ich-nie-chce-walka-o-organy-filharmonii-lubelskiej/
https://jawnylublin.pl/filharmonia-lubelska-demontuje-organy-dyrektor-mowi-o-poprawie-akustyki-muzycy-o-zbrodni-w-bialy-dzien/