Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  11.04.2023

W Radomiu sobie chwalą, w Lublinie automatycznym słupkom urzędnicy mówią nie

Udostępnij

Wjazdu na Stare Miasto w Lublinie strzeże dziś kamera miejskiego monitoringu i patrol Straży Miejskiej. Na montaż automatycznych słupków Urząd Miasta Lublin się nie zgadza. Tymczasem takie rozwiązanie w Radomiu funkcjonuje już siedem lat. I świetnie się sprawdza.

Stare Miasto w Lublinie od wielu lat boryka się z problemem rozjeżdżania przez pojazdy, które wjeżdżać tam nie powinny. Znak zakazu wjazdu ustawiony przy jedynym wjeździe dopuszcza tu bardzo wąską grupę pojazdów: mieszkańców staromiejskich kamienic i samochody zaopatrzenia.

Ostatnio urzędnicy zainwestowali w kamerę monitoringu, która miała rozwiązać problem. Wymaga ona jednak zaangażowania dodatkowych patroli strażników miejskich, którzy każdego dnia pilnują wjazdu razem z kamerą.

Skuteczność systemu jest bardzo duża – zapewnia Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie. – Zdarzają się przypadki chwilowo gorszego działania systemu, bądź krótkich przerw w dostępie do obrazu kamery, niemniej jednak system w tym czasie rejestruje wszystkie wjeżdżające na teren Starego Miasta pojazdy. Obecnie przy wjeździe na Stare Miasto kontrole prowadzi jeden patrol strażników.

Jak podaje, od 1 marca do 6 kwietnia Straż Miejska nałożyła:
– 504 mandaty karne 100 040 zł
– udzieliła 126 pouczeń
– 27 spraw zostało skierowanych do sądu
– prowadzi czynności wyjaśniające wobec 309 kierowców.

Dlaczego w Lublinie nie ustawią słupka automatycznego? – Z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu, płynności przejazdu, różnych warunków atmosferycznych zrezygnowaliśmy z tego rozwiązania – tłumaczył podczas prezentacji kamery strzegącej wjazdu na Stare Miasto zastępca prezydenta Lublina Artur Szymczyk.

Aktywiści apelują, urząd potrzebuje czasu

W Radomiu automatyczne słupki zlokalizowano w dwóch miejscach deptaka. Powód? Nagminne wjeżdżanie nieuprawnionych pojazdów, które niszczyły nawierzchnię. Od 2008 roku o ich montaż zabiegało Bractwo Rowerowe.

Przeprowadziliśmy badanie, z którego wynikało, że w ciągu godziny przez deptak przejeżdża 107 nieuprawnionych samochodów. Dwa na minutę! – podaje Sebastian Pawłowski z Bractwa Rowerowego.

Bractwo starało się doprowadzić do ustawienia słupków automatycznych wieloma pismami. Zgłaszali też je jako projekty do budżetu obywatelskiego. Ich pomysły były jednak odrzucane, a miasto testowało wówczas inne rozwiązania – różnego rodzaju zapory, które były odsuwane przez kierowców.

W końcu, w 2016 roku, urzędnicy zdecydowali się ustawić dwa słupki automatyczne na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i Mickiewicza. Miały uniemożliwić przejeżdżanie deptaka w poprzek. Słupki otwierają się wyłącznie na dźwięk syreny pojazdu uprzywilejowanego. Wyniki pilotażu były zadowalające, więc urzędnicy ustawili kolejne dwa słupki na placu Konstytucji 3 Maja. Te działają na pilota i uniemożliwiają przejazd wzdłuż deptaka.

Automatyczny słupek skutecznie rozwiązuje problem

Dziś na deptak w Radomiu wjedzie wyłącznie posiadacz pilota. Fot. Sebastian Pawłowski

W Lublinie urzędnicy słupków nie chcą. Tłumacząc to ich dużą awaryjnością. Jak to wygląda w Radomiu?

Od 2019 roku naliczono tylko trzy awarie tych słupków, więc wydaje się, że jest to niewiele. Zwłaszcza że dość szybko udało się je naprawić – tłumaczy Dawid Puton, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu. Awarie, o których mówi, były związane z elektroniką.

W przypadku awarii słupek można opuścić ręcznie. Urzędnicy jednak tego nie robią. Zostawiają wjazd tylko z jednej strony. – Im dłużej słupek jest wysunięty i uniemożliwia wjazd osobom nieuprawnionym, tym lepiej spełnia swoją funkcję – tłumaczy Puton.

Dodaje, że zdarza się, że ktoś jedzie na pamięć. Było też jedno zderzenie ze słupkiem. Efekt? Uszkodzone auto i uszkodzony słupek. To jedyna sytuacja, gdy słupek trzeba było opuścić ręcznie i czekać na jego wymianę.

Rzecznik MZDiK dodaje, że zimą nie było ze słupkami żadnych problemów.

Ustawienia słupków kosztowało 300 tys. zł.


O tym, jak działa lubelski monitoring można przeczytać tutaj:

Jedna odpowiedź do “W Radomiu sobie chwalą, w Lublinie automatycznym słupkom urzędnicy mówią nie”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Ludzie z Wypchanymi Portfelami lubią sobie od czasu do czasu wjechać na Starówę, a wiadomo, że SM wie, komu nie wolno podskoczyć. Rozwiązanie z automatycznymi słupkami ma tą wadę, że Duce z Jakubowic musiałby wydać imienne uprawnienia członkom Klubu, co byłoby namacalnym dowodem kolesiostwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły