5 minuty czytania • 07.11.2025 17:20
W powiecie wojna na całego. PiS obcina pensję staroście, która startowała z listy PiS
Udostępnij
O 2500 zł mniej będzie zarabiać starosta powiatu lubelskiego Sylwia Pisarek-Piotrowska. PiS co prawda odzyskał władzę w Radzie Powiatu, wciąż nie może odbić zarządu. A tym rządzi koalicja 15 października. Dziś na sesji miała miejsce kolejna odsłona konfliktu.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
W tej sprawie jest kilka nagłych zwrotów akcji. Są przejścia z politycznej mniejszości do większości, utrata i odzyskanie władzy, a nawet zarzuty o korupcję polityczną, czyli kupowanie stanowisk. Żeby zrozumieć, co dzieje się Starostwie Powiatowym w Lublinie, trzeba się cofnąć do wyborów samorządowych w 2024 roku.
Choć PiS do 27-osobowej Rady Powiatu Lubelskiego wprowadził 15 radnych, a koalicja 15 października tylko 12 (Trzecia Droga – 8, KO – 4), to władzę przejęła ta druga opcja. Już na pierwszej sesji w maju 2024 roku dwoje radnych PiS – Sylwia Pisarek-Piotrowska i Andrzej Kłapeć – podczas głosowań wsparli mniejszość, która za chwilę okazała się większością. Dzięki temu przewodniczącym Rady Powiatu został Piotr Sawicki, sekretarz regionu Platformy Obywatelskiej RP Regionu Lubelskiego. Pisarek-Piotrowska została starostą, a Kłapeć członkiem zarządu. Zresztą długo się nim nie nabył, bo po zaledwie kilku miesiącach – na wniosek starosty – został odwołany ze stanowiska.

Marszałek triumfuje, ale pełni szczęścia brak
Kolejny przewrót w Radzie Powiatu dokonał się w czerwcu br., kiedy niespodziewanie na stronę PiS przeszła 33-letnia Karolina Poleszak, która mandat zdobyła startując z listy Trzeciej Drogi. Wkrótce okazało się, że radna została zastępcą dyrektora ds. techniczno-eksploatacyjnych w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie, instytucji podległej marszałkowi Jarosławowi Stawiarskiemu (PiS). Na łono PiS wrócił też marnotrawny radny Kłapeć. Ta zmiana sił okazała się ciosem w plecy dla Piotra Sawickiego, który stracił fotel przewodniczącego. Jego miejsce zajął radny PiS Krzysztof Kozieł.


„Dziękuję Radzie Powiatu Lubelskiego za podjęcie tej odpowiedzialnej decyzji podyktowanej troską o lepszą przyszłość powiatu i jego mieszkańców. Panie Prezesie (chodzi o Jarosława Kaczyńskiego – red.), melduję wykonanie zadania zleconego kilka miesięcy temu – wspólnie walczymy o lepszą Lubelszczyznę i Polskę” – cieszył się w internetowym wpisie marszałek Stawiarski (PiS).
Ale radość była połowiczna, bo co prawda radni PiS przejęli rządy w Radzie Powiatu (we wrześniu odwołali też wiceprzewodniczącego rady Mateusza Winiarskiego z PSL), ale nie udało się przejąć zarządu powiatu. Tym wciąż rządzi koalicja 15 października. Wszystko przez to, że do odwołania starosty potrzeba 3/5 głosów, co oznacza, że PiS ma o trzy szable za mało. Ale może uprzykrzyć życie zarządowi, z czego zresztą korzysta.
W czerwcu PiS nie udzielił wotum zaufania zarządowi (wojewoda lubelski w trybie nadzoru uchylił później uchwałę w tej sprawie, ale głosami PiS to rozstrzygnięcie zostało zaskarżone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie). Kolejnym krokiem było znaczące obniżenie pensji starosty Pisarek-Piotrowskiej podczas wrześniowej sesji. Jej wynagrodzenie spadło z prawie 20 tys. zł do 16,5 tys. zł. Jednak nadzór prawny wojewody i tym razem doszukał się nieprawidłowości i uchylił uchwałę w tej sprawie.







PiS obcina pensję. „Wyraz frustracji”
Dlatego podczas dzisiejszej sesji klub PiS ponowił wniosek o zmianę wynagrodzenia pani starosty (Pisarek-Piotrowskiej nie było na sesji). Radna Dorota Kozak (PiS), uzasadniając projekt uchwały, podkreśliła, że zarząd powiatu nie uzyskał absolutorium i wotum zaufania, „co jednoznacznie należy interpretować jako negatywną ocenę pracy pani starosty„. Mówiła o zaniedbaniach skutkujących utratą dofinansowania projektów, czy zwalnianiu pracowników, w tym dyscyplinarnym.
W odpowiedzi radny Winiarski (PSL) przypomniał sytuację z poprzedniej kadencji. – Zagłosowaliśmy za podwyższeniem wynagrodzenia starosty lubelskiego Zdzisława Antonia (PiS). Starosta lubelski bez względu na to, z jakiej opcji jest, powinien zarabiać godnie, a kwota zaproponowana za tą odpowiedzialność jest za mała. Obniżenie tego wynagrodzenia wydaje się po prostu złośliwością w części radnych – mówił. Podkreślając, że powiat lubelski jest najludniejszy i największy w województwie, ma też największy budżet.
Wywołany do tablicy radny Antoń powiedział: – My nie oceniamy, czy ten powiat jest duży, czy mały, czy ma duży budżet, czy mały budżet. My mówimy, my oceniamy tylko i wyłącznie pracę pani starosty.
I to nie jest żadna złośliwość z naszej strony.






Sylwia Chochoł-Skocz, od października zeszłego roku członek zarządu powiatu (startowała z listy PiS), przypomniała, że poprzedni starosta Zdzisław Antoń od początku kadencji pobierał maksymalne kwoty wszystkich składowych wynagrodzenia. – Pani starosta Sylwia Pisarek Piotrowska nigdy nie pobierała wynagrodzenia w wysokości 100 proc. maksymalnego wynagrodzenia wg ustawy o pracownikach samorządowych — powiedziała. Jej zdaniem podnoszone przez radnych PiS argumenty „stanowią wyraz frustracji i zemsty z powodu utraconej władzy„.
Zaskoczenia podczas głosowania nad obniżeniem wynagrodzenia starosty jednak nie było. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 14 radnych PiS, a przeciw było 10 z koalicji 15 października. Troje radnych tej formacji było nieobecnych. Od dziś starosta będzie zarabiać 17 365 zł.

Na zdjęciu: Poprzedni starosta Zdzisław Antoń (PiS) od początku urzędowania pobierał wynagrodzenie w maksymalnej wysokości. Teraz zagłosował za obniżeniem wynagrodzenia swojej następczyni. Fot. Krzysztof Wiejak

