Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  01.03.2024

W PGE Dystrybucja w jeden dzień wymiotło całą władzę. Kto teraz będzie zarabiał 50 tys. zł miesięcznie?

Udostępnij

To było kadrowe tsunami: w środę odwołano i całą radę nadzorczą, i cały zarząd. Na razie nie wiadomo, kto zastąpi nominatów z rozdania PiS. Ale wiemy, ile będą mogli zarabiać.

Gdy próbujemy otworzyć zakładkę „władze” na stronie PGE Dystrybucja, wyskakuje komunikat o błędzie. A jeszcze w środę można było tu sprawdzić, kto zasiada we władzach tej jednych z największych w województwie i Polsce spółek, o kapitale zakładowym wynoszącym 9,7 mld zł. W 2022 roku miała 6,8 mld zł przychodu i 1,254 mld zł zysku netto. I podobnie jak wysokie są przychody czy zysk, tak proporcjonalnie wysokie są wynagrodzenia członków zarządu czy rady nadzorczej.

Dlatego nic dziwnego, że PGE Dystrybucja, podobnie jak inne spółki skarbu państwa (lubelska firma jest spółką córką giganta polskiego rynku energetycznego PGE Polska Grupa Energetyczna SA), przy każdej zmianie władzy w kraju stają się łupem politycznym. Przykłady? Chociażby Andrzej Pruszkowski, były prezydent Lublina i radny sejmiku wojewódzkiego, obecnie kandydat PiS do Rady Miasta. W spółce był wiceprezesem (od 2016 do 2019) z pensją około 53 tys. zł miesięcznie. Tylko w 2017 roku zarobił 630 tys. zł. Ale w zarządzie miał też kolegów z PiS: Zbigniewa Dżugaja (byłego zastępcę burmistrza Kraśnika), czy Jana Franię – byłego radnego sejmiku województwa. Jednak w przypadku Frani na jego korzyść świadczyło to, że wcześniej pracował w spółce: był zastępcą dyrektora w rzeszowskim oddziale PGE Dystrybucja.

Do czasów Koalicji 15 Października (lub 13 grudnia – jak mówią w PiS), w zarządzie spółki przetrwali m.in. Dżugaj i Frania. Ale w środę wraz z nimi z władz spółki odwołani zostali: prezes Jarosław Kwasek oraz wiceprezesi Grzegorz Dolecki i Piotr Pietrzak. Podobny los spotkał wszystkich członków rady nadzorczej. Odwołani to: Krzysztof Kuśmierowski (przewodniczący rady nadzorczej), Beata Ogrodnik-Kołodziejczyk, Marcin Bień, Marian Niemirski, Piotr Iwan, Lucjan Cichosz, Edward Basiński i Kamil Dziewiarz.

Oprócz utraty stanowisk wszyscy stracili pokaźne źródła dochodu. Fundacja Wolności, wydawca portalu jawnylublin.pl, w lutym wystąpiła do spółki z wnioskiem o udostępnienie informacji na temat wynagrodzeń brutto, premii, nagród i odpraw wypłaconych członkom zarządu i rady nadzorczej w 2023 roku. I tak najlepiej zarabiającym członkiem zarządu był prezes Jarosław Kwasek – w zeszłym roku w PGE Dystrybucja zarobił 600 tys. zł (50 tys. zł miesięcznie). Wszyscy wiceprezesi mieli takie same pensje – wynosiły 480 tys. zł (40 tys. zł miesięcznie). Wyrównane zarobki mieli również wszyscy członkowie rady nadzorczej – to 52 tys. 845 zł. Wyjątkiem w zestawieniu był Edward Basiński (22 tys. 578 zł), a to z powodu tego, że on członkiem RN został w sierpniu zeszłego roku. Pełne dane o wynagrodzeniach w pliku pdf poniżej.

Na razie nie ma informacji, kiedy zostanie wybrany nowy zarząd i rada nadzorcza spółki.

PGED-0158612KW24
Journalismfund

Ten artykuł został wsparty przez program grantowy „Media lokalne na rzecz demokracji” Journalismfund Europe

Jedna odpowiedź do “W PGE Dystrybucja w jeden dzień wymiotło całą władzę. Kto teraz będzie zarabiał 50 tys. zł miesięcznie?”

  1. On$ pisze:

    Na pewno sami specjaliści, bo przecież Tusk i Hołownia zapewniali o tsunami specjalistów. Np. takich jak Artur Dziambor, który już dostał swoje koryto. Po wpadce z córką Róży Thun Tusk powinien się pilnować – jeszcze jego zaślepieni miłością i praworządnością wyborcy przejrzą na oczy i zrozumieją, że jest takim samym rudym oszustem jak za poprzednich rządów…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły