Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  16.03.2026 16:00

W Lublinie bardziej czuć smog czy woń kościelnego kadzidła?

W Lublinie bardziej czuć smog czy woń kościelnego kadzidła?

Udostępnij

KOMENTARZ Lublin nie jest miastem rewolucji. Brawurowa próba znalezienia dla naszej demokracji lokalnej choćby ułamka świeżego, światopoglądowego oddechu jest tego kolejnym świadectwem. Jeśli komuś bliskie są wartości rozdziału państwa i kościoła to ma się czego obawiać.

15 lat temu przeprowadziłem się z Lublina do Warszawy. Pamiętam jak rzuciło mi się w oczy, że na ulicach stolicy jest bardzo dużo policji, a niemal wcale nie spotyka się księży. 26 lat przemieszkałem w obrębie lubelskiego śródmieścia i widok duchownych był codziennością, z której nie zdawałem sobie sprawy, dopóki jej nie zabrakło.

Nie wiem, czy ta obserwacja jest aktualna, bo w całym kraju liczba tak zwanych powołań ma stałą tendencję spadkową. Obecnie w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Lublinie na księży uczy się tylko 32 mężczyzn. W roku 2022 było ich 47. Ale Kościół Katolicki widoczny jest w naszym mieście nie tylko za przyczyną postaci w sutannach przemykających między świątyniami i budynkami KUL. Nie sposób nie zauważyć wielu zabytkowych budynków kościołów i klasztorów. Można je również wyraźnie poczuć, gdy w co cieplejsze niedziele, z otwartych drzwi świątyń przy Krakowskim Przedmieściu zionie kadzidłem, wilgocią i impregnatem starych ław.

Lublinianie często też patrzą na kościelne nieruchomości wcale o tym fakcie nie wiedząc. Lubelska kuria jest dobra w deweloperkę, spekulację i przyjmowanie budynków w zadośćuczynieniu.

Kościoła jest w Lublinie dużo i nie ma czemu się dziwić. Sądząc po frekwencji na niedzielnych mszach jest na to zapotrzebowanie.

Co do trendów nie ma jednak złudzeń. Nie tylko księży jest coraz mniej, ale i młodzieży zainteresowanej religią katolicką. W Lublinie już niemal połowa uczniów szkół ponadpodstawowych rezygnuje z takich zajęć i ta tendencja wyraźnie rośnie. 

Dla rozmaitych organizacji okołokościelnych to trudna do przełknięcia prawda. Więc gdziekolwiek, gdzie świeckie stronnictwa chcą uszczknąć trochę przestrzeni dla siebie, pojawia się ich mobilizacja i paranoiczny opór.

Piszę to w kontekście rozstrzygnięć w sprawie wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego. Na początku marca sąd drugiej instancji podtrzymał uniewinniający wojewodę wyrok stwierdzając, że polityk PO, jako zarządca budynku, miał prawo usunąć krzyż z Sali Kolumnowej podległego sobie urzędu. Wyrok jak wyrok, ale rozgłos i awantura jakie towarzyszyły wszystkim rozprawom to zjawiska same w sobie. Pokazuje jak toporna oraz powolna jest adaptacja lokalnej społeczności do warunków dyktowanych przez sekularyzujący się ogół społeczeństwa.

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Można tu przypomnieć poprzednią taką drakę, która miała miejsce mniej więcej w czasie, do którego wróciłem wspomnieniami na początku. W 2009 roku ówczesny dyrektor prywatnego Międzynarodowego Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Paderewskiego próbował zastosować do swojej placówki wyrok Trybunału Europejskiego orzekający usunięcie krzyży ze szkół we Włoszech. Dyrektor Adam Kalbarczyk nie był wówczas szczególnie kategoryczny i przedstawił jedynie pewną propozycję. To jednak wystarczyło, by zrobiła się z tego wielka, rozdmuchana na cały kraj, akcja obrony krzyża. 

Innym znamiennym wydarzeniem było postępowanie prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który czuł się w obowiązku wytłumaczyć przed lubelskim klerem ze swoich decyzji administracyjnych odnośnie mającego przejść przez miasto pierwszego Marszu Równości w 2018 roku.

Platforma Obywatelska jest partią konserwatywną, ale musi się jednoznacznie odróżniać od katolickiego Prawa i Sprawiedliwości. To nastręcza jej sporo kłopotów, gdy chodzi o pozycjonowanie się względem kościoła. Gimnastyka zachodzi tu paradna, a jej niedawnym efektem był Festiwal Bożego Narodzenia czyli katolickie święto wrzucone do portfela lubelskiej kultury popularnej. Miły gest w stronę kościoła, który wydaje się ciągle jeszcze nie mieć na siebie pomysłu po kompromitacji zbratania się z PiS-em gdy partia ta była w kraju u władzy

Lublin nie jest widocznie miastem rewolucji. Brawurowa, a okupiona nieproporcjonalnie dużym wysiłkiem, próba znalezienia dla naszej demokracji lokalnej choćby ułamka świeżego, światopoglądowego oddechu jest tego kolejnym świadectwem. Jeśli komuś bliskie są wartości rozdziału państwa i kościoła to ma się czego obawiać. Nominatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera został niedawno Przemysław Czarnek. To bardzo zwiększa jego ekspozycję, a Czarnek jest lojalny wobec swoich lubelskich wyborców, którym od zawsze schlebia właśnie na tle religijnym. Dzieje się to głównie za pośrednictwem jego zażyłości z Katolickim Unwersytetm Lubelskim

Kampania wyborcza Przemysława Czarnka z pewnością ośmieli jego kolegów z lubelskiej kurii. Warto uważnie przyglądać się czy na ambony nie powróci nachalna propaganda i nagłaśniać przypadki naruszenia demokratycznego porządku. Z drugiej strony możemy się spodziewać, że kościołowi będzie jeszcze wyraźniej nadskakiwać środowisko Koalicji Obywatelskiej. Osoba wojewody Komorskiego przynajmniej do wyborów zostanie przesunięta w cień. Tak czy siak, woń kadzidła będzie snuć się po lubelskim deptaku i nikt nie ośmieli się zatrzasnąć świątynnych drzwi. Lepsze to niż smog. Szkoda, że mamy jedno i drugie.

Na zdjęciu: Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski (PO) opuszcza salę rozpraw po ogłoszeniu wyroku w sprawie krzyża. Został uniewinniony z zarzutu przekroczenia uprawnień i obrazy uczuć religijnych. Fot. Krzysztof Wiejak