6 minut czytania • 02.09.2025 14:34
W czwartek radni zgodzą się na blokowiska na górkach czechowskich. Będzie też „ostatni protest”
Udostępnij
Obrońcom górek czechowskich przed zabudową nie udało się skruszyć monolitu radnych prezydenckiego klubu. Oczekiwanego przez ekologów happy endu w trwającym od lat spektaklu „Górki czechowskie” nie będzie. Będzie za to demonstracja przed Ratuszem.
Po poniedziałkowym posiedzeniu Komisji Rozwoju Miasta Urbanistyki i Ochrony Środowiska trudno sobie wyobrazić inny scenariusz zakończenia procesu uchwalania Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla 105 hektarów górek czechowskich. Żadne argumenty obrońców, nawet te wyrażane w bardzo emocjonalny sposób, nie poruszyły radnych klubu prezydenta Krzysztofa Żuka, którzy bez żadnych zastrzeżeń i bez specjalnego angażowania się w dyskusję poparli projekt ZPI przygotowany przez właściciela terenu – lubelskiego dewelopera TBV Investment.
– Mamy po raz pierwszy od półwiecza do czynienia z projektem urbanistycznym na miarę starego LSM – zachwalał propozycję inwestora radny Marcin Wroński (Polska 2050).
A Zbigniew Jurkowski (PO), który choć nie jest członkiem tej komisji, to specjalnie pofatygował się na jej posiedzenie, żeby również wyrazić swoje zadowolenie. Zadeklarował, że będzie głosował za projektem ZPI, bo „naszym zadaniem jest optymalizowanie miasta„, a zabudowa górek może dodatkowo „wzmocnić napowietrzanie” Lublina, co wywołało śmiechy na widowni. Podziękował też podmiejskiej radnej Annie Ryfce (PO), negocjatorce z ramienia Rady Miasta umowy urbanistycznej z deweloperem.
– Wiem, ile ją kosztowało to czasu prywatnego i emocji – schlebiał Jurkowski.
„Ale na spacerze nie była” – wytknęli natychmiast przeciwnicy zabudowy.
Umowę urbanistyczną w kolorowych barwach przedstawiał również Tomasz Fulara (Wspólny Lublin), wiceprezydent do spraw inwestycji i rozwoju, przewodniczący zespołu negocjacyjnego. – Głównym naszym celem jest pozyskanie parku dla dobra naszych mieszkańców – przekonywał. Zaznaczając przy tym, że 75 hektarów pod „naturalistyczny park” to tyle, co mają Łazienki Królewskie w Warszawie. Zaznaczył również, że podczas negocjacji z inwestorem miastu udało się zmniejszyć wysokość budynków, a ZPI ocenił jako kompromis, który pozwoli „wygasić emocje” narosłe wokół górek. – Zabudowa na górkach czechowskich była dopuszczalna od wielu, wielu lat – przypomniał, ale te słowa spotkały się z gwałtowną reakcją obrońców GC.
– Nie była, kłamiesz! – słychać było krzyki z widowni.
Czy park to nie będzie „zatruty prezent”?
Trochę dziegciu do ratuszowej beczki miodu próbował dolać radny Tomasz Gontarz z opozycyjnego klubu PiS. Poruszył m.in. kwestię sposobu rozpatrzenia uwag zgłoszonych przez mieszkańców podczas konsultacji społecznych, w których – jak zwrócił uwagę, na 600 wniosków przyjęty został tylko jeden i to ten popierający ZPI. – Nie wierzę, że mieszkańcy Lublina, którzy poświęcili swój czas, wypełnili formularze i zgłosili swoje uwagi do zagospodarowania tego terenu, nie zasługują nawet na minimum uwagi i że wszystkie proponowane przez nich rozwiązania są złe i trzeba je odrzucić – mówił radny.
Wytknął też zbyt niską – jego zdaniem 0 wysokość renty planistycznej zapisanej w ZPI (20 proc.). Odpowiedział mu Zbigniew Dymowicz, dyrektor inwestycji TBV Investment: – Uważam, że to jest i tak bardzo wysoka wartość, biorąc pod uwagę co spółka rzeczywiście oferuje miastu – powiedział.
– Było trzech inwestorów, którzy w zeszłym roku złożyli wnioski o ZPI, z czego dwóch wskazało maksymalną wartość opłaty planistycznej w wysokości 30 proc. Oni także oferują miastu dodatkowe rzeczy w ramach tak zwanych inwestycji towarzyszących – odparł radny Gontarz.
Zarówno on ja i jego klubowa koleżanka Justyna Budzyńska dopytywali, ile będzie kosztowało roczne utrzymanie parku naturalistycznego na 75 hektarach. – Czy to jest jeden, 10 czy 5 milionów? Żeby nie mieć takiego zatrutego prezentu, który będzie nas obciążał budżetowo – pytał Gontarz.
Wywołany do odpowiedzi wiceprezydent Fulara odpowiedział w stylu premiera Mateusza Morawieckiego zapytanego o cenę chleba. Mówił kilka minut, ale żadnej liczby nie podał. Zasłaniał się tym, że sama budowa parku naturalistycznego będzie trwała kilka lat, a koszt jego utrzymania będzie wynikał z ogłoszonych później przetargów. – Każda z usług w określonym rejonie miasta przyjmuje określony charakter. Czyli odśnieżanie metry kwadratowe kosztuje na dzień dzisiejszy określoną wartość, plewienie kosztuje za każdy metr kwadratowy określona wartość – opowiadał. Zaznaczając przy tym, że podawanie jakiejkolwiek kosztu byłoby na tym etapie wróżeniem z fusów.
Głos zabrali też mieszkańcy miasta licznie obecni na widowni. Najdalej idący wniosek zgłosił Andrzej Filipowicz z Lubelskiego Alarmu Smogowego, który wytknął niezgodność niektórych rozwiązań ZPI z uchwalonym w 2019 roku studium przestrzennym dla tego obszaru i zaapelował o zawieszenie procedowania tego planu i uwzględnienie w nowym dokumencie m.in. raportu o stanie powietrza z 2024 roku. – ZPI łamie akt prawa miejscowego, który wydał Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego w zakresie korytarzy przewietrzających i w zakresie zieleni – mówił. Na koniec stwierdził, że plan inwestycyjny powinien być odrzucony.
Z kolei Adam Łukasik zwrócił uwagę na tragiczną historię tego miejsca. Jak przypomniał, na górkach czechowskich rozstrzeliwano więźniów Zamku Lubelskiego. – Odczepcie się od tych górek, bo to są Palmiry! – mówił podniesionym głosem.
Ale wystąpienia obrońców górek, ich apele, argumenty merytoryczne i emocjonalne wypowiedzi nie przyniosły żadnego efektu. Po ponadtrzygodzinnej dyskusji za przyjęciem ZPI zagłosowało siedmioro radnych z klubu prezydenta (Marta Gutkowska, Kamila Florek, Jadwiga Mach, Anna Ryfka, Marcin Bubicz, Konrad Wcisło, Marcin Wroński, ) przeciw było troje radnych PiS (Justyna Budzyńska, Eugeniusz Bielak i Tomasz Gontarz).

Ostatni protest – o górkach przed Ratuszem
Mimo że wynik poniedziałkowego głosowania w komisji znacznie przybliża spółkę TBV Investment do zamknięcia po dziewięciu latach tematu zabudowy górek czechowskich, ich obrońcy chcą kolejny raz dać wyraz swojego sprzeciwu. W czwartek Towarzystwo dla Natury i Człowieka, Miasto dla Ludzi – Lubelski Ruch Miejski i Górki Czechowskie – wietrznie zielone zapraszają na godz. 17 przed Ratusz, w którym będzie trwała wówczas sesja Rady Miasta poświęcona m.in. ZPI, na „ostatni protest”.
„Na wniosek firmy TBV stuhektarowy teren dzikiej przyrody ma zostać zamieniony w blokowisko i przyosiedlowy park – piszą organizatorzy demonstracji na Facebooku. „Wbrew jednoznacznym wynikom referendum z 2019 roku. Wbrew opiniom naukowców. Wbrew tysiącom uwag, petycjom. W 2019 roku kilkanaścioro profesorów lubelskich uczelni badało teren i uznało go za wyjątkowo cenny, delikatny i ważny dla miasta całościowy ekosystem. W 2025 roku zespół magistrów wynajętych przez TBV uznał, że cennej przyrody już nie ma„.
Jak zaznaczają organizatorzy, górki to miejski klimatyzator, klin napowietrzający, siedlisko setki chronionych gatunków i populacja ściśle chronionego chomika europejskiego oraz miejsce pamięci i cmentarz ofiar faszyzmu i komunizmu. „Spotkajmy się pod Ratuszem, żeby wyrazić sprzeciw wobec demolowania skarbu Lublina w imię deweloperskiego biznesu stulecia” – apelują.
KALENDARIUM
21 sierpnia 2024 r. Do Wydziału Planowania Urzędu Miasta Lublin wpływa wniosek o uchwalenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego (ZPI) dla obszaru górek czechowskich. To pierwszy wniosek złożony w takim trybie w lubelskim Ratuszu. Urzędnicy wrzucają projekt na najbliższą sesję Rady Miasta.
3 września 2024 r. Na posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska deweloper przygotował 30-stronicową prezentację, ale zdradza ile mieszkań chce zbudować. Tomasz Fulara, nowy zastępca prezydenta ds. Inwestycji i Rozwoju, zapowiada: – Dzisiaj zaczynamy projekt ogromnie transparentny.
5 września 2024 r. Rada Miasta Lublin daje zielone światło. Intensywność zabudowy z deweloperem ma negocjować Anna Ryfka. Radna przyznaje, że dla niej deweloperskie osiedla są symbolem rozwoju miast
17 października 2024 r. Należący do lubelskich deweloperów Dziennik Wschodni pisze, że koncepcję zabudowy górek czechowskich stworzył wybitny urbanista Romuald Dylewski. – To jest niedorzeczne – komentuje Andrzej Link, członek zespołu architektów, którzy tworzyli pierwszy po wojnie plan Lublina.
26 października 2024 r. Ujawniamy, że TBV Investment, na przekazaniu miastu 75 ha na park w ciągu pięciu lat oszczędził 2,5 mln zł. Wiemy to z akt sprawy sądowej – mieszkaniec Lublina, który na internetowym forum napisał „TeBeWał”, został uniewinniony. O zniesławienie pozwał prezes deweloperskiej spółki Wojciech Dzioba.
24 czerwca 2025 r. Tomasz Fulara ogłasza koniec negocjacji z deweloperem Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla górek czechowskich. W projekcie doszło jedynie do kosmetycznych zmian.
4 lipca 2025 r. Rada Dzielnicy Czechów Północny negatywnie opiniuje projekt umowy pomiędzy gminą Lublin a deweloperem i ostrzega przez „komunikacyjnym chaosem”. Na tzw. spacerze studyjnym z zespołem projektowym po terenie przeznaczonym do zabudowy jest nerwowo.
Zintegrowany Plan Inwestycyjny to nowe narzędzie planistyczne, za pomocą którego deweloper może zmienić plan miejscowy. Ten obecnie obowiązujący na górkach nie przewiduje budowy osiedli mieszkaniowych. Taką zabudowę dopuszcza jednak nowe studium uchwalone w 2019 r. (którego ważność sądy uznały w zeszłym roku). Ale studium do końca 2025 roku ma zostać zastąpione przez plan ogólny. Dlatego TBV Investment postanowił wykorzystać procedurę ZPI.
Na zdjęciu: Poniedziałkowe posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta Urbanistyki i Ochrony Środowiska Rady Miasta Lublin. Fot. Szymon Furmaniak

