6 minut czytania • 07.04.2025 00:00
Tysiące kopciuchów nadal dymi. „Lubelska uchwała antysmogowa jest martwym przepisem”
Udostępnij
Od ponad roku do ogrzewania domów nie wolno już używać niskiej klasy pieców. Okazuje się jednak, że zakaz jest tylko na papierze. W województwie lubelskim działa prawie 117 tysięcy kopciuchów. W samym Lublinie jest ich 3,6 tysiąca.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Teraz każda wpłata na Jawny Lublin zostaje podwojona. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
1,5% podatku: KRS 0000428743
– Z pracy wracam autobusem. Jadąc z centrum na Dziesiątą czuć wyraźną różnicę. Dziesiąta zimą pachnie wędzonką a nawet palonymi butelkami – skarży mi się mieszkaniec ul. Mickiewicza. Podobne głosy słychać na każdej dzielnicy, gdzie stoi wiele starszej daty domków jednorodzinnych.
W teorii jest dobrze – w 2024 roku normy pyłu zawieszonego PM10, którego głównym źródłem są paleniska, były w Lublinie przekroczone tylko przez 15 dni. Polskie przepisy dopuszczają jednak średniodobowe stężenie na poziomie 50 µg/m3. Gdyby odnieść to do norm Światowej Organizacji Zdrowia WHO – na poziomie 15 µg/m3 – to normy były przekroczone przez 284 dni.
W teorii od ponad roku powinniśmy oddychać czystym powietrzem. 19 lutego 2021 roku Sejmik Województwa Lubelskiego przyjął tzw. uchwałę antysmogową. To strategiczny dokument wskazujący jakich pieców do ogrzewania domów można używać i czym w nich palić. Uchwała wskazuje konkretne daty do kiedy trzeba wyeliminować najbrudniejsze źródła ogrzewania. Radni dali na to mieszkańcom województwa prawie trzy lata.
Zgodnie z uchwałą antysmogową do końca 2023 roku mieszkańcy Lubelszczyzny powinni wymienić kotły bezklasowe oraz kotły klasy 1 i 2 na nowsze, lepsze, bardziej eko. Smutna prawda jest jednak taka, że ponad rok od ostatecznego terminu wymiany w województwie lubelskim co czwarte źródło ogrzewania nadal nie spełnia norm. Łącznie to 116 848 kotłów. W samym Lublinie – prawie 2000 w zabudowie jednorodzinnej i ponad 1600 w zabudowie wielorodzinnej.
Zaznaczmy, że te dane mogą nie oddawać całej prawdy i mogą być zaniżone, gdyż np. w Lublinie dla co piątego budynku nie złożono obowiązkowej deklaracji o źródłle ogrzewania. Inaczej mówiąc: nie wiadomo, w jaki sposób jest on ogrzewany. Choć czas na takie zgłoszenie do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) minął z końcem czerwca 2022 roku, to w Lublinie tego nie zgłosiło ok. 6 tysięcy punktów adresowych.
Lublin zacofany o czterdzieści lat
– Planujemy i realizujemy działania w kierunku jak najszybszego wyeliminowania kotłów pozaklasowych użytkowanych na terenie miasta Lublin – zapewnia tymczasem Monika Głazik z biura prasowego Urzędu Miasta. I przekonuje, że czyste powietrze to dla władz Lublina priorytet. Objawia się to poprzez dotowanie wymiany kopciuchów, akcje edukacyjne i karanie za stosowanie zakazanych kotłów. O to kiedy mieszkańcy będą mogli odetchnąć zimą czystym powietrzem, rzeczniczka lubelskiego Ratusza nie odpowiada.
– Od 2013 r. do końca 2024 r. wypłacono dotacje w wysokości 7,78 mln zł, dzięki czemu udało się zlikwidować łącznie około 1026 pieców i kotłów opalanych drewnem i węglem – wylicza urzędniczka.
Wystarczy przeprowadzić proste równanie, żeby policzyć, że w tym tempie zakazane od stycznia 2024 kotły uda się wymienić … za jakieś czterdzieści lat. Ale to tylko statystyka, bo jak zagłębić się w dane mocniej to obraz sytuacji jest bardziej dramatyczny. Co roku na wymianę pieców w Lublinie jest symboliczne 1 mln złotych. W 2019 roku ta kwota została podzielona na 135 dotacji. W 2024 roku już tylko na 46.
Dodajmy, że Miejski Program Ograniczania Niskiej Emisji jest adresowany do każdego posiadacza kotła na paliwa stałe, a nie tylko tego, którego wymiana powinna już dawno nastąpić. W programie obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy. Nie ocenia się w nich efektywności ekologicznej czy ekonomicznej wymiany urządzenia.
Kontrole niczym dziurawe sito
Jak nie pieniądze, które można dostać, to może te, które można stracić skłaniają do wymiany pieców. Niekoniecznie. – W 2024 r. Straż Miejska przeprowadziła 1961 kontroli (łącznie w zakresie spalania odpadów i uchwały antysmogowej). Stwierdzono 639 wykroczeń, udzielono 572 pouczeń, wystawiono 67 mandatów karnych na kwotę 14,1 tys. zł – informuje Głazik.
566 pouczeń dotyczyło używania zakazanych kotłów. Do tego nałożono 17 mandatów za używanie zakazanych kotłów a dwa za brak wpisu do CEEB. Choć liczby mogą robić wrażenie, to poza eliminowaniem zakazanych kotłów kontrole dotyczyły tego czym mieszkańcy palą w piecach oraz palenia w mieście ognisk. W efekcie w 2024 roku kontrole dotarły tylko do 1/6 osób korzystających z zakazanych kotłów.
Zarówno za korzystanie z zakazanego kotła, jak i za niezłożenie obowiązkowej deklaracji można dostać karę. – Czyn zagrożony jest karą w wysokości od 20-500 złotych – informuje Robert Gogola, rzecznik lubelskiej Straży Miejskiej. Kara finansowa może wzrosnąć nawet do 5 tys. zł, jeśli sprawa trafi do sądu.
Skontrolowanie domów, w których nadal działają kopciuchy, powinno być proste. Urząd Miasta ma listę takich adresów. – Planowane są sukcesywne kontrole wszystkich posesji na terenie miasta w zakresie zgodności danych zawartych w deklaracjach CEEB ze stanem faktycznym oraz przestrzegania wymagań uchwały antysmogowej. Ich tempo będzie uzależnione od możliwości organizacyjnych – zapowiada Monika Głazik.
Próbowaliśmy ustalić ile zakazanych kotłów wciąż dymi w lokalach komunalnych. – Nie posiadamy takich danych – stwierdził krótko Jan Jarowicki, zastępca dyrektora ds. eksploatacyjnych Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Jest to miejska jednostka, w której zasobach znajduje się 2438 lokali mieszkalnych w budynkach gminnych, 2146 w budynkach o własności mieszanej i 734 lokali w budynkach pozostających w samoistnym posiadaniu Gminy Lublin.
Rymowanki zamiast czystego powietrza
Jak urzędnicy walczą ze smogiem? Zimą prowadzili kampanie plakatowe w komunikacji miejskiej i lokalnych radiach. Były to reklamy informujące, gdzie można otrzymać dofinansowanie na wymianę ogrzewania z trzech programów („Program Ograniczania Niskiej Emisji”, Program „Ciepłe Mieszkanie” oraz Program „Czyste Powietrze”). Teraz prowadzona jest akcja edukacja adresowana do dzieci i młodzieży, którą nazwano „Mam pomysł na Lublin bez smogu”. To konkurs ekologiczny, w którym można zdobyć nagrody za przygotowanie tematycznego filmu, animacji lub gry planszowej. Konkurs pierwotnie miał trwać miesiąc i zakończyć się 14 marca, ale termin graniczny został przesunięty o prawie trzy tygodnie.
Zapytaliśmy Ratusz czy poza takimi kampaniami będzie się kontaktował się bezpośrednio z mieszkańcami korzystającymi z zakazanych kotłów lub nie zgłaszających urządzeń do CEEB. Warto by wysłać im personalizowany list. Odpowiedzi na to pytanie nie dostaliśmy.
Komentarz eksperta
Lubelska uchwała antysmogowa jest w praktyce martwym przepisem. Tylko ten przymiotnik „martwy” musimy traktować z upiorną dosłownością, bo ten brak konsekwencji jest przyczyną przedwczesnych śmierci i nieuleczalnych chorób konkretnych osób.
Ile rakotwórczego benzopirenu trafiło do naszych płuc z tych 120 tys. kotłów kopcących, wbrew przepisom, przez już drugi sezon grzewczy? Te przepisy były ignorowane przez władze przez 3 lata, przez które wiedzieliśmy o wyznaczonej dacie zakazu i są ignorowane dalej, kiedy zakaz obowiązuje. Skoro ignorują je władze to dlaczego mają je traktować poważnie mieszkańcy. Takie udawanie i puszczanie oka rujnuje nie tylko szacunek do prawa ale i nasze zdrowie. Oby to, wciąż anemiczne przebudzenie w stolicy województwa było jakimś impulsem dla innych miejscowości. Zamiast konkursów na rymowanki, ludziom trzeba jasno powiedzieć, że po 5 latach to już traktujemy temat na serio, pomóc w zdobyciu dofinansowania i zacząć egzekwować przepisy
Krzysztof Gorczyca z organizacji ekologicznej Towarzystwo dla Natury i Człowieka



