Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  29.12.2024 08:05

To ich ostatnie dni. Targ znika z Podzamcza

To ich ostatnie dni. Targ znika z Podzamcza

Udostępnij

Jeżeli nie rozbiorą stoisk do 7 stycznia, to grożą im kary i wyrzucenie siłą. Ale nikt na targowisku przy dworcu PKS nie planuje zostać. Sprzedawcy opuszczą ten teren. Termin wyprowadzki musieli wywalczyć, bo była prezes Lubelskich Dworców wyrzucała ich już dwa razy.

Ile my tu handlujemy? – krzyczy kobieta do sprzedającej stoisko dalej.

14 lat – pada odpowiedź.

I na tym koniec. Targowisko przy ul. Ruskiej, przylegające do placu manewrowego starego dworca PKS, przestaje istnieć. Zgodnie z ustaleniami zawartymi między kupcami a należącą do samorządu województwa spółką Lubelskie Dworce handel w tym miejscu będzie tylko do końca roku. Potem teren ma zostać opuszczony.

Jeszcze tylko przez kilka dni można tu kupić ubrania czy buty za nieduże pieniądze. Sprzedają Polacy i obcokrajowcy. To dobre miejsce na handel – niedaleko popularnego targu warzywnego, w pobliżu kolejnego między halami Nova i Bazar.

Trzeba też uczciwie przyznać, że wygląd targowiska nie zachwyca. – Naszym celem jest uporządkowanie tego terenu. Nie wygląda to dobrze. Ten „Bangladesz” nie jest odpowiednią wizytówką miasta – mówi nam wicemarszałek województwa, Piotr Breś (PiS). I dodaje: – To też nie była przez długi czas uczciwa konkurencja wobec sprzedawców z innych pobliskich targowisk. Handlujący nie płacili czynszu, nie mieli często zarejestrowanej działalności gospodarczej.

Pani prezes zmienia zdanie

O tym miejscu i pracujących tu ludziach w ciągu mijającego roku głośno było kilka razy.

Gorąco zaczęło robić się w styczniu. Wówczas kupcy zostali przez Lubelskie Dworce poinformowani, że mają opuścić teren do kwietnia. Spółką kierowała wówczas Anna Kusiak (PiS) wskazana na stanowisko przez marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego (PiS).

Zatem właśnie do niego poszli kupcy, prosząc o pomoc. Mówili, że nie chcą tak nagle opuszczać tego miejsca, że zainwestowali w swoje stoiska, zatowarowali się i potrzebują czasu na znalezienie nowego miejsca.

targ4
Targowisko przy PKS. Akurat to stoisko od strony ul. Nadstawnej może zostać dłużej (Fot. sko)

Trafili idealnie. Zbliżały się wybory samorządowe, w których do sejmiku startowali zarówno Stawiarski jak i Kusiak. PiS-owi nie były potrzebne w tym czasie protesty. I Kusiak, i Stawiarskiemu udało się zdobyć mandaty radnych sejmiku, a kupcom udało się z marszałkiem wynegocjować, że zostaną na swoim miejscu do końca roku.

Marszałek jednak postawił warunki – kupcy mają prowadzić legalną działalność i muszą podpisać nowe umowy ze spółką Lubelskie Dworce. Ani jeden, ani drugi warunek nie był wyśrubowany. Wydawało się, że problem zniknął.

Latem jednak prezes Kusiak zmieniła zdanie. Ogłosiła, że targ przestaje istnieć 7 lipca. To zdezorientowało i zdenerwowało kupców. Prezes marszałkowskiej spółki jednego dnia zamknęła targ, wezwała na miejsce policję. Potem jednak handel wrócił, a sprzedawcy zaczęli zbierać podpisy poparcia wśród klientów.

Gdzie był problem? Kupcy nie mieli umów na zajmowanie terenu i za to nie płacili. – Chcieliśmy podpisać umowy, ale pani prezes mówiła: po wyborach przyjdźcie, teraz nie mam czasu. Sam słyszałem, jak pani prezes tłumaczyła: „Muszę jeździć załatwiać sprawy. Na razie czasu dla was nie mam, ale jak skończą się wybory, wrócimy do rozmów”. Kazała nam czekać, aż ktoś się do nas zgłosi – opowiadali w lipcu, gdy z targu byli wyrzucani po raz drugi.

Nowy prezes i jeszcze nowszy

I znowu musiał wkroczyć Urząd Marszałkowski, ale wyborów już nie było i wicemarszałek Piotr Breś już nie był tak miły, jak jego przełożony kilka miesięcy wcześniej. –38 osób zgłosiło się, aby przeprowadzić swoją działalność 100 metrów dalej. Mają państwo 100 stanowisk do tego, żeby w spokojny sposób, żeby się przenieść i dalej prowadzić swoją działalność – przekonywał Breś wskazując na Targ pod Zamkiem przy al. Unii Lubelskiej.

Sprawa wydawała się dla sprzedawców przegrana. Faktycznie, zaczęli sobie szukać nowego miejsca, ale nadal prosili o czas do końca roku. Tłumaczyli, że mają swoich klientów, rodziny na utrzymaniu a okres przedświąteczny jest w handlu najlepszy.

I znowu zmiana planów, bo na przełomie sierpnia i września okazało się, że kupcy jednak mogą zostać i podpisują nowe umowy. Ale Anna Kusiak nie była już prezeską. Musiała odejść ze stanowiska, bo prawo zakazuje łączenia go z mandatem radnej.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

Nowym prezesem został Zdzisław Szwed (PiS) i zażegnał problem z targowiskiem. – Zupełnie inna rozmowa niż z panią Kusiak – mówiła o negocjacjach ze Szwedem jedna z kobiet handlujących na targu. – Czasami czułam się, jakbym rozmawiała z ojcem, a nie z urzędnikiem – rozczulała się.

Szwed pod koniec września także został radnym sejmiku. Zastąpił Piotra Rybaka, który z kolei został dyrektorem Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. I jako radny, Szwed nie może prezesować LD.

18 grudnia na stanowisko prezesa Lubelskich Dworców został powołany Tomasz Tokarski. Kadencję rozpoczął 21 grudnia. Jednym z jego zadań jest przypilnowanie sprawy targowiska – mówi nam Piotr Breś.

Tomasz Tokarski to pracownik KUL, pełnomocnik rektora zajmujący się kontaktami uczelni z samorządem i biznesem. W przeszłości był Przewodniczącym Parlamentu Studentów RP. W 2018 roku kandydował, bez powodzenia, do sejmiku z listy PiS.

Był także dyrektorem Kancelarii i Gabinetu rektora KUL, prezesem Fundacji Rozwoju KUL, doradcą wojewody oraz doradcą ministra finansów.

tomasz tokarski
Tomasz Tokarski, nowy prezes Lubelskich Dworców (Fot. Fundacja Rozwoju KUL)

Zegar tyka

Breś zaznacza, że w kwestii handlu dotrzymywane jest porozumienie zawarte z marszałkiem Stawiarskim. – Czas na usunięcie stanowisk handlujący mają do 6 stycznia – mówi wicemarszałek. Czyli po święcie Trzech Króli targu ma już nie być.

Jeżeli tak się nie stanie LD będą miały prawo usunąć sprzedawców siłą. Rygor wykonalności sprzedawcy podpisali notarialnie. – Grożą nam kary, jak się nie wyniesiemy – przyznaje jedna ze sprzedawczyń. – To jakieś 5-7 tys. zł. Kogo stać na zapłacenie tego? Dlatego wszyscy się przenosimy na Targ pod Zamkiem – mówi.

Na targowisku widać, że niektórzy już odeszli. Zostały po nich puste miejsca. Pozostali zmienią lokalizację na dniach. Teraz na PKS płacą co miesiąc 250 zł plus vat za 3 mkw stoiska. Przy Unii Lubelskiej boks kosztuje 900 zł.

targ3
Targowisko koło PKS i upuszczone już miejsca (Fot. sko)

Kiedy już targ zniknie, to jednak kilka stanowisk od strony ulicy Nadstawnej zostanie. – Wyprowadzka nas nie obejmuje – mówi sprzedawca skarpet i rajstop. – Targ zaczyna się tam – wskazuje umowną, niewidoczną granicę kilka metrów dalej. – My możemy zostać dwa miesiące, może trzy albo cztery. Zależy od tego, na ile nam pozwolą. Ale w końcu i my będziemy musieli się wynieść – dodaje.

Na zdjęciu: Ostatnie dni targowiska koło PKS. Za kilka dni już go tu nie będzie (Fot. sko)

https://jawnylublin.pl/zaczyna-sie-czyszczenie-podzamcza-z-targowisk-bangladesz-ma-zniknac-pierwszy/
https://jawnylublin.pl/nie-pytajcie-gdzie-bedziemy-podpiszcie-bysmy-zostali-rozlega-sie-na-likwidowanym-targu/

Artykuł powstał w ramach projektu „Samorząd w rękach Seniorów”, dofinansowanego ze środków Programu Wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021–2025, edycja 2024.

Aktywni+ logo